W dniu 27 listopada 2009 roku około godziny 14.50 do Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie wbiegł mężczyzna i poinformował, że na skrzyżowaniu ulic Warszawskiej z 1-go Maja zapaliło się jego auto.
Reakcja naszego dyżurnego była natychmiastowa i już po kilkudziesięciu sekundach policjanci zablokowali ulicę, a zaraz po nich jednostka straży pożarnej zaczęła gasić auto. Sytuacja wyglądała dość groźnie - auto płonęło, kłęby dymu wydobywały się z auta, a oczy gapiów skierowane były na strażaka starającego się otworzyć maskę pojazdu spod której już wydobywał się ogień. Na szczęście wszystko zakończyło się szczęśliwie. Policjanci zabezpieczyli teren, a strażacy ugasili pożar.
Właściciel pojazdu podał, że dzień wcześniej zakupił auto od prywatnego sprzedawcy. Feralnego dnia wsiadł z kolegą do auta i dojechali do skrzyżowania ulic Warszawskiej z 1-go Maja. Tam auto „zgasło”. Gdy kierujący ponownie próbował uruchomić pojazd, spod maski zaczął wydobywać się dym, a po chwili widać było ogień.
Szybka reakcja sochaczewskich policjantów i straży pożarnej być może zapobiegła tragedii, a po chwili grozy – udało się opanować sytuację.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
a ktory to byl komis? ;)
To dobre cytuję , Właściciel pojazdu podał, że dzień wcześniej zakupił auto w komisie ja bym się chyba do tego komisu wybrał razem z policją ,