Nie tylko siedmiu oskarżanych przez komisję śledczą, ale wszystkich 21 radnych sochaczewskiej Rady Miejskiej powinno zostać ujętych w sprawozdaniu doraźnej komisji śledczej – do takiego wniosku doszła rada na posiedzeniu w dniu 28 kwietnia. Zostało to spowodowane przedstawieniem przez przewodniczącego komisji Stanisława Wachowskiego informacji, w której ujęto tylko 7 osób spośród radnych, którzy według komisji noszą znamiona złamania prawa. Komisja powołana w grudniu 2008 r. miała na celu zbadania ewentualnego naruszenia ustawowych zakazów łączenia mandatu radnego z wykonywaniem określonych w odrębnych przepisach funkcji lub działalności. Kilka miesięcy prac i przesłuchań doprowadziło do tego, że inicjator jej powstania Stanisław Wachowski oświadczył, iż komisja nie jest w stanie ocenić jednoznacznie, czy uzyskane informacje mogą być podstawą do konieczności rezygnacji z mandatu radnego. Jeszcze na poprzednich sesjach żądał od burmistrza dodatkowych pieniędzy (w wysokości 3 tysięcy złotych) na znalezionego przez komisję niezależnego radcę prawnego, choć członkiem – obserwatorem był radca prawny UM. Nie dziwi więc, że przygotowane sprawozdanie (które otrzymali tylko radni - prasa nie zasłużyła widocznie na ten zaszczyt) roi się od błędów i lapsusów różniących się lub nie zawierających całej prawdy. Widać dla komisji było to wygodniejsze. Efektem tego jest materiał, w którym „…po przeprowadzonej analizie dokumentów ustalono następujące stany faktyczne w stosunku do następujących radnych…” Wymienieni są – Witold Antuszewicz, Daniela Cieślak, Sławomir Dorywalski, Teresa Kozbuch, Sławomir Szadkowski, Julian Tasiecki i Barbara Zduńczak. Na czym oparte są zarzuty komisji? Według niej, radny Witold Antuszewicz dostarczał do Urzędu Miasta wyroby cukiernicze firmy „Chodakowianka” swojego syna, którego swego czasu był pełnomocnikiem, ale już z tego zrezygnował, choć w złożonych oświadczeniach majątkowych tego faktu nie podał. Komisja stwierdziła więc, że radny w swych oświadczeniach majątkowych podał nieprawdę, w związku z czym naruszył art. 233 Kodeksu Karnego. Nie zgodził się z tym mecenas Paweł Rojewski – jest to określenie zbyt daleko idące, bowiem w takich przypadkach o naruszeniu KK może decydować tylko sąd, a komisja nie jest od ferowania takich wyroków. Daniela Cieślak od wielu lat pracuje społecznie jako skarbnik Towarzystwa Śpiewaczego Ziemi Sochaczewskiej, które korzysta nieodpłatnie 2x2,5 godz. tygodniowo z pomieszczeń Miejskiego Ośrodka Kultury i Gimnazjum nr 1 na próby, jednocześnie nieodpłatnie udzielając szeregu koncertów na rzecz miasta i powiatu. Komisja z godną podziwu drobiazgowością zaznaczyła, że członkowie Chóru korzystają z kuchni i łazienki. Drobiazgowości tej i uczciwości brakło przy ocenie Sławomira Dorywalskiego, przy którym podano, że jest członkiem komisji rewizyjnej Sochaczewskiego Towarzystwa Tenisowego, które korzysta z kortów przy ul. Warszawskiej. Sł. Dorywalski (według komisji) udziela też odpłatnie nauki gry w tenisa ziemnego. Nie dodano tylko, że do tej nauki wynajmuje teren od właściciela innego niż miasto i nie ma to nic wspólnego z jego pracą radnego. Teresa Kozbuch prowadzi handel obwoźny na terenie targowiska prowadzonego i dzierżawionego prze MKS Orkan, ponosząc takie same koszty, jak inni użytkownicy. Sławomir Szadkowski w ogóle nie prowadzi żadnej działalności gospodarczej. Jest społecznym członkiem Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii i z jego ramienia prowadzi w Sochaczewie świetlicę socjoterapeutyczną dla dzieci zagrożonych uzależnieniami. Julian Tasiecki pełni funkcję kierownika gospodarczego w Gimnazjum nr 2. Barbara Zduńczak jest członkiem Stowarzyszenia na Rzecz Sportu i Rekreacji „Razem i Sprawni”, prowadząc nie obciążające MOSiR-u zajęcia z aerobiku, a także (społecznie) dla osób starszych w Dziennym Domu Pomocy Społecznej. Te „przestępstwa” spowodowały wniosek przewodniczącego komisji śledczej Stanisława Wachowskiego, aby protokół taki wysłać do służb wojewody, które określą skalę winy radnych, mimo wielokrotnych apeli burmistrza, aby nie prowadzić eskalacji tych działań. Jak wojewoda będzie mógł podsumować prace radnych przy tak wielu błędach i niedomówieniach? Postępowanie i sprawozdanie komisji przelało chyba czarę goryczy, bo dyskusja przybrała tak przykry i gorący charakter, że W. Antuszewicz nazwał te materiały „paszkwilem”. Jak stwierdził „byłbym zrezygnował, ale nie dam wam tej satysfakcji – dlaczego nic nie mówicie o sobie, tylko o przeciwnikach w radzie?” Na odpowiedź St. Wachowskiego „to były fakty” głośno odparł „Jakie fakty! Niech się pan wstydzi!” i musiał na kilkanaście minut wyjść z sali obrad dodając „nie mogę tego człowieka słuchać”. Poprzednio Sławomir Szadkowski nazwał działania komisji „hucpą polityczną”. Ponieważ radny Wachowski najwidoczniej nie zrozumiał tego słowa, przypomnijmy, że „hucpa” to według Słownika Wyrazów Obcych Władysława Kopalińskiego „bezczelność, tupet, arogancja”. Głosy „oskarżonych” były więc wielokrotnie zabarwione goryczą. Przewodnicząca Rady Danuta Radzanowska proponowała powołanie kolejnej komisji, gdyż ta według niej nie spełniła swojego zadania, ale pomysł w ogóle nie został wzięty pod uwagę. Ostatecznie radni przyjęli jednogłośnie wniosek Sławomira Szadkowskiego, który załączamy obok. W protokole mają więc być zawarte nie tylko stwierdzone stany faktyczne wobec siedmiorga radnych, wytypowanych przez komisję, co do których wyrażono wątpliwości, ale wszystkich osób zasiadających w Radzie. To oznacza, że przesłanie materiałów do wojewody jeszcze się opóźni.
wach
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Jak brakuje argumentów to się pisze takie news-y. Zaklina Pan rzeczywistość.
Jak brakuje argumentów...
Co za bełkot.