Nowy dyrektor szpitala, chirurg Franciszek Pasiak przyznaje, że do objęcia stanowiska został niejako przymuszony, że nie planował tego. Dlaczego propozycję zarządu powiatu przyjął? Przede wszystkim dlatego, że nie może się pogodzić z tym, że szpital nasz mógłby przestać istnieć, że osobiście mu na nim zależy i widzi szansę wyjścia z kryzysu.
O przyczynach tragicznej sytuacji ekonomicznej sochaczewskiego szpitala mówił już dyrektor Michał Milczarek. Więcej faktów ujawnił jego następca Wiktor Gajda, który nie widząc możliwości poprawy sytuacji zrezygnował ze stanowiska. Jednym zdaniem, zła sytuacja szpitala nie zmienia się od miesięcy i nowy dyrektor Franciszek Pasiak może jedynie dramatyczne fakty powtórzyć. Przede wszystkim chodzi o zadłużenie placówki wobec pracowników z tytułu zaległych trzynastek i zobowiązań wynikających z tzw. ustawy 203 zł., potwierdzone wyrokami sądowymi. - W sumie będzie to około 4,5 miliona złotych. Szpital nie ma tych pieniędzy, ale to są wyroki, więc grozi nam egzekucja komornicza, a z nią utrata płynności finansowej - mówi F. Pasiak.
Nowy dyrektor przyznaje, że na przyjęciu propozycji objęcia tego stanowiska zaważyła pewna szansa pokrycia długów wobec kadry. - Zarząd powiatu sprzyja koncepcji zaciągnięcia długoterminowego kredytu w wysokości 4 milionów złotych, z odroczonym terminem płatności. Oczywiście są pewne problemy, bo kredyt trzeba by zaciągnąć pod hipotekę szpitala, a ta jest już obciążona kredytem wziętym swego czasu na termomodernizację szpitala. Niemniej jest taka możliwość, a z nią rodzi się nadzieja zażegnania kryzysu w szpitalu.
Zdaniem Franciszka Pasiaka zaciągnięcie kredytu umożliwi załatwienie spraw międzyludzkich i pozwoli na spokojną pracę. - Wtedy pomyślimy o restrukturyzacji szpitala i powiększeniu zysków. Może uda się w końcu nakłonić Narodowy Fundusz Zdrowia do zwiększenia kontraktu, bo co roku mamy znaczące nadwykonania. Szpital jest duży, może poszukamy miejsca na takie dziedziny, na które NFZ chętniej daje pieniądze, na łóżka zachowawcze, które nam się dobrze bilansują: interna, rehabilitacja, neurologia, łóżka przewlekle chorych. Z drugiej strony trzeba będzie zmniejszyć te nadwykonania, już wydałem stosowne polecenia ordynatorom.
Kolejnym pomysłem dyrektora Pasiaka na poprawę sytuacji sochaczewskiego szpitala jest swoista gminna zbiórka pieniężna na placówkę. - Czynimy starania o udzielenie takiego wsparcia, wójtowie na razie wykazują zrozumienie. Być może nawet nie będzie to pomoc doraźna, lecz stała. To przecież tak, jakby gmina wspomagała leczenie każdego ze swoich mieszkańców. Nie mamy innego wyjścia. Minister zdrowia powiedział wyraźnie, że oddłużyć może wyłącznie te szpitale, które jemu podlegają, przyszłość pozostałych leży w rękach urzędów marszałkowskich i powiatów.
Plan otwarcia w szpitalu przychodni rodzinnej, która zdaniem Wiktora Gajdy mogła zarobić dla placówki pieniądze, teraz upadł. Po przeanalizowaniu i konsultacji z innymi szpitalami dyrektor Pasiak jest przekonany, że przedsięwzięcie to nie będzie ekonomicznie opłacalne. - W niepublicznych zakładach zdrowotnych zarejestrowani są mieszkańcy całych rejonów, w każdym wieku, a leczy się tylko dana grupa. Reszta po prostu figuruje w spisie. Ale na wszystkich przychodnia otrzymuje określone kwoty w skali rocznej. Wydatki na leczenie i diagnostykę rozkładają się na nich wszystkich, są relatywnie dużo niższe. Natomiast w szpitalu do przychodni rodzinnej zapisywaliby się ludzie przychodzący na SOR, chorzy, wymagający leczenia i to kosztownego. Ostateczny bilans finansowy nie byłby dla przychodni, zatem i szpitala korzystny.
Wbrew zapowiedziom, a i oczekiwaniom niektórych, nowy dyrektor nie planuje zwolnień w szpitalu. - To łatwo mówić, że ograniczenia kadry poprawią sytuację ekonomiczną. Ale prawda wygląda inaczej. Tu każdy ma co robić, każdy jest potrzebny, wręcz brakuje nam lekarzy i pielęgniarek. Wczoraj odeszły 4 pielęgniarki. Ja nie planuję nikogo zwalniać, a jeśli kiedykolwiek będę podejmował takie decyzje, to w oparciu o ocenę pracy danej osoby. Nie z innego powodu.
Na pytanie, czy na stanowisku dyrektora szpitala, zwłaszcza w obecnej jego sytuacji, nie sprawdziłby się lepiej ekonomista niż lekarz, Franciszek Pasiak odpowiada: - Myślę, że żaden ekonomista nie jest w stanie zrobić nic ponad to, co ja tu proponuję i do czego dążę. Oczywiście przydałby się taki finansista choćby w roli zastępcy, tylko że w tej chwili nie chciałbym obciążać naszego skromnego budżetu dodatkowym zatrudnieniem. Byli tu jednak już menadżerowie i do czego doszło? Największym błędem był konflikt z pracownikami, który doprowadził do spraw sądowych. Poza tym już podczas konkursu na dyrektora szpitala okazało się, że ekonomiści jedyne rozwiązanie widzą w prywatyzacji placówki. Ja widzę inne.
Monika Figut
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze