Most nie zagraża bezpieczeństwu pieszych i kierowców, można z niego swobodnie korzystać, konstrukcja jest w dobrym stanie, ale jak każda tego typu budowla wymaga kilku zabiegów takie są główne wnioski płynące z dyskusji na temat stanu technicznego przeprawy na rzece Bzurze.
Most stal się przedmiotem obrad Rady Miejskiej, gdy grupa radnych związana z Porozumieniem Ziemi Sochaczewskiej i Porozumieniem Obywatelskim zaczęła w lokalnych mediach wyrażać poważne obawy o stan techniczny przeprawy, a nawet domagać się zwołania nadzwyczajnej sesji RM poświęconej temu tematowi. Sprawą mostu przez kilka tygodni żyły sochaczewskie gazety, wiele niepokojących komentarzy można było znaleźć na portalach internetowych.
Przypomnijmy, że rok temu ratusz zlecił warszawskiej firmie Diagnostyka i Naprawy Konstrukcji przygotowanie ekspertyzy oceniającej stan techniczny mostu łączącego centrum Sochaczewa z dzielnicami Karwowo i Rozlazłów, zapewniającego karetkom szybki dojazd do prawobrzeżnej części miasta. Jest to dokument jawny i dostępny dla każdego zainteresowanego. Główne wnioski z raportu przedstawił podczas sesji jego autor inż. Tomasz Kordjak, właściciel biura Diagnostyka i Naprawy Konstrukcji.
Jak powiedział, na nawierzchni mostu występują niezbyt głębokie koleiny, na balustradach korozja, gzymsy w niewielkim stopniu są osłabione w skutek erozji zbrojenia. Na filarach występuje erozja zbrojenia oraz odpadająca otulina, łożyska są przesunięte. Wynika to z tego, że w latach 70, gdy budowano most, były inne możliwości montażu łożysk. Na przyczółkach wystąpiło kilka rys.
- Podsumowując mamy potencjalnie niegroźne uszkodzenia nawierzchni i systemu odwodnienia, który powoduje korozję dylatacji, barier, poręczy i uzbrojenia. W związku z tym zaleciłem dokonanie zabiegów, które mają na celu przedłużenie żywotności mostu to jest głównie wymianę wpustów, nawierzchni drogi, izolacji i dylatacji, co spowoduje, że wszelkie procesy korozyjne w obiekcie zostaną wstrzymane powiedział.
Zdaniem inż. Kordjaka należy naprawić balustrady; wymienić ławy w których zostały zakotwiczone, bo są niskiej jakości. Podpory wymagają powstrzymania procesów korozyjnych. Dzieje się to w miejscach, gdzie odpada betonowa otulina. Widać tam rdzewiejące zbrojenie i należy to naprawić metodą natryskową. Podobnie na podporach skrajnych.
- Jeżeli chodzi o terminy, to wyznaczyłem termin wykonania dokumentacji na 2014 rok, remontu podpór i łożysk do końca 2015 roku, a wykonanie remontu izolacji, dylatacji, nawierzchni i odwodnienia na koniec 2017 roku. Nie zaobserwowaliśmy z zespołem żadnych uszkodzeń, które zagrażałyby użytkownikom jak i osobom postronnym podkreślił inż. T. Kordjak.
Po tej prezentacji, głos zabrał m.in. radny Sylwester Zdzieszyński, który pytał, czy inżynier podtrzymuje swoją opinię, że na obecną chwilę most w żadnym stopniu nie zagraża mieszkańcom? Tomasz Kordjak odpowiedział krótko: tak jest. Radny zaapelował do radnych wypowiadających się w mediach, by nie straszyli 4 tysięcy mieszkańców osiedli położonych po zachodniej części rzeki katastrofalnym stanem mostu, skoro prawda jest inna, nie ma żadnego powodu do niepokoju.
Z kolei Edward Stasiak pytał, czy w czasie remontu most zostanie zamknięty, czy będzie możliwość wprowadzenia ruchu wahadłowego? Autor ekspertyzy wyjaśnił, że remont przeprawy może zająć ok. 2,5 miesiąca, gdyby ją zamknąć w całości, a 4-5 miesięcy, jeśli prace prowadzone będą najpierw na jednym, a później drugim pasie jezdni (ruch wahadłowy). Jedynie w czasie wymiany łożysk trzeba będzie zamknąć cały most na 2-3 dni.
Dalsza dyskusja zeszła na lżejsze tematy. Radni pytali, czy rowerzyści mogą jeździć po chodniku, czy też powinni zjechać na jezdnię. T. Kordjak wyjaśnił, że z pewnością bariery mostu nie są dostosowane do ruchu rowerowego, zatem każdy kto jeździ po chodniku, naraża się na niebezpieczeństwo. Dodał, że w ekspertyzie zalecono wymianę barierek, i wtedy miasto może dokonać ich podwyższenia. W latach 70 wymagano, by pieszych od wody odgradzały barierki 100 centymetrowe, obecne normy mówią o minimum 110 cm.
Na koniec głos zabrał burmistrz Piotr Osiecki zaznaczając, że przez rok tylko jeden z lokalnych dziennikarzy zajrzał do ekspertyzy, a z radnych domagających się zwołania nadzwyczajnej sesji poświęconej mostowi nikt. Zaapelował do nich, by przyznali, iż ekspertyzy nie widzieli, nie zapoznali się z nią, przyznali do błędu i powtórzyli za fachowcami, że most w żaden sposób nie zagraża użytkownikom.
- Z informacji uzyskanych dziś od pana inżyniera wynika, że most wymaga, jak każda budowla, okresowej kontroli, konserwacji i naprawy. Wyznaczone są konkretne terminy. Gwarantuję państwu, że drogę można różnie oceniać, natomiast pod ekspertyzą przeprawy mostowej nie podpisze się nikt, jeśli ekspert ma jakiekolwiek wątpliwości. W tej branży nie ma wydaje mi się, musi być stuprocentowa pewność przekonywał P. Osiecki. Chwilę później dyskusję zamknięto.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze