Reklama

Dokąd podążasz Orkanie?

08/07/2004 09:07
Przed sezonem 2003/4 sporo mówiło się nawet o tym, że rugbiści Orkanu są w stanie zawalczyć, o drugi w historii klubu medal Mistrzostw Polski seniorów. Do składu weszło trzech zawodników rumuńskich, którzy mieli być bardzo dużym wzmocnieniem. Jak się później okazało nie byli oni wcale tacy dobrzy jak się o nich mówiło. Przed rozpoczęciem ligi, wskutek nieprozumień z zespołu odchodzi Szymon Gubar (rozpoczyna grę w stołecznej Skrze, z którą wywalcza awans do I ligi). W pierwszych spotkaniach nie grają: Piotr Pietrzyk (kontuzja) oraz Artur Adamiak (dyskwalifikacja). Mimo tego, przygotowania wakacyjne (obóz) dają efekt, w pierwszych meczach sochaczwscy „Wojownicy” pokazują, że mają chęć namieszać w lidze. Pierwszy mecz to wyjazd do jaskini gdyńskich „Buldogów”. Początek dla Arki, która po pierwszych minutach prowadzi 14:0. Orkan rzuca się na przeciwników i do przerwy prowadzi 16:14(sic!). Spotkanie do ostatnich sekund trzyma w napięciu. Tuż przed końcowym gwizdkiem gospodarze prowadzą 32:31, Bogdan Wróbel kopie dropa. Jajo leci bardzo wysoko w kierunku słupów. Doping zamiera w gardłach kibiców. Chwila ta trwa wieki. Niestety piłka minimalnie mija cel. Po meczu szkoleniowiec Arki (rodem z Fidżi) powiedział „Bóg miał nas w opiece i pomógł nam zwyciężyć”. Zdanie to ma swoją wymowę! Drugim rywalem była gdańska Lechia. Przed meczem na „Maracanie” niewielu naprawdę wierzyło w zwycięstwo (po raz ostatni Orkan pokonał Lechię wiosną 1990 w stosunku 11:6). Mocno zmobilizowani sochaczewianie od początku ruszają do natarcia i do przerwy prowadzą wyraźnie – 15:3. Początkowe minuty po przerwie dla przyjezdnych, przewaga gospodarzy maleje zaledwie do 3 punktów (23:20). Ostatnie minuty ponownie dla Orkana, wielka radość z wysokiego zwycięstwa (mogło być jeszcze wyższe, gdyż nie wykorzystano kilku doskonałych okazji), 33:20.Trzeci rywal nie wydawał się tak groźny jak poprzedni. Lubelscy Budowlani zawsze byli w zasięgu Orkana. Po kilku minutach Orkan prowadzi 10:0. Z biegiem czasu nasi zawodnicy tracą siły. W drugiej połowie przegranej 0:17 na boisku panuje chaos i zaczyna dominować młyn gospodarzy. Orkan przegrał ten mecz na własne życzenie.Kolejną przeszkodą byli łódzcy Budowlani. Spotkanie zaczyna się fatalnie dla Orkana, gdyż po kilku minutach przegrywają 0:14. Gospodarze powoli odrabiają straty i w 68’ wychodzą na prowadzenie 15:14. Ponownie sochaczewianie nie mają szczęścia. W ostatniej minucie celny karny z 15-stu metrów daje zwycięstwo przyjezdnym. Wynik spotkania mógł być inny, jednak nasi zawodnicy fatalnie kopali. Bogdan Wróbel aż 7 razy nie trafił między słupy (z niezłych pozycji). Jednak to co zrobił Lacatus woła o pomstę do nieba. Jego kopnięcie z kilkunastu metrów, naprzeciw słupów zostało nakryte (zablokowane) przez łodzian. Następne na Orkan czekało w Sopocie Ogniwo. Przed tym spotkaniem z gry zrezygnował Michał Kłak (bardzo duże osłabienie) oraz Jarosław Orliński. Wyrównany mecz był do stanu 6:6. Później wyższość gospodarzy nie podlegała dyskusji. Żeby myśleć o awansie do grupy „mistrzowskiej” trzeba było wygrać wszystkie pozostałe mecze. Posnania nie była tym zespołem, który mógł w tym przeszkodzić. Orkan w Sochaczewie pewnie wygrywa 42:3. Wyjazdowe spotkanie z Folcem miało znaczenie dla obydwu drużyn. Sochaczewianie w pierwszej połowie zdeklasowali rywali zdobywając 30 i tracąc tylko 5 punktów. Po przerwie było nieco gorzej. Orkan przeżywa kryzys i traci szybko dwie „siódemki”. Mądra, dojrzała taktycznie gra pozwala przetrwać ciężkie chwile. Końcówka ponownie dla sochaczewian i wymarzone zwycięstwo 42:19. Przedostatni rywal to gdańscy „akademicy”, którzy do przerwy prowadzą 3:0. Po przerwie zmobilizowani gospodarze zdobywają „oczko” i awansują na upragnione, szóste miejsce w tabeli. Ostatni wyjazd do Siedlec miał być formalnością. Rzeczywistość okazała się bardziej brutalna. Do przerwy Orkan przegrywa 5:0. Dopiero w 71’ rajd Pisarka daje pierwsze punkty, podwyższa Wróbel, który tuż przed końcowym gwizdkiem z karnego ustala wynik spotkania. Orkan po ciężkim boju wygrywa 10:8. Sochaczewianie są na szóstym miejscu dającym szansę na walkę o medal. Wiosnę rozpoczyna wyjazdowy mecz w Łodzi. W składzie Orkana następują zmiany. Do domu powrócili Rumuni, a w ich miejsce pozyskano reprezentantów Polski – Jurkowskiego i Jamroza. Do składu powrócili: Marek Pietrak(po kontuzji) oraz wychowanek Orkana grający przez lata w Skrze – Piotr Kobek. Jako pierwsi punktują goście. Pisarek jest nie do zatrzymania. Gospodarze tylko dwa razy celnie wykonują próby i na przerwę schodzą z jednym punktem przewagi. Druga odsłona to popis rugbistów z Sochaczewa. Doskonała dyspozycja lidera drużyny Bogdana Wróbla kapitalnie „czytającego” grę doprowadza do pewnego zwycięstwa. Szkoda, że w doliczonym czasie gry nasi zawodnicy (mocno już rozluźnieni) pozwalają sobie dwukrotnie przyłożyć. Po tej VICTORII w klubie zapanowała euforia (chyba zbyt szybko). Wszyscy widzieli się już w roli medalistów. Na ziemię sprowadziła naszych rugbistów wyjazdowa porażka z Lechią. Orkan fatalnie zagrał pod względem taktycznym. Zupełnie zawiódł młyn, tradycyjnie przegrywane były również auty. Przed spotkaniem z Arką wszyscy byli bardzo skupieni, był to kolejny mecz o wszystko. Spotkanie jest bardzo zacięte, a wynik ciągle się zmieniał. Dobrze rozpoczynają nasi (3:0 po karnym Wróbla). Kilka minut później jest 7:3 dla Arki. Przyłożenie Tomasza Jabłońskiego i trzy celne kopnięcia Wróbla dają prowadzenie 16:7. W końcówce tej połowy goście zdobywają przyłożenie młynem. Pierwsze minuty po przerwie to fatalna gra Orkana. Sześć minut i wynik brzmi 16:24. Drop i karny Bogdana Wróbla zmniejszają przewagę do dwóch punktów. Sochaczewianie są ciągle w natarciu, to jednak rywale zdobywają punkty (77’) po celnym drop golu Kirczuna. Szansa na awans maleje do minimum, jednak zwycięstwa w meczach (obydwa rozegrane były w Sochaczewie) dawały nadzieję. 03 maja Orkan zdobywa planowe złoto (czwarte z rzędu) w Mistrzostwach Polski w Rugby”7”. Sochaczewianie w eliminacjach bez problemów pokonują RK Koszalin 59:0 (31:0) oraz Tura Chojnice 75:0 (42:0). W ćwierćfinale jest bardzo ciężko. Budowlani Lublin stawiają bardzo mocny opór. Na szczęście doświadczenie Orkana bierze górę i po wygranej 14:5 (7:5) nasi rugbiści są w półfinale, w którym bez problemów pokonują gdyńską Arkę 38:7 (19:0). Finał też należy do sochaczewian, wygrana 21:14 (21:7) z Folcem Warszawa i chłopcy cieszą się z kolejnego sukcesu. Wróćmy jednak do ligi. Przed spotkaniem z Lublinem ze składu wypada kilku czołowych zawodników naszego klubu. W wypadku samochodowym poważnych obrażeń doznają: Bogdan Wróbel (uraz kręgosłupa), Mariusz Śmielak (złamanie obydwu nóg) oraz Konrad Pisarek (ogólne potłuczenie). Kontuzjowany jest Piotr Kobek (uraz barku). Trzej inni nie są w pełni dysponowani (Brażuk, Adamiak, Wosiński). Na domiar złego do wojska odchodzi Michał Polakowski. Na murawę wychodzą gracze rezerwowi. Debiutujący Łukasz Śmielak (młodszy brat Mariusza, jeszcze junior) już w 80-tej sekundzie zdobywa swoje pierwsze przyłożenie. Kilka minut później Orkan prowadzi 12:0 i wydaje się, że z boiska zejdzie zwycięski. Niestety na początku drugiej połowy goście prowadzą 13:12. Adamiak ogląda żółty kartonik i osłabia Orkan na 10 minut. Mariusz „Kivi” Michalak daje nadzieję. Po jego akcji sochaczewianie znowu prowadzą (17:13). Niestety napór Budowlanych wzrasta i to oni ostatecznie schodzą z murawy jako zwycięzcy. Po meczu kibice mieli pretensje do sędziego Kościelniaka (podyktował m.in. karną piątkę dla Budowlanych), zamieszanie na szczęście szybko zostaje zażegnane. Ostatni mecz z Ogniwem był o „pietruszkę”. Obydwa zespoły straciły szansę na play-off (mecz decydował o piątym miejscu). Od początku Orkan był stroną atakującą i po 66 minutach prowadził 25:0. Co się potem działo trudno jest wytłumaczyć. Nasi rugbiści w ciągu zaledwie CZTERECH minut tracą 19(sic!) punktów. Na szczęście Tomasz Jabłoński celnie strzelił karnego i zwycięstwo pozostało w rękach naszych rugbistów. Piąte miejsce to największy sukces Orkana w ostatnich latach. Nie spełniły się jednak marzenia o medalu, pozostał niedosyt. Złożyło się na to wiele przyczyn, ja jednak dziękuję WAM bardzo za zwycięstwo z Łodzią !
Na dzień dzisiejszy sytuacja drużyny seniorów jest tragiczna. Konflikt z trenerem Ciesielskim trwa. Kilkunastu podstawowych zawodników zostało ukaranych roczną dyskwalifikacją (decyzja zarządu klubu, podpisana przez prezesa Włodzimierz Janickiego). Jeśli prezes w porę się nie obudzi, jesienią na rugbowych boiskach nie zobaczymy sochaczewskich rugbistów. Za tydzień dokończenie podsumowania minionego sezonu (m.in. statystyki).
Tomasz Ertman Tyg. "Ziemia Sochaczewska" nr 27/2004
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości