Reklama

Czy szykują się zmiany w Radzie Miasta?

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
27/05/2009 15:05

Jeszcze w grudniu ubiegłego roku rozgłosu nabrała u nas sprawa ewentualnych konsekwencji, jakie niesie ustawa zabraniająca wykorzystywania przez radnych, w prowadzonej przez nich działalności, mienia komunalnego. W ocenie wielu zajmujących się tą sprawą osób, ustawa ta jest dalece niedoskonała. Dlatego też wiele miast i gmin omija ten temat, nie przywiązując do niego wagi. W Sochaczewie jednak powołano doraźną komisję weryfikacyjną, która miała zbadać, czy sochaczewscy radni nie czerpali korzyści z mienia komunalnego.
Wiele pisało się i pisze nadal w prasie lokalnej Sochaczewa o tej komisji i wynikach jej pracy. Niestety, w różnych gazetach ukazują się często niejednolite informacje, które sprawiają, że mieszkańcy gubią się w dociekaniach na ten temat. Dlatego też postanowiliśmy poprosić przewodniczącą Rady Miasta i członkinię komisji weryfikacyjnej Danutę Radzanowską, o wyjaśnienie ważnych w tej sprawie kwestii.
- Jeśli dobrze pamiętam, sprawa ta nabrała w mieście rozgłosu w momencie, kiedy z funkcji radnego zrezygnował prezes PSS „Społem” Józef Chocian.
- Owszem, zaczęło się od tego, bowiem prezesowi Chocianowi publicznie wypomniano, że jego firma ma podpisaną umowę z władzami miasta na wynajem lokalów pod sklepy przy ul. 1 Maja. Wtedy narodził się pomysł, aby taką komisję powołać, by sprawdzić pod tym kątem również innych radnych. A statut Rady Miejskiej pozwala na to, żeby, obok stałych komisji, powoływać w miarę potrzeby inne, doraźne i tak się stało.
- Komisja więc powstała, przeprowadziła rozmowy ze wszystkimi radnymi i uznała, że powiązania kilkorga z nich z budżetem miasta wydają się podejrzane...
- Komisja stawiała wszystkim radnym, w tym również członkom komisji, takie same pytania, sformułowane i zatwierdzone po konsultacjach z radcą prawnym miasta, mecenasem Pawłem Rojewskim. Podczas dyskusji nad zeznaniami członków komisji, dana osoba wychodziła z sali.
- Niestety, dziwnym zbiegiem okoliczności, wszystkie osoby, co do których komisja miała wątpliwości i którym postawiła zarzuty, pochodziły z grupy jej politycznych przeciwników.
- Jestem głęboko przeciwna takiemu stawianiu sprawy, bo przekonana jestem, że jest to tylko i wyłącznie przypadek. Nie było absolutnie naszą intencją, aby wyłapywać osoby, które miewają inne zdanie niż my.
- Podczas ostatniej sesji Rady Miasta wiceprzewodniczący Sławomir Szadkowski zgłosił propozycję, aby, skoro mamy, informacje z prac komisji skierować do wojewody mazowieckiego, żeby jego służby rozstrzygnęły, czy wątpliwości komisji są zasadne, przesłać tam materiały dotyczące wszystkich radnych, a nie tylko tych, co do których komisja miała zastrzeżenia.
- Tak w istocie było i rada zaakceptowała ten projekt. Ja osobiście też jestem zdania, że w tej informacji powinny być umieszczone wszystkie nazwiska. Jest 21 radnych i tyle powinno być informacji, a nie było. Był to błąd komisji, ale sprawa została naprawiona.
- W związku z tym pytanie jest takie: czy teraz komisja ma obowiązek informacje zebrane od wszystkich radnych przedstawić na forum Rady Miasta, czy też nie?
- Oczywiście, że przedstawimy całą zebraną dokumentację radnym, być może jeszcze na najbliższej, wtorkowej sesji. Uważam bowiem, że niedobrze się stało, iż zaprezentowane zostały tylko informacje dotyczące radnych, co do których komisja miała jakieś wątpliwości. Potem chcemy przekazać ten materiał wojewodzie, by jego służby się do tego ustosunkowały. Chciałabym podkreślić tu jedną, bardzo ważną rzecz, a mianowicie to, iż żaden z członków komisji weryfikacyjnej nie jest prawnikiem, dlatego też nie możemy przy tak ważnej sprawie opierać się na własnych odczuciach. Nie mamy bowiem odpowiedniej wiedzy prawnej dotyczącej interpretacji poszczególnych aspektów ustawy, która była punktem wyjścia do prac tej komisji. Dlatego też prosiliśmy o wynajęcie doświadczonego w takich sprawach prawnika, lecz do tego nie doszło...
- Teraz na pewno prawnicy wojewody właściwie ocenią zebrane przez radę materiały i wydadzą opinię, czy działalność któregokolwiek z radnych narusza wspomnianą ustawę.
- Sądzę, że tak. A jak się zachowa pan wojewoda, trudno dziś wyrokować. Ja mam nadzieję, że może uzna on, iż w żadnym z przypadków nie zachodzi konflikt interesów.
- Ale jeśli by tak się stało, to co z radnym Józefem Chocianem, który złożył mandat w związku z tą samą sprawą, zanim jeszcze komisja została powołana?
- No cóż, rzeczywiście będzie kłopot, bowiem, kiedy komisja rozpoczęła swą pracę, pan Józef Chocian na własny wniosek był już poza Radą, komisja więc nie mogła badać jego sprawy, bo nie był już radnym. Dlatego materiałów jego dotyczących w pakiecie, który trafi do wojewody zabraknie. Oczywiście, jeśli wojewoda zwróci się do mnie, jako przewodniczącej, o uzupełnienie dotyczące byłego radnego, na pewno takie otrzyma.
- A gdyby tak właśnie się stało i ostatecznie prawnicy wojewody nie znaleźli przeszkód do pełnienia mandatów radnych w żadnym z przypadków, jaka wówczas sytuacja byłaby z byłym radnym Józefem Chocianem?
- Myślę, że w takiej sytuacji to służby wojewody musiałyby nam wskazać drogę wyjścia z tej skomplikowanej sytuacji.
- Wróćmy jeszcze do sytuacji w Radzie Miasta. Osobom, które interesują się bliżej jej pracami, wiadomo jest, i nie ma co tego ukrywać, że obecnie Rada podzielona jest na dwie przeciwne sobie grupy. Natomiast komisja weryfikacyjna składa się z osób tylko jednej z tych grup i ona też formułowała te opisy zależności, lub nie, poszczególnych radnych, wobec finansów samorządu. Czy nie ma obawy, że ta pozostała część mimo wszystko będzie miała jakiś niedosyt, ponieważ wszystko opiera się na tym co napisali ich polityczni przeciwnicy?
- Tak jak mówiłam, będą na sesji publicznie przestawione zebrane od wszystkich radnych informacje i będziemy prezentować wyłącznie fakty, natomiast nie będziemy wyrażać żadnych swoich opinii.
- A co się stanie, zakładając hipotetycznie, jeśli wojewoda po przejrzeniu dostarczonych mu materiałów uzna, że większość rady naruszyła ustawę i musi oddać mandaty? Czy wówczas trzeba będzie rozpisać nowe wybory?
- Po pierwsze, nie wydaje mi się, aby taka sytuacja mogła zaistnieć, ale jeśli nawet, to nie ma mowy o nowych wyborach. Jeśli radny traci mandat, to na jego miejsce wchodzi kolejna osoba z listy wyborczej, tej z której radny startował.
- Nawet jeżeli byłoby to 20 radnych?
- Nawet wtedy.
- A więc niezależnie od tego, ilu radnych w związku z pracami komisji weryfikacyjnej straci mandaty, jeżeli oczywiście w ogóle to się stanie, układ polityczny w Radzie nie ulegnie zmianie.
- Na to wygląda.
- I Rada nadal pozostanie podzielona.
- Bardzo bym chciała, żeby tak nie było.
- Dziękuję za rozmowę.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama