- Nawyki ze współpracy z młodzieżą przeniosłem na grunt
samorządowy. W zasadzie robię to samo, staram się aktywnie, po partnersku
współpracować. Wysokie wymagania stawiam najpierw sobie. Jestem osobą ambitną,
ale zdecydowanie motorem mojego działania jest pasja – Jerzego Żelichowskiego,
byłego wiceburmistrza Sochaczewa i obecnego radnego powiatowego, pytamy o jego
plany na najbliższe wybory samorządowe.
M. F.: Przez 8 lat był pan wiceburmistrzem, przez ostatnie
2,5 otwartym opozycjonistą obecnych władz miasta, czego wyrazem są między
innymi pana wpisy na blogu e-Sochaczew.pl. Proszę powiedzieć, czy jednak są jakieś
działania, decyzje burmistrza Piotra Osieckiego, które mógłby pan pochwalić?
J. Ż.: Tak, te osiem lat, po wcześniejszych doświadczeniach
samorządowych z powiatu było okresem mojego szczerego i pełnego zaangażowania
się w sprawy miasta. Początki były bardzo trudne, np. trzeba było uregulować
niespodziewane, przeterminowane zobowiązania wobec firmy budującej basen.
Pomógł w dialogu z firmą mój kolega z klasy, będący wówczas wojewodą
świętokrzyskim. Później należało uregulować zaległości wobec Wojewódzkiego
Funduszu Ochrony Środowiska, aby uzyskać zaświadczenie, bez którego nie
mogliśmy ubiegać się o środki unijne. Następnie to był już okres intensywnego,
ponad 25% inwestowania w rozwój miasta. Dysponowaliśmy ograniczonym budżetem,
więc z satysfakcją postrzegam, ile udało się w tych ośmiu latach zrobić i
zbudować oraz, w jakim stanie przejęli samorząd obecni włodarze. Dostali w
spadku zaawansowane rozwiązania i pomysły, duże pieniądze unijne. Na szczęście
dla obecnych inwestycji miejskich roszady kadrowe nie objęły pracowników
wcześniej je przygotowujących, więc ryzyko błędów jest ograniczone.
Moje krytyczne wpisy na blogu e-Sochaczew zaczęły się 1,5 roku temu i wynikają z troski o dalszy rozwój mojego miasta. Niektóre okazały się skuteczne. Staram się w nich w kulturalny sposób polemicznie i krytycznie odnieść do dominującej w mieście propagandy sterowanej z ratusza. Jestem przekonany, że najpierw należy coś zrobić i dopiero o tym mówić i pisać. Sukcesy nie mogą być jak UFO, że się o nich dużo mówi, ale ich nie widać.
Ale są oczywiście działania, które pochwalam. Burmistrz Osiecki kontynuuje dobrą współpracę z organizacjami pozarządowymi, nieco zmodyfikowaną politykę prorodzinną, rozwój społeczeństwa informacyjnego i działania rewitalizacyjne. Popieram skorzystanie z programu „Maluch” przy budowie żłobka.
M. F.: Z zarzutów stawianych przez Pana obecnym władzom
miasta, które mają najpoważniejszy ciężar?
J. Ż.: Zaniechanie dochodzenia roszczeń i wielomilionowych
odszkodowań od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad po oddaniu
obwodnicy i ustawowym wciśnięciu miastu zdewastowanych wcześniej ulic
Warszawskiej, Traugutta i Licealnej. Mieliśmy zagwarantowane wsparcie Związku
Miast Polskich i nieżyjącego już prof. Michała Kuleszy. Myśmy naprawili
Traugutta i Warszawską, a szansę na odszkodowanie i remont kolejnych dróg czy
budowę trasy północ-południe uważam za zmarnowaną.
Błędne były też decyzje oświatowe. Czy ZEAS odciążył dyrektorów w zarządzaniu? Czy uzyskano zakładane oszczędności? Dobrze, że pod presją rodziców zrezygnowano z likwidacji stołówek szkolnych.
Wreszcie rolą ratusza jest efektywnie zarządzać budżetem miejskim. Inwestować pieniądze w obecny i przyszły rozwój miasta. Nie wyprzedawać tanio majątku miejskiego. Burmistrz zamiast o mnogość firmowanych przez siebie imprez, powinien dbać o rozwój infrastruktury oraz wzorem poprzednika ograniczać wysokie obciążenia bytowe mieszkańców miasta.
M. F.: Proszę określić pana dzisiejsze miejsce w lokalnym
samorządzie.
J. Ż.: Pracuję w Urzędzie Miejskim w Płońsku. Jestem pełnomocnikiem burmistrza ds. współpracy ze spółkami komunalnymi. Kieruję też zespołem wprowadzającym nowy system gospodarowania odpadami. Pomagając burmistrzowi Płońska w nadzorze właścicielskim, obserwuję bardzo dobrze zorganizowane spółki miejskie dostarczające miastu ciepło, wodę i odbierające śmieci. Płońsk jest pod tym względem w samorządowej czołówce krajowej, a ja zdobywam kolejne cenne doświadczenie i sporą wiedzę.
Jestem też radnym powiatowym w Sochaczewie oraz członkiem Rady Społecznej Szpitala Powiatowego w Sochaczewie. Mój kapitał wiedzy o samorządzie i dotychczasowe doświadczenia pozwoliły mi zagwarantować organom samorządu powiatowego stabilność działania i możliwość konstruktywnej współpracy w realizacji zadań powiatowych, zwłaszcza tych zaległych wobec ZSR CKU.
M. F.: A pana miejsce za 1,5 roku? Czy będzie pan kandydował
na burmistrza Sochaczewa, jak niektórzy się spodziewają?
J. Ż.: Moi anonimowi internetowi adwersarze przymierzali
mnie już do różnych stanowisk, również i tego. Gdyby społeczności lokalne
poszukiwały menedżerów samorządowych, byłbym murowanym kandydatem. Ale wybory
samorządowe póki co rządzą się innymi prawami. Dotychczas współpracowałem z
wartościowymi szefami. Cenię wysoko lojalność, więc jeśli wystartuje w wyborach
burmistrz Czubacki, będą go wspierał. Z pewnością jednak po 15 latach rzetelnej
pracy i świadomej służby nie zrezygnuję z pracy w samorządzie.
M. F.: Czyli wszystko możliwe… Jest pan samorządowcem od
wielu lat, dlaczego? To pasja, przyzwyczajenie, ambicja?
Przez dwadzieścia lat pracowałem z satysfakcją na rzecz
młodzieży. Zawsze chciałem robić coś więcej niż tylko ograniczać się do bycia
wykładowcą. W ten sposób zostałem zauważony i awansowany na kolejne pełnione
stanowiska. Każde traktowałem odpowiedzialnie. Nawyki ze współpracy z młodzieżą
przeniosłem na grunt samorządowy. W zasadzie robię to samo, staram się
aktywnie, po partnersku współpracować. Wysokie wymagania stawiam najpierw
sobie. Jestem osobą ambitną, ale zdecydowanie motorem mojego działania jest
pasja. Natomiast przyzwyczajenie do uczciwego i dobrego działania mam we
krwi.
M. F.: Jak powinien wyglądać Sochaczew za 10 lat?
J. Ż.: Z pewnością będzie ładniejszy i nowocześniejszy. Na
pewno nie powinien być barykadowany wszechobecnymi pojazdami samochodowymi.
Życie w mieście powinno być zdrowsze. Zrównoważony rozwój Sochaczewa powinien
zapewnić mieszkańcom relatywne proporcje kosztów bytowych i jeszcze lepszy
standard usług. Miasto powinno być przyjaznym dla swoich mieszkańców i
atrakcyjnym dla przybyszów.
rozmawiała Monika Figut
fot. Karol Pruski (foto udostępnione przez Jerzego Żelichowskiego)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Oceniając z perspektywy kilku dni powyższą polemikę w której mojemu adwersarzowi puściły nerwy, zapewniam czytelników, że jako osoba zaangażowana w działalność publiczną szanuję wyborców i nie jest mi obojętna ich akceptacja. Jednak o głosy trolli nie zamierzam zabiegać.
Bardzo dziękuję za informację, że straciłem coś czego nie miałem. Dobrej nocy.
To po co ten wywiad, nie widzę sensu chyba że dla propagandy ale to nie te czasy i kiełbasa wyborcza już tak nie działa. Proszę sobie za dużo nie wyobrażać i żyć ZDROWO w realiach a nie fikcji. Jeśli dyskusja zeszła do zbyt wybujałej wyobraźni o mojej osobie to proszę sobie darować sugestie o tupaniu.
Zdecydowanie stracił Pan MÓJ GŁOS więc musi Pan jeszcze popracować nad własnymi emocjami BY NIE STRACIĆ INNYCH WYBORCÓW. Powaga i odwaga w tej dyskusji wyraźnie Pana przerosła.
Kpiną, drwiną i śmieszną polemiką ośmiesza Pan siebie a nie rozmówcę. Ale o tym zapewne już Pan wie.
Karol
Panie Wyborco, wyluzuj. Nie tup nóżętami i nie domagaj się wiedzy na którą jeszcze nie czas. Zamiast udzielać sobie samemu bałwochwalczych odpowiedzi, lepiej uzbroić się w cierpliwość oszczędzając swoje i cudze zdrowie, żyć w pogodzie ducha i pamiętać, że człowiek bez względu na wiek nie zna dnia i godziny. Próżnością byłyby więc dzisiejsze deklaracje.
To teraz wiem ten wywiad był kierowany do mnie...he he he...:)
Tu zacytuję Pana...."Odczuwa Pan brak szacunku? Zna Pan powiedzenie "Jak Kuba Bogu,...? Zapewniam jednak, że mimo wrogiego traktowania i wyraźnych Pańskich prowokacji, staram się Panu adekwatnie nie odwzajemniać"i tu zaprzecza Pan sobie widać to wyraźnie w tych wypowiedziach...:)
Zadałem proste pytanie a Pan wciąga mnie w bezsensowną polemikę...pytam po co? Tak trudno jest Panu odpowiedzieć że łatwiej dostać się na stołek wicka niż startować na burmistrza! Już nie musi się Pan wysilać wszystko jasne.
Wypowiadam się na forum dużo wcześniej niż Pan przypuszcza(pamięć zawodzi) i nie tylko do Pana. Jak widzę że ktoś chce na siłę przekonywać mieszkańców do swoich doświadczeń a nie potrafi jasno odpowiedzieć na jedno pytanie to zwyczajnie domagam się tej odpowiedzi.
Widzę jednak że ma Pan kompleksy co powoduje że nasza dalsza dyskusja nie ma sensu.
Chyba ma Pan jednak problem z rozróżnianiem trolla od wyborcy. Przyznam że interesuje mnie rozwój miasta ale już niekoniecznie kto nim zarządza jeśli robi to dobrze. Nikogo nie atakuję zadaję tylko pytanie i przyzna Pan nie zasługuję na takie ataki chyba że Pan nie potrafi lub nie chce jasno się określić. Muszę powiedzieć, że pokładałem nadzieję w Pańskiej kandydaturze ale po tych wypowiedziach jestem zniesmaczony i zawiedziony.
Ja nie jestem osobą publiczną i jeśli trudno jest Panu ze mną rozmawiać to już Pana problem.
Sądzę że szuka Pan dziury w całym...więc kończ Waść i wstydu oszczędź...nie jestem pierwszy i zapewne nie ostatni forumowicz z którym Pan wyraźnie nie potrafi rozmawiać...jest Pan głuchy na moje wpisy, proszę nie szukać na siłę wrogów!
Karol
Odczuwa Pan brak szacunku? Zna Pan powiedzenie "Jak Kuba Bogu,...? Zapewniam jednak, że mimo wrogiego traktowania i wyraźnych Pańskich prowokacji, staram się Panu adekwatnie nie odwzajemniać. Zauważam, że Pana to satysfakcjonuje. O ile mnie pamięć nie myli to jeszcze w poprzedniej kadencji zaistniał Pan na portalu e-sochaczew i monologami karmił Pan swoje ego, atakując mnie podobnymi wpisami jak te wyżej. Dopiero od 1,5 roku, biorę udział w polemikach, ale nie mam problemu z rozróżnianiem trollowania od szczerej intencji prowadzenia rzeczowej dyskusji. Niestety na podstawie dotychczasowych Pańskich wpisów, chciałbym, ale nie mogę zaliczyć Pana do grona potencjalnych wyborców, którzy potrafią szanować i chcą być szanowani. I tylko Pańska racjonalna postawa może to zmienić.Proszę też operować konkretami, a wówczas komunikacja może być łatwiejsza. No i koniecznie, aby konkurencja (jak Pan nazwał) miała sens, należy wyjść z ukrycia. Słychać Pana, ale nie widać! Uważa Pan, że to fair?
Świetna fotka i nic więcej...przy każdej odpowiedzi spina się Pan na szczyty swoich możliwości.
Proszę przeczytać moje wypowiedzi może dotrze wreszcie do Pana, że w wywiadach też trzeba pokazać szacunek do czytelników... To cytat z którego jasno wynika jak Pan traktuje potencjalnego wyborcę...."Moi anonimowi internetowi adwersarze przymierzali mnie już do różnych stanowisk, również i tego."
Jednak ciągła postawa za plecami jest bardziej wygodna -wice nie odpowiada za NIC, wykonuje tylko polecenia...:)
Karol
P.s. Niech Pan na siłę nie szuka wrogów, konkurentów.
"Panie Karolu, widzę, że bardzo Pan się stara, aby zostać wybitnym złośliwcem."
No chwileczkę a gdzie jest w mojej wypowiedzi ta wybitna złośliwość?
Dla Pana wygodniej jest polemizować niż odpowiadać to taki nawyk dawnego belfra...:) skrzywienie zawodowe czy "wytrawna polityka"....
Niech Pan zejdzie na ziemię i zacznie patrzeć pod nogi a nie w obłoki...to moja rada.
Karol
Dziękuję za "zrozumienie" mojej wypowiedzi i tą "życzliwość" jaką Pan mnie darzy.
Zwyczajowo zaczął Pan od pouczań ale jestem już na to odporny.
Pytanie było jasne i nie trzeba szukać ustaw, paragrafów by prosto odpowiedzieć CZY BĘDZIE PAN KANDYDOWAŁ NA BURMISTRZA SOCHACZEWA???
Słysząc kolejną deklarację tandemu myślę, że zna Pan powiedzenie dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki i drugie nic dwa razy się nie zdarza. Czubacki miał swoją szansę i trochę zbagatelizował sprawę. Wątpię by mieszkańcy dali mu kolejną szansę.
Przejdźmy do Pana wypowiedzi:
"Nie jest mi obca samodzielność, ale staram się jej nie nadużywać. " może pan Jerzy rozwinąć tą myśl bo coś tu nie współgra. Idźmy dalej.."Preferuję współpracę i partnerstwo i chętnie wykorzystuję przy rozwiązywaniu problemów synergię pracy zespołowej." czy praca burmistrza nie wymaga tego co Pan wymienił. Moim skromnym zdaniem po tylu latach doświadczenia i pracy w samorządach czas na własny pomysł i działanie oraz firmowanie dokonań pod jak Pan słusznie zauważył własnym nazwiskiem. Ciągle słyszymy o "my" czyli zbiorówce za którą w rzeczywistości nikt nie odpowiada. Jak sukces to ma wielu twórców i każdy po kolei wymienia te same dokonania jako własne a jak porażka to nie MY tylko ONI.
Ale oczywiście nic na siłę bo łatwiej powiedzieć MY gdy coś nie wypali niż JA popełniłem błąd.
W dalszym ciągu oczekuję konkretnej odpowiedzi a nie polemiki.
Pozdrawiam Karol
Panie Karolu, widzę, że bardzo Pan się stara, aby zostać wybitnym złośliwcem. Pana prawo mieć swoje zdanie, ale poddaje Pan w wątpliwość moje sądy i opinie, bez możliwości ich osobistej weryfikacji. Nie bierze Pan pod uwagę, że moja wiarygodność jest weryfikowana przez licznych współpracowników? Ja tego faktu nie ignoruję. Proszę wymienić konkretne moje błędy z pracy samorządowej, a ja się do nich odniosę.Proszę też jeszcze raz, odrzucając emocje, przeczytać powyższy wywiad. W nim są odpowiedzi na Pańskie wątpliwości.
Witam Pana Karola, którego w polemikach ze mną rozpiera "życzliwość".Na pytanko oczywiście odpowiem. Ktoś kto zna samorządowe realia wie, że wicestarosta czy zastępca burmistrza nie są funkcjami z wyboru. Starosta lub burmistrz dobierają sobie współpracowników - zastępców, aby ci nadzorowali merytorycznie określony obszar zadań samorządowych. Pełniąc te funkcje nie chowałem się za plecy moich szefów, raczej byłem ich tarczą, częściej też z tego powodu byłem atakowany przez oponentów. Zarówno jako wicestarosta, jak i zastępca burmistrza pracy się nie bałem, miałem dużo szerszy zakres obowiązków niż moi następcy.Nie jest mi obca samodzielność, ale staram się jej nie nadużywać. Preferuję współpracę i partnerstwo i chętnie wykorzystuję przy rozwiązywaniu problemów synergię pracy zespołowej.Zarzuca mi Pan brak skromności? Nie przypisuję sobie cudzych sukcesów, ale też nie muszę się wstydzić mojej aktywności i wcześniejszych zespołowych dokonań. Zanim zostałem stałym bywalcem Internetu, byłem przesadnie skromny i bezbronny. Moi oponenci pisali na mój temat co chcieli, nie dając mi możliwości obrony.Teraz rzeczywiście trudno być skromnym pisząc pod własnym nazwiskiem. Panie Karolu, najlepiej samemu spróbować.
Jak widzicie jest to wywiad z panem Jerzym który jest stałym bywalcem tej strony więc dajmy szansę człowiekowi odpowiedzieć na postawione wyżej pytanie.
O panu Osieckim załóżcie nowy wątek na forum.
Tyle wspaniałości tu wyczytaliśmy tylko nie wiemy dlaczego nie startuje na burmistrza a zawsze jest tylko lub aż wybitnym wickiem.
Wyborca Karol
karinka
To nie gra to rzeczywistość rządów osieckiego . ŻEBY ZA COŚ SIĘ BRAĆ , TO TRZEBA NA TYM SIĘ ZNAĆ. Burmistrzostwo to nie gra w rugby to poważna sprawa , której osiecki nie umie sprostać.
Witam pana Jerzego.
Jeśli można zadać pytanko, dlaczego zawsze chowa się Pan za plecami burmistrzów, starostów?
Przy takim doświadczeniu i pasji jaką tu Pan prezentuje po tylu latach pracy w samorządach chyba czas na samodzielność. Ciągle nabywa Pan nowe doświadczenia i ciągle czytamy o Pana sukcesach w samorządach. Jest Pan osobą rozpoznawalną, aktywną jak czytamy w wywiadzie i to poświęcenie dla mieszkańców oraz naszego miasta to chyba nie propaganda?
Skromność to cecha ludzi wybitnych a ja tego u Pana nie widzę.
Pozdrawiam forumowicz Karol
Jakie pozytywne wrażenie , kiedy nie czyta się wpisu ,że autor wyłączył możliwość komentowania . Osiecki - ucz się pan od bardziej doświadczonych i bardziej otwartych na uwagi ludzi. Jestem przekonany , że gdyby to byłby wywiad z obecnym włodarzem , ten niechybnie wyłączyłby możliwość ustosunkowania się do swoich wypowiedzi . Świadczy to tylko o tym , że osiecki boi się ludzi , boi się krytyki , boi się rzeczywistości . Jednym słowem jeszcze raz potwierdza , że nie nadaje się na burmistrza.
Oceniając z perspektywy kilku dni powyższą polemikę w której mojemu adwersarzowi puściły nerwy, zapewniam czytelników, że jako osoba zaangażowana w działalność publiczną szanuję wyborców i nie jest mi obojętna ich akceptacja. Jednak o głosy trolli nie zamierzam zabiegać.
Bardzo dziękuję za informację, że straciłem coś czego nie miałem. Dobrej nocy.
To po co ten wywiad, nie widzę sensu chyba że dla propagandy ale to nie te czasy i kiełbasa wyborcza już tak nie działa. Proszę sobie za dużo nie wyobrażać i żyć ZDROWO w realiach a nie fikcji. Jeśli dyskusja zeszła do zbyt wybujałej wyobraźni o mojej osobie to proszę sobie darować sugestie o tupaniu.
Zdecydowanie stracił Pan MÓJ GŁOS więc musi Pan jeszcze popracować nad własnymi emocjami BY NIE STRACIĆ INNYCH WYBORCÓW. Powaga i odwaga w tej dyskusji wyraźnie Pana przerosła.
Kpiną, drwiną i śmieszną polemiką ośmiesza Pan siebie a nie rozmówcę. Ale o tym zapewne już Pan wie.
Karol