W dniach od 19 do 23 września w Melton Mowbray w Wielkiej Brytanii przebywała czteroosobowa delegacja reprezentująca nasze miasto. Jerzy Żelichowski Zastępca Burmistrza, Mirosława Rogala Dyrektorka Gimnazjum nr 1, Lucyna Tępczyk Dyrektorka Gimnazjum nr 2 oraz Teresa Lutyńska Dyrektorka Zespołu Szkół przez cztery dni mieli okazję poznać strukturę oświaty w Melton, zwiedzić tamtejsze placówki oświatowe, spotkać się z przedstawicielami władz powiatu Leicestershire, któremu podlega tamtejsza oświata oraz poznać realia angielskich szkół. Delegacja odwiedziła między innymi Brooksby College i Szkołę imienia Króla Edwarda VII, której uczniowie w ramach wymiany przyjeżdżają do sochaczewskich rodzin a także gościła w Domu Polonii w Melton. Poprosiliśmy uczestników delegacji o opinie i spostrzeżenia dotyczące ich pobytu w Melton.
Jerzy Żelichowski – Bardzo cieszę się, że udało się zorganizować wyjazd dyrektorów sochaczewskich gimnazjów do Melton. Wszystkie Panie po raz pierwszy miały okazję poznać angielską oświatę. Odwiedziliśmy placówki oświatowe od poziomu przedszkola po college. Nasza delegacja była przyjęta w hrabstwie Leicestershire przez najwyższe władze odpowiadające za oświatę w całym hrabstwie. Poznaliśmy wiele konkretnych rozwiązań stosowanych przez angielskich pedagogów stosowanych chociażby w pracy z trudną młodzieżą. Bardzo bogaty program i ogromna gościnność z jaką spotkaliśmy się w Anglii, to zasługa Burmistrza Melton Rona Marksa, który z kolei na każdym kroku wspominał i podkreślał wspaniałą polską gościnność, której miał okazję doświadczyć w Sochaczewie. Oprócz wizyt w placówkach oświatowych mieliśmy okazję uczestniczyć w dożynkach organizowanych przez tamtejszą Polonię. Rozmawialiśmy na temat wymiany nauczycieli i ich wyjazdach studyjnych w ramach współpracy. Zdecydowaliśmy także o zwiększeniu liczby młodzieży uczestniczącej w wymianie. Udało mi się także dokonać pewnych ustaleń dotyczących wyjazdu naszych harcerzy na 100–lecie skautingu w Anglii. Przywiozłem także zaproszenie dla lokalnych przedsiębiorców na majowy Festiwal organizowany w hrabstwie Leicestershire. Władze naszego miasta bliźniaczego Melton, pamiętając ogromne zainteresowanie jakie wzbudziły w Melton w ubiegłym roku nasze regionalne produkty, chcą włączyć podobną ekspozycję w stoisko organizowane na festiwalu przez Melton. W Anglii rozmawiałem także na temat utworzenia w Sochaczewie, przez środowisko biznesowe z Melton, biura doradczego wspierającego nasz lokalny biznes. Reasumując perspektywy dalszej współpracy są bardzo obiecujące. Teraz musimy je kolejny raz przełożyć na konkretne działania. Cieszę się, że będą nas w nich wspierać środowiska już dziś zaangażowane we współpracę w ramach miast bliźniaczych. Ta wizyta uświadomiła mi także nasz wielki sukces. Do niedawna cała współpraca pomiędzy naszymi miastami bliźniaczymi opierała się przede wszystkim na angielskim Stowarzyszeniu Miast Bliźniaczych. Dziś wiem, że udało nam się bardzo mocno zaangażować w nią władze Melton. Fakt, że czterech kolejnych Burmistrzów Melton było w Sochaczewie, a ponad połowa tamtejszych radnych to nasi przyjaciele znacznie umacnia fundamenty naszej współpracy. Dziś jesteśmy przyjmowani przez tamtejsze władze z ogromną radością i otwartością, podczas gdy cztery lata temu współpraca Melton i Sochaczewa opierała się jedynie na jednej z wielu działających tam organizacji pozarządowych.
Mirosława Rogala - Był to bardzo inspirujący wyjazd. Poznaliśmy wiele ciekawych i godnych naśladowania rozwiązań. Rzeczą, która urzekła nas wszystkie były interaktywne tablice wykorzystywane zarówno przez nauczycieli jak i uczniów. Można na nich oglądać obrazy z komputera, pracować na różnych programach lub rysować chociażby wykresy, które automatycznie zapisywane są w komputerze, co umożliwia ich wydruk. Kolejnym bardzo ciekawym rozwiązaniem jest istniejący w szkole imienia Króla Edwarda VII tzw. „Most”. Jest to miejsce, do którego kierowane są dzieci nie radzące sobie na lekcji, przeszkadzające w jej prowadzeniu lub nie mogące odnaleźć się w grupie. W specjalnych salach pracują one z nauczycielami, mogą także z nauczycielem z „MOSTU” wrócić na zajęcia i z jego pomocą uczestniczyć w dalszej pracy grupy. W Melton działa także ośrodek dla dzieci, które wypadły z systemu edukacyjnego, a zgodnie z obowiązującym prawem podlegają obowiązkowi nauki. Szkoła wspólnie z policją i rodzicami kieruje tam agresywne, stwarzające problemy i wagarujące dzieci i mają one obowiązek całodniowego przebywania w ośrodku. Trzeba zaznaczyć w tym miejscu, że w Anglii obowiązują bardzo wysokie kary pieniężna nakładane na rodziców, których dzieci nie uczęszczają do szkoły. W ośrodku są sale do ćwiczeń i zajęć praktycznych takich jak nauka fryzjerstwa, czy mechanika samochodowa. Zajęcia prowadzą najczęściej wolontariusze. Ośrodek prowadzony jest przez odpowiednio wyszkolonego policjanta. Z ośrodka dzieci mogą wrócić do szkoły jeżeli poprawią swoje zachowanie. Kolejnym miejsce godnym uwagi było Centrum Edukacji. Jest to płatny ośrodek do zajęć praktycznych. Na jego terenie znajduje sie między innymi sala wiktoriańskiej szkoły, schron z II wojny światowej w którym można „przeżyć” nalot bombowy, a ponadto park z okazami rzadkich roślin. Na terenie kompleksu znajdują sie także pole namiotowe, czy tor do biegów przełajowych. Trudno w pełni opisać wszechstronność możliwości jakie daje nauczycielowi to Centrum. Program wizyty był bardzo napięty, ale jestem przekonana, że mogliśmy poznać angielską oświatę na tyle, by wykorzystać u nas to co najlepszego ona oferuje.
Lucyna Tępczyk – Na pewno nie powinniśmy mieć kompleksów, nie uważam, że nasze szkoły są w czymkolwiek gorsze. Widać natomiast inne sposoby zarządzania, strukturę organizacyjną i różnicę programową. Tamtejsi uczniowie pracują w inny sposób. Zajęcia zaczynają się o godzinie 8.00. Po 5 lekcjach jest przerwa na lunch, potem kolejne 2 lekcje, przy czym jedna lekcja trwa 50 minut. Zajęcia kończą się około godziny 15.00 i wtedy rozpoczynają się zajęcia dodatkowe. Uczniowie sami planują swoją pracę i wykonują ją pod opieką nauczyciela. Trudno mi coś powiedzieć o metodach i jakości nauczania ponieważ nie uczestniczyłyśmy w całych zajęciach. Z moich obserwacji wynika natomiast, że w Anglii praca nauczyciela cieszy się dużym szacunkiem. Ma on dużą autonomię, której naruszeniem byłoby wprowadzenie naszej delegacji na zajęcia bez zaproszenia od prowadzącego lekcję. Zwróciłam także uwagę na warunki w jakich pracuje tamtejsza kadra pedagogiczne. Mają oni do dyspozycji sale pracy w których mogą zająć się pracą własną, pracą zespołu i pracą ucznia, przeszklone boksy przy klasach w których znajdują się wykorzystywane w trakcie lekcji pomoce naukowe, a przede wszystkim pracują z małymi grupami dzieci i młodzieży mając do dyspozycji duże przestronne sale. Byłam pod dużym wrażeniem sali przeznaczonych do zajęć praktycznych: plastyki, nauki gotowania. Wspaniałe wyposażenie, ogromna przestrzeń dla dzieci pozwalają na różnorodne formy aktywności. W trakcie tych zajęć większa grupą dzieci opiekuje się kilkoro nauczycieli. Jest to nierealne rozwiązanie w naszych warunkach. do nauki gotowania. Tamtejsze szkoły posiadają także bardzo dobre zaplecze. Ogromna sala gimnastyczna, teatr, własna sala widowiskowa, pomieszczenia ogólnoszkolne to miejsca, których często brakuje w naszych placówkach.
Teresa Lutyńska – Nasza delegacja została przyjęta z ogromną gościnnością. Mieliśmy bardzo bogaty i ciekawy program, które sprawna realizacja zasługuje na duże pochwały. Zwiedziliśmy przedszkole, bardzo ciekawą i mającą „własną duszę” małą szkołę, Brooksby College i przede wszystkim Szkołę imienia Króla Edwarda VII, której uczniowie w ramach wymiany przyjeżdżają do rodzin naszych uczniów. Angielskie przedszkole jest bardzo podobne do naszego. Dostrzegalne różnice dotyczą większej liczby opiekunów przypadających na grupę dzieci i organizacji przedszkola, które dział w systemie tygodniowym, dziennym i godzinnym. Jest to więc miejsce, gdzie możemy oddać dzieci na wybrane dni w tygodniu, lub po prostu na kilka godzin np. jednego dnia. Wszystkie te kombinacje są uwzględnione w cenniku placówki. W szkole powszechnej wszystkie zajęcia z grupą dzieci prowadzi jeden nauczyciel, dzieci wychodzą tylko na niektóre zajęcia dydaktyczne. Moją uwagę zwrócił solidny i praktyczny sprzęt tj. ławki, stoły. Sama szkoła wydał mi się smutna. Pomalowane na olejno ściany na korytarzach, brak zieleni w klasach nieliczne gazetki, choć była gazetka o Sochaczewie nie tworzyły w moim przekonaniu właściwego klimatu. Widać tam brak przywiązania do miejsca, do wspólnoty jaka są nauczyciele i uczniowie, choć mimo tego wszyscy uczniowie chodzą w jednakowych koszulkach z emblematem szkoły. Z kolei 4 letnia nauka w College rozbita jest na trzy etapy. Można ją zakończyć po pierwszym roku z wybraną specjalizacją, można po dwóch latach uzyskując wyższe kwalifikacje, lub po czterech zdobywając dyplom College potwierdzający najwyższe kwalifikacje. Z prowadzonych przez nas rozmów wynika, że tamtejsza oświata także boryka sie z wieloma problemami. Przede wszystkim tamtejsze obiekty nie są w całości wykorzystywane co chociażby zrodziło pomysł połączenia kilku szkół w obiektach Szkoły imienia Króla Edwarda VII. Okazało się także, że tamtejsi dyrektorzy nie mogą znaleźć odpowiednio wykwalifikowanych nauczycieli do nauki literatury angielskiej i paradoksalnie uczą jej obcokrajowcy. Poza tym w Anglii każde hrabstwo indywidualnie decyduje o strukturze szkolnej i programie nauczania co rodzi duże problemy przy przeprowadzce dzieci. Jednak bezsprzecznie tamtejsza oświata dysponuje dużo większymi pieniędzmi. Budżet Szkoły Króla Edwarda VII wynosi tyle ile budżet Sochaczewa. Dyrektorzy szkół mają także dużo większą autonomię finansową. Sami zbierają pieniądze na wybrane cele. Mimo to 80% wydatków hrabstwa pochłania oświata, z tej kwoty 80% przeznaczane jest na wynagrodzenia nauczycieli. Jeżeli chodzi o mierzenie jakości i nadzór zewnętrzny Polski i Angielski system oświatowy są bardzo podobne. Podobnie wygląda także ścieżka kariery tamtejszych nauczycieli, choć zwraca uwagę brak przywiązania nauczyciela do konkretnej szkoły. Był to na pewno bardzo ciekawy i inspirujący wyjazd. Jednak szczególnie cieszyły nas komplementy pod adresem naszych podopiecznych, którzy mieli okazję uczestniczyć w wymianie w ramach współpracy miast bliźniaczych.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze