Już po raz drugi radni debatowali na temat wprowadzenia w Sochaczewie strefy płatnego parkowania. Podobnie jak podczas listopadowej sesji, tak i teraz, uznali oni uchwałę za niedopracowaną. Według projektu prezentowanego przez naczelnika Wydziału Gospodarki Komunalnej Ryszarda Budzałka strefa obejmować miałaby całość ul. Narutowicza, Batorego, Senatorskiej i Wąskiej, pl. Armii Ludowej, ul. Żeromskiego od ul. Warszawskiej do ul. Pokoju, odcinek ul. Pokoju za pawilonem handlowym LUX, ul. Polną od al. 600-lecia do Świerkowej, ul. Reymonta od ul. Traugutta do 1 Maja oraz ul. 1 Maja od Warszawskiej do Reymonta. Jak zaznaczył Ryszard Budzałek, miałby to być tylko pierwotny obszar strefy, wyłoniony na podstawie analizy zagęszczenia ruchu w mieście, w dłuższej perspektywie czasu miałby być on zaś rozszerzony. SPP obejmowałaby około 450 miejsc parkingowych. Pół godziny za złotówkę Wysokość stawek za czas parkowania pojazdów w strefie zaczynałby się od 1 zł, tyle bowiem wynosić miałby koszt pół godziny parkowania. Za pierwszą godzinę zapłacilibyśmy 2 zł, za dwie godziny 4,4 zł, za trzy godziny 7,2 zł, za każdą następną rozpoczętą godzinę - 2 zł. Jednocześnie każdy mieszkaniec strefy płatnego parkowania mógłby wykupić roczny abonament typu „M” za 20 zł. Umożliwiłby on parkowanie w pobliżu miejsca zamieszkania. Kolejną opcją byłby abonament typu „O” (na okaziciela) w cenie 200 zł miesięcznie. Abonament pozwoliłby parkować w dowolnym miejscu SPP. Miesięczne zastrzeżenie stanowiska parkingowego, tzw. koperty, kosztowałoby zaś 800 zł. Za nieuiszczenie opłaty za parkowanie lub przekroczenie czasu opłaconego parkowania pobierana byłaby opłata dodatkowa w wysokości 50 zł ( w przypadku wniesienia jej do następnego dnia po zdarzeniu ulegałaby ona zmniejszeniu do 30 zł). Opłaty za parkowanie w wyznaczonych miejscach pobierane byłyby w dni powszednie w godz. od 8.00 do 18.00 oraz soboty od 8.00 do 14.00. W dni ustawowo wolne od pracy parkowanie w SPP byłoby bezpłatne. Projekt zawierał również katalog osób, które zwolnione byłyby do opłat. Znalazły się wśród nich m. in. niepełnosprawni oraz kierowcy przewożący takie osoby, taksówki na wyznaczonych miejscach postojowych, czy autobusy szkolne. Poprawka za poprawką Argumenty Ryszarda Budzałka dotyczące uporządkowania ruchu w strefie, uzyskania dodatkowego źródła dochodu i wyeliminowania deficytu miejsc parkingowych nie przekonały radnych. Cały szereg uwag do treści uchwały zgłosił radny Grzegorz Próchniak. Oprócz serii nieprecyzyjnych sformułowań w samej treści, dotyczyły one np. przypadku, gdy posiadacz karty parkingowej zmieni samochód i obszaru parkowania przy abonamencie typu „M”. „Według uchwały zmieniając pojazd należy powtórnie opłacić abonament. Moim zdaniem to krzywdzące dla mieszkańców strefy. Poza tym z zapisów projektu wynika, iż zakres parkowania ustalać będą pracownicy administratora parkometrów. Możliwość parkowania powinna być określona np. przez ilość parkometrów od miejsca zamieszkania bądź w metrach. Takie rozwiązania stosują inne miasta i wydaje mi się to logiczne” – mówił. Z kolei wiceprzewodniczący Rady Miasta Julian Tasiecki zwrócił uwagę na ilość abonamentów. „Czy ich ilość będzie równa liczbie miejsc parkingowych? W innym wypadku może dojść do sytuacji, gdy pomimo wniesienia opłaty nie będzie faktycznej możliwości skorzystania z abonamentu. Zastanawia mnie również, w jaki sposób oznaczona będzie koperta. W uchwale nie wyjaśniono tego pojęcia” – dodał. Z kolei przewodnicząca Rady Miasta Danuta Radzanowska zgłosiła swoje uwagi dotyczące odcinka ul. Żeromskiego, biegnącego od ul. Warszawskiej do Narutowicza. „Nie ma tam zatoczek i, ze względu na wysokie krawężniki, warunków do parkowania. Czy w takim wypadku odcinek ten powinien być zaliczony do SPP. Chciałabym się również dołączyć do negatywnej opinii mieszkańców w sprawie ul. Senatorskiej. Moim zdaniem nie powinniśmy stawiać tam parkometrów” – powiedziała. „Na ul. Senatorskiej mieszkańcy dzierżawią miejsca parkingowe od miasta za symboliczną opłatę. W związku z tym, wprowadzenie w uchwale opłaty za kopertę mija się celem. Wszyscy zainteresowani będą woleli korzystać z o wiele tańszej dzierżawy”- uzupełnił radny Paweł Masłowski. Z kolei Bartosz Otręba zwrócił uwagę na pominięcie w projekcie osób wynajmujących mieszkania i lokale w strefie. „Nie mogąc skorzystać z abonamentu, wszyscy oni byliby poszkodowani, a przecież w centrum jest wielu najemców. Jednocześnie przyłączam się do wypowiedzi moich przedmówców. W uchwale widzę mnóstwo poprawek i w związku z tym powinniśmy przenieść ją na kolejna sesję” – powiedział. Zarobić na parkowaniu W dyskusji wziął udział również Janusz Zawadzki, przedstawiciel firmy MBS zajmującej się administrowaniem strefami płatnego parkowania. „W Sochaczewie widzę dwa podstawowe problemy, które muszą zostać w sposób przejrzysty rozwiązane: wybór ulic objętych strefą oraz sprecyzowanie zapisów uchwały. Jednocześnie zaznaczam, iż SPP nie rozwiąże problemu braku miejsc parkingowych. W pierwszym stadium jej wprowadzenia zatłoczone zostaną ulice dochodzące do strefy. Następnie sami mieszkańcy zaczną wnioskować o jej poszerzenie. Co do osób nieprzychylnych SPP, są to najczęściej osoby pracujące na jej terytorium oraz właściciele sklepów” – mówił Janusz Zawadzki. „Z mojego doświadczenia wynika, iż przy wykorzystaniu 40 proc. miejsc parkingowych przychód ze strefy wynieść może około 80 tys. miesięcznie. Opłatę dla operatora stanowić będzie procent od wpływów, który stanowi, w zależności od firmy, od 40 do 65 proc.” – podsumował. I tak zapłacimy? W ostatecznym głosowaniu jedynie Witold Antuszewicz i Sławomir Szadkowski opowiedzieli się za tym kontrowersyjnym projektem. Pozostali radni, głosując „przeciw” jednoznacznie wyrazili swoją opinię o uchwale. Nie oznacza to jednak, iż możemy zapomnieć o strefie płatnego parkowania w Sochaczewie. Według wstępnych zapowiedzi, temat ten powrócić ma podczas kolejnej sesji, która odbędzie się 22 grudnia. Agnieszka Poryszewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze