Reklama

Jak zniszczyć samorządność

19/05/2014 11:43

To nie opozycja bawi się w samorząd, jak widzą to: „niezależny” dziennikarz „Ziemi Sochaczewskiej” i równie „niezależna” przewodnicząca rady miejskiej. Cztery lata temu, wraz ze zmianą na stanowisku burmistrza, sochaczewska samorządność została zdominowana przez ambicje i brak kompetencji dwóch ludzi – burmistrza Piotra Osieckiego i jego rzecznika prasowego Roberta Małolepszego. Po czterech latach, dzięki ich działaniom, samorządność w Sochaczewie praktycznie nie istnieje. Wraz z nią zniknęły motywacja, potencjał mieszkańców i klimat społecznego dialogu. 

Duża ilość komentarzy, które pojawiły się pod poprzednim wpisem: TUTAJ, za które Państwu bardzo dziękuję, zmusza do rozwinięcia kilku myśli w nim zawartych. Chcę również odnieść się do pozbawionego możliwości komentowania na portalu „e-Sochaczew.pl” materiału dziennikarsko-propagandowego zamieszczonego przez Urząd Miejski „Opozycji zabawy w samorząd ciąg dalszy”.

Reklama

W poprzednim tekście pozwoliłam sobie porównać działania ekipy Osieckiego, do działań przywódców naszego wschodniego sąsiada. Oczywiście, jeśli chodzi o rozmiar prowadzonej polityki, było to porównanie na wyrost. Ale jeśli idzie o metody, to są one bardzo podobne. Osiecki swoje rządy rozpoczął od wymiany kadr, pozbywając się lub marginalizując w Urzędzie Miejskim kilku znakomitych, wykształconych i kompetentnych urzędników. Osoby te zostały podmienione przez działaczy sportowych (kandydatów z list Osieckiego) i kandydatów PiS z poprzednich wyborów, którzy nie weszli do Rady Miejskiej czy Rady Powiatu. Obydwa te środowiska (z niewielkimi wyjątkami) nie miały dotychczas z pracą w samorządzie, ani z pracą urzędniczą wiele wspólnego. Samorząd zaczął przypominać boisko, na którym rządzi najsilniejszy.

Jednocześnie domorośli mężowie stanu postanowili wyłączyć możliwość społecznej krytyki poprzez faktyczne wycofanie się z głównego miejsca, w którym toczy się sochaczewska debata, czyli portalu e-Sochaczew.pl”. Powołali do życia twór zwany portalem miejskim, stanowiący zbiór widokówek z burmistrzem, infantylnej publicystyki oraz (obecnie) materiałów dochodzeniowo-śledczych dotyczących DPS. Próżno szukać na miejskiej witrynie realnych problemów mieszkańców Sochaczewa, a przedarcie się przez widoczki z burmistrzem w kaloszach do istotnych materiałów dotyczących miasta, danych adresowych, prawa miejscowego itp. graniczy z cudem.

Reklama

Drugim elementem propagandowej układanki było uniemożliwienie komentowania nielicznych już wpisów zamieszczanych przez UM na „e-Sochaczew.pl”. Miejskie newsy na „e-Sochaczew.pl” to po prostu obwieszczenia. Rozczarowani sochaczewianie nie komentują również newsów na portalu miejskim, choć tam formalnie istnieje taka możliwość. Z jednej strony nie jest łatwo komentować widokówki, z drugiej strony najprawdopodobniej nikt tam nie zagląda.

Trzeci element to wyłączenie głosu opozycji w Radzie Miejskiej, czego świetną ilustracją jest przywołany wyżej tekst z „Ziemi Sochaczewskiej”, który – zapewne wbrew intencjom usłużnego dziennikarza – dobrze opisuje patologię trawiącą sochaczewski samorząd. – Gdy spojrzałam na wniosek z 29 kwietnia, od razu byłam przekonana o jego formalno-prawnej wadliwości – mówi Jolanta Gonta i kontynuuje: -postanowiłam to sprawdzić, zwłaszcza, że na każdej sesji zarówno burmistrz jak i ja ciągle powtarzamy, że jeśli są jakieś ważne i z punktu widzenia danego radnego sprawy, to nie trzeba czekać na sesję, która to, jak stanowi ustawa o samorządzie gminnym, może przecież być zwołana nie rzadziej niż raz na kwartał, lecz zawsze można się od razu zwrócić do burmistrza - bezpośrednio lub za moim pośrednictwem.

Reklama

Jolanta Gonta nawet nie udaje, że nie rozumie swojej roli jako służebną wobec burmistrza.  Zarówno burmistrz, jak i przewodnicząca mają przekonanie, że są od „powtarzania radnym różnych rzeczy”, że na wnioski opozycji nie trzeba nawet patrzeć, bo od razu jest się przekonanym o ich, tu cytat „formalno-prawnej wadliwości”. Burmistrzowi i przewodniczącej wydaje się zapewne, że traktując radnych, jak dzieci, wzmacniają swoją pozycję. Naprawdę jednak, jak dzieci traktowani są mieszkańcy miasta. Komentarze na forum „e-Sochaczew.pl” coraz wyraźniej na to wskazują.

Tymczasem również na gruncie prawa pani przewodnicząca pozostaje w błędzie. Należy o tym wspomnieć dla porządku, bo dla mieszkańców miasta rozważania natury prawnej nie są najważniejsze. Zajęci własnymi sprawami, w codziennej krzątaninie, mają jednak nadzieję, że ich sprawy są dyskutowane i omawiane z różnych punktów widzenia. Szczególnie jeśli są to sprawy tak ważne jak choćby ceny wody i ścieków.

Reklama

Zdaniem przewodniczącej, pismo radnych nie spełniało wymogów określonych w art. 20 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym, a dokładnie wymogów zawartych w drugim zdaniu tego artykułu ściśle regulującego zasady zwoływania sesji nadzwyczajnej. Pani przewodnicząca twierdzi, że niedołączenie do wniosku o zwołanie sesji projektów uchwał, stanowi brak formalny uniemożliwiający zwołanie sesji.

Rzeczywiście, istnieje pewnego rodzaju luka w ustawie o samorządzie gminnym jeżeli chodzi o zwoływanie sesji nadzwyczajnych. Ale – jak na gruncie każdej gałęzi prawa – i tutaj luka ta uzupełniana jest praktyką jego stosowania. I tak, te samorządy, które mają odpowiedzialnych przewodniczących rady miejskiej, nie mają problemu ze zwoływaniem sesji, na których omawia się różne sprawy, a niekoniecznie podejmuje uchwały. Sesje takie określa się w nauce prawa mianem nienormatywnych. Trudno wyobrazić sobie nawet sytuację, w której rozsądny przewodniczący rady miasta domagałby się dołączania projektów uchwał w przypadku klęski żywiołowej, czy innych zdarzeń o szczególnym charakterze. Niedołączenie projektu uchwały do wniosku skutkuje oczywiście nieważnością uchwały (o ile zostałby przegłosowana na sesji) nie skutkuje jednak niemożnością zwołania sesji.

Reklama

Innym przykładem sesji nienormatywnej są sesje uroczyste, które pani przewodnicząca zwoływała, nie wskazując braków „formalno-prawnych”. Pytanie, jak udawało jej się to zrobić, skoro na sesji nie podejmowano uchwał.

Jednak dla Piotra Osieckiego i Jolanty Gonty to nie prawo jest dla ludzi, tylko ludzie dla prawa. Zasłaniając się (w dodatku błędnie) przepisami, uniemożliwiają rzeczywistą debatę i dialog. Jako animatorzy opisanych wyżej działań, chcą uczyć opozycyjnych radych, a w istocie całą sochaczewską społeczność, czym jest samorząd i samorządność. Zapewne wydaje im się, że ucieczka przed rozmową odmieni ocenę straconych czterech lat burmistrza Osieckiego. Tego, że ich działania przekładają się już zupełnie praktycznie na stagnację miasta i zniechęcenie mieszkańców do samorządności i samorządu nie rozumieją zupełnie.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    JORDKAS 2014-05-22 17:50:21

    falconer,

    spacja, wykrzyknik, interpunkcja, może i to rzecz ważna, ale ortografia to wiedza, którą powinno się zdobyć już w szkole podstawowej.

    A co do "skrótu myślowego", to moja wypowiedź też jest skrótem myślowym. Lecz widzę, że nie załapałeś/załapałaś.

    To Ci wytłumaczę o co chodzi.

    Dopóki jakieś hipotetycznie zakładane wydarzenie nie nastąpi, to nie ma sensu i nie powinno się go komentować a zwłaszcza skutków jakie może wywołać.
    To bowiem jest nic innego jak tzw. "wróżenie z fusów" i szkoda czasu.

    Dziś jest piękna pogoda i lepiej wyjść na dwór i się trochę dotlenić zamiast pisać takie bzdury.

     

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    falconer 2014-05-22 11:07:20

    Choć dzięki tym stawianym niepoprawnie wykrzyknikom jesteś dobrze rozpoznawalny, bo okazuje się, że wielu innych postronnych mieszkańców Sochaczewa zabierających głos na forum robi ten sam błąd. ;-) 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    falconer 2014-05-22 11:04:30

    JORDKAS, człowiek, który umie posługiwać się językiem, kiedy usłyszy wyrażenie stanowiące skrót myślowy, nie robi drugiemu wykładu. Człowiek językowo niepewny, wyglądający za każdym rogiem czającej się na niego poprawności lub taki, który robi spację, zanim postawi wykrzyknik, jak na przykład Ty, robi innym wykład, bo myśli, że wtedy inni uznają go za bardzo bystrego. Jest jednak dokładnie odwrotnie. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę nauki nie tylko ekonomii i zarządzania, ale podstaw redagowania tekstu. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama