Przedsiębiorca,
magister ekonomii, przewodniczący Platformy Obywatelskiej Powiatu
Sochaczewskiego. W 2010 wybrany do sochaczewskiej Rady Powiatu, od 2011 roku
drugi etatowy członek zarządu powiatu. Przemysława Gaika pytamy o kondycję
lokalnej PO, problemy miasta, a także o start w nadchodzących wyborach na
burmistrza.
Monika Figut: Dlaczego zdecydował się pan na działalność polityczną i samorządową, porzucając biznes? Dlaczego wybrał pan Platformę Obywatelską?
P. G.: Sektor publiczny wybrałem w sposób naturalny, już w
liceum myślałem o działalności w samorządzie. Nie bez powodu podczas studiów
specjalizowałem się w zarządzaniu publicznym. Ta decyzja dojrzewała we mnie
przez lata, do chwili, gdy obserwując lokalne działania samorządowców,
powziąłem przekonanie, iż mogę zapewnić profesjonalizm, który jest tej sferze potrzebny.
A dlaczego Platforma Obywatelska? Dlatego, że poglądy chadeckie są mi bliskie. Jestem też zwolennikiem rozwiązań wolnorynkowych. Jestem katolikiem i jednocześnie uważam, że są kwestie, w które polityka nie powinna ingerować. W PO szczególnie cenię fakt, że, w przeciwieństwie do innych partii, nie czyni się tu haseł wyborczych z kwestii światopoglądowych, które mają ograniczony wpływ na jakość codziennego życia.
M. F.: Czy czuje się
pan autorem czystek w lokalnej PO? Byli członkowie, związani między innymi z
Bogumiłem Czubackim, właśnie w Panu widzą źródło konfliktu, który zmusił ich do
opuszczenia partii.
P. G.: Raczej chodzi o członków związanych z byłą
przewodniczącą. Platforma Obywatelska jest strukturą demokratyczną. Ta pani nie
chciała poddać się demokratycznej ocenie. Wybrała inną drogę, ale miała do tego
prawo – nie mam do niej żalu. W każdym razie z nikim nie wykluczam współpracy,
myślę, że będą sprawy, idee, dla realizacji, których zaproponuje takie
partnerstwo jej i każdej innej osobie, która będzie wykazywać chęć współpracy
na rzecz rozwoju Sochaczewa i poprawy jakości życia jego mieszkańców.
M. F.: Jak dziś ocenia pan kondycję lokalnej PO? Czy jako przewodniczący stawia pan przed nią konkretne wyzwania?
P. G.: Mamy sprawne struktury, nowych członków, a co najważniejsze, ludzi, którzy chcą pracować na rzecz społeczności lokalnej. Możemy wymienić konkretne działania członków PO w Sochaczewie, jak podjęcie inicjatywy stworzenia Budżetu Obywatelskiego, zajęcie się problemem zbyt wysokich cen wody i ścieków w Sochaczewie, w związku z którymi chcemy doprowadzić do debaty społecznej. Powołaliśmy do życia na przełomie grudnia i stycznia nową organizację Młodych Demokratów, zaangażowaliśmy młodzież z Sochaczewa w realizację wspólnych celów. Wspieraliśmy i będziemy wspierać kobiety w polityce, mając jednak na względzie w pierwszej kolejności posiadane kompetencje. Nasze wyzwania skupiają się na rozwiązaniu realnych problemów codziennego życia w Sochaczewie.
M. F.: Jest pan
drugim etatowym członkiem zarządu powiatu. Wie pan zapewne, że pana antagoniści
są przekonani, iż tym etatem zarząd zapewnił sobie koalicyjny spokój w radzie
powiatu. Może pan wyjaśnić, jak to się stało, że objął pan to stanowisko? Czy
starostwu powiatowemu jest potrzebny drugi wicestarosta? Czym pan się zajmuje,
na co dzień w pracy?
P.G.: Proszę zwrócić uwagę na unikanie przez te osoby
argumentów merytorycznych. Nie spotkałem się do tej pory z żadną merytoryczną
krytyką swoich propozycji czy działań. Jedynym źródłem wspomnianej krytyki są
niektórzy radni skupieni w środowisku burmistrza, wspierani zresztą przez
wydawaną za publiczne pieniądze „Ziemię Sochaczewską”, której wydawcą jest sam
burmistrz. Jeżeli weźmiemy to pod uwagę, oczywistym staje się, że jest to forma
reakcji na składane przeze mnie propozycje dotyczące problemów naszego miasta.
Zarząd Powiatu uznał posiadane przeze mnie kompetencje za potrzebne i postanowił z nich skorzystać, powierzając mi kontrolę zarządczą.
Mój dzień pracy nie kończy się nigdy. Zrealizowaliśmy wiele naprawdę poważnych inwestycji, wśród których można wymienić szereg inwestycji drogowych, termomodernizacje szkół, wymianę dachów na budynkach CKU czy choćby ostatnio instalację solarną w DPS, szczegółowo opisaną w naszym biuletynie informacyjnym. Obecnie mamy przygotowaną koncepcję w zakresie wykonania miejsc postojowych przy PKP, którą niebawem przedstawimy.
M. F.: Jest pan
jednym z naszych blogerów. Na portalu e-Sochaczew i w innych mediach często
krytykuje pan działania obecnego burmistrza Piotra Osieckiego. Ta krytyka
wpisuje się w wyraźny konflikt między miastem a powiatem, jaki od początku
kadencji obserwują mieszkańcy. Jakie jest podłoże tego konfliktu, proszę o
ocenę pracy obecnych władz miasta ze wskazaniem jej plusów i minusów.
P. G.: Powiem tak, w sferze realnej współpraca między
miastem a powiatem istnieje, czego dowodem są wspólne inwestycje. Problem
pojawia się w sferze medialnej, gdzie odpowiedzią na propozycje rozwiązań
rzeczywistych problemów jest agresja.
Demokracja i swoboda wymiany poglądów polega na tym, że, jeśli uważamy, że któryś z nas robi źle, mówimy o tym głośno. Nie boje się mówić jak jest – i nie mogę się biernie przyglądać pogarszającej się sytuacji miasta, więc wskazuję problemy, ale też rozwiązania. Takie postępowanie leży w interesie publicznym i służy nam wszystkim. Proszę zwrócić uwagę, że w przypadku umorzenia podatku dla szpitala, którego burmistrz odmówił w IV kwartale 2012 roku, ta krytyka odniosła skutek. Podatek za I kwartał 2013 ostatecznie został umorzony. I to postrzegam jako plus dla burmistrza.
A minusy? Na pewno polityka informacyjna i zawłaszczenie gazety samorządowej do celów propagandowych. Również wysokość wydatków na szeroko rozumianą promocję. Najpoważniejszy mój zarzut dotyczy zarządzania finansami miasta. W ubiegłym roku Burmistrz pochwalił się nadwyżką w budżecie, z której znaczną część pozostawił na tzw. „czarną godzinę”. W bieżącym roku natomiast, budżet zamknie się znaczącym deficytem, na pokrycie którego musi zaciągnąć dług.
Trzeba w tym miejscu powiedzieć to, co powie każdy ekonomista. Chwalenie się nadwyżką w budżecie przez burmistrza świadczy o nierozumieniu zasad jego konstruowania. Dlaczego? Gdyby budżet miasta był konstruowany jak budżet podmiotu gospodarczego, to ta nadwyżka nazywałaby się zyskiem. Natomiast w przypadku jednostki samorządu terytorialnego mieszkańcy nie otrzymują wypłaty z zysku. Proszę więc dziś spróbować wyjaśnić mieszkańcom, dlaczego nie mają drożnej kanalizacji burzowej, skoro były wolne środki w budżecie na koniec 2011 roku w kwocie 4 mln złotych. A czym jest dług na pokrycie deficytu, nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Jest to efektem niewłaściwego planowania. Przed następcą Piotra Osieckiego będą stały poważne wyzwania.
M. F.: Czy wystartuje
Pan w nadchodzących wyborach na burmistrza?
P. G.: Takie oczekiwania wobec mnie ma wielu mieszkańców
Sochaczewa, o czym sygnalizują mi bezpośrednio coraz częściej. Decyzję w tej
sprawie podejmę jeszcze w tym roku, przyznaję, że to rozważam. Mam przemyślany plan
rozwoju miasta, który wówczas przedstawię.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Panie" kuba1979 jak tu nie bronić swojego partyjnego szefa. "Pański" glos nie jest obiektywny i wiarygodny dla mnie i zapewne dla wielu innych osób. Poczekajmy co zaoferuje potencjalny kandydat ? oprócz plucia na konkurencję. Sorry, ale na razie głównie tym się zajmuje potencjalny kandydat.
Jedno pytanie:W jaki sposób można zaoszczędzić ponad 300 tys. zł przez 3 lata w kasie powiatu ?
"Panie" kuba1979 jak tu nie bronić swojego partyjnego szefa. "Pański" glos nie jest obiektywny i wiarygodny dla mnie i zapewne dla wielu innych osób. Poczekajmy co zaoferuje potencjalny kandydat ? oprócz plucia na konkurencję. Sorry, ale na razie głównie tym się zajmuje potencjalny kandydat.
w taki sam sposób jak w kasie Urzędu Miasta.
Jedno pytanie:W jaki sposób można zaoszczędzić ponad 300 tys. zł przez 3 lata w kasie powiatu ?