55 sesję Rady Miasta (27.04) zdominowały skargi kierowane do radnych przez mieszkańców Sochaczewa. Jak przyznała Przewodnicząca RM Danuta Radzanowska, pism jest tak dużo, że prawdopodobnie trzeba będzie zwołać oddzielną sesję poświęconą tylko tej tematyce.
► Rada uznała za niezasadną skargę p. W. Jaros domagającej się przydziału innego mieszkania komunalnego. Lokatorka twierdzi, że obecnie przez nią zajmowane jest w fatalnym stanie technicznym. W uzasadnieniu uchwały odrzucającej skargę można przeczytać, że do pogorszenia stanu technicznego budynku przyczyniła się sama lokatorka m.in. poprzez nielegalną budowę łazienki w pomieszczeniu, gdzie brak specjalnej wentylacji odprowadzającej wilgoć.
► Rada uznała za niezasadną skargę p. J. Piechuta domagającego się sprostowania aktu notarialnego i księgi wieczystej. Lokator wykupił kilka lat temu mieszkanie komunalne, jednak jego zdaniem powierzchnia lokalu jest faktycznie o 2m2 mniejsza od wskazanej w dokumentacji. W uchwale RM stwierdzono, że prostowaniem danych o powierzchni mieszkań zajmują się Wspólnoty, nie ratusz. Identyczne zdanie wyraziła na ten temat Komisja Rewizyjna kończąc kontrolę w tej spawie.
► Rada uznała za niezasadną skargę p.p. Maślanków, domagających się zapewniania im dojazdu do nieruchomości. Rodzina kupiła działkę i nie zabezpieczyła sobie w akcie notarialnym służebności drogi biegnącej po działce sąsiada. Identyczne zdanie wyraziła na ten temat Komisja Rewizyjna kończąc kontrolę w tej spawie.
► Za zasadną uznano skargę p.p. Janowskich, którzy domagali się utwardzenia ul. Wyspiańskiego, budowy oświetlenia w tej drodze, wyrównania nasypu kolejowego. Przed głosowaniem wiceburmistrz Krzysztof Ciołkiewicz wyjaśnił, że podobnych skarg Rada może spodziewać się około setki, gdyż tyle ulic na terenie miasta nie jest jeszcze utwardzonych. Dodał, że od marca kilka razy rozmawiał z p.p. Janowskimi, był na miejscu, ustalił z mieszkańcami, że droga będzie wyrównana a nasyp naprawią służby techniczne kolei i słowa dotrzymał. Przypomniał, że ZWiK rozpoczął budowę kilkudziesięciu kilometrów kanalizacji, w tym w Chodakowie, a drogi osiedlowe będą systematycznie utwardzane po położeniu sieci sanitarnej.
► Za zasadną uznano skargę p.p. Zwolińskich (mieszkających przy Al. 600 Lecia) domagających się dokonania zamiany mieszkania z inną rodziną zajmującą lokal komunalny przy ul. 15 Sierpnia. Burmistrz nie wyraził zgody na zamianę lokali, gdyż mieszkanie przy 15 Sierpnia miało zostać zasiedlone przez rodzinę z budynku przy Towarowej 6. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nakazał wykonanie generalnego remontu kamienicy, stąd konieczność pilnego przeniesienia 24 rodzin z Towarowej do innych budynków. Rada nie uznała tej argumentacji.
► Po 8 miesiącach zwłoki i interwencji służb prawnych Wojewody Mazowieckiego (nakazał Przewodniczącej RM niezwłoczne zakończenie sprawy), do burmistrza odesłano skargę p.p. Nowaków mających uwagi do pracy jednego z wiceburmistrzów. - Z niezwykłą łatwością radni przeszli do porządku dziennego nad informacją, która powinna wywołać burzę. Przewodnicząca przyznała, że skarga wpłynęła do niej latem 2009 r, ale w terminie pisma nie rozpatrzono. Przywołała nawet art. 231 k.p.a. mówiący, że jeśli Rada Miasta otrzymała skargę, ale nie jest właściwa do jej rozpatrzenia, musi ją niezwłocznie, nie później jednak niż w terminie siedmiu dni, przekazać właściwemu organowi. W tym konkretnym przypadku pismo powinno trafić do mnie – mówi burmistrz Bogumił Czubacki. - Na decyzję, co zrobić ze skargą, mieszkańcy czekali od sierpnia 2009 roku do końca kwietnia 2010 roku, czyli 8 miesięcy. Co ciekawe, kilkadziesiąt minut wcześniej radny Edward Stasiak ganił ratusz, że jednej z rodzin odpowiedzi na pismo udzielono po miesiącu. Domagał się, by sprawy mieszkańców załatwiać niezwłocznie, a gdy usłyszał o 8 miesięcznym opóźnieniu zawinionym przez Radę Miasta, o naruszeniu kodeksu postępowania administracyjnego - milczał. Zaskakująca postawa – dodaje Bogumił Czubacki. Zdaniem burmistrza lawinę skarg wywołała grupa radnych, która liczyła na konkretny efekt. Chodziło o pożywkę dla jednej z gazet, która mogła napisać, że na burmistrza skarży się kilka czy kilkanaście osób. Co pomyślał czytelnik? Ratusz pracuje źle, burmistrz nad tym nie panuje, urzędnicy robią, co chcą. - Większość z tych skarg, dziś po cichu odrzucanych, wywoływała na poprzednich sesjach prawdziwe burze. Radni zapraszali mieszkańców, wytykali mi i urzędnikom domniemane błędy, brak serca, publicznie mówili o nieznajomość przepisów. W prasie czytałem potem dramatyczne teksty o działaniu ratusza na granicy prawa, bezduszności urzędu oraz o dobroczynnej działalności grupy radnych broniących interesów mieszkańców. Budowano wizerunek złego burmistrza i dobrej Rady. Co dziś z tego zostało? Nic – twierdzi burmistrz. - Od początku apelowałem o spokój, działanie w granicach prawa, odrzucenie populistycznych haseł. Gdy na moją prośbę radca prawny wyjaśniał na sesjach, co wolno radnym, a czego nie, jakie są kompetencje RM – jedna z gazet pisała potem o kneblowaniu ust radnym, o ograniczaniu ich praw, krępowaniu wolności wypowiedzi. Wiem, że każdy może mieć gorszy dzień i mówić na sesjach rzeczy, których następnego dnia żałuje. Sztuką jest przyznanie się do błędu, wycofanie z niego, przyznanie racji drugiej stronie sporu, ale na to nie liczę. Do końca kadencji rada „wyczyści” wszystkie skargi, uzna je za niezasadne, odeśle do innych organów, ale za ciężkie oskarżenia pod moim adresem słowa przepraszam nie usłyszę – dodaje B. Czubacki. Czy gazeta napisze o odrzuceniu skarg, o uznaniu ich za niezasadne? Oczywiście nie, albo skwituje sprawę jednym zdaniem. Wrażenie jednak zostanie.
daw
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze