Reklama

Paragrafy na polach

Tygodnik Echo Powiatu
17/02/2009 10:40
Pisaliśmy w ubiegłym tygodniu o szkoleniu dla rolników ze stosowania się do zasad wzajemnej zgodności. Po słowie wstępnym Zbigniewa Tomaszewskiego, przewodniczącego Koła Powiatowego MIR w Sochaczewie i przekazaniu podstawowych informacji przez Tomasza Kostyrę, kierownika warszawskiego oddziału MIR, głos zabrała Urszula Milczarek, kierownik Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Bielicach.
Przypomniała, podobnie jak jej przedmówca, że przepisy prawa obowiązują bez względu na to, czy podobają nam się, czy też nie. Wiele organizacji rolniczych występowało do rządu o bardziej rozsądne przekładanie zaleceń unijnych na polskie realia. Jedyne, co mamy, to pewne przesunięcia czasowe w stosunku do krajów starej „15”.
Urszula Milczarek podkreśliła, że w momencie składania wniosku o dopłaty bezpośrednie każdy rolnik podejmuje zobowiązanie do przestrzegania zasad wzajemnej zgodności na dany rok kalendarzowy. Gdzie szukać wiarygodnych informacji na temat obowiązujących aktualnie przepisów lub czego możemy się wkrótce spodziewać? Nikt nie chce podjąć odpowiedzialności za odpowiedź na to pytanie. Właściwie nawet urzędnicy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie są pewni, co i jak może się zmienić w unijnych wymaganiach, dotyczących prawidłowego funkcjonowania gospodarstw rolnych. Niestety wiele z zaleceń Unii Europejskiej jest przez polskich prawodawców nadinterpretowanych lub (o zgrozo!) niezbyt starannie tłumaczonych.
Podczas spotkania z rolnikami prelegenci byli jednak zgodni co do tego, że lepiej pozyskiwać informacje cząstkowe lub niezbyt ścisłe, a potem je weryfikować, niż dowiadywać się czegoś zbyt późno.
Przeciętny obywatel nie ma pojęcia, ile jest właściwie ustaw regulujących jego działania. Wielu osobom wydaje się, że posiadanie gospodarstwa rolnego to same profity. Nic bardziej mylnego. Paragrafy czają się w każdym kącie i tak naprawdę często nie mają one jednolitej, a tym bardziej jasno określonej wykładni.
Urszula Milczarek powiedziała, że dopiero konkretne pytania rolników wymuszają konkretne odpowiedzi i informacje. Dlatego tak dużą wagę przywiązuje się do szkoleń.
Niby każdy wie, że np. środki ochrony roślin powinny być przechowywane w sposób bezpieczny, ale często jest to bagatelizowane. Na ogół do czasu, kiedy ktoś nie napije się jakiejś paskudnej chemii, wlanej do butelki po coca coli lub oranżadzie.
O wszystkich obowiązkach rolników będziemy sukcesywnie informować.
Najgorętsza atmosfera była podczas wystąpienia przedstawicieli ARiMR z Warszawy. Małgorzata Kalinowska i Jacek Krysicki, reprezentujący Biuro Kontroli na Miejscu tej instytucji, zostali z lekka otumanieni pytaniami rolników. Okazało się bowiem, kolejny zresztą raz, że właściciele gospodarstw niekoniecznie lubią być zapędzani w kozi róg. Wątpliwości budził np. termin, w którym nie wolno wysiewać na pola nawozów. Tu akurat odpowiedź padła, że pomiędzy 30 listopada a 1 marca nie należy wykonywać żadnych zabiegów agrotechnicznych.
Gorzej już było, gdy ktoś z sali chciał się dowiedzieć, jak to jest naprawdę z obowiązkiem posiadania płyt obornikowych oraz zbiorników na gnojówkę i gnojowicę. Od kilku lat bowiem rolnicy byli zmuszani do tworzenia takich obiektów, potem okazało się, że może jednak nie wszyscy muszą. W dalszym ciągu interpretacja nie jest jasna. Czy płytę obornikową musi mieć już hodowca dwudziestu świń, czy może raczej tysiąca. Było też pytanie, jak składować obornik, żeby nie było podejrzanych wycieków, które dałoby się w jakiś sposób zakwestionować. Tego niestety nie wyjaśnił kierownik Biura Kontroli, ale obiecał przesłać informacje w ciągu 2-3 tygodni najdalej. Nieco śmiechu wywołała informacja, ze kontrolerzy będą mogli sprawdzać po „śladach na polu”, czy rolnik prawidłowo, w prawidłowym terminie stosuje prawidłowe nawozy i środki ochrony roślin. Ten punkt też oczywiście wymaga sprecyzowania. Interpretacja przepisów musi być bowiem jasno określona i nie budzić wątpliwości. Wyniki kontroli nie mogą bowiem zależeć od subiektywnej oceny. Poza tym niedopuszczalne jest, żeby posiadacz gospodarstwa z założenia traktowany był jak przestępca. Ciekawe stwierdzenie padło z ust Jacka Krysickiego. Powiedział, że nadchodzi czas, kiedy wszystkie kraje członkowskie Unii powinny być traktowane jednakowo. Wspaniale, szkoda tylko, ze to jednakowe traktowanie odnosi się cały czas do tego, że my musimy spełniać coraz to nowe wymagania, ale dopłat dostajemy wciąż zaledwie jakiś procent tego, co „stara Unia”.
Małgorzata Kalinowska przypomniała również, że nie wolno wypalać traw i pozostałości pożniwnych. Nie dość bowiem, że nic to nie daje, to jeszcze niszczy ekosystem glebowy. Dopuszczone jest jedynie tzw. punktowe wypalanie gałęzi, pozostałości stogów itp. W razie stwierdzenia przez kontrolę, że jednak były stosowane takie niedozwolone praktyki, na właściciela gospodarstwa zostaną nałożone sankcje. Może zdarzyć się, że ktoś obcy podpali trawę czy ściernisko. Wtedy trzeba koniecznie zgłosić ten fakt straży pożarnej lub policji.
Wokół spodziewanych wkrótce kontroli i listy według której urzędnicy będą sprawdzać, czy rolnik wie, jak pracować w swoim gospodarstwie, jest wiele kontrowersji, które trzeba koniecznie wyjaśnić.

monika gadzińska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama