Reklama

Dlaczego popieram Bogumiła Czubackiego

W niedzielę sprawa tego, kto będzie sprawował władzę w Sochaczewie przez następne cztery lata, zostanie zamknięta. Świadomie używam pojęcia "sprawowanie władzy", bo dokładnie tak pojmuje samorządność Piotr Osiecki i jego ekipa. Nie jako służbę albo chociaż zarządzanie miastem, ale jako władzę. Jeżeli pozostaniecie Państwo w domu i nic w tej sprawie nie zrobicie, demokracja i samorządność nie powrócą do Sochaczewa przez najbliższe cztery lata, a może i dłużej. 


O tym, co dzieje się w Sochaczewie, pisałem obszernie w jednym z poprzednich tekstów. Ujmując sprawę w żołnierskich słowach, mamy dziś w Sochaczewie do czynienia z władzami miejskimi składającymi się z egotycznie nastawionych polityków, którzy koszty swojego „urzędowania” przerzucają na mieszkańców miasta, proponując im w zamian kosztowne iluzje.

Reklama


W sytuacji poważnego kryzysu demograficznego, uciekających z Sochaczewa przedsiębiorców, nie najlepszej sytuacji gospodarczej w całym kraju Piotr Osiecki przez cztery lata kadencji zafundował nam kilka kosztownych zabawek, które wobec wyludniania się miasta mogą być w kolejnych latach jedynie kulą u nogi. Jednocześnie przez cztery lata nie podjął działań zmierzających do rozwiązywania jakichkolwiek realnych problemów – wysokich cen wody, kłopotów z realizacją projektu wodno-kanalizacyjnego, spadku liczby mieszkańców i ucieczki przedsiębiorców do sąsiednich gmin. Sochaczew w wielu miejscach zaczął i zaczyna przypominać wyludnione miasta Ameryki, które również usiłowały funkcjonować na kredyt. 

Reklama


Tej dezynwolturze towarzyszyły groteskowe choć – niestety – skuteczne działania pijarowe. Tak nachalnej propagandy sukcesu nie mieliśmy w sochaczewskim samorządzie nigdy. Podobnie jak nigdy przez ostatnie dwadzieścia pięć lat samorządowcy nie odcięli się komunikacyjnie od społeczeństwa w tak radykalny sposób. Jest to bardzo wyraźna i bardzo niebezpieczna tendencja w całej Polsce. Prowadzi ona wprost do zwijania się demokracji i społeczeństwa obywatelskiego, które zaczęło niedawno stawiać swoje pierwsze kroki. 

Reklama


To jest największa wina Piotra Osieckiego. Obligacje zostaną spłacone z naszych kieszeni, ale tej choroby demokracji lokalnej i życia obywatelskiego nie da się łatwo wyleczyć. Jak wygląda ta choroba w rozwiniętym stadium, to możemy obejrzeć na Ukrainie, Białorusi, w Rosji. 



Kiedy mieszkańcy Sochaczewa pytają na forum publicznym o wspólne sprawy, słyszą z ust Piotra Osieckiego i jego rzecznika Roberta Małolepszego jedno – my nic nie ukrywamy – chcecie, to przyjdźcie i zobaczcie. To odwrócenie perspektywy, kiedy to obywatele muszą przychodzić po coś do władzy, a nie władza tłumaczyć się obywatelom, jest najbardziej znamiennym przykładem choroby. Jest to powrót do punktu wyjścia polskiej demokracji, bo dokładnie tym samym językiem posługiwali się funkcjonariusze minionego reżimu wszystkich szczebli. Właśnie w ten sposób rozbijało się i rozbija wspólnotę. 

Reklama




Last but not least, chora władza generuje wynaturzoną estetykę. Sochaczew w ciągu ostatnich czterech lat z pięknego zielonego miasta przemienił się w wybrukowany plac. Szkolne podwórka zamieniły parkingi, drzewa i ptaki zastąpiła wszechobecna kostka brukowa. Budowane w nadmiarze obiekty sportowe wyrzuciły z przestrzeni miejskiej… przestrzeń. Sochaczew stał się namiastką wioski olimpijskiej, która – podobnie jak prawdziwe obiekty olimpijskie – będzie ciągnąć budżet miejski w dół, powodując dalszą degradację. 

Reklama



Znamiennym przykładem estetycznej głupoty jest przebudowa chodakowskiego Pasażu Duplickiego. Ta świetnie pomyślana przez twórców zakładów chemicznych rekreacyjna aleja zamieniła się w brukową narośl, wyglądającą, jakby w nocy zainstalowali ją przedstawiciele pozaziemskiej cywilizacji, jako miejsce do lądowania statków kosmicznych. 



Czy to jeszcze nieodpowiedzialność, czy już szaleństwo? 



Bogumił Czubacki nie był burmistrzem bez wad. Żadna z nich nie przekreślała jednak faktu, iż działał i myślał z troską o Sochaczewie i jego mieszkańcach. Nie bał się rozmowy. Żadne pytanie zadane na sesji rady miasta czy w internecie nie pozostawało bez odpowiedzi. W pozyskiwaniu środków zewnętrznych na dobrze przemyślane inwestycje bił Osieckiego na głowę. Wreszcie poprawił estetykę miasta, miast ją pogarszać, w czym jego następca osiągnął prawdziwą perfekcję.

Reklama



Pracowałem przez wiele lat z Bogumiłem Czubackim, więc mogę coś powiedzieć na jego temat. Był i jest prawdziwym pionierem polskiego sukcesu gospodarczego. Założone przez niego Radio „Fama” okazało się być miejscem integrowania się lokalnej społeczności i prawdziwą kuźnią kadr. Nie znam ludzi, pracujących niegdyś w „Famie”, którzy nie osiągnęliby sukcesów zawodowych, biznesowych i osobistych. Każdy, kto prowadzi interes w Polsce, wie, jakiego hartu ducha i zdolności organizacyjnych to wymaga. A "Fama" była specyficznym i - jak na polskie warunki - nowatorskim przedsięwzięciem. Zarówno jako burmistrz, jak i przedsiębiorca był Czubacki otwarty na każdy pomysł i dyskusję. Jako burmistrz wprowadził Sochaczew w XXI wiek. Działał nowocześnie i odpowiedzialne. 

Reklama



Czubacki był i jest całkowitym przeciwieństwem Piotra Osieckiego, który mimo młodszego wieku buduje dziś w Sochaczewie jeszcze jedną wersję konserwatywnej utopii, gdzie przedsiębiorczość, planowanie, odpowiedzialne gospodarowanie finansami, zastępuje się nachalnym patriotyzmem i ględzeniem o wartościach, przy jednoczesnym ratowaniu finansów miasta obligacjami.


Dlatego wybór Czubackiego jest dziś ostatnią szansą utrzymania Sochaczewa na europejskim, demokratycznym kursie. Osiecki wraz ze swoimi ideowymi i duchowymi poplecznikami to prosta droga do miasta, z którego uciekną wszyscy, którzy będą to mogli zrobić. Młodzież, przedsiębiorcy, młode małżeństwa z dziećmi. 

Reklama


Nie mam nic więcej do dodania. Stoicie dziś Państwo przed wyborem Sochaczewa jako dziury w czasoprzestrzeni, którą oferuje Piotr Osiecki lub powrotu do demokratycznej odpowiedzialnej normalności. Tę ostatnią gwarantują dziś Bogumił Czubacki, Urszula Pawlak i wielu ludzi dobrej woli, których skupili w swoich szeregach. 


W niedzielę nie siedźcie w domu. Warto walczyć o nasze miasto! 


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    metasekwoja 2014-11-29 13:38:58

    Zirgu2 To,że ktoś nie wygrał wyborów, nie świadczy o tym że jest gorszy od tego co wygrał, wszak Hitler też kiedyś wygrał wybory i to dzięki dużemu popraciu studentów. Wybór nie świadczy tylko o kandydacie ale i o głosującym.Nie każdy wyborca zauważy, ze jest manitpulowany. JKM też załapał się do PE, a teraz musimu się wstdzić jak chwali Stalina.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    metasekwoja 2014-11-29 13:28:28

    Wczoraj wracałam do domu wieczorem po ul.Wyszogrodzkiej. Bżdziły się co prawda lampy, ale chyba z oszczędności takie słabe, że pod nogami nie było widać tych dziur na poboczu drogi. Natomiast, w alejce co kawałeczek lampa o dużym natężeniu światła, a na dodatek na każdej lampie jeszcze jedna świecąca na niebiesko. Prawie Krakowskie Przedmieście w okresie bożonarodzeniowym.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jarl 2014-11-29 00:27:29

    Popieram Osieckiego. A z tego co wiem to obligacje były po to aby obniżyć koszty obsługi zadłużenia z kadencji czubackiego. Spłata obligacji jest tańsza od spłat kredytów zaciągniętych przez poprzednich włodarzy. Krótko mówiąc kredyty zostały zamienione na obligacje.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama