Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Te zegary nie są dla ciebie tylko dla służb kontrolnych.Jeśli podjeżdżasz i nie ma wolnego miejsca to nie masz prawa parkować i szukasz dalej.To chyba proste ale niestety my polacy musimy kombinować i ty jestes tego przykładem,stajesz na środku i blokujesz.
Mefisto, może to jakieś moje fobie, ale Niemcy są ostatnimi, z których chciałbym brać przykład i ich naśladować. Jednak zmusiłem się do analizy Twojej propozycji. Czegoś nie rozumiem. Załużmy, że przyjeżdżam w jakieś ludne miejsce w Sochaczewie. Próbuję znależć miejsce dla swojego auta. I zupełnie nie rozumiem o co ma chodzić z tymi zegarami. Jeśli nie mam miejsca, to co? Wychadzę z samochodu, idę wzdłuż parkingu i patrzę na te zegary? Załużmy, że znajduję taki, gdzie ktoś ma wyjechać za 3 minuty. I co? czekam? W tym czasie mój samochód stoi na pasie ruchu i hamuje ruch. Jak ktoś się spóźni, to co? W łeb? A co jak takich jak ja będzie kilku? Gość wyjeżdża, a my w bój? A co jak taki gostek się spóźni? Ja żyję tu i teraz, raczej wolę byśmy jako Polacy wypracowywali własne sposoby rozwiązywania swoich problemów, tak jak robią to Francuzi, Hiszpanie czy Włosi, a nie naśladowali innych. Pod każdym względem innych. A na marginesie. Moim zdaniem wcale z tymi miejscami parkingowymi nie jest tak źle. Problem jest w tym, że każdy najchętniej do sklepu albo banku chce wjechać pod drzwi. W Europie normą jest, że parkujesz 200 czy 300 metrów od celu swojej podróży. Mały spacerek zrobi dobrze każdemu.
A ja polecam super rozwiązanie które od lat znam z ulic niemieckich miast.Jest znak na którym jest podane że można parkować np.pół godziny w godzinach od 8 do 18.Kierowca który ustawi swój samochód ma obowiązek na takim papierowym zegarku za szybą ustawić godzinę o której zaparkował. Jeśli nie ma tego prostego urządzenia może godzinę napisać na kartce i położyć za szybą.Za pół godziny samochód znika a w jego miejsce staje inny.Proste i nie wymaga żadnego skomplikowanego sprzętu.Musi być oczywiście ktoś co będzie kontrolował ale w przypadku parkometrów też trzeba pilnować.
i tutaj się z Tobą Halinka zgodzę-niechlujne parkowanie,czasem żałuję że nie mam sportowej wersji T-34 czyli masywnego Zaporożca,poprzesuwałbym tych niedoparkowanych,co do ludzi zbierających opłaty,można przeprowadzić taki eksperyment,myślę że na teren wokół Reymonta,na Narutowicza,Żeromskiego,Pokoju potrzeba by było z 10 osób pobierających opłaty,powiedzmy w godz 8 do 16,oznakować ulice i niech się Sochaczewianie przyzwyczajają-tylko ile brać-za pół godziny?za godzinę?żeby potem nie ganiać za facetem,kiedyś-nie wiem czy teraz,w Płocku po zajechaniu na parking pracownik brał 2 zł dawał kwit i sie stało ile chciało,może podzielić strefy(ulice ) na półgodzinne,godzinne,całodniowe i brać zróżnicowane opłaty?firmy z parkomatami mnie nie podchodzą jakoś,pozdrawiam
Roboy czyżby tylko Łowiczanki wkurzało to parkowanie? Mnie też bardzo drażni niechlujne parkowanie! Miejsc parkingowych jest bardzo mało a jeszcze je marnujemy. Często widzę jak ludzie zamiast stanąć w wyznaczonej kopercie staną "okrakiem" zajmując 2 miejsca później ten obok też nie ma jak stanąć.... Ja bym zaczęła od dawania mandatów za niechlujne parkowanie (zresztą już to kiedyś pisałam)! Przybyłoby około 20% miejsc parkingowych. Co do strefy płatnego parkowania ciężko mi się wypowiedzieć. Bo dopóki tego się nie wprowadzi w życie nie wiadomo jak to będzie działać. Ale np. w Łodzi jest strefa płatnego parkowania obsługiwana przez ludzi. Wiadomo, że podpisanie umowy z firmą, która postawi parkomaty jest bardziej zobowiązującą miasto. Można przecież zrobić eksperyment, postawić ludzi, którzy będą zbierać opłaty za parkowanie i pilnować porządku. Przy okazji kilka osób będzie miało pracę. Jeśli to się nie sprawdzi szybciej można się z tego wycofać niż z umowy z firmą obsługującą parkomaty.
Zirgu,uporządkować parkowanie w Sochaczewie to priorytet,parkomaty częściowo mogą w tym pomóc ale to nie jest ta kolejność-parkomaty a potem parkingi bezpłatne-zauważ że płatne parkowanie będzie w newralgicznych miejscach,przytoczę przykład okolicy Reymonta i 1-go Maja-Bank PKO SA,Bank Spółdzielczy,poczta ,ZUS,ludzie przyjeżdżają z okolic Sochaczewa załatwić sprawę i nie ma gdzie stanąć,na przebudowywanym obecnie placu przy UM stawało kilkadziesiąt samochodów (puiach i błoto było),ruch by jak w ulu,wjeżdżali,wyjeżdżali,modernizacja tego miejsca zabrała kilkadziesiąt miejsc(pytanie-dlaczego roboty stanęły?),druga sprawa-firma montująca parkomaty będzie pobierała 60 % wpływów-montują obsługują-należy się za to kasa ale 60 %?,sprawa rynku przy Pokoju-postawiono znaki "postój do 1 godz",przestrzegano tego kilka dni tylko powiedzmy po godzinie przychodziło dwóch handlujących i zamieniało się miejscami,kiedy doszło do głowy że i tak tego nikt nie kontroluje-zostało po staremu,dziękować nie wiadomo komu że markety mają obowiązek wybudować parkingi,Biedronka przy Pokoju postawiła mały ale zawsze,pod Kauflandem stawiają samochody i idą w miasto,to samo przy Biedronce na 600 lecia,na Żeromskiego(po tej stronie co kotłownia) uporządkowano miejsca postoju,kostka ,krawężniki estetycznie ale też zmniejszyła się liczba samochodów tam parkujących(jest ładnie-nie grymaszę),w pierwszym poście przytoczyłem Łowicz- znam dziewczynę z Łowicza i ona jest porażona naszymi porządkami parkingowymi,tam wybudowano parkingi i w większości sprawa jest rozwiązana,nie musimy stawać samochodem pod drzwiami urzędu,możemy dojść 500 metrów ale niech będzie skąd dojść
Pewnie, że byłoby idealnie gdyby parkingi w mieście były wciąż darmowe, ale niestety tak się nie da. Opłaty trzeba wprowadzić, aby wyrównać zachwianą równowagę między liczbą miejsc parkingowych a liczbą chętnych. Przykład obszaru rynku pokazuje jak to wygląda: kupiec przyjeżdżający na rynek o 4 blokuje miejscówkę przez kolejne 12h, a zwykły mieszkaniec, który chce zrobić zakupy (max. 1h) nie ma szans żeby zaparkować auta. <b> OPŁATY I TYLKO OPŁATY</b>
Pani redaktor w Sochaczewie słowa ,,obalić’’ używa się od połowy litra wypitego alkoholu. I tak powiemy np.: Obalili po litrze na głowę. W tej Ziemi musicie dużo walić żeby przychodziło wam do głowy że uchwały można obalać.
od każdego garażu postawionego na ziemii miasta lub gminy ,użytkownik płaci rocznie 60-80- złoty,garaży jest od jasnego groma albo i kuźwa więcej!!!,każdy właściciel placu przed swoim domem(na swoim placu) pozwalając stawiać garaże płaci miastu podatek od wynajmu,a te uczone w piśmie i mowie kombinują z parkomatami-jak już kiedyś napisałem -TYLKO WSZYSCY NIECH PŁACĄ-nie ma zwolnień i ulg ,abonamentów groszowych dla dla śledzików(bo nie grubych ryb)z urzędów miasta powiatu i gminy-wszyscy jadąc po marchewkę i kartofle na rynek PŁACĄ!!!nie pamiętam wszystkich swoich interlokutorów ale jeden z nich w jakimś wątku opisywał w niebiosa jak to w Łowiczu pięknie wkomponowano zakrzywioną ulicę,powstały pierzeje,ale nie wspomniał że w Łowiczu powstało z 1000m miejsc parkingowych i nie myślą o parkometrach co 20 metrów za 3 zł. za godzinę postoju
Te zegary nie są dla ciebie tylko dla służb kontrolnych.Jeśli podjeżdżasz i nie ma wolnego miejsca to nie masz prawa parkować i szukasz dalej.To chyba proste ale niestety my polacy musimy kombinować i ty jestes tego przykładem,stajesz na środku i blokujesz.
Mefisto, może to jakieś moje fobie, ale Niemcy są ostatnimi, z których chciałbym brać przykład i ich naśladować. Jednak zmusiłem się do analizy Twojej propozycji. Czegoś nie rozumiem. Załużmy, że przyjeżdżam w jakieś ludne miejsce w Sochaczewie. Próbuję znależć miejsce dla swojego auta. I zupełnie nie rozumiem o co ma chodzić z tymi zegarami. Jeśli nie mam miejsca, to co? Wychadzę z samochodu, idę wzdłuż parkingu i patrzę na te zegary? Załużmy, że znajduję taki, gdzie ktoś ma wyjechać za 3 minuty. I co? czekam? W tym czasie mój samochód stoi na pasie ruchu i hamuje ruch. Jak ktoś się spóźni, to co? W łeb? A co jak takich jak ja będzie kilku? Gość wyjeżdża, a my w bój? A co jak taki gostek się spóźni? Ja żyję tu i teraz, raczej wolę byśmy jako Polacy wypracowywali własne sposoby rozwiązywania swoich problemów, tak jak robią to Francuzi, Hiszpanie czy Włosi, a nie naśladowali innych. Pod każdym względem innych. A na marginesie. Moim zdaniem wcale z tymi miejscami parkingowymi nie jest tak źle. Problem jest w tym, że każdy najchętniej do sklepu albo banku chce wjechać pod drzwi. W Europie normą jest, że parkujesz 200 czy 300 metrów od celu swojej podróży. Mały spacerek zrobi dobrze każdemu.
A ja polecam super rozwiązanie które od lat znam z ulic niemieckich miast.Jest znak na którym jest podane że można parkować np.pół godziny w godzinach od 8 do 18.Kierowca który ustawi swój samochód ma obowiązek na takim papierowym zegarku za szybą ustawić godzinę o której zaparkował. Jeśli nie ma tego prostego urządzenia może godzinę napisać na kartce i położyć za szybą.Za pół godziny samochód znika a w jego miejsce staje inny.Proste i nie wymaga żadnego skomplikowanego sprzętu.Musi być oczywiście ktoś co będzie kontrolował ale w przypadku parkometrów też trzeba pilnować.