Reklama

Historia podniesiona z bruku

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
18/02/2013 14:32

W 40. rocznicę powstania Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą o jego początkach, historii i ludziach z nim związanych z twórcą i dyrektorem placówki, Maciejem Wojewodą rozmawia Małgorzata Pałuba.

Na początek cytat:

Od 1973 r. mieszkańcy Sochaczewa, świadkowie krwawych wydarzeń wrześniowych i zamieszkali w okolicach pamiętnych bojów oraz miłośnicy historii z całego kraju, wzbogacają to muzeum, zasobne dziś w eksponaty i dokumenty, które są otwartą księgą opowiadającą dzieje największej Bitwy Września.

Reklama

W gablotach i na planszach znajduje się to wszystko, co trudem tropicieli śladów, mozołem prywatnych kolekcjonerów pamiątek, podniesione zostało z dna rzeki pamiętnej, z pól i lasów, które bitwę pamiętają. Rozszyfrowywanie losów samych eksponatów jak i losów ludzi z tymi pamiątkami związanych jest chlubną tradycją  muzeum w Sochaczewie.

Tak pięknie w pana książce Bitwa i pamięć z 1993 r. napisał Ryszard Wójcik, znany dziennikarz, kronikarz muzeum i przyjaciel naszego miasta. Ale my zacznijmy od początku. Więc jak się to wszystko zaczęło?

Reklama

Rozpoczynając opowieść o muzeum nie mogę pominąć bardzo ważnej dla jego powstania osoby. Mianowicie pani Janiny Świeżyńskiej - szefowej Towarzystwa Miłośników Ziemi Sochaczewskiej, skupiającego pasjonatów historii naszego miasta i okolic, wśród których znalazłem się również i ja. To właśnie ona często powtarzała, że dobrze by było, aby kiedyś w Sochaczewie powstało muzeum. Ale na długo zanim do tego doszło, organizowaliśmy skromne jeszcze w eksponaty okolicznościowe wystawy. Pierwszą pokazaliśmy mieszkańcom w 1962 roku w Domu Kultury, który mieścił się wówczas w budynku banku PKO SA przy ul. 1 Maja.

To była wystawa pamiątek z bitwy nad Bzurą?

Reklama

Tak, ale nie tylko, pokazaliśmy również zdobycze archeologów z wykopalisk, których wtedy wokół Sochaczewa prowadzono wiele. Zaangażowałem się bardzo w tę wystawę, bo taki wpływ miała na mnie pani Świeżyńska. Często powtarzała, że historia Sochaczewa leży na bruku, tylko trzeba ją podnieść. I ja to robiłem, podnosiłem. Gdy rozkopywano ulice, na przykład z powodu melioracji , chodziłem do robotników i prosiłem, że gdyby coś znaleźli, niech dla mnie odłożą. Były to przeważnie naczynia gliniane lub ich fragmenty. Pierwsza wystawa, o której wspomniałem, pokazywana była dość długo, ale w końcu musieliśmy ją zamknąć, bo przecież zajmowaliśmy największą widowiskową salę w mieście, która była potrzebna również na inne cele. MOK-u przy ul. Żeromskiego wtedy jeszcze nie było.

Ale, jak sądzę, smak pracy wystawienniczej w panu pozostał i w niedalekiej przyszłości musiał zaowocować.

Reklama

To prawda, wystawa ta zapoczątkowała cykl spotkań, sympozjów i odczytów, w co również  byłem zaangażowany jako kierownik sekcji historycznej naszego stowarzyszenia. I w końcu wytworzyła się taka sytuacja, że razem z kilkoma kolegami postanowiliśmy stworzyć, jeszcze nie muzeum, a Izbę Muzealną. Zaangażował się w to również nieżyjący już kolega Wojtek Małkuszewski. I powstała ona w nieistniejącej już piętrowej przybudówce ówczesnego ratusza - obecnej siedziby muzeum. Na dole mieszkał palacz, a Izba powstała na piętrze, dzięki przychylności Janusza Kobli, ówczesnego pracownika urzędu.

Tak powstał zalążek przyszłego muzeum? 

Reklama

Na pewno, bo wreszcie miałem gdzie gromadzić różne znaleziska, które wcześniej trzymałem w domu. A ponieważ pracowałem wtedy jako dekorator wystaw w PZGSie, często jeździłem po sochaczewskich gminach, czyli tam, gdzie bitwa się toczyła. A wtedy wszędzie były jeszcze jej ślady. Tam znajdowałem pierwsze eksponaty i gromadziłem właśnie w Izbie Muzealnej, w której wcześniej palacz miał pomieszczenie, gdzie suszył upraną garderobę. Na dodatek namalowaliśmy plakaty i rozlepialiśmy w mieście, zachęcając ludzi, by przynosili nam posiadane pamiątki i wiele osób w tym celu nas odwiedzało.

Wyobrażam sobie, że w takim tempie mały stryszek szybko przestał wam wystarczać.

Reklama

To prawda, zrobiło się bardzo ciasno. Postanowiliśmy więc we trzech, bo oprócz Wojtka Małkuszewskiego był z nami też już nieżyjący Wojtek Raczek, również dekorator tak jak ja, zrobić wystawę. Zwróciłem się ponownie do pana Janusza Kobli, przewodniczącego prezydium Miejskiej Rady Narodowej, który fascynował się historią miasta do tego stopnia, iż na wystawę udostępnił nam największą salę w ratuszu, w której odbywały się sesje rady a także... swój własny gabinet, z którego przeniósł się do pomieszczenia sekretarki. Dzięki niemu zorganizowaliśmy wtedy dużą wystawę przy pomocy pani Haliny Różańskiej  z Muzeum Archeologicznego w Warszawie i Muzeum Wojska Polskiego. Nazywała się Od pradziejów ziemi sochaczewskiej do 1945 roku i otwarta została na Dni Sochaczewa w 1973 r.

Jak rozumiem, był to już zalążek muzeum. Ale jak doszło do tego, że zawładnęliście ratuszem, a pan został dyrektorem?

Reklama

Rzeczywiście wystawa ta dała do myślenia ówczesnym władzom miasta. Pokazała bowiem, jak wiele pamiątek udało się już w bardzo skromnych warunkach i zupełnie społecznie zgromadzić. Szkoda było, by wróciły one na strych lub do jakiejś piwnicy. A z drugiej strony dawała realne nadzieje, że w lepszych warunkach działalność ta przyniesie jeszcze większe efekty. Wtedy właśnie mieszkania w blokach otrzymali nauczyciele ze szkoły rolniczej, zajmujący dotąd lokale w dworku Garbolewskich. Po ich odejściu władze postanowiły dwór wyremontować. Jednocześnie o pomieszczenia w tym budynku, dla powstającej wtedy szkoły muzycznej, rozpoczął starania jej późniejszy dyrektor Mieczysław Nowacki. Myśmy się dogadali i otrzymaliśmy trzy pomieszczenia w dworku. Pamiętam, że na dole mieliśmy jedną, ale sporą salę, z pięknymi drzwiami, których nikt na szczęście na opał wcześniej nie porąbał. Są tam one do dziś.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama