Jak pamiętamy, po protestach płacowych lekarzy i pielęgniarek rząd obiecał im w tym roku 30-procentową podwyżkę. Właśnie, również w naszym szpitalu, rozpoczęło się naliczanie tych pieniędzy pracownikom. Okazuje się jednak, że nie wszyscy otrzymają obiecane 30 procent. Wynika to z dwóch głównych przyczyn. Jedna to wynik zaproponowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia zasady obliczania tych kwot uzależnionych od sumy, jaką szpital przeznacza w ogóle na płace, w stosunku do całości budżetu zakładu. Sochaczewski szpital na płace przeznacza około 60 proc. swego budżetu, natomiast Narodowy Fundusz Zdrowia zakłada, że fundusz płac powinien stanowić 56 proc. budżetu placówki. Stąd wyniknęła różnica, która sprawia, że w naszym przypadku podwyżki miałyby być blisko 27 procentowe. To forsowana przez NFZ zasada spowodowała, jak mówi dyrektor Wiktor Gajda, że wśród mazowieckich szpitali powiatowych ten procent waha się od 16 do 27. Czyli w tych szpitalach, gdzie wydatki na płace są wyższe, pracownicy otrzymają podwyżki niższe, w niektórych zaledwie 16 procent, czyli niemal połowę obiecywanych trzydziestu. Druga przyczyna nierównomiernych podwyżek to konflikt, który rodził się, jak mówi dyrektor Gajda, przy próbie równego podziału przeznaczonych na podwyżki pieniędzy. Otóż, odezwały się głosy personelu medycznego, że to oni je wywalczyli, a teraz korzystać mają wszyscy pracownicy szpitala. Ponadto wiadomo, że są specjalności deficytowe, gdzie nadzwyczaj trudno ze względów płacowych ludzi w szpitalu zatrzymać. Jak choćby farmaceuci w szpitalnej aptece, którzy podkupywani są przez prywatne apteki. „Na zebraniu dyrektorów szpitali powiatowych usłyszałem wręcz głosy, aby nic nie dawać pracownikom pomocniczym, a wszystko przeznaczyć dla „białego personelu” – mówi dyrektor Gajda. Zdecydowałem jednak, aby u nas tak radykalnie nie postępować. Personel medyczny otrzyma więc podwyżki 30-procentowe, tak, jak było to obiecane, natomiast reszta pracowników 25-procentowe, by w konsekwencji wyszło na te nasze 26,84 proc. Ale i tak będą pewnie niezadowoleni, bo jak zwykle wszystkim się nie dogodzi”. Pieniądze zostaną wypłacone po raz pierwszy wraz z wypłatą październikową w formie dodatku do pensji. Dlaczego akurat w formie dodatku? Bo ustawa mówi jedynie o czwartym kwartale tego roku i roku 2007, a więc obowiązuje tylko na najbliższe 15 miesięcy. Poza tym, pieniądze na podwyżki zapewniane są na razie tylko do końca tego roku. Co będzie dalej, nie wiadomo. Z dodatku więc, w razie czego, zawsze można się wycofać. Dyrektor ma jednak nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby. Sławomir Burzyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze