Reklama

Market na zabytku

Stowarzyszenie "Nasz Zamek"
12/07/2012 20:52
W związku z pojawieniem się w ostatnim czasie medialnych informacji dotyczących przyszłości zlokalizowanych przy Placu św. Dominika zabudowań hurtowni „Jutex” czujemy się zobowiązani przedstawić stanowisko Stowarzyszenia „Nasz Zamek” i nasze dotychczasowe działania w tej sprawie.

Opis zagadnienia należałoby rozpocząć od historii. Place miejskie, na których dziś znajduje się parking z zatokami autobusowymi i obiektami wymienionej hurtowni spożywczej, były miejscem, gdzie od początku XVII wieku funkcjonowały zabudowania kościoła i klasztoru dominikanek. Po opuszczeniu Sochaczewa przez zakonnice w 1820 r. gmachy te istniały nadal zaadaptowane na wojskowe koszary, by w okresie międzywojennym pełnić m.in. funkcję sakralną (kaplica przedpogrzebowa) i oświatową (szkoła powszechna). Kres zabudowaniom przyniósł okres II wojny światowej, gdy w rezultacie walk kampanii wrześniowej 1939 r. zostały zniszczone, a następnie celowo rozebrane przez niemieckiego okupanta. Działanie to, połączone ze zniesieniem sąsiednich budynków byłego kościoła i klasztoru dominikanów, synagogi oraz zabudowy północnej i południowej pierzei Rynku, pozbawiło nasze miasto zarówno najważniejszych – poza zamkiem i ratuszem – elementów historycznej zabudowy monumentalnej, ale również najbardziej wartościowej tkanki budowlanej tworzącej centrum Sochaczewa. Ciekawe architektonicznie zabudowania klasztoru dominikanek, tworzące przez przeszło 300 lat wespół z leżącym po drugiej stronie ulicy Warszawskiej kościołem podominikańskim tzw. bramę do miasta, stanowiły najważniejszy element południowej pierzei Rynku. Zważywszy ponadto, że kamienice właśnie w tej części Rynku wyróżniały się na tle innych walorami architektonicznymi, to łatwo skonstatować, że zniszczenie zabudowy południowej pierzei dzisiejszego placu Kościuszki, stało się dla spuścizny kulturowej miasta niepowetowaną stratą.

Mimo nieuregulowanego przez wiele lat statusu własnościowego parceli w tej części miasta, w okresie powojennym temat odtworzenia zabudowy w południowej pierzei Rynku powracał kilkukrotnie. W czasach nam bliższych działo się to pod koniec ubiegłego i na początku obecnego stulecia, kiedy cyklicznie pojawiały się artykuły propagujące to zagadnienie w „Expressie Sochaczewskim”, „Ziemi Sochaczewskiej” oraz „Echu Powiatu”. Temat ten był znany i popierany również na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Poza tym dokonano udanej „obrony” Placu Kościuszki przed wzniesieniem tu „restauracji” sieci McDonald’s. Najważniejszym od wielu lat wydarzeniem w historii sochaczewskiego Rynku stała się przebudowa jego nawierzchni, do której doszło za kadencji burmistrza Bogumiła Czubackiego w 2006 r. Poprzez zmianę funkcji placu z parkingowej na rekreacyjną oraz reprezentacyjną inwestycja ta pozwoliła przypomnieć jedną z pierwotnych ról Starego Rynku w Sochaczewie i stanowiła ważny etap na drodze ku podjęciu tematu rekonstrukcji brakującej zabudowy w jego pierzejach. Tłumy sochaczewian spotykające się i wypoczywające na Rynku stanowiły wystarczający dowód na trafność podjętej decyzji. Również prywatni właściciele powoli rozpoczęli trwające do dziś remonty i modernizacje elewacji obiektów w zachowanych pierzejach rynkowych. W 2006 r. grupa sochaczewskich społeczników powołała do życia Stowarzyszenie „Nasz Zamek” jako organizację ukierunkowaną m.in. na powrót do występujących w centrum miasta jeszcze w okresie międzywojennym właściwych rozwiązań architektoniczno-urbanistycznych, wśród których za najważniejsze uznano odbudowę kamienic w południowej pierzei Rynku. Zadanie to nasza organizacja traktowała jako jeden z priorytetowych celów statutowych, będąc na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia jedną z pierwszych zrzeszonych grup społecznych Sochaczewa prowadzących skuteczny lobbing w niniejszym obszarze. Jeszcze za kadencji poprzedniego burmistrza uczestniczyliśmy jako konsultanci m.in. w powstaniu dwóch dokumentów planistycznych, a mianowicie „Konserwatorskiego Studium Dostępności Inwestycyjnej Terenów Przyzamkowych w Sochaczewie” oraz „Analizy Urbanistycznej oraz Koncepcji Zagospodarowania Kwartału Pomiędzy Ulicami Warszawska, Traugutta oraz Rzeka Bzura”, inspirowanych i zaakceptowanych przez Panią konserwator Ewę Jaszczak, a sporządzonych przez jednych z najlepszych na Mazowszu specjalistów w tej dziedzinie, wśród których przeważali reprezentanci Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. Jednym z głównych postulatów zawartych w ww. opracowaniach było odtworzenie zniszczonej i rozebranej zabudowy w południowej pierzei Rynku. Warto dodać, że od 2008 r. mieliśmy do czynienia z kolejną nową osobą wspierającą to działanie – Cezarym Głuszkiem, sochaczewianinem i pracownikiem naukowym Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, który zaproponował władzom miejskim organizację corocznych konkursów dla studentów Politechniki, które miały dostarczyć materiałów studialnych dla określenia kierunków zagospodarowania rejonu Placu Kościuszki. W 2011 r. Stowarzyszenie „Nasz Zamek” w ramach zadania „W harmonii z historią budujemy przyszłość - konsultacje architektoniczne z mieszkańcami centrum Sochaczewa” wykonało na podstawie materiałów archiwalnych cyfrową rekonstrukcję południowej pierzei Rynku według stanu z 1939 r. oraz bazującą na niej propozycję zabudowy tej części Placu Kościuszki. Uregulowanie spraw własnościowych oraz roszczeń majątkowych na obszarze parku przy ulicach Warszawskiej i Traugutta, które tym czasie nastąpiło, urealniło potencjalną inwestycję. Ucieszyła nas wiadomość, że nowy burmistrz Sochaczewa Piotr Osiecki, nie tylko wpisał się w niniejszy proces, ale znacząco go wzmocnił, oficjalnie przystępując do działań związanych z odtworzeniem zabudowy w południowej pierzei Rynku, m.in. poprzez powołanie Zespołu ds. rekonstrukcji południowej pierzei Placu Kościuszki oraz przystąpienie do prac nad stworzeniem Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla obszaru parku przy ulicach Warszawskiej i Traugutta oraz terenów poklasztornych.

Sam teren byłego klasztoru dominikanek od czasów wojny przechodził różne koleje losu, by ostatecznie uzyskać dwie funkcje. Południowa jego część, przeszła w prywatne ręce i została w latach 80. XX w., ewidentnie wbrew zasadom sztuki konserwatorskiej, zabudowana przez charakteryzującą się zerową wartością architektoniczną i nieadekwatnymi do historycznego centrum miasta funkcjami hurtownię spożywczą „Jutex”. Część północną, która stanowi własność władz miejskich, po przeprowadzeniu badań archeologicznych oraz zabezpieczeniu poklasztornych fundamentów betonową płytą przeznaczono na plac św. Dominika o funkcji parkingu oraz przystanku autobusowego. Warto dodać, iż na początku obecnego stulecia uchwalono dla obszaru po byłym klasztorze dominikanek Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, którego zapisy, niestety, usankcjonowały powstały twór architektoniczny hurtowni oraz istniejące tu funkcje. Wytyczne tegoż planu w międzyczasie na tyle się zdezaktualizowały, że nie wytrzymują dziś krytyki, nie wpisując się w żaden sposób w zalecenia wspomnianych dokumentów konserwatorskich, a także w wieloletnie działania różnych podmiotów w stosunku do południowej pierzei Rynku. Zmiana w tym zakresie jest więc nieodzowna. Jako pozytyw należy więc postrzegać fakt, że przy sporządzaniu nowego Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla obszaru parku przy ulicach Warszawskiej i Traugutta do tematu południowej pierzei udało się podejść kompleksowo, w związku z czym teren poklasztorny, mimo iż posiada stary Plan, został włączony w obszar aktualnych prac planistycznych.

W 2010 r. pojawił się ponadto kolejny istotny aspekt związany z rejonem placu św. Dominika. Kwerendy archiwalne przeprowadzone przez naszą organizację w oparciu o materiały ikonograficzne nasunęły uzasadnione podejrzenia, iż nie wszystkie zabudowania poklasztorne uległy w trakcie II wojny światowej zniszczeniu. O ile z pewnością zagłada spotkała dawny kościół dominikanek wraz z przylegającym do niego głównym gmachem poklasztornym, to w tylnej, południowo-wschodniej części parceli zachował się parterowy budynek, znany z najstarszych źródeł ikonograficznych z przełomu XIX i XX w, który można utożsamić z opisywanym w dokumentach archiwalnych klasztornym spichlerzem, wystawionym jeszcze w 2. poł. XVIII w. W XIX w. budynek ten pełnił m.in. funkcję wojskowej piekarni, kuźni i puszkarni, w okresie międzywojennym mieściły się w nim siedziby Powiatowej Komendy Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego, Powiatowej Komendy Związku Strzeleckiego i Oddziału Powiatowego w Sochaczewie Warszawskiego Okręgu Wojewódzkiego Związku Straży Pożarnych R.P., zaś w okresie powojennym stanowił m.in. lokal Szkoły Podstawowej nr 5. Jak wynika ze zgromadzonych materiałów, ten zabytkowy obiekt w latach 80. został włączony w skład kompleksu, tworzącego dzisiejszą hurtownię spożywczą. O odkryciu informowaliśmy na drodze oficjalnej Urząd Miejski w Sochaczewie oraz Delegaturę w Płocku Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Warszawie, wysyłając 9 kwietnia 2010 r. oraz 21 maja 2012 r. pisma w tej sprawie (w załączeniu pod tekstem) wraz z opracowaną dokumentacją ikonograficzną. Ponadto referowaliśmy tę problematykę podczas 4 spotkań w latach 2010-2012, które odbyły się zarówno w siedzibie sochaczewskich władz miejskich, jak i w płockiej delegaturze urzędu konserwatorskiego. Materiały otrzymał również prof. Piotr Molski z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej.

Informacje te zyskują jeszcze na znaczeniu w kontekście wydarzeń najświeższych, związanych z wykupieniem zabudowań hurtowni „Jutex” przez firmę Koncept WS Sp. z o.o., która zamierza pobudować w jej miejsce supermarket, tym razem dla sieci „Netto”. Jeszcze jesienią zeszłego roku w Urzędzie Miejskim w Sochaczewie odbyło się spotkanie przedstawicieli władz miejskich z inwestorami oraz reprezentantami służb konserwatorskich, na które zostaliśmy zaproszeni. Już wtedy wypracowane zostało wspólne stanowisko, sugerujące firmie odstąpienie od planowanej inwestycji w tej lokalizacji z uwagi na niezgodność z planami Burmistrza w stosunku do południowej pierzei Rynku. Przedstawiciele naszej organizacji odbyli również w maju br. spotkanie w Płocku z Kierownik tutejszej delegatury urzędu konserwatorskiego, na którym przedstawiliśmy propozycję podjęcia wpisu do rejestru zabytków zachowanych ścian klasztornego spichlerza. Otrzymaliśmy wówczas zapewnienie, że w razie realizacji inwestycji na inwestora zostanie nałożony obowiązek przeprowadzenia badań architektonicznych i archeologicznych. Sytuacja jest o tyle alarmująca, że nowi właściciele działki otrzymali już w Starostwie Powiatowym w Sochaczewie pozwolenie na budowę. W obronę tego rejonu przed zeszpeceniem zaangażował się burmistrz Piotr Osiecki, który rozważa nawet możliwość odwołania się od decyzji Starostwa.

Przedstawiając stanowisko Stowarzyszenia „Nasz Zamek” w w/w. kwestii, podkreślamy, że jako wykładnię w poglądach na zagadnienia konserwatorskie w stosunku do historycznego centrum Sochaczewa traktujemy zapisy „Konserwatorskiego studium dostępności inwestycyjnej terenów przyzamkowych w Sochaczewie”. Zacytujmy zatem interesujące nas fragmenty:

- w odniesieniu do części południowej placów poklasztornych, czyli obecnych zabudowań „Jutexu” oraz ewentualnej planowanej tu innej kubatury sprowadza się ono do: „docelowej zmiany obecnej formy użytkowania terenu w powiązaniu z likwidacją obecnych form zagospodarowania i ewentualną realizacją obiektów o cechach uzupełnień parahistorycznych, z preferencją obsługi ruchu turystycznego, kultury, edukacji, rekreacji, gastronomii”, co w warunkach zastanego kontekstu historycznego oznacza wyburzenie budynku hurtowni z wyodrębnieniem murów zabytkowego spichlerza klasztornego z 2. poł. XVIII w., jego rekonstrukcją oraz pozostawieniem reszty terenu w formie niezabudowanego placu miejskiego, jak było w okresie międzywojennym i wcześniej albo wzniesieniem na powstałej przestrzeni obiektów zgodnych z zapisami „Studium...”;

- w odniesieniu do części północnej placów poklasztornych, czyli Placu św. Dominika „Studium...” dopuszcza operację „odtworzenia (...) budowli kościoła i klasztoru dominikanek (…) na podstawie dokumentacji historycznej, zdjęć archiwalnych oraz wyników prac archeologicznych jako „bramy do miasta” – istotnego elementu historycznego układu urbanistycznego miasta Sochaczew” albo pozostawienia terenu w obecnym stanie zagospodarowania;

Reasumując, uważamy powstanie supermarketu na terenie poklasztornym za niedopuszczalne. W związku z tym Stowarzyszenie „Nasz Zamek” dołoży wszelkich starań, aby do realizacji inwestycji nie doszło. Planowany budynek charakteryzuje się niską wartością architektoniczną oraz brakiem poszanowania zachowanych zabytkowych struktur murowych po jednym z najważniejszych historycznych obiektów monumentalnych Sochaczewa, ponadto zaś nie będzie w żaden sposób spójny z założeniami projektowanej południowej pierzei Placu Kościuszki, która posiadać ma formę kamienic nawiązujących i rekonstruujących zabudowę przedwojenną.

Na koniec jeszcze uwaga natury ogólnej. Koncepcja kompleksowego, z punktu widzenia konserwatorskiego, podejścia do zagadnienia południowej pierzei Rynku w Sochaczewie, w której mieści się odtworzenie w tym miejscu przedwojennej zabudowy czy właściwe działanie w odniesieniu do zabudowań hurtowni „Jutex” i Placu św. Dominika, nie jest własnością jednej osoby, organizacji czy też środowiska. Samodzielnym autorem nie jest przecież nasze Stowarzyszenie, prasa lokalna, Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, burmistrzowie Piotr Osiecki, Bogumił Czubacki czy któryś z ich poprzedników/współpracowników. Nie narzucili nam jej również specjaliści z Politechniki Warszawskiej czy reprezentanci służb konserwatorskich. Aktualne posunięcia w stosunku do tego obszaru wynikają z wieloletniego, konsekwentnego działania wszystkich w/w. środowisk, które zbudowały konsensus wokół wspólnej idei, że prawie po prawie 70 latach już czas, by przynajmniej w niewielkim stopniu zaleczyć rany wojenne zadane urbanistyce i architekturze tego blisko 700-letniego miasta.

Łukasz Popowski
Tomasz Karolak






Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ledkris 2012-07-23 17:13:18

    Super byłoby odbudować pierzeję kamienic od strony parku. W obecnej formie nasz rynek jest mocno okaleczony. Kamienice od strony południowej bardzo poprawiłyby wygląd rynku, który powinien być wizytówką miasta. Ważne też aby zagospodarować teren nad Bzurą i wykorzystać go jako tereny rekreacyjne dla mieszkańców miasta. To powinno z nawiązką zrekompensować szkody parku spowodowane budową kamienic.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    popo 2012-07-17 16:48:51

    Trochę dziwnie mi komentować pod tekstem, którego jestem współautorem, w sytuacji gdy - jak się zdaje - wszystko zostało w nim dogłęnbnie wyjaśnione, ale jako że pojawiło się kilka niejasności, to czuję się w obowiązku do nich odnieść.  Co do marketu na zabytku, czyli Jutexu, to stanowisko Stowarzyszenia zostało wyjaśnione dogłębnie w tekście, więc nie ma sensu się powtarzać. Natomiast:  - nie włączamy się tu jako organizacja w przepychankę między urzędami, na co dowodem jest to, że nasze działania ws obecnego w ramach budynku Jutexu, zabytkowego spichlerza klasztoru dominikanek, zaczęły się 2 lata przed aktualnymi działaniami. - cieszymy się natomiast, że burmistrz Osiecki wyraźnie wypowiedział się i podczas spotkań w cztery oczy, i medialnie, że jest przeciwny budowie kiepskiej architektury w miejscu Jutexu, i że będzie jej przeciwdziałał. Ma tu nasze pełne poparcie. Cenimy ten rzadko obecny w polskiej polityce, w oficjalnych wystąpieniach konkretyzm, jasne deklaracje i słowność, tym bardziej w temacie poprawy architektury i poszanowania historycznego kontekstu, który to temat w Sochaczewie przez lata traktowany był po macoszemu (wystarczy rozejrzeć się w centrum miasta). Co do południowej pierzei też w zasadzie z naszej strony zostało już wszystko wielokrotnie powiedziane i wyjaśnione. Prowadzimy transparentne działania jako organizacja za przywróceniem tu zabudowy od 2006 r. W tym czasie mieliśmy wiele akcji (każde Dni Sochaczewa, Konferencja z okazji Konsultacji Architektonicznych z mieszkańcami centrum Sochaczewa, wykłady w Muzeum i Gimnazjum nr 2), których elementem podstawowym były osobiste spotkania i konsultacje z mieszkańcami Sochaczewa i zawsze otrzymywaliśmy wsparcie i zachętę do działania w niniejszym zakresie. Teraz kiedy po wielu latach temat zaskoczył i burmistrz Osiecki zdecydował się przyspieszyć i wzmocnić proces, nagle - w szczególności na forum e-Sochaczew.pl - temat znalazł kilku zajadłych oponentów, mimo iż nie znajdziemy negatywnych komentarzy pod analogicznymi newsami naszej organizacji, które dodawane były wcześniej na portal. Przyznacie Państwo, że to nieco dziwne... W odniesieniu do ilości zwolenników i przeciwników odtworzenia pierzei to z socjologicznego punktu widzenia Goszka wyjaśniła w zasadzie wszystko. Od siebie dodam tyle, że mam dokładnie odwrotne - a poparte empirią - wrażenia od Pana Karola. Rozmawiamy z mieszkańcami od lat przy różnych okazjach - liczby idą tu zapewne w tysiące i zawsze temat odtworzenia zabudowy zniszczonej w Rynku przez Niemców miał ogromne poparcie, większe chyba nawet od odbudowy zamku. Poza tym wspierany był zarówno przez poprzedniego jak i obecengo burmistrza, przez pracowników naukowych Politechniki Warszawskiej z sochaczewianinem dr Głuszkiem na czele, przez urzędników z Wydziału Architektury UM, przez rodowitych sochaczewian z centrum miasta, przez sochaczewskie Muzeum, przez wszystkie tytuły prasowe (duża rola "Ekspressu Sochaczewskiego", który na początku XXI w. postulował w tym zakresie najczęściej), przez sochaczewskie środowisko kościelne (które skutecznie blokowało budowę Mc Donadsa na Placu), no i oczywiście przez konserwatora zabytków Panią Ewę Jaszczak. Nie sądzę, że jest jakikolwiek sens wydawania publicznego grosza na referendum, gdyż: - jak wynika z doświadczeń naszej organizacji, ludzi wspierających to działanie w Sochaczewie jest na pewno więcej od przeciwników, - jest to działanie specjalistyczne, przy którym bierze się pod uwagę w największym stopniu głos specjalistycznych środowisk (konserwatora i naukowców).  Nie robi się referendum np w sprawie w którym miejscu budować most albo gdzie ma powstać autostrada - od wyznaczania tego są specjaliści (warto zaufać specjalistom w tej materii, gdyż opierają się o specjalistyczną wiedzę przez co są maksymalnie obiektywni). - jaka byłaby frekwencja w takim referendum, jeśli nawet w ostatnich wyborach samorządowych w Sochaczewie wyniosła 45%. Żeby referendum było ważne musi mieć minimum 30% frekwencję - myślicie Państwo, że tyle osób stawi się przy urnach, a jak nie to co wtedy? Kto zapłaci za taką zabawę? - jeśliby zrobić referendum w tej specjalistycznej sprawie to może należałoby ogłosić w wielu innych, jak np w którym miejscu budować żłobek albo przy której szkole następną salę gimnastyczną, albo którą drogę asfaltować w następnej kolejności. Nie sądzicie Państwo, że to spraliżowałoby pracę samorządu (nie mówiąc o kosztach i skuteczności takiego działania). Po to obdarzamy zaufaniem konkretną ekipę w wyborach, żeby robili to w naszym imieniu. Na tym polega reprezentacja. Co do kosztów po stronie podatnika całej operacji to - powtarzam - sprowadzają się one jedynie do sporządzenia Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Potem Miasto może na tym tylko zarobić - sprzedaje działki prywatnemu inwestorowi/rom i on/i budują obiekty. Panie Karolu proszę zapoznać się z archiwalnymi zdjęciami na naszej stronie internetowej albo w Muzeum i nie rozpowszechniać więcej nieprawdziwych informacji, jakoby w południowej pierzei Rynku w Sochaczwie przed wojną znajdował się jakiś drewniany barak. Zrobiliśmy nawet dla ułatwienia w zeszłym roku cyfrową wizualizację, tej kamienicznej zabudowy, którą Pan przecież wtedy komentował, więc nie wiem skąd nagle ten powrót do nieuprawnionych historycznie opinii. Odnośnie uwag co do rzekomo niskiej wartości archtektury XX - sto lecia międzywojennego, która występowała w południowej pierzei, (mimo iż nie ma tu miejsca na wykład akademicki) to konia z rzędem temu, który wskaże mi współczesne formy architektoniczne, które przebiją jakość, mądrość i głębię projektów oraz wykonawstwa, tworzonych pod wpływem eklektyzmu, czy innego stylu neohistorycznego, secesji czy modernizmu, a - nawet pal licho - również socrealu czy niejednokrotnie późnego modernizmu. Pewnie, że sochaczewskie czynszówki nie mogły rywalizować z pięknymi wielkomiejskimi domami z Warszawy czy Łodzi tego czasu, czy tym bardziej ze starszą zabudową, niemniej tu - w lokalnym kontekście - posiadały swoją wartość i to większą niż wszystko co powstało w tym mieście po nich. Dlatego ich elewacje zasługują na szacunek i powrót na miejsce, w którym występowałyby do dziś, gdyby nie celowe działanie okupanta.  Aha - na koniec - uwielbiam przyrodę, parki, łąki, lasy, starodrzew; nasza organizacja ma poza tym w celach statutowych ekologię, więc jesteśmy absolutnie przeciwni bezsensownej wycince jakichkolwiek drzew w mieście. No właśnie bezsensownej - tutaj sens i wyższa konieczność występuje i te kilkanaście powojennych okazów ustąpi należnego miejsca wartości większej, właściwej dla centralnego historycznego placu w mieście. Reszta parku pozostanie, a zapewne po umieszczeniu w nim być może jakiś ogródków piwnych z zaplecza obiektów przy południowej pierzei albo obiektów dla dzieci, nawet zyska i to przecież bardzo dobrze.  Uff - miało być krótko, a wyszło jak zawsze..;-)Pozdrawiam ;-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Normi 2012-07-17 14:21:11

    Niezbyt często zajmuję głos w dyskusjach tego typu lecz widząc tę ożywioną wymianę zdań postanowiłem dodać swoje dwa grosze.
    W rozmowach o mieście, jego wizerunku, planowanych inwestycjach możemy a nawet powinniśmy się różnić, bo to wartościowe. A to dlatego, że mam nadzieję, że słowa osób dzielących się swoim zdaniem są brane pod uwagę przez osoby faktycznie podejmujące decyzje!
    A teraz chyba rzecz najważniejsza. Ta dyskusja nie dotyczy decyzji o budowie supermarketu w centrum miasta. Ta dyskusja dotyczy tego jak chcemy aby nasze miasto wyglądało za rok, dziesięć a nawet za sto lat. To są decyzje, które zmieniają rzeczywistość. 
    Spójrzmy na obszar wokół rynku-targowiska. Jest to teren brzydki, odpychający. Są tam blaszaki, kebaby, markety, które straszą i zapewne będą straszyć jeszcze wiele lat. Nie wyobrażam sobie aby reaktywowane z takim trudem centrum miasta mogło wyglądać za kilka lat podobnie. Byłby to grzech śmiertelny w stosunku do następnych pokoleń sochaczewian.
    Rozmawiajmy zatem o tym jak ma ten teren wyglądać ale odrzućmy od razu pomysły, które, moim zdaniem, są poza dyskusją, żeby nie powiedzieć głupie. Patrzmy w przyszłość pamiętając o przeszłości.
    ps. Pamiętam miasto z początku lat 90-tych. Mam nadzieję nigdy tego potworka więcej nie widzieć.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama