Reklama

Oddział dziecięcy do likwidacji!

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
05/02/2008 07:36
W ubiegły czwartek wszyscy pediatrzy z sochaczewskiego szpitala złożyli wymówienia z pracy. Sytuacja ta grozi zamknięciem szpitalnego oddziału dziecięcego, a w konsekwencji również porodówki.
Dlaczego do tego doszło? Jak twierdzi ordynator Oddziału Pediatrycznego i Pododdziału Noworodkowego, dr Elżbieta Matuszewska-Woźnica, dramatyczna ta decyzja jest wynikiem nawarstwiających się od pewnego czasu kłopotów z prawidłowym funkcjonowaniem oddziału. Trzeba by zacząć od tego, że pediatrzy, jak twierdzi pani doktor, są grupą ginącą. Kiedy bowiem pojawił się Narodowy Fundusz Zdrowia, wymyślono, że pediatrów jest zbyt wielu, a ich zadania powinni przejąć tzw. lekarze rodzinni. Zmniejszono więc kształcenie pediatrów, a tymczasem pomysł z lekarzami rodzinnymi kompletnie nie wypalił. Te dwa fakty sprawiły, że w ostatnich latach, po odejściu wielu lekarzy tej specjalności na emerytury i po tym jak część z nich wyjechała do pracy za granicę, nagle pediatrów zaczęło dramatycznie brakować. Dość powiedzieć, że średnia wieku pediatrów w Polsce to 59 lat!
Kłopoty te dotknęły również Oddział Pediatryczny sochaczewskiego szpitala. „Już od wielu miesięcy, ze względu na brak lekarzy, pracowaliśmy na zwiększonych obrotach – mówi dr Elżbieta Matuszewska-Woźnica – zaczęła się bowiem wykruszać kadra pediatryczna. W zeszłym roku koleżanka odeszła na emeryturę i na jej miejsce nie zatrudniliśmy nikogo, bo nie ma chętnych. Pediatrzy, którzy jeszcze gdzieś tu są, mają lepsze możliwości zarobkowania niż praca w naszym szpitalu. W tym roku nagle rozchorowała się kolejna osoba z naszego zespołu i w tej chwili już nie pracuje. Więc kadra ciągle szczupleje. A pracy jest bardzo dużo. Przy tak skromnej obsadzie jak u nas, a oddział obecnie obsługuje trzech pediatrów łącznie ze mną, nie ma szans, aby poradzić sobie z dyżurami, bez pomocy z zewnątrz. Niestety, nikt z sochaczewskich lekarzy ani tych spoza szpitala, za zaproponowaną przez Dyrekcję stawkę nie zdecydował się u nas na dyżury. Pediatrzy nie będący pracownikami szpitala wolą pojechać do Grodziska, Warszawy czy innej okolicznej placówki, tam bowiem dostają więcej. To jest walka o pediatrów, bo u nich też ich brakuje. W oddziale noworodkowym pracuje dr Przybylski, specjalista neonatolog. Ta specjalizacja w szpitalach powiatowych jest rzadkością. Ale on również złożył wymówienie, więc jeśli Dyrekcja nie znajdzie kogoś na jego miejsce, co będzie bardzo trudne, a właściwie dwóch lekarzy, bo pracowała tam również chora obecnie koleżanka, to trudno mówić o istnieniu Oddziału Noworodkowego i Oddziału Położniczego bez pediatry. Jest to sytuacja dla mnie i dla lekarzy z oddziału, a także dla całego personelu bardzo trudna. Mam jednak resztkę nadziei, że przez ten czas, kiedy jeszcze tu będziemy, osoby odpowiedzialne za szpital zrobią wszystko, aby te problemy rozwiązać. Bo jeśli ludzie odejdą na dobre, to sądzę, że tego oddziału nie będzie w Sochaczewie długo. A może już wcale. Szkody społeczne dla ludności naszego powiatu będą nie do powetowania”.
Rzeczywiście, jak sądzimy, stałaby się wielka szkoda, gdybyśmy dopuścili do likwidacji oddziału. Zwłaszcza, że jak podkreśla pani ordynator: „W naszym szpitalu stworzone zostały doskonałe warunki do leczenia dzieci, całe czwarte piętro jest do tego świetnie przygotowane. Jest tu nawet chirurgia dziecięca ze wspaniałą osobą, dr Magdą Czernic. Mamy znakomitą współpracę ze szkołą specjalną, skąd pedagodzy pomagają nam rozwiązywać rozmaite problemy z dziećmi. Mamy specjalistów z zakresu dziecięcej kardiologii i neurologii, korzystamy też niejednokrotnie z konsultacji psychologów, psychiatrów z oddziału psychiatrycznego. Mamy także, jak już wspomniałam, neonatologa. A więc rodzi się wielki żal, że tak przygotowany do leczenia dzieci oddział będzie najprawdopodobniej zlikwidowany”.
Pani ordynator prowadziła jeszcze w piątek rozmowy z dyrektorem szpitala, aby ten podniósł o 10 zł stawkę godzinową za dyżury, co przybliżyłoby ją do tych, jakie mają lekarze w szpitalu łowickim czy grodziskim. Umożliwiłoby to pozyskanie na dyżury lekarzy spoza szpitala i zapewniło płynność pracy. Niestety, dyrektor nie zgodził się na to, twierdząc, że jest to zagrożenie finansowe dla całej placówki. „Myślę, że to oszczędzanie na lekarzach jest dużym błędem, bo stajemy się niekonkurencyjni i inne placówki podkupują nam specjalistów -mówi dr Matuszewska-Woźnica. Złożyliśmy te wypowiedzenia z wielkim bólem i wielkim żalem, bo tu jest przecież nasze drugie życie, drugi dom, gdzie spędzamy większość czasu. Tu zostawiam mój ogromny wkład zawodowy i zawodowe doświadczenia”.
Co teraz? Otóż, jak mówi pani ordynator, wymówienia są trzymiesięczne, więc teoretycznie przez ten okres pediatrzy są jeszcze pracownikami szpitala. Kiedy zapadnie decyzja o zamknięciu pediatrii, trzeba będzie poinformować okoliczne szpitale o zaistniałej sytuacji, w wyniku której mogą spodziewać się małych pacjentów z Sochaczewa i okolic. U nas udzielana będzie jedynie pierwsza pomoc, do kiedy pediatrzy jeszcze tutaj będą.
Nie pozostaje nam nic innego, jak w imieniu własnym a także, jak sądzimy, czytelników gazety, zaapelować do władz powiatu, który jest organem założycielskim szpitala, o szybką, a przede wszystkim skuteczną reakcję w tej sprawie. Mamy też nadzieję, że również władze miasta jak i miejscy radni zrobią co w ich mocy, aby pomóc w tej trudnej sytuacji.
Zachęcamy również czytelników „Ziemi Sochaczewskiej” do wypowiadania się na naszych łamach, co sądzą o możliwości likwidacji oddziału pediatrycznego, a może również położniczego w sochaczewskim szpitalu. Nie wykluczone też, że to początek końca całej naszej placówki?
Sławomir Burzyński


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Skopek 2008-02-10 13:36:58

    a dla mnie lekarze to najbardziej rozpieszczona i pazerna grupa spoleczna! nawet zlotowki wiecej bym im nie dal. Nie chce wszystkich mierzyc jedna miara, bo pewnie sa wyjatki od tej reguly, ale z tym co sie do tej pory spotykalem to ewenement na skale swiatowa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    goralka 2008-02-08 22:30:46

    A mnie się marzy, żeby mieć poczucie bezpieczeństwa. Żeby mieć świadomość, że jeśli mnie, lub komukolwiek z mojej rodziny coś się stanie, to będę miała możliwość skorzystania z pomocy fachowców - szybko i na miejscu. Wymaga się ode mnie regularnego i systematycznego wpłacania składki zdrowotnej, której wysokość niestety nie maleje, a w zastraszającym tempie rośnie, a i tak, rzadko kiedy pozwala mi się swobodnie korzystać z państwowej służby zdrowia, ponieważ albo terminy wykluczają normalne przeprowadzenie procesu leczenia, albo zaczyna brakować specjalistów, bo szukają dla siebie lepszych miejsc, poza naszym miastem. Jeśli jest szpital, ma wykwalifikowaną kadrę, niezłe zaplecze i dobre oddziały, to naprawdę nie rozumiem, jak można dopuścić do likwidacji oddziałów takich jak położniczy, czy pediatryczny? Trzeba na głowie stanąć, zatrudnić specjalistów od zarządzania na stanowiskach kierowniczych szpitala i utrzymać placówkę, bo się to mieszkańcom po prostu należy... Może moje podejście jest naiwne i idealistyczne, ale tak wyobrażam sobie podstawową opiekę zdrowotną dla wszystkich, którzy całe życie płacą ciężkie pieniądze na wypadek własnej choroby, lub konieczności skorzystania z fachowej pomocy. Póki co, i tak nie mam możliwości skorzystać z państwowej służby zdrowia, bo leczyłabym się conajmniej 5 lat... Na szczęście stać mnie jeszcze na to, by leczyć się prywatnie... Jednak mimo to, marzy mi się utopijne poczucie bezpieczeństwa w tym zakresie.... (A może - ratując finanse szpitala - wymyśleć dodatkowy cennik usług płatnych dla chętnych? Tak jak w większości szpitali w Warszawie - oprócz zwykłego trybu, jeśli ktoś chce, może skorzystać z opcji płatnej - przyśpieszając termin realizacji badania, czy wizyty. Może tak zarobione pieniądze pozwolą na podwyższenie pensji pracowników i utrzymanie oddziałów? Nie wiem dlaczego do tej pory się tego nie stosuje w Sochaczewie. To dobra forma dodatkowego zarobku.)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    tkopek 2008-02-08 08:19:11

    Kejam1, nie chcę się z Tobą spierać i rozumiem Twoje argumenty... ale podam Ci prosty przykład świadczący o tym, że szpital w Sochaczewie jest potrzebny. Nikomu tego nie życzę ale tym przykładem chciałbym podeprzeć swoją argumentację o potrzebie ratowania oddziału dziecięcego w Sochaczewie.
    Mieszkasz w Kamionie, nie masz samochodu, Twoje dziecko mdleje z nieznanego Ci powodu, dzwonisz po karetkę. Karetka jedzie do Ciebie 18 km, zabiera dziecko, do Sochaczewa ma kolejne 18 km... teraz to już w sumie 36 km... ale w Sochaczewie w szpitalu nie ma lekarza, który może pomóc dziecku (bo nie ma oddziału dziecięcego) jedzie więc dalej do Grodziska Mazowieckiego (nie wiem czy gdzieś bliżej jest jakiś szpital dziecięcy), to kolejne 37 km. W sumie karetka musi pokonać zamiast 36, aż 73 km !!! Nadal uważasz, że jest to tylko biadolenie ?? Umiesz postawić się w tej sytuacji ?

    Nie chciałbym żebyśmy tłumaczyli sobie konieczność likwidowania dobrego oddziału tylko tym, że nie może się on utrzymać. Najlepiej utrzymują się szpitale, które posiadają najbardziej dochodowe oddziały (najlepiej opłacane przez NFZ) lub wykonujące najdroższe zabiegi. A co z resztą, co z gorzej wycenianymi oddziałami i zabiegami ? Zlikwidować ? Przestać leczyć ludzi na niektóre schorzenia tylko dlatego, że nie są opłacalne dla szpitala ??
    Zdaję sobie sprawę, że temat służby zdrowia w Polsce nie jest łatwy i na pewno nie wymyślimy na tym forum skutecznego sposobu na zlikwidowanie problemów ale jeśli chodzi o Twoją argumentację dot. szpitala w Sochaczewie to mnie nie przekonałeś... mam nadzieję, że mi udało się przekonać Ciebie... może chociaż trochę :)
    Pozdrawiam
    Tkopek

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama