Reklama

Czy będzie pan kandydował na burmistrza Sochaczewa? - wywiad

13/05/2013 09:22

- Nawyki ze współpracy z młodzieżą przeniosłem na grunt samorządowy. W zasadzie robię to samo, staram się aktywnie, po partnersku współpracować. Wysokie wymagania stawiam najpierw sobie. Jestem osobą ambitną, ale zdecydowanie motorem mojego działania jest pasja – Jerzego Żelichowskiego, byłego wiceburmistrza Sochaczewa i obecnego radnego powiatowego, pytamy o jego plany na najbliższe wybory samorządowe.

 

M. F.: Przez 8 lat był pan wiceburmistrzem, przez ostatnie 2,5 otwartym opozycjonistą obecnych władz miasta, czego wyrazem są między innymi pana wpisy na blogu e-Sochaczew.pl. Proszę powiedzieć, czy jednak są jakieś działania, decyzje burmistrza Piotra Osieckiego, które mógłby pan pochwalić?

Reklama

J. Ż.: Tak, te osiem lat, po wcześniejszych doświadczeniach samorządowych z powiatu było okresem mojego szczerego i pełnego zaangażowania się w sprawy miasta. Początki były bardzo trudne, np. trzeba było uregulować niespodziewane, przeterminowane zobowiązania wobec firmy budującej basen. Pomógł w dialogu z firmą mój kolega z klasy, będący wówczas wojewodą świętokrzyskim. Później należało uregulować zaległości wobec Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, aby uzyskać zaświadczenie, bez którego nie mogliśmy ubiegać się o środki unijne. Następnie to był już okres intensywnego, ponad 25% inwestowania w rozwój miasta. Dysponowaliśmy ograniczonym budżetem, więc z satysfakcją postrzegam, ile udało się w tych ośmiu latach zrobić i zbudować oraz, w jakim stanie przejęli samorząd obecni włodarze. Dostali w spadku zaawansowane rozwiązania i pomysły, duże pieniądze unijne. Na szczęście dla obecnych inwestycji miejskich roszady kadrowe nie objęły pracowników wcześniej je przygotowujących, więc ryzyko błędów jest ograniczone.

Moje krytyczne wpisy na blogu e-Sochaczew zaczęły się 1,5 roku temu i wynikają z troski o dalszy rozwój mojego miasta. Niektóre okazały się skuteczne. Staram się w nich w kulturalny sposób polemicznie i krytycznie odnieść do dominującej w mieście propagandy sterowanej z ratusza. Jestem przekonany, że najpierw należy coś zrobić i dopiero o tym mówić i pisać. Sukcesy nie mogą być jak UFO, że się o nich dużo mówi, ale ich nie widać.

Reklama

Ale są oczywiście działania, które pochwalam. Burmistrz Osiecki kontynuuje dobrą współpracę z organizacjami pozarządowymi, nieco zmodyfikowaną politykę prorodzinną, rozwój społeczeństwa informacyjnego i działania rewitalizacyjne. Popieram skorzystanie z programu „Maluch” przy budowie żłobka.

M. F.: Z zarzutów stawianych przez Pana obecnym władzom miasta, które mają najpoważniejszy ciężar?

J. Ż.: Zaniechanie dochodzenia roszczeń i wielomilionowych odszkodowań od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad po oddaniu obwodnicy i ustawowym wciśnięciu miastu zdewastowanych wcześniej ulic Warszawskiej, Traugutta i Licealnej. Mieliśmy zagwarantowane wsparcie Związku Miast Polskich i nieżyjącego już prof. Michała Kuleszy. Myśmy naprawili Traugutta i Warszawską, a szansę na odszkodowanie i remont kolejnych dróg czy budowę trasy północ-południe uważam za zmarnowaną.

Reklama

Błędne były też decyzje oświatowe. Czy ZEAS odciążył dyrektorów w zarządzaniu? Czy uzyskano zakładane oszczędności? Dobrze, że pod presją rodziców zrezygnowano z likwidacji stołówek szkolnych.

Wreszcie rolą ratusza jest efektywnie zarządzać budżetem miejskim. Inwestować pieniądze w obecny i przyszły rozwój miasta. Nie wyprzedawać tanio majątku miejskiego. Burmistrz zamiast o mnogość firmowanych przez siebie imprez, powinien dbać o rozwój infrastruktury oraz wzorem poprzednika ograniczać wysokie obciążenia bytowe mieszkańców miasta. 

Reklama

M. F.: Proszę określić pana dzisiejsze miejsce w lokalnym samorządzie.

J. Ż.: Pracuję w Urzędzie Miejskim w Płońsku. Jestem pełnomocnikiem burmistrza ds. współpracy ze spółkami komunalnymi. Kieruję też zespołem wprowadzającym nowy system gospodarowania odpadami. Pomagając burmistrzowi Płońska w nadzorze właścicielskim, obserwuję bardzo dobrze zorganizowane spółki miejskie dostarczające miastu ciepło, wodę i odbierające śmieci. Płońsk jest pod tym względem w samorządowej czołówce krajowej, a ja zdobywam kolejne cenne doświadczenie i sporą wiedzę.

Reklama

Jestem też radnym powiatowym w Sochaczewie oraz członkiem Rady Społecznej Szpitala Powiatowego w Sochaczewie. Mój kapitał wiedzy o samorządzie i dotychczasowe doświadczenia pozwoliły mi zagwarantować organom samorządu powiatowego stabilność działania i możliwość konstruktywnej współpracy w realizacji zadań powiatowych, zwłaszcza tych zaległych wobec ZSR CKU.

M. F.: A pana miejsce za 1,5 roku? Czy będzie pan kandydował na burmistrza Sochaczewa, jak niektórzy się spodziewają?

J. Ż.: Moi anonimowi internetowi adwersarze przymierzali mnie już do różnych stanowisk, również i tego. Gdyby społeczności lokalne poszukiwały menedżerów samorządowych, byłbym murowanym kandydatem. Ale wybory samorządowe póki co rządzą się innymi prawami. Dotychczas współpracowałem z wartościowymi szefami. Cenię wysoko lojalność, więc jeśli wystartuje w wyborach burmistrz Czubacki, będą go wspierał. Z pewnością jednak po 15 latach rzetelnej pracy i świadomej służby nie zrezygnuję z pracy w samorządzie.

Reklama

M. F.: Czyli wszystko możliwe… Jest pan samorządowcem od wielu lat, dlaczego? To pasja, przyzwyczajenie, ambicja?

Przez dwadzieścia lat pracowałem z satysfakcją na rzecz młodzieży. Zawsze chciałem robić coś więcej niż tylko ograniczać się do bycia wykładowcą. W ten sposób zostałem zauważony i awansowany na kolejne pełnione stanowiska. Każde traktowałem odpowiedzialnie. Nawyki ze współpracy z młodzieżą przeniosłem na grunt samorządowy. W zasadzie robię to samo, staram się aktywnie, po partnersku współpracować. Wysokie wymagania stawiam najpierw sobie. Jestem osobą ambitną, ale zdecydowanie motorem mojego działania jest pasja. Natomiast przyzwyczajenie do uczciwego i dobrego działania mam we krwi. 

Reklama

M. F.: Jak powinien wyglądać Sochaczew za 10 lat?

J. Ż.: Z pewnością będzie ładniejszy i nowocześniejszy. Na pewno nie powinien być barykadowany wszechobecnymi pojazdami samochodowymi. Życie w mieście powinno być zdrowsze. Zrównoważony rozwój Sochaczewa powinien zapewnić mieszkańcom relatywne proporcje kosztów bytowych i jeszcze lepszy standard usług. Miasto powinno być przyjaznym dla swoich mieszkańców i atrakcyjnym dla przybyszów.

 

rozmawiała Monika Figut

fot. Karol Pruski (foto udostępnione przez Jerzego Żelichowskiego)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jerzyk2205 2013-05-20 08:52:26

    Oceniając z perspektywy kilku dni powyższą polemikę w której mojemu adwersarzowi puściły nerwy, zapewniam czytelników, że jako osoba zaangażowana w działalność publiczną szanuję wyborców i nie jest mi obojętna ich akceptacja. Jednak o głosy trolli nie zamierzam zabiegać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jerzyk2205 2013-05-16 00:09:47

    Bardzo dziękuję za informację, że straciłem coś czego nie miałem. Dobrej nocy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    karol997 2013-05-15 23:51:09

    To po co ten wywiad, nie widzę sensu chyba że dla propagandy ale to nie te czasy i kiełbasa wyborcza już tak nie działa. Proszę sobie za dużo nie wyobrażać i żyć ZDROWO w realiach a nie fikcji. Jeśli dyskusja zeszła do zbyt wybujałej wyobraźni o mojej osobie to proszę sobie darować sugestie o tupaniu.

    Zdecydowanie stracił Pan MÓJ GŁOS więc musi Pan jeszcze popracować nad własnymi emocjami BY NIE STRACIĆ INNYCH WYBORCÓW. Powaga i odwaga w tej dyskusji wyraźnie Pana przerosła.
    Kpiną, drwiną i śmieszną polemiką ośmiesza Pan siebie a nie rozmówcę. Ale o tym zapewne już Pan wie.

    Karol

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama