Fundacja Rozwój i Postęp Medycyny przy Szpitalu w Sochaczewie działała na rzecz naszej placówki dwanaście lat. Od roku 1997, kiedy powstała z inicjatywy ówczesnego ordynatora chirurgii, dr. Stanisława Dyla. Dziś zamierza się rozwiązać. Organem założycielskim była grupa 40 osób, fundatorów, w skład której wchodzili w znacznej mierze pracownicy szpitala wraz z ówczesną dyrektor dr Anitą Hofmeister, ale także takie osobistości, jak ks. biskup Alojzy Orszulik, czy senator Zbigniew Komorowski. Należało też do tej grupy wielu miejscowych przedsiębiorców. Głównym celem fundacji było doposażenie szpitala w sprzęt, którego nie mógł mu zapewnić Narodowy Fundusz Zdrowia. Realizowany zaś miał on być poprzez zbieranie środków metodami, którymi nie mógł posługiwać się szpital. Jak wspomina dr Dyl, prezes fundacji, pierwszym efektem jej działalności był zakup z zebranych środków laparoskopu, w czym fundacja w znaczny sposób uczestniczyła. Przyczynili się do tego również swymi datkami członkowie – założyciele. Fundacja miała wypełnić lukę prawną uniemożliwiającą samorządom bezpośrednie przekazywanie funduszy na wyposażenie szpitali. Miała być pośrednikiem. I była. Nie tylko jednak lokalne samorządy były źródłem pozyskiwania funduszy na doposażenie szpitala. Organizowano również w okresach karnawałów bale, na których odbywały się różnorodne aukcje przynoszące niemałe zyski. Pieniądze były pozyskiwane także z tzw. nawiązek sądowych, czyli kar finansowych nakładanych w rozmaitych sprawach. Funkcjonowała taka zasada, że sądy mogły owe nawiązki przekazywać jedynie na cele związane z ratowaniem życia, natomiast przepisy zabraniały szpitalom przyjmowania ich bezpośrednio. „Przygotowywaliśmy się też – mówi dr Dyl – do stworzenia sytuacji, w której fundacja mogłaby korzystać z przekazywanego przez podatników ich 1 procenta. Jednak pierwsze przymiarki wykazały, że podobne fundacje z tego źródła mogą liczyć na niewielkie wpłaty, rzędu kilkuset złotych.” W ostatnich latach przepisy zmieniły się na tyle, że również szpitale zyskiwały coraz większe możliwości bezpośredniego pozyskiwania środków z zewnątrz. W tym momencie pierwotna istota działalności takich fundacji jak sochaczewska zaczęła tracić sens. Mimo to do tego roku aktywnie wspierała ona miejscowy szpital. „Od wspomnianego już laparoskopu się zaczęło, potem kupowaliśmy endoprotezy stawów biodrowych, fundacja pomogła również zakupić nowoczesne łóżko porodowe dla ginekologii – mówi dr Stanisław Dyl. – W międzyczasie przyczynialiśmy się również do uzupełniania na bieżąco drobniejszego sprzętu. Zaś ostatnie zakupy to urządzenia rehabilitacyjne do nowego szpitalnego oddziału, jak również wspomożenie zakupu sprzętu stomatologicznego do przychodni szpitalnej przeniesionej z ul. Ziemowita.” Trzeba dodać, że wszyscy aktywnie działający w fundacji robili to zupełnie społecznie, łącznie z jej prezesem. Jedyną osobą, która otrzymywała niewielkie wynagrodzenie, była księgowa. Warto więc może przypomnieć, najbardziej aktywne osoby jak choćby dr Krzysztofę Pisulę, p. Marię Kalisiak, dr Wandę Jankowską-Wydrych, dr Janinę Martinek, dr Elżbietę Matuszewką-Woźnica, p. Wiesławę Załuska, Wiesławę Przekwas, Danutę Olejnik, Jana Zambrzyckiego i Tomasza Ćwieka. „To co nas różniło od wielu innych fundacji to fakt, że my praktycznie 99 proc. przychodów przeznaczaliśmy dla szpitala – mówi prezes fundacji, dr Dyl. – Uważam więc, że to co można było zrobić w owym czasie, tośmy wykorzystali. Dlatego chciałbym podziękować wszystkim członkom fundacji za wieloletnią wspólną pracę na rzecz sochaczewskiego szpitala.” Sławomir Burzyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze