Reklama

Burmistrz nie może bać się podejmować trudnych decyzji

Urząd Miasta w Sochaczewie
28/06/2011 12:11
Rozmowa z Piotrem Osieckim, burmistrzem Sochaczewa

- W połowie czerwca minęło pół roku od oficjalnego objęcia przez Pana funkcji burmistrza Sochaczewa. Jakie to było sześć miesięcy dla Pana?
- Był to okres niezwykle intensywnej pracy. Poświęconej przygotowaniu i rozpoczęciu realizacji inwestycji zaplanowanych na 2011 rok, ale także pracy koncepcyjnej, tworzenia projektów i strategii dla Sochaczewa, zmian organizacyjnych w Urzędzie Miasta.

- Opozycja mówi, że zmiany organizacyjne w urzędzie to były po prostu „czystki”…
- W urzędzie pracuje na etatach 130 osób. Zmiany personalne nastąpiły na ośmiu z nich. Czy to jest czystka? Na dodatek zmiany, które wprowadziliśmy, miały związek z reorganizacją struktury urzędu.

- Nieprzychylni Panu mówią, że zwiększa Pan liczbę urzędników w Urzędzie, że w Sochaczewie pojawiają się „spadochroniarze”.
- Liczba etatów w urzędzie po przeprowadzeniu przeze mnie reorganizacji spadła o pół etatu. Zatrudnienie w urzędzie rosło, to prawda, ale przez ostatnie osiem lat – od 88 osób do 130.

- W Sochaczewie miało nie być „spadochroniarzy”…
- I nie ma. Dariusz Zawidzki oraz Piotr Kownacki to fachowcy i żadnego z nich nie nazwałbym „spadochroniarzem” a pozyskanie do współpracy obu Panów uważam za spory sukces.

- Odejście Dariusza Zawidzkiego po pół roku to chyba sukces jednak nie jest…
- Na pewno nie byłem szczęśliwy, gdy okazało się, że burmistrz Zawidzki odchodzi. I nie chodziło wcale o politykę. Straciliśmy po prostu fachowca. Ale czy jest coś nadzwyczajnego w tym, że ktoś przyjmuje propozycję pokierowania projektem wartym kilkaset milionów złotych? Ta propozycja dla Dariusza Zawidzkiego tylko potwierdziła, że jest menedżerem z najwyższej półki. I potwierdziła, że nie był politycznym „spadochroniarzem”, a właśnie fachowcem.

- Drogi miały być priorytetem tej kadencji. Wciąż są?
- Zdecydowanie tak. Jednym z kilku. Ja swoje hasła wyborcze traktuję naprawdę serio. Przypomnę, że jednym z nich było „Drogi zamiast błota”. Ale pamiętajmy, że w Sochaczewie ponad 60% długości dróg, to ulice nieutwardzone. Gdybyśmy chcieli je wszystkie wyasfaltować potrzebne by było kilkadziesiąt milionów złotych. Na taki wydatek nie stać w jednej kadencji dużo większych samorządów niż nasz.

- Jaki pomysł ma pan na rozwiązanie tego problemu?
- Wariantem pośrednim jest tłuczniowanie ulic. Do końca kadencji chcemy utwardzić zdecydowaną większość ziemnych ulic w mieście, tak by ludzie mogli wyjść z domu „suchą nogą” i wyjechać samochodem bez niebezpieczeństwa zakopania się w błocie nawet w czasie wiosennych roztopów. Już w tym roku utwardzimy około ośmiu kilometrów bieżących dróg. Dodam, że do tej pory wszystkich wytłuczniowanych dróg było w Sochaczewie 6,5 km. Wartość tego projektu tylko w tym roku to około 800 tysięcy złotych.

- Kto decydował o tym, które ulice zostaną utwardzone w pierwszej kolejności?
- Sądzę, że po raz pierwszy w historii miasta wybór został dokonany w sposób tak demokratyczny. Decyzję podejmowali wszyscy radni, podzieleni na grupy z okręgów, z których zostali wybrani. Do dziś zresztą nanoszą poprawki. W niektórych miejscach zamiast tłuczniowania, wybierali położenie chodnika, są też ulice, które zostaną wyasfaltowane w ramach tego programu.

- Po co ściągnął Pan do urzędu Piotra Kownackiego. Jedna z sochaczewskich gazet napisała, że będzie zarabiał więcej od Pana, a przecież nie będzie pracował na co dzień w urzędzie. Czy to nie jest polityczny „spadochroniarz”?
- Zacznijmy od zdementowania informacji dotyczącej zarobków Piotra Kownackiego. Jako mój doradca ds. gospodarczych będzie zarabiał 3,5 tysiąca , a nie jak napisano 10 tysięcy.

- Skąd tak duża rozbieżność?
- To pytanie należy skierować do autora tych informacji. Na pewno wprowadzanie czytelników w błąd obniża wiarygodność danego medium. Ostatnie wybory samorządowe pokazały, że społeczeństwo jest odporne na manipulację i negatywnie ocenia tych, którzy swoją działalność w życiu publicznym często opierają na insynuacjach i pomówieniach.

- Tym niemniej nie uniknie Pan pytań o zasadność zatrudnienia Piotra Kownackiego nawet jeśli jego zarobi są trzy razy niższe niż sugerowała jedna z gazet.
- Piotr Kownacki to były szef kancelarii prezydenta RP, były prezes Orlenu, wiceprezes jednego z największych polskich banków, przez lata wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli, pełnomocnik rządu ds. reformy samorządowej. Na każdym z tych stanowisk zdobywał doświadczenie, które chce wykorzystać dla dobra Sochaczewa. Ani ja, ani nikt inny w Sochaczewie nie poznał nawet ułamka liczby ludzi z najwyższych sfer biznesu, polityki i gospodarki, których poznał Piotr Kownacki. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat dla Sochaczewa nie pracował nikt, kto zajmował tak wysokie stanowiska państwowe i biznesowe, jak mój doradca. Jego kontakty są bezcenne. Zamierzam je wykorzystać. Przede wszystkim przy pozyskiwaniu inwestorów, dla których właśnie tworzymy ofertę.

- Na czym ona ma polegać?
- Kilka dni temu ogłosiliśmy nasze plany stworzenia w Sochaczewie podstrefy Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Jeśli uda nam się zrealizować ten projekt, a obserwując z jakim zainteresowaniem się spotkał we władzach strefy, sądzę że jest to bardzo realne, nasze miasto stanie się bardzo atrakcyjnym miejscem do inwestowania.

- Pola Czerwonkowskie to dobre miejsce na tworzenie strefy?
- Na dziś jedyne. Miasto ma tam sześć hektarów własnych gruntów. Kolejne 15 jest do kupienia, firma ProLogis jest bowiem gotowa odsprzedać potencjalnym inwestorom grunt aż do bocznicy.

- Poprzednie władze chciały na Polach Czerwonkowskich budować nowy dom kultury, halę sportową i stadion.
- Domy kultury mamy trzy. Najpierw zadbajmy o to, by ich oferta była kompleksowa. Jak wielkie jest zapotrzebowanie na wydarzenia kulturalne na wysokim poziomie, pokazał ostatni koncert Serbskiej Orkiestry Akordeonistów. Ludzie stali na schodach i przejściach a nawet w holu. W Sochaczewie nie trzeba nowego domu kultury, ale poszerzenia oferty kulturalnej i to się już dzieje, oraz oczywiście podniesienia standardu samych budynków. W Chodakowie już jest pięknie. Teraz będziemy remontować Boryszew. W tym roku wydamy na ten cel ponad pół miliona złotych.

- Hala, stadion?
- Mamy dwie hale w ramach MOSiR-u: przy Olimpijskiej i w Chodakowie. Trzeba je odnowić. Na bieżące potrzeby naszego miasta są wystarczające. A jeśli od czasu do czasu potrzebny będzie obiekt o większej kubaturze, też go mamy. Hala gimnastyczna Gimnazjum Nr. 2 może pomieścić kilkuset kibiców. Pokazał to mecz Polska – Rosja w tenisie stołowym. Przyszło na niego ponad 500 widzów.

- A stadion?
- Oczywiście potrzebna jest budowa nowego obiektu miejskiego. Już zaczęliśmy prace koncepcyjne, a przy Warszawskiej jest wystarczająco dużo miejsca, by zmieścić tam nowy stadion. Pola Czerwonkowskie trzeba zagospodarować komercyjnie.

- Przeniesienie Dni Sochaczewa na obiekty MOSiRu- to był dobry pomysł?
- Z opinii, jakie zbieram od mieszkańców, to był strzał w dziesiątkę. Najważniejszy cel, jaki postawiłem przed organizatorami Dni Sochaczewa czyli poprawa bezpieczeństwa i takie skonstruowanie oferty, by było to święto dla całych rodzin, udało się osiągnąć.

- Program artystyczny nie wszystkim się jednak podobał…
- O gustach trudno dyskutować. Ja widziałem mnóstwo nowych twarzy, choćby podczas występów artystów łódzkiej operetki. Mogę jednak zapewnić, że wszystkie uwagi, jakie pojawiły się po tegorocznych Dniach Sochaczewa bierzemy bardzo poważnie pod uwagę. Będziemy poprawić formułę, ale powrotu na ulicę Traugutta nie przewiduję. Jeszcze raz podkreślę – dla mnie najważniejszą sprawą była poprawa bezpieczeństwa i kultury święta miasta. I to się udało.

- W Sochaczewie większość ulic jest nieutwardzona, nie ma kanalizacji deszczowej i sanitarnej. Tymczasem ogłasza Pan projekt rewitalizacji centrum miasta i odbudowy Południowej Pierzei Placu Kościuszki. Skąd chce wziąć Pan pieniądze na tak wielki projekt?
- Dodajmy projekt, który może całkowicie odmienić wizerunek naszego miasta. Sprawić, że Sochaczew stanie się naprawdę pięknym miastem, z tętniącą życiem „starówką”. Czy jest w mieście ktoś komu nie marzy się takie centrum?

- Pewnie niewiele osób, ale wciąż pozostaje pytanie skąd wziąć na to pieniądze?
- Od prywatnych inwestorów. Mój pomysł zakłada, że miasto jeszcze zarobi na tym projekcie. Najpierw sprzedając grunty pod nowe obiekty, które wejdą w skład Południowej Pierzei. A później z podatków od nieruchomości i firm, które znajdą miejsce w tych budynkach.

- Mieszkańcy Karwowa pewnie zamiast pierzei woleliby nowy most na Bzurze?
- W budżecie na ten rok są przewidziane pieniądze na pierwsze prace projektowe i my się z nich nie zamierzamy wycofać. Trzeba jednak pamiętać, że most to inwestycja na kilka lat, bardzo droga i trudna. Na dziś, by jak najszybciej ulżyć mieszkańcom tkwiącym w korkach, chcemy porozumieć się ze starostwem i wspomóc budowę sygnalizacji świetlnej na wyjeździe z ulicy Gawłowskiej.

- Jak idą rozmowy?
- Właścicielem tego skrzyżowania jest starostwo i to na nim spoczywa obowiązek rozwiązania tego problemu. Zdając sobie sprawę jak trudny jest wyjazd z ulicy Gawłowskiej, w marcu złożyłem Panom Starostom propozycję pomocy finansowej. Mamy w budżecie 200 tysięcy na ten projekt, który chcę przekazać powiatowi. Inwestycję musi realizować właściciel skrzyżowania tj. samorząd powiatowy. Jestem przekonany, że Pan Starosta zdaje sobie sprawę jak ważne jest szybkie rozwiązanie tego problemu i wkrótce rozpocznie tę jakże oczekiwaną inwestycję.

- A co z parkingami? To równie poważna bolączka sochaczewskich kierowców…
- Prowadzimy działania w kilku obszarach. Po pierwsze już niebawem w samym centrum, po zakończeniu remontu ulicy Warszawskiej powstanie 60 nowych miejsc parkingowych. Po drugie rozpocząłem rozmowy o odkupieniu od właścicieli ostatniego, niezagospodarowanego fragmentu działki przy Urzędzie Miasta. Jeśli te rozmowy zakończą się sukcesem – po pierwsze wreszcie będziemy mogli kompleksowo zagospodarować ten teren. A po drugie otwiera to nam szansę na budowę kolejnych miejsc parkingowych.

- Co z parkingiem przy PKP. Ostatnio, od kiedy starostwo zamyka parking przy swojej siedzibie, sytuacja znów się pogorszyła?
- Szkoda, że tak się stało. Z tego parkingu korzystają nie tylko mieszkańcy miasta, ale też mieszkańcy z okolicznych gmin, którzy dojeżdżają do Warszawy pociągami. Słowem cały powiat. Skierowałem prośbę do starostwa o udostępnienie tego miejsca dla wszystkich mieszkańców. Wiem, że jednym z powodów ograniczenia dostępności tego parkingu były popisy domorosłych rajdowców, szczególnie w godzinach wieczornych. Zastosowane rozwiązanie powoduje jednak, że w tej chwili cierpią przede wszystkim mieszkańcy powiatu dojeżdżający do pracy w Warszawie.

- Mieszkańcy czekają jednak nie tylko na podniesienie szlabanu przez starostwo…
- Oczywiście, że parking przy siedzibie starostwa nie rozwiąże wszystkich problemów. Pracujemy nad kompleksowym rozwiązaniem problemu parkowania przy PKP. Rozpoczęliśmy już rozmowy z koleją. Pamiętajmy, że zdecydowana większość gruntów, na których mógłby powstać parking przy dworcu, należy właśnie do PKP. Jesteśmy gotowi współfinansować budowę parkingu. To jeden z priorytetów inwestycyjnych, za które odpowiada burmistrz Wachowski.

- A jakie zadania powierzył pan burmistrzowi Fergińskiemu?
- Pierwsze i od razy niezwykle ważne, które już zresztą jest realizowane to utworzenie Miejskiego Zespołu Ekonomicznego. Jednostki, która ma zarządzać finansami sochaczewskiej oświaty.

- Po co nam Zespół Ekonomiczny?
- Na oświatę miasto wydaje rocznie prawie 40 milionów złotych. To prawie połowa naszego budżetu. Tymczasem do naszych szkół wszedł niż demograficzny. Spadła liczba uczniów, a co za tym idzie także tzw. subwencja oświatowa, jaką dostajemy z budżetu państwa. Zespół ma pomóc w takim gospodarowaniu pieniędzmi, by każdą złotówkę, jaką wydamy na oświatę, wydać dobrze. W powiecie ten system się sprawdził. A ja wychodzę z założenia, że jeśli coś dobrze działa, warto takie rozwiązanie naśladować.

- Niektóre samorządy w związku z niżem zamykają szkoły…
- My na pewno nic takiego nie zrobimy. W oświacie trzeba planować długofalowo. Już dziś robimy symulacje ilu uczniów będzie chodzić do naszych szkół za parę lat. Bo przecież w przedszkolach i żłobku już jest wyż.

- Wspomniał Pan o żłobku, który przeżywa oblężenie i potrzebuje nowej siedziby. Są już jakieś decyzje?
- Tak. Zaproponuję radnym rozwiązanie tego problemu. Moim zdaniem najlepsze to rozbudowa Przedszkola Nr 1. To idealne miejsce na zespół przedszkolno-żłobkowy. Mamy też pomysł na finansowanie tego przedsięwzięcia. Chcemy pozyskać pieniądze z ministerialnego programu „Maluch”, który kierowany jest właśnie na takie cele. Prace nad wnioskiem już się zaczęły.

- Oświata pozostaje zatem pańskim „oczkiem w głowie”?
- Nic się nie zmieniło. Zespół Ekonomiczny to nie jedyny projekt, który realizujemy. Na najbliższej sesji poddam pod głosowanie Rady Miejskiej uchwałę stypendialną. Chcemy wspierać najzdolniejszych młodych ludzi, którzy osiągają sukcesy w nauce, kulturze, sporcie. Już za kilka miesięcy wypłacimy pierwsze stypendia. W wakacje ruszy remont dachu w Zespole Szkół w Chodakowie. Zaczęła się też termomodernizacja Gimnazjum Nr 1.

- Dużo emocji budzi reforma sportu. Pan sam był sportowcem i dyrektorem Orkana, a później MOSiR-u. Czemu mają służyć zmiany w systemie finansowania sporu?
- Decyzja nie była łatwa, ale burmistrz nie może się bać podejmować trudnych decyzji. O motywach już mówiłem, ale powtórzę jeszcze raz. Dobry gospodarz musi wiedzieć na co i jak wydaje pieniądze, zwłaszcza gdy są to publiczne pieniądze. Przez kasę MKS Orkan przepływało rocznie około miliona złotych. Miasto nie miało kontroli nad tymi środkami. Teraz będzie miało. Pieniądze z rynku trafią do budżetu, a my dofinansujemy sport w sposób dużo bardziej przejrzysty.

- Czyli jaki?
- Pieniądze będziemy dzielić w konkursie – takim samym jak dla organizacji pozarządowych. Dzięki temu będzie z nich mogła skorzystać dużo większa liczba klubów. A my będziemy mieli możliwość kontrolowania na co i jak są wydawane pieniądze. Ilość środków, cele, kluby, które dostaną dofinansowanie – wszystko będzie jawne, a decyzje będą zapadać demokratycznie w komisji konkursowej. W jej skład wejdą m.in. radni i przedstawiciele Rady Sportu, którą niebawem powołam.

- W mieście miało być czysto…
- I jest czyściej, ale oczywiście obecny stan mnie nie zadawala. Sochaczew musi być czysty każdego dnia, tak jak został wysprzątany choćby na Boże Ciało. Chyba wszyscy zauważyli różnicę. Odebraliśmy nawet telefony od mieszkańców, którzy chwalili ZGM. Teraz musimy tylko ten standard utrzymać. Jestem w tej sprawie zdeterminowany. No i musimy zmotywować innych właścicieli do większej dbałości o ulice, którymi zarządzają w naszym mieście.

- Choćby ulicą Staszica…
- Właśnie. Mówiąc delikatnie jej stan pozostawia wiele do życzenia. Nie wiem ile razy była sprzątana w tym roku, ale chyba nie za wiele razy. Złośliwi mówią, że ani razu.

- Nawierzchnia też już jest mocno sfatygowana.
- Właścicielem ulicy jest powiat. Zwróciliśmy się do starostwa z prośbą o modernizację tej ulicy. Mimo iż nie jest to nasze zadanie, miasto chce dołożyć pieniądze do tej inwestycji.

- I jaka jest odpowiedź?
- Trochę zaskakująca. Starostwo chce nam przekazać tę ulicę. Rozumiem, że potrzeb w samorządzie powiatowym jest wiele, ale przecież Sochaczew też leży na terenie powiatu. Miasto to 40% mieszkańców całego powiatu. Marzy mi się, by symbolem współpracy miasta i powiatu w tej kadencji stała się ulica Staszica. Można na nią pozyskać pieniądze z Narodowego Programu Budowy Dróg Lokalnych. Wiem, że Pan Starosta jest również zwolennikiem takiej współpracy. Pamiętam z poprzedniej kadencji, że samorząd powiatowy realizował swoje inwestycje na terenie tej gminy, która „ dokładała” do inwestycji powiatowych. Zapewniam, że Sochaczew jest gotów wspierać starostwo w pierwszej kolejności przy budowie sygnalizacji świetlnej przy ulicy Gawłowskiej i przy modernizacji ulicy Staszica.

- Obiecywał Pan, że wyrwie Sochaczew z marazmu. Udaje się?
- To hasło ma wielowątkowe znaczenie. Ekonomiczne, kulturalne, estetyczne. Działamy w każdym obszarze – Strefa Ekonomiczna, Południowa Pierzeja, reforma sportu, utwardzanie dróg, reforma oświaty, walka o poprawę czystości – to wszystko działania, które mają zmienić wizerunek miasta.

- A co dzieje się tu i teraz?
- Wyliczać mogę jeszcze dłużej. Poland Bike Maraton i 300 kolarzy amatorów z całej Polski, mecz w tenisie stołowym Polska – Rosja, nowa formuła Dnia Sochaczewa, koncert akordeonistów. To już było. Miasto bardzo aktywnie zaczęło też wspierać imprezy, które mają u nas już długie tradycje – choćby Rajd Rowerowy im. Tadeusza Krawczyka, do którego zgłosiło się ponad 500 osób. Zawody motokrosowe, które chcemy rozwijać, Turniej Dzikich Drużyn w piłce nożnej. Każdej – dosłownie każdej imprezie, organizacji w mieście przyglądamy się szczegółowo. Jeśli widzimy potencjał – pomagamy. Przypomnę, że we wrześniu będziemy mieli w Sochaczewie wielką inscenizację Bitwy nad Bzurą.

- A latem coś będzie się działo, czy Sochaczew jak zwykle pogrąży się w wakacyjnej drzemce?
- 10 lipca na Placu Kościuszki rusza „Sochaczewskie lato”. To kolejny duży projekt, nad którym pracowaliśmy przez ostatnie miesiące. Przez całe wakacje, co tydzień, w niedzielę, na placu będą koncerty, wystawy, pikniki. Stanie tam letnia scena. Słowem będzie się działo.

- Na koniec proszę żeby Pan określił co było największą porażką i sukcesem tego półrocza?
- Porażka – nie lubię tego słowa. Nawet jeśli nie wszystko się udało, to przecież to dopiero początek naszej drogi. Pół roku to dużo, ale nie w samorządzie. Tu każda decyzja, każdy projekt musi przejść długą drogę. Na pewno niemiłą niespodzianką jest dla mnie trudna sytuacja PEC, które kolejny rok przynosi stratę, w 2010 roku prawie milion złotych, oraz trudna sytuacja finansowa ZGM, którego zobowiązania wymagalne zbliżają się do miliona złotych.

- A sukces?
- Największy to współpraca z Radą Miejską. Układa się wzorowo. Dziękuję za to wszystkim radnym. Mam nadzieję, że do końca kadencji tak zgodnie będziemy pracować nad poprawą życia w mieście.

Rozmawiał: Robert Małolepszy


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    karol997 2011-07-05 00:33:24

    Pozwalam...:) aby Twój głos był pustym echem na bezludziu...bo szkoda tak pięknego parku dla nowich wizji archtektonicznych. Czy my musimy powielać architekturę z innych mieścin...:) Ja też wiem co mówię i zotanę przy swoim zdaniu...:) Już doświadczyłem tych współczesnych zmian, przykład Zelazowej Woli- kompletne badziewie...:) chodnik na ul Wrszawskiej pierwsza remontowana część takie nowoczesne, że można złamać nogę a czy nie mogło być tak jak w remontowanej dalszej części...:) Powróćmy do dawnych ulic brukowych to takie modne na zachodzie i do dziś bez problemów dla kierowców, bez dołów, dziur w asfalcie...:)beż zbędnych wydatków na remonty...:) Propozycja do przemyślenia dla UM. Karol

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dreptak 2011-07-04 10:03:03

    Retoryka iście z konkurencyjnego portalu. Zapewniam, że doskonale wiem o czym mówię. Pomysł jest świetny, trzeba kibicować aby się udał. Powtórzę, tereny parkowe można zrobić na terenach w kierunku Bzury. I na koniec - pozwólcie, że pozostanę przy swoim zdaniu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    karol997 2011-07-03 23:31:54

    Ta budowła może nie zacieni placu Kościuszki ale będzie kosztem jedynego parku w centrum miasta, który powinien być wizytówką miasta i pozostać w niezmienionym kształcie. Chyba o to chodzi Betti i ja to popieram. Kolejny wybryk jakiegoś nawiezonego wizją archtekta będzie rozczarowaniem dla mieszkańców Pozostaje miejsce w okolicach Jutexu. Karol

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama