Kiedy podczas sobotnich finałów „Miss Sochaczewa” Oli Wójcikowskiej wręczano kolejny tytuł (zebrała ich aż cztery), dało się słyszeć podejrzliwe głosy, że musiało być to chyba ukartowane. Przykro mi się zrobiło, bo ja wraz z koleżankami z redakcji przyznałyśmy jej tytuł Miss tygodnika „Ziemia Sochaczewska” i nie było w tym żadnej zmowy. Po prostu większości z nas wydawała się właśnie ona najodpowiedniejsza. Ktoś na sali pytał także głośno: ciekawe, czyja to córka ta Wójcikowska. No cóż, zapewne pana Wójcikowskiego, którego nie znam zupełnie, ale przy tej okazji gratuluję sukcesu pociechy. Zwłaszcza, że mimo iż, z tego co wiem, obrady jury były rzeczywiście burzliwe i długie, Aleksandra Wójcikowska wygrała pewnie. Jednakową natomiast liczbę punktów miały druga i trzecia, Katarzyna Kęska i Ewelina Wasilewska, i dopiero w dogrywce minimalnie wygrała ta druga, zdobywając tytuł Wicemiss. Jury stanowiło 11, niekiedy bardzo słabo znających się osób, nie widzę więc żadnego powodu, ani nawet możliwości do jakichś „układów”. Po co by mieli zresztą to robić? No ale cóż, przecież wystarczy włączyć telewizor, czy otworzyć ogólnopolską gazetę, żeby zobaczyć, jak afera goni aferę albo obejrzeć serial o obozie przygotowawczym przed finałami Miss, a już podejrzenie gotowe, że u nas jest tak samo. Na szczęście, o czym jestem przekonana, jeszcze tak nie jest podczas sochaczewskich wyborów najpiękniejszej. Trudno jest przekonać jednak, zwłaszcza panów, z których każdy czuje się przecież w sprawie damskiej urody ekspertem. I właśnie dwóch takich narzekających mijało mnie, gdy wychodziłam już z chodakowskiego MOK-u. Biadolili, że coś tam musiało być ukartowane. Chciałam biec za nimi i wyjaśniać, przekonywać, ale zniknęli w ciemnościach. Spróbuję więc teraz, bo może mnie czytają. Panowie, jeśli tak myślicie, to podrzucę wam jeszcze jeden argument. Otóż jedną z nagród panny Wójcikowskiej, jako zdobywczyni Miss Sochaczewa, będzie dwutygodniowy obóz harcerski w Łąkie. Natomiast nasz tygodnik ufundował swojej Miss, co przypadło również Oli, plecak, namiot, materac i śpiwór. Jakbyśmy wiedzieli, że jej się przyda … a więc nie dajmy się zwariować. Małgorzata Be
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze