Jaka władza, taka propaganda! Siermiężności powiatowej i bylejakości ciąg dalszy…
W dniu 23 marca podczas sesji powiatowej złożyłem na ręce przewodniczącego oświadczenie, że „z dniem 31 marca rezygnuję z funkcji radnego w Radzie Powiatu Sochaczewskiego na znak protestu przeciwko kontrowersyjnym działaniom Zarządu Powiatu i wspierającej go koalicji radnych, zwłaszcza w zakresie racjonalnego wydatkowania środków publicznych (chodzi o diety radnych) oraz zarządzania mieniem powiatowym i fikcyjnej możliwości sprawowania ustawowej kontroli w tym zakresie przez Radę Powiatu, czy organy nadzoru”.
Ciche ślubowanie
Dwa miesiące później podczas sesji powiatowej doszło do ślubowania nowego radnego w osobie Tomasza Ertmana, który objął wakujący mandat po mojej rezygnacji. Miałem możliwość obserwowania on-line transmisji sesji i tego momentu. Nie dość, że jak zwykle na starcie sesji panował organizacyjny bałagan i zaczęła się tradycyjnie z opóźnieniem, to radnemu podczas ślubowania nie udostępniono mikrofonu. Mieszkańcy oglądający sesję, ważny dla nowego radnego akt ślubowania widzieli, ale nie słyszeli. Po raz kolejny siermiężność i bylejakość powiatowa były górą. Ale co tam, liczą się tylko ci ze świecznika. Propaganda powiatowa widzi i promuje tylko decydentów, a rzetelność informowania mieszkańców o powiatowych faktach, to półprawdy i dziennikarska przysłowiowa słoma z butów.
Na dowód zamieszczam screen ze strony internetowej Starostwa Powiatowego w Sochaczewie, informujący o tym, że komisarz wydał postanowienie o wygaśnięciu mandatu jednemu z radnych, a nowym radnym został Tomasz Ertman.
Komu w powiecie zależy na takim rzetelnym informowaniu mieszkańców?
Czyżby chodziło o nadmierną służalczość, czy może strach pracowników przed utratą pracy nie pozwolił im przekazać rzetelnej informacji o postanowieniu komisarza, który z dniem 31 marca wygasił mandat radnego Jerzego Żelichowskiego z KWW Bezpartyjni Samorządowcy, a nie jednego z radnych. Komisarz wskazał do objęcia mandatu radnego Tomasza Ertmana, jako kolejnego pod względem ilości głosów w wyborach z tej samej listy Bezpartyjnych Samorządowców. Po czterech latach mojego sprawowania mandatu radnego w Radzie Powiatu Sochaczewskiego wymienienie mojego nazwiska i nazwy Komitetu Wyborczego jest dla propagandy powiatowej passe i widocznie ryzykowne!
Funkcjonowanie w towarzystwie obecnych decydentów powiatowych było dla mnie coraz większym dyskomfortem, a ponieważ Tomasz Ertman miał podobny wynik wyborczy do mojego, a zabrakło dla niego miejsca wśród radnych, rezygnację z mandatu radnego złożyłem bez żalu. Mam nadzieję, że sprawowanie funkcji radnego przez najbliższy rok przyniesie Tomaszowi i jego licznym wyborcom satysfakcję. Mnie natomiast rezygnacja z funkcji radnego pozwoli bezkolizyjnie wykonywać pracę doradczą w Związku Miast Polskich i da szansę odpocząć od tej powiatowej mizerii i sesyjnych utarczek. Nie straciłem jednak kontaktu z samorządem lokalnym i nie zrezygnowałem z aktywnego komentowania bieżących spraw samorządowych w Internecie.
Z szacunkiem dla czytelników, Jerzy Żelichowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Żałosne praktyki i przyzwolenie obecnej władzy. Wcześniej nie do pomyślenia! Nawet jakiś czas temu (2021 r.) poczęstowano mnie hejtem z komputera, którego adres IP wskazał na użytkownika w siedzibie Starostwa Powiatowego Sochaczew. Z kolei adres IP innego komputera z instytucji publicznej wskazywał na siedzibę MOSiR Sochaczew.
Wielka szkoda.że nie porusza Pan swojej roli w kadencji 2010-2014. Wiem z internetu że był Pan w jedenastce radnych stanowiących większość w radzie powiatu a wtedy afera goniła aferę szczególnie w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie. Wtedy też były podobno interesujące zatrudnienia. Zatem pytam czy to prawda?
jedni psioczą na drugi, a to samo robili, robią i będą robić
Szkoda? Ok, nie mam nic do ukrycia! Jestem kopalnią wiedzy o ludziach i zdarzeniach, gdyż w samorządzie lokalnym funkcjonuję nieprzerwanie od 1999 roku. Dotychczas nie musiałem wracać do przeszłości, bo było, minęło, a ja nie mam się czego wstydzić w mojej samorządowej działalności (wicestarosty, zastępcy burmistrza, radnego powiatu)! Ale atakujący mnie na tym portalu hejterzy, podobnie jak obecna pani starosta, przypisują mi dyskredytującą rolę w kadencji 2010-2014, bo byłem 11 radnym, który nie przyłączył się do opozycji (PiS+SFS) w Radzie Powiatu. Przypomnę zatem trochę faktów. W wyborach w 2010 roku radnymi powiatowymi z KWW Wspólnota Samorządowa Powiatu Sochaczewskiego zostali: Jerzy Żelichowski i Tadeusz Głuchowski. Przed pierwszą sesją powiatową, a przed drugą turą wyborów burmistrza miasta, doszło do uzgodnienia z KWW Porozumienie Ziemi Sochaczewskiej, że w zamian za poparcie dla B. Czubackiego w drugiej turze, radni Wspólnoty Samorządowej pomogą swoimi głosami wybrać Zarząd Powiatu. I tak się stało (13 głosami „za” do 8 głosów „przeciw”). Tymczasem po wygraniu wyborów przez P. Osieckiego, radny Tadeusz Głuchowski nie chcąc stracić stanowiska przewodniczącego Rady Nadzorczej w PEC po kilku miesiącach dołączył do radnych SFS w opozycji. Po jakimś czasie do opozycji dołączył jeszcze jeden radny z Porozumienia i zrobiło się w radzie gorąco. Układ sił koalicji i opozycji w głosowaniach wyrównał się (10:10). Decydującym stał się mój głos w radzie. Ja nie byłem zainteresowany współpracą z opozycją, a radnym z Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej, Platformy Obywatelskiej RP i SLD zadeklarowałem (bez formalnego uczestnictwa w koalicji rządzącej powiatem), że będę ich nadal wspierał jeśli złożą projekt, pozyskają pieniądze z NFOŚiGW i przeprowadzą inwestycję termomodernizacji obiektów ZSR CKU oraz nie będą podejmować kontrowersyjnych dla mnie decyzji. W tym czasie pracowałem w samorządzie płońskim i mimo sondowania mnie przez starostę, nie byłem zainteresowany ofertą stanowiska dyrektora szpitala w Sochaczewie, ani stanowiskiem płatnego członka zarządu powiatu. Ponieważ współpraca z Zarządem Powiatu i radnymi z koalicji rządzącej układała się poprawnie, a zarząd personalnie przy układzie sił w Radzie Powiatu do końca kadencji bez woli starosty był już nie do ruszenia, nie widziałem potrzeby zmian w prezydium Rady Powiatu, bo tylko takie zmiany były możliwe przy układzie sił wśród radnych między koalicją rządzącą a opozycją. To rodziłoby chaos i przepychanki pomiędzy Zarządem a Radą Powiatu. Tymczasem w DPS w Młodzieszynie pojawiły się problemy, które zostały zgłoszone przez pracowników DPS. Rozpoczęło się śledztwo prokuratorskie, które zataczało coraz większe kręgi. Bulwersujący temat stał się medialny dla opozycji przed zbliżającymi się kolejnymi wyborami. Dodam, jako przewodniczący Komisji Ochrony Zdrowia i Polityki Społecznej w kadencji 2010-2014 (zastępcą był T. Głuchowski), że wcześniej ani Komisja Zdrowia, ani Komisja Rewizyjna nie odbierały żadnych niepokojących sygnałów na temat nieprawidłowości w DPS. Wraz z rozwojem sytuacji i kolejnych informacji o nieprawidłowościach doszło do sugerowanych również przeze mnie zmian personalnych na stanowiskach kierowniczych w DPS i PCPR nadzorującym bezpośrednio placówkę w Młodzieszynie. Opozycja nie zważając na toczące się śledztwo w prokuraturze za wszelką cenę dążyła do zmian personalnych w Zarządzie i Radzie Powiatu, wysuwając niezidentyfikowane i niepotwierdzone oskarżenia, zapominając o domniemaniu niewinności, dopóki sąd nie podejmie wyroków. Ja szanowałem prawo i nie podzielałem politycznych sądów opozycji. Rozstrzygnięcia w postaci wyroków nastąpiły dopiero po wielu latach, winni zostali ukarani, ale niektórzy lokalni politykierzy związani z PiS i SFS, aby mnie zdyskredytować, odgrzewają sprawę nieprawidłowości w DPS teraz, podobnie jak zakup mieszkania pracowniczego sprzed 20 laty, bo nie mają na mnie „haka” i innych argumentów. Bredzą więc bazując na jedynych prawdziwych faktach, że byłem w latach 2010-2014 radnym i członkiem Komisji Zdrowia i Polityki Społecznej oraz wśród kilkudziesięciu rodzin, które zakupiły swoje mieszkania pracownicze, i insynuują jakieś rzekome nieprawidłowości, bez wskazania konkretnych zarzutów pod moim adresem. Moja siła i wiarygodność bierze się z faktu, że przez 24 lata nie zmieniłem barw politycznych, ani też dla własnych interesów nie zdradziłem środowiska i Kolegów.
On, podaj przykłady tych afer, jeśli nie podasz to jesteś zakłamanym, tchórzliwym ścierwem.
Szukasz kozła ofiarnego...i tak ci przyszedł do głowy pomysł odlotowy...pognębić Jerzyka..i wrobić go ...??
No i co?
Brawo
Jakikolwiek komentarz jest absolutnie zbędny. Po co.?
IV kadencja była piękna. O Zarządzie , Radzie Powiatu, PCPR i DPS usłyszała cała Polska. To była największa promocja Powiatu Sochaczewskiego. Nie do przebicia. Sprawy nadal toczą się w sądzie. Wstyd!!
Mieszkańcu, masz rację, że sytuacja z DPS eksplodująca w IV kadencji była fatalna dla samorządu powiatowego. Ta wstydliwa historia nie zdarzyłaby się, gdyby w drugiej kadencji powiatu Zarząd nie popełnił brzemiennych w skutkach błędów, a w trzeciej kadencji nadzór nad działalnością instytucji nie był zbyt życzliwy. Na potwierdzenie załączam linki do artykułów z tamtych lat: https://e-sochaczew.pl/artykul/gdzie-sie-podzieje-dps/620591; https://powiatsochaczew.pl/home/newsshow/667?title=Uroczyste-otwarcie-Domu-Pomocy-Spolecznej-w-Mlodzieszynie-&tabId=1&filterId=1&sochaczew; https://powiatsochaczew.pl/home/newsshow/1154?title=Zyczliwosc-opieka-i-spokoj&tabId=1&filterId=1&sochaczew Obciążanie mglistymi podejrzeniami o pobłażliwość przewodniczącego Komisji Zdrowia i Polityki Społecznej IV kadencji, w której zasiadali również radni opozycji, jest bezczelną manipulacją obecnych powiatowych politykierów, którzy wtedy, jak ja, byli również m.in. radnymi. Te absurdalne insynuacje są jednakże paliwem dla atakujących mnie na portalu hejterów zza pleców władzy.
A sąd jest właściwym organem do rozstrzygania o czyjejkolwiek winie i wymierzania kary, nie pyskaci politykierzy i hejterzy.
Napisałem ogólnie o wstydliwej dla Powiatu IV kadencji. Nic natomiast nie pisałem o Panu. Po co te nerwy. Napisałem tylko o faktach a nie o osobach za to odpowiedzialnych.
Mieszkańcu, jakie nerwy? To tylko zdecydowane riposty. Włączyłeś się do dyskusji sprowokowanej przez trolla "on", który chciał mi dokuczyć, podobnie jak robiła to jego mentorka podczas powiatowych sesji. Jaki uzyskał efekt? Pomógł odkryć zakurzone karty z przeszłości. Naiwni są autorzy tych prowokacji, nie doceniają mojej wiedzy o przeszłych zdarzeniach w samorządzie. Nie dam się wrobić w ich paranoje.
,,Uderz w stół, a nożyce się odezwą ". Przysłowia są mądrością narodu.
No właśnie! Wróciła przepowiadaczka prawdy. :) Co tam słychać w sądowych tematach?
To Pan nie wie?
Czy to prawda że założył Pan apelację czyli odwołanie od wyroku? Jeśli tak to jak pan nie wie. Kolejny wybieg i prowokacja. A JUŻ BYŁ NA TYM PORTALU BE PANA TAKI SPOKÓJ.
Spokój na portalu to będzie, jak się niektórych frustratów wyleczy z trollowania i hejtu.
Jak rozumiem dotyczy to absolutnie wszystkich na tym portalu.? Czym jest hejt , a czym krytyka.? Czym definicja prawdy opartej na faktach ,czym natomiast fałszywe wrzutki.?
Niestety nadmiar etanolu niszczy szare komórki i nie pozwala odróżnić hejtu od krytyki i trolla od krytyka. Definicje trollowania i hejtu są powszechnie dostępne. "Prawda" wyrzucana przez trolla zza węgła, to trzecia tischnerowska "gówno prawda", to hejt do którego wstyd się przyznać! Autoryzowana własnymi personaliami krytyka wymusza pisanie prawdy. Tylko taka sytuacja jest "fair".
Jak również ubliżanie innym.
Biedny trollu, ktoś ci ubliża? To po co tu zaglądasz i nieproszony ze swoimi wtrętami nie na temat się wcinasz?
Emerytowany oficer Wojska Polskiego, Dionizy Sołobodowski postanowił napisać list otwarty do Ministra Obrony Narodowej, Mariusza Błaszczaka. Mężczyzna zadał w nim politykowi kilka pytań, które podbijają serca internautów. Brawo za list. Czekam na reakcję. – napisała w odpowiedzi jedna z internautek. Jestem emerytowanym oficerem Wojska Polskiego (nie żadnego „ludowego”, bo takiego neologizmu nie znajduję w moich dokumentach). Pochodzę z polskiego, szlacheckiego Rodu o tradycjach wojskowych i niepodległościowych. – rozpoczął. Moi Przodkowie walczyli w Legionach H. Dąbrowskiego oraz w Insurekcji Kościuszkowskiej. Służyłem jednej Ojczyźnie: POLSKIEJ RZECZYPOSPOLITEJ LUDOWEJ (PRL), bo innej do wyboru nie było. Służyłem tej Ojczyźnie i przysięgałem temu NARODOWI, która dała wykształcenie, bezpieczeństwo i pracę między innymi naczelnemu inżynierowi Fabryki Samochodów Osobowych, członkowi egzekutywy Komitetu Zakładowego PZPR (a którego miałem możność poznać osobiście w stanie wojennym) – inż. Lucjanowi Błaszczakowi. Tenże towarzysz, który ostentacyjnie (nawet na fartuchu warsztatowym) na co dzień nosił znaczek PZPR (ja go wbrew zaleceniom ówczesnego mi-stra nie nosiłem), z racji produkcji na potrzeby obronności Państwa (produkcja dla WP oraz MSW) – współpracował jawnie i bez oporów z SB oraz WSW (WSI), bo (chyba) czuł się Patriotą. – kontynuuje. Pytania: Czy potępia Pan swojego ojca za służbę „tamtej Ojczyźnie”?? Czy zamierza Pan zdegradować ojca (porucznika WP) za ten czyn?? Czy zamierza Pan odebrać swojemu Ojcu emeryturę?? Czy zamierza Pan oddać swój dyplom uzyskany w wyniku bezpłatnych studiów w „tamtej Ojczyźnie”. Czy służył Pan w wojsku, a jeżeli tak: to w jakim? A jeżeli NIE- to co Pan robi na zajmowanym stanowisku?? Czemu ma służyć nadruk na pismach MON: ”Służymy Niepodległej” (czyli PODLEGŁEJ NATO, a właściwie USrAelowi)? No to jakiej OJCZYŹNIE służył Pana Ojciec?? Czy zamierza Pan zwrócic pieniążki, jakie „tamta Ojczyzna” łozyła na Pana darmowe przedszkole, szkołę podstawową, szkołe średnia oraz studia?? Czy pełne podporządkowanie firm ochroniarskich „chroniących” obiekty wojskowe pod IDF oraz Mossadowi to dowód, że służycie niepodległej??? Czy Pan ma aktualne badania lekarskie??? (przedtem wymagane od ministra ON)?? Antoś walnięty o brzozę miał: jedno z Rybnika (oddział zamknięty) i drugie z „Dziekanki” w Gnieźnie… Dionizy Sołobodowski Pułkownik WP w rezerwie
Jesteś taki sam jak dziadek antypisie.
Gdyby KWW Porozumienie Ziemi Sochaczewskiej nie poparło Czubackiego to na pewno wygrał by wybory z Osieckim. Była to niedźwiedzia i bardzo kosztowna przysługa.
Masz rację. Ci ludzie tylko zaszkodzili Czubackiemu. Czubacki do dzisiejszego dnia byłby burmistrzem
Przestańcie gdybać, bo macie marną wiedzę na temat przyczyn przegranej p.Czubackiego. Zaszkodził sobie niestety sam, ale było, minęło. Dzisiaj z perspektywy czasu, nie ma czego i kogo żałować. Holowanie go przez 8 lat przez MWS/Bezpartyjnych Samorządowców do Rady Powiatu było stratą czasu, wysiłku i mandatu.
I taka wdzięczność spotkała Pana Panie Czubacki.
Koń by się uśmiał.
Teraz jak dobrze pójdzie to będzie tylko jeden mandat.
Bla, bla trolle. Temat hejtowania z publicznych komputerów w Starostwie i MOSiR nie będzie zamieciony pod dywan. Prędzej czy później, po zmianie władzy wróci.
Żałosne praktyki i przyzwolenie obecnej władzy. Wcześniej nie do pomyślenia! Nawet jakiś czas temu (2021 r.) poczęstowano mnie hejtem z komputera, którego adres IP wskazał na użytkownika w siedzibie Starostwa Powiatowego Sochaczew. Z kolei adres IP innego komputera z instytucji publicznej wskazywał na siedzibę MOSiR Sochaczew.
Wielka szkoda.że nie porusza Pan swojej roli w kadencji 2010-2014. Wiem z internetu że był Pan w jedenastce radnych stanowiących większość w radzie powiatu a wtedy afera goniła aferę szczególnie w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie. Wtedy też były podobno interesujące zatrudnienia. Zatem pytam czy to prawda?
jedni psioczą na drugi, a to samo robili, robią i będą robić