Muzeum Kolei Wąskotorowych w Sochaczewie to oddział warszawskiego Muzeum Kolejnictwa. Jest więc w dużym stopniu od niego uzależniony. A w Warszawie, jak do tej pory nie działo się dobrze. Kolej, która oddała samorządowi prowadzenie placówki, koniecznie chciała wysiedlić muzeum z zajmowanych w centrum miasta terenów. Wiadomo przecież za jakie pieniądze można je sprzedać, a nasze koleje są wiecznie zadłużone i dodatkowy przypływ pieniędzy bardzo by się przydał.
Obecnie trwają negocjacje pomiędzy PKP, Muzeum Kolejnictwa i Urzędem Marszałkowskim, których przedmiotem jest ugoda dająca Muzeum w Warszawie czas na przeprowadzkę do nowej lokalizacji. Mówi się również o możliwym wsparciu finansowym.
O tym, co dzieje się w sochaczewskim muzeum rozmawiam z dyrektorem Markiem Belczykiem.
Panie dyrektorze. Od dwóch lat wycieczkowy pociąg muzealny jest ciągnięty przez lokomotywę spalinową, a nie przez parowóz Px29-1704, który dawniej był używany do tego celu.
-Rzeczywiście, dawniej pociąg był prowadzony przez lokomotywę parową. Niestety jej certyfikaty straciły ważność i nie można jej używać do tego celu. Można by ją odremontować, ale wiąże się to z dużymi kosztami. Taki remont i uzyskanie odpowiednich zezwoleń to w tej chwili suma około 600 000 zł. Nie ma jej nasze muzeum. Kiepsko jest również z funduszami w budżecie marszałka. Dokąd sytuacja nie ulegnie poprawie, nie ma na co liczyć, tym bardziej, że byłoby to również poważne przedsięwzięcie pod względem logistycznym. Lokomotywę należałoby jeszcze przewieźć do miejsca naprawy, której niestety nie da się zrobić u nas na miejscu.
Czerwcowe opady, które należałoby raczej nazwać oberwaniem chmury, podmyły tory w ulicy Wyszogrodzkiej. Obsunięciem groziła również skarpa nad Bzurą, przy której stoją domy mieszkalne. Do tej pory trasa pociągu jest znacznie skrócona. Kiedy tory zostaną naprawione, a pociąg zacznie jeździć dalej?
-W chwili, gdy rozmawiamy właśnie trwa naprawa torów. Nasi ludzie wyciągają teraz worki z piaskiem, którymi prowizorycznie załatano wyrwy w nasypie. Potem przystąpią do fachowej już naprawy torów i nasypu. Po jej wykonaniu wystąpimy do odpowiednich organów, które po zbadaniu jakości naprawy powinny wydać zgodę na dalsze użytkowanie torowiska. Mamy nadzieję, że od wiosny pociąg retro znowu będzie dojeżdżał do Wilcz Tułowskich. Na razie zatrzymuje się w Kistkach. Myślimy też o przygotowaniu do eksploatacji dalszej części torowiska za Tułowicami w stronę Wyszogrodu. Budowa nowego toru kosztuje wprawdzie około 700 000 zł za kilometr, ale już istniejący i w dodatku objęty opieką konserwatora zabytków tor dałoby się naprawić, mimo że częściowo został rozkradziony, za około 420 000 zł za kilometr. Gdyby nie względy finansowe, nasz pociąg mógłby dojeżdżać prawie do Wyszogrodu.
Jak wygląda Wasza współpraca z Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, a także z lokalnymi samorządami?
-Współpraca z MZSiPBnB jest dość ograniczona, chociaż darzymy się obopólną sympatią. Właściwie to tylko my sprzedajemy ich wydawnictwa, a oni nasze. Jeśli chodzi o samorządy, to jeszcze na początku roku obiecywały nam jakieś pieniądze, mówię o samorządzie miejskim i gminie Sochaczew. Z tych deklaracji na razie nic nie wyszło i nie dostaliśmy nawet złotówki. Powiat nawet nic nie obiecywał. Szkoda, bo przecież istnienie muzeum i wycieczki, jakie się u nas zjawiają, są doskonałą promocją regionu.
Czy próbowaliście w jakiś sposób rozreklamować Waszą działalność?
-Chcemy umieścić nasze tablice reklamowe przy drogach w okolicach wjazdów do Sochaczewa. Niestety, ciągle brakuje na nie pieniędzy. Chcieliśmy też umieścić taką tablicę na parkingu w Żelazowej Woli. Nie dało się z tego samego powodu. Proponowano nam zawieszenie w różnych miejscach banerów reklamowych, ale uważam, że lepszy brak reklamy niż reklamowanie się za pomocą czegoś, co przypomina szmatę. Próbowaliśmy również nawiązać kontakt z biurami turystycznym, które organizują na przykład wycieczki do Żelazowej Woli. Niestety jak na razie bez większego efektu.
Jaki macie plany na przyszłość?
-Niedługo powinien się rozpocząć remont sali w budynku, jaki pozostał nam po dawnym przedszkolu Chcemy tam otworzyć nowe sale ekspozycyjne oraz salę multimedialną do prowadzenia zajęć edukacyjnych. Będzie to baza dla uruchomienia w Muzeum w Sochaczewie programu lekcji muzealnych z prawdziwego zdarzenia. To też powinno się przyczynić do promocji naszej działalności, tym bardziej, że mamy nadzieję naszymi lekcjami zainteresować nie tylko szkoły leżące blisko Sochaczewa.
Dziękuję za rozmowę.
Tak więc, zgodnie ze staropolskim powiedzeniem: aby do wiosny. Na wiosnę pociągi mają jeździć dalej. A jak jeszcze w kraju i województwie sytuacja gospodarcza ulegnie poprawie, to może i muzeum dostanie więcej pieniędzy.
Piotr Gadziński
Po rozmowie z dyrektorem Belczykiem zajrzałem na strony internetowe: oficjalną stronę Muzeum Kolejnictwa z Warszawy (jest tam zakładka naszej filii) i stronę e-sochaczew, gdzie również dostępne są informacje dotyczące pracy muzeum. Nigdzie nie ma informacji, że lokomotywa parowa już nie jeździ (a to przecież dwa lata). Brakuje też informacji, że od czerwca trasa pociągu została znacznie skrócona, a zamiast lokomotywy spalinowej (jeździła zamiast parowozu) skład ciągną wagony silnikowe. Spacer po Puszczy Kampinoskiej już nieaktualny, a ognisko może być, ale chyba tylko koło dawnego budynku przedszkola na terenie muzeum. Brakuje także jednej, wydawałoby się koniecznej „rzeczy”. Trasę skrócono. Cena biletów na pociąg retro pozostała bez zmian.
Z ostatniej chwili: Muzeum Kolejnictwa w Warszawie otrzymało dofinansowanie w kwocie 499 999,75 zł na projekt o wartości całkowitej
723 529,05 zł pod tytułem: Modernizacja i adaptacja budynku po dawnym przedszkolu na cele statutowe Muzeum Kolejnictwa w Warszawie - Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie. W jego ramach, na bazie dawnego przedszkola powstanie nowoczesne centrum edukacyjno-turystyczne. Inwestycja jest częścią przedsięwzięcia Kolejką wąskotorową po wiedzę, relaks i radość. W nowym obiekcie oprócz dwóch sal ekspozycyjnych o łącznej powierzchni 200 m2 znajdzie się także sala multimedialna z możliwością wykorzystania na różnego typu konferencje, a także sklep muzealny i punkt gastronomiczny.
Wygospodarowane zostaną również pomieszczenia biurowe, magazynowe oraz pomieszczenie recepcyjne.
W salach ekspozycyjnych prezentowane będą wystawy stałe. Znajdą się na nich te eksponaty, które są obecnie przechowywane w magazynach. Wystawy będą przygotowane w taki sposób, aby zainteresować młodego widza i umożliwić realizację atrakcyjnego programu lekcji muzealnych. Obiekt zostanie dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych.
W tej chwili na drzwiach muzeum wisi tabliczka. Nieczynne do marca 2014 r.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze