Reklama

Bzura w ogniu

26/09/2002 00:00
Pomiędzy 13 a 15 września 2002 pasjonaci historii, a szczególnie Kampanii Wrześniowej i polskiej wojskowości spotkali się na polach Bitwy nad Bzurą w Brochowie pod Sochaczewem. Na miejsce spotkania organizowanego przez Komendę Hufca ZHP im. Żołnierzy II batalionu 18 pp. w osobie druha Komendanta Krzysztofa Wasilewskiego oraz organizatora grupy rekonstrukcyjnej z Sochaczewa - Pawła Rozdżestwieńskiego stawili się oprócz harcerzy z Sochaczewa także pasjonaci-internauci, którzy poznali się poprzez strony internetowe www.bolas.prv.pl i Nowego Przeglądu Kawaleryjskiego oraz żołnierze 6 Brygady Kawalerii Pancernej z 1 Batalionu Kawalerii Pancernej im. 14 pułku Ułanów Jazłowieckich 12 Dywizji Zmechanizowanej.

Impreza pomyślana jako zlot, stała się też okazją do przeprowadzenia inscenizacji rekonstrukcji forsowania rzeki Bzury przez jednostki armii Poznań" o "Pomorze" i następującej przy tym bitwy, co miało miejsce w dniach 15-19 września 1939 roku. Ale po kolei. Na miejsce zbiórki dzięki uprzejmości Urzędu Gminy w Brochowie, została wybrana szkoła podstawowa, gdzie wyznaczono także noclegi dla uczestników XXXII Rajdu Szlakami Walk nad Bzurą Wcześniej dotarło umundurowanie i wyposażenie z firmy Hero Collection z Poznania. W sumie na miejsce zbiórki dotarła silna grupa 25 osób i 15 żołnierzy służby zasadniczej i zawodowej. Jednocześnie dzięki uprzejmości prywatnego kolekcjonera dotarła także armata ppanc. kal. 37 mm "Bofors" wz. 36.


Następnego dnia, od rana rozpoczęły się przygotowania do inscenizacji. Na godz. 11.00 zaplanowano wymarsz kolumny piechoty spod Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą w Sochaczewie, w kierunku cmentarza poległych żołnierzy w Trojanowie. Uczestnicy dojechali do sochaczewskiego muzeum autokarem w pełnym umundurowaniu i oporządzeniu, tam czekali już na nich Leszek Kusiak i Jacek Haber z Klubu Sensacji XX wieku i samochód pancerny wz. 34, będący własnością Leszka. Samochód ten już od tygodnia znajdował się na ekspozycji Muzeum robiąc furorę wśród zwiedzających. Na spotkanie do muzeum przybyli także kombatanci, harcerze, mieszkańcy Sochaczewa.

Dowodzący zgrupowaniem, Paweł Rozdżestwieński zarządził zbiórkę przed budynkiem i zaczęliśmy naszą spotkanie. Pluton po oddaniu honorów kombatantom, wymaszerował eskortowany z tyłu przez samochód pancerny w kierunku cmentarza, gdzie zaplanowano apel poległych. Tam też pod pomnikiem poległych i pomordowanych o wolność, harcerze w złożyli kwiaty i zapalili znicze. Po apelu wszyscy znaleźli się ponownie w autokarze, samochód pancerny na lawecie i wróciliśmy do Brochowa.

Następnym punktem programu miała być próba widowiska z udziałem ekip filmowych. Niestety przeszkodził temu rzęsisty deszcz jaki zaskoczył uczestników w trakcie prób polowych. Chcą nie chcąc schroniliśmy się w budynkach szkoły i zamiast zajęć polowych rozpoczęły się dyskusje, suszenie mundurów i nawiązywanie nowych kontaktów. Ale o godz. 16.00 nie bacząc na deszcz zarządzono wymarsz na pola przeprawy w okolicach historycznego mostu na Bzurze pod wsią Witkowice.

Uczestnicy bitwy zaczęli powoli zbierać się po wschodniej stronie Bzury , a w tym czasie na miejsce dotarły samochód pancerny wraz z działkiem Boforsa oraz żołnierze z 1 Batalionu ze środkami zadymienia i petardami hukowymi, które miały imitować wybuchy. Piechota została podzielona na drużyny i sekcje, jednocześnie ćwicząc natarcie i poruszanie się sekcjami na polu bitwy. W tym też czasie przygotowano nagłośnienie, zasłonę dymna. Jednocześnie docierali także widzowie. Byliśmy zaskoczeni, że tak wielu zdecydowało się dojechać w taka pogodę na przygotowaną inscenizację.

O dziwo ok. 17.30 przestało padać, chmury rozstąpiły się, na zachodzie nawet pokazało się słońce. Muzyką z serialu "Polskie Drogi" rozpoczęła się inscenizacja. Najpierw ruszył działon ppanc. Przebywszy most pod "ogniem" zajęli pozycję nie opodal kępy wierzb po wschodniej stronie Bzury i rozpoczęli prowadzenie ognia na wprost w kierunku "przeciwnika", który zajął pozycję na skraju lasu ok. 500m od mostu. Działon ze wsparciem żołnierzy obrony narodowej nie mógłby długo wytrzymać ognia przeciwnika, ale został wsparty atakiem piechoty. Najpierw pierwszy pluton uderzył przez most i w kierunku wschodnim obchodząc przeciwnika z lewej, ale dostał się pod silny ogień przeciwnika. Wszędzie wybuchały nieprzyjacielskie pociski (petrady). Wtedy z pomocą próbował przyjść drugi pluton, atakując po przejściu przez most wzdłuż Bzury. Niestety, silny ostrzał nieprzyjaciela powstrzymał natarcie i spowodował duże straty. W decydującym momencie na moście pojawił się samochód pancerny wz.34. Ogniem ckm-u osłonił piechurów wycofujących swoich rannych, a następnie wsparł wznowione natarcie. Tym razem piechota zaatakowała ze zdwojoną siłą. Wsparcie artylerii i "broni pancernej" przyniosło efekt w postaci wyparcia "przeciwnika" z zajmowanych pozycji i odrzucenia w tył.

Warto podkreślić wspaniałą rolę naszego kapelana, ks. Konrada, który przez cały czas udzielał ostatniej posługi na polu bitwy pod "ogniem" nieprzyjaciela.

Następnie wszyscy uczestnicy widowiska zebrali się pod pamiątkowym obeliskiem po zachodniej stronie Bzury, gdzie odbył się krótki apel, złożono kwiaty, a kombatanci zapalili znicze. O godz. 20.00 w kościele w Brochowie odbył się
pokaz filmu traktującego o bitwie nad Bzurą, co zakończyło ten bogaty w wydarzenia dzień.


W niedzielę , 15 września, zaplanowano uroczysty przemarsz całości sił
przez Brochów do kościoła na uroczysta mszę świętą. Na czele zgrupowanie piechoty stanął tym razem por. Roland Waszkowiak, oficer obecnie służący w 1 Batalionie. Harcerze i inni pasjonaci przebrani we wrześniowe mundury zostali poddani fachowej musztrze, po czym nastąpił przemarsz na mszę razem z harcerzami, a kolumnę ubezpieczali od czoła ułani, a z tyłu samochódpancerny.

Uczestnicy zgodni są w opinii, że impreza udała się znakomicie. Następnego dnia po zakończeniu zlotu rozpoczęły się przygotowania do jego przyszłorocznej edycji. Tym razem zespół organizacyjny postawił sobie za cel inscenizację jednego z epizodów na naprawdę dużą skalę ( ok. 150 - 200 uczestników). Dlatego też pomoc Pawłowi Rozdżestwieńskiemu zaoferował Klub Sensacji XX wieku.

Ale na razie wszyscy pełni są jeszcze nadal wrażeń tegorocznych. Wszyscy wykazali się zaangażowaniem, a nawet talentami aktorskimi, obok oczywiście ogromnej wiedzy z dziedziny historii wojsk II RP i taktyki bojowej. Osobiście jestem pod wrażenie udziału w inscenizacji , oprócz oczywiście wszystkich kolegów, ks. kapelana. Ale wszystkim należą się słowa uznania szczególnie za to, że nie przelękli się fatalnej pogody. Myślę, że byliśmy godnymi kontynuatorami tradycji obrońców Ojczyzny z 1939.

Jacek Haber - Teresin

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wojak z pierwszej sekcji - niezalogowany 2002-10-13 00:00:00

    Na tym forum powinny byc chyba wyglaszane opinie na temat inscenizacji, a nie prowadzone jakies "osobiste porachunki". to byla pierwsza sprawa o ktorej chcialem napisac. Druga (i ta wlasciwa)sprawa. Impreza byla przednia. Nowe i wpaniale doswiadczenie, swiety klimat, zwlaszcza jesli ktos poznal to wszystko od kulis (mowa oczywiscie o uczestnikach i reszcie zalogi). Sczegolnie ciekawy byl piatkowy, probny wymarsz na Brochow. Sa jednak dwie rzeczy, ktore utrudnialy nam zadaie. 1. Na treningach przed rajdem uczyla nas musztry pewna osoba. W Brochowie trenowalismy musztre juz z kims innym. Marsz przez Sochaczew kierowany byl przez jeszcze inna osobe. Do "boju" prowadzil nas tez ktos inny. Kazda osoby narzucala nam swoj wlasny styl. Gubilismy sie w tym wszystkim. Nabieralismy nawyki od kazdego i dodawalismy do tego jeszcze wlasne. Nastepnym razem (mam nadzieje ze bedzie) powinnismy miec jednego, stalego "nauczyciela". 2. Podczas inscenizacji "cywile" (czyli glownie publicznosc) biegali gdzie chcieli z aparatami i kamerami. To naprawde przeszkadzalo. Ktos powinien pilnowac tam pozadku. Jednak mimo tych niedogodnosci, impreza udala sie. Bylo swietnie i oby za rok tez cos takiego zorganizowano. Pozdrowienia dla wszystkich zwiazanych z inscenizacja.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    konga - niezalogowany 2002-10-08 00:00:00

    Dzięki za kulturalną odpowiedź- czuję się usatysfakcjonowana...Jestem kobietą, dla ścisłości:-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jazlowiak 2002-10-08 00:00:00

    KOleżanko Konga czy Kolego Konga a jakiez to ja osobiste ataki uprawiam, ja tylko chciałbym żeby jak ktoś coś daje do druku chociaż na to zerknął przed wypuszczeniem w świat. Sam jestem RedNaczem gazety więc wiem, że ciężar błędu spoczywa nie tylko na dziennikarzu, ale i na osobach takich jak ja. Tylko tyle i az tyle. Z drugiej strony cieszę, że taka impreza wywołała taką dyskusję - to zdrowe dla tych wszystkich co będa coś robić, bo może sochaczewskie media zrozumieją, że warto o tym pisać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama