Reklama

Czy będzie pan kandydował na burmistrza?

15/04/2013 12:15

- Los tak chciał, że nigdy nie pracowałem standardowo, wszystkie moje zawodowe wyzwania opatrzone były sporym ryzykiem. Począwszy od pierwszego wyzwania, jakim była muzyka. Jako muzyk miałem wspaniałą okazję do poznania świata, ale też podróże często nie były łatwe, przecież zawędrowałem aż do Korei Północnej, gdzie zabrano nam paszporty. A potem, w tak trudnym czasie rodzenia się demokracji, utworzyłem lokalne, wolne, prywatne radio. Największym jednak wyzwaniem było dla mnie sprawowanie osiem lat funkcji burmistrza miasta Sochaczewa. Dziś, z perspektywy, mogę powiedzieć głośno i wyraźnie, że ryzyko się opłacało – z Bogumiłem Czubackim rozmawiamy o tym, co było i co będzie.

Reklama

                                                      

M.F.: Niedawno Radio Fama obchodziło jubileusz 20-lecia.

B.CZ.: Dokładnie 6 marca 1993 roku prywatna rozgłośna Radio FAMA zaczęła nadawać w Sochaczewie stały program radiowy. Było to wydarzenie niezwykłe. W tamtych czasach, kiedy istniały tylko państwowe rozgłośnie, tego rodzaju przedsięwzięcia przyjmowane były z dużym niedowierzaniem. W niedługim czasie powstał zespół ludzi, który z pasją przystąpił do tworzenia programu i technicznej bazy radia. Były wpadki, niedociągnięcia, ale udało się. FAMA zyskiwała na popularności i cieszy się słuchalnością do dziś.

Reklama

M.F.: A co jutro? Krąży opinia, że chce pan radio sprzedać, może nawet zamknąć.

B.Cz.: Absolutnie nie zamknąć, wręcz przeciwnie. To moje dziecko i chcę dla niego jak najlepiej. Niedawno otrzymaliśmy swoją trzecią w historii koncesję, sochaczewska FAMA może nadawać do 2022 roku. Zdobycie koncesji jest trudne, przejście przez procedury staje się jednocześnie potwierdzeniem naszego poziomu, spełnienia norm radia publicznego w wymiarze lokalnym. Z drugiej strony zaś koncesja zobowiązuje do dalszego rozwoju rozgłośni. I taką właśnie przyszłość widzę dla FAMY. Wyłącznie rozwój, inwestycje w sprzęt, ale i zmiany programowe. Dziś szukam dróg do innowacyjnej przebudowy radia, oczywiście, by zmiany były możliwe, potrzebny jest kapitał.

Reklama

M.F.: Jak z perspektywy tych dwóch lat po rozstaniu z ratuszem, ocenia pan swoje burmistrzowanie miastu?

B.Cz.: Na co dzień spotykam się z bardzo wieloma pozytywnymi opiniami. Dlatego mam poczucie, że dobrze wypełniałem swoje obowiązki i jestem dumny z tego, co udało mi się zrobić dla Sochaczewa. Oczywiście nie dokonałem tego sam, ale dzięki dobrej współpracy z moimi zastępcami, pracownikami urzędu i grupą popierających mnie radnych. Miałem także możliwość być burmistrzem miasta w dobrym okresie pojawienia się środków unijnych w Polsce. Bez nich nie udałoby się nam tyle zdziałać.

Reklama

M.F. Ale środki same do Sochaczewa się nie pchały, trzeba było mieć rękę na pulsie i pisać dobre wnioski…

B.Cz.: Tak, to była ciężka praca wielu ludzi, a jeszcze do tego musieliśmy przekonać i uzyskać zgodę opozycyjnej rady. Te sesje trwające do późnej nocy, kiedy obalano nam projekt za projektem, to był po prostu koszmar. Ale nie poddawaliśmy się, coś tam poprawialiśmy, zmienialiśmy, dodawaliśmy argumenty i znowu podsuwaliśmy radzie. Aż do oczekiwanego skutku. I tak przez osiem lat. Można było oczywiście, mówiąc w cudzysłowie, próbować kupić głosy w radzie, by było łatwiej. Ale nigdy mnie taka droga nie interesowała, handel stanowiskami, jak to często widzimy w samorządach, jest wbrew moim zasadom. I, jak widać, można i bez tego coś zdziałać. Najbardziej cieszy mnie fakt, że mieszkańcy zauważyli, że w okresie trwania mojej kadencji, Sochaczew zaczął zmieniać swój wizerunek na lepsze.

Reklama

M.F.: To dlaczego nie wygrał pan trzeciej kadencji?

B.Cz.: Myślę, że jednym z głównych powodów był mój brak czasu na przygotowanie intensywnej kampanii, ponieważ zajęty byłem pracą w urzędzie, a po drugie ja w życiu zdaję się na los i widocznie taki był mi przeznaczony.

M.F.: A jak ocenia pan, będąc miejskim radnym, obecne władze samorządowe?

B.Cz.: Na takie pytania odpowiadam, że to mieszkańcy oceniają pracę burmistrza i radnych miejskich. Prywatną ocenę pozostawię sobie, a powiem tylko o czymś, co proszę traktować bardziej jak poradę dla obecnych władz, niż krytykę. Polska ma swoje pięć minut, jeśli chodzi o możliwość pozyskiwania środków zewnętrznych na inwestycje. I te pięć minut niedługo się skończy i prawdopodobnie nigdy nie powtórzy. Dlatego należy zrobić wszystko, co w mocy lokalnego samorządu, by pozyskać jak najwięcej z tych pieniędzy na rozwój miasta. Sprzedaży mienia dokonuje się w ostateczności, majątek w postaci posiadanych nieruchomości są dla każdej gminy rodzajem buforu bezpieczeństwa i nie powinny stanowić źródła bieżących dochodów.

Reklama

M.F.: Czy wystartuje pan w najbliższych wyborach na burmistrza?

B.Cz.: Jeszcze niedawno bez wahania odpowiedziałbym, że nie. Bo nie zamierzałem. Po tak intensywnym życiu zawodowym przychodzi zwykłe, ludzkie zmęczenie. Chciałem i chcę odpocząć. Ale wiele środowisk wprost namawia mnie do udziału w wyborach. Na dziś po prostu zwyczajnie nie mam sprecyzowanej odpowiedzi. A w polityce, jak sama pani wie, uznaje się zasadę „nigdy nie mów nigdy”.


rozmawiała Monika Figut

fot. Kamil Owczarek


 


 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Pedros 2013-04-19 14:38:14

    Sorry NovJan nie chciałem cię urazić. Sam apelowałem żeby nie traktować wszystkich jedną miarą. Oczywiście nie wątpie, że i w Chodakowie znajdą się ludzie zadowoleni ze swojej sytuacji i nie chcący się wyprowadzać. Ja też może i bym wolał mieszkać w słonecznej Hiszpanii ale żyję w Polsce i w sumie jest nie najgorzej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    GRZECH 2013-04-19 12:48:46

    Cieszcie się że burmistrz o Was zapomniał. Jak sobie przypomni to za chwile wyrżnie wszystkie zielone tereny zmieniając je na parkingi i pierzeje.
    Tak to jak ktoś już powiedział jesteście najbardziej zieloną dzielnicą sochaczewa. W centrum robi się beton.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Reage77 2013-04-19 10:53:39

    Szanowni Państwo, jestem przekonany, że autor powyższego artykułu nie przypuszczał, że przerodzi się on w debatę dotyczącą jednej dzielnicy mianowicie Chodakowa. Osobiście jako urodzony i mieszkający tu jestem jednak bardzo zadowolony z takiego przebiegu tej „dyskusji” mimo nieraz negatywnego jej wydźwięku. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze miasto nie tylko się wyludnia ale wręcz ulega pewnej autodestrukcji. Obserwując wojujących „polityków” odnosi się wrażenie, że znaczącej większości nie chodzi o poprawę życia w naszym mieście, a załatwienie różnych spraw przy okazji piastowania funkcji bądź co bądź społecznych. Wojenki jak przy budowie mostów na Utracie, parkingu przy stacji PKP skutkują zwiększeniem podziału mieszkańców na zwolenników władz Miasta i Powiatu. Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie powiat remontuje drogę koło mojego domu (chociaż ul. Trojanowska to skandal i w tej sprawię trzeba coś zrobić natychmiast!)  czy dba o szkołę moich córek i dlatego nie jestem zainteresowany toczeniem tego sporu. Oczekuję od włodarzy, że będą działali razem, a nie się opluwali. Sochaczew zostaje w tyle. Ostatnio docierają do mnie informacje,o dalszych decyzjach dotyczących ograniczania postojów/przystanków pociągów PKP Intercity i Przewozów Regionalnych na naszej stacji. Marginalizacja Sochaczewa, a nie tylko Chodakowa postępuje, a my sobie strzelamy w kolano. Panie i  Panowie trzeba działać, bo za chwile nic nie będzie i staniemy się wsią i to bardzo biedną i tylko „wójt, sędzia i pleban” będą mieli dobrze! ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama