Reklama

Rok pracy specjalnej komisji RM podsumowany

Urząd Miasta w Sochaczewie
30/11/2009 12:47
Radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której uzyskali mandat. Nie mogą także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności. W grudniu ub. roku radni powołali specjalną komisję do zbadania, czy ktoś narusza ustawowe zakazy. Raport komisji przedstawiony na sesji 24 listopada wywołał bardzo wiele emocji.
Z ponad 30 stronicowego sprawozdania wynika, że służby Wojewody Mazowieckiego powinny wyjaśnić wątpliwości prawne, jakie pojawiły się wobec Witolda Antuszewicza, Danieli Cieślak, Teresy Kozbuch, Sławomira Szadkowskiego i Barbary Zduńczak. Komisja nie stwierdziła w żadnym przypadku naruszenia zakazów łączenia mandatu radnego z wykorzystywaniem mienia komunalnego, ale „ze względu na trudną interpretację prawną” wnosi o analizę zebranych informacji.
Najostrzej o raporcie wypowiedział się wiceprzewodniczący RM Sławomir Szadkowski - szef sochaczewskiego oddziału Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii. Jak powiedział, cały tryb pracy komisji przypomina mroczne czasy, gdy stosowano zasadę – dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie. Są przesłuchania, protokoły z przesłuchań, dodatkowy odsłuch nagrań, załączniki do dokumentacji, komisja szuka, drąży… straszne. Po tylu przesłuchaniach i analizie dokumentów w raporcie czytam, że prowadzę „płatne szkolenia w stowarzyszeniu”. Panie Stanisławie, poświadcza Pan nieprawdę. Przez 20 lat mojej pracy w TZN żaden podopieczny nie zapłacił grosza za udzieloną mu pomoc. Pan pomawia stowarzyszenie o prowadzenie płatnych działań profilaktycznych. Dał Pan upust swej strażackiej naturze i polał Pan wodę. Dlaczego nie lubi Pan ludzi działających w organizacjach pozarządowych, w TZN, harcerstwie? Może chodzi o to, by w nowej Radzie Miasta zasiadali sami panowie Wachowscy numer 1, numer 2, numer 6?. Sławomir Szadkowski dodał, że gdyby Pan Wachowski chciał powiedzieć prawdę, to powiedziałby, że dokumentację miejskiego funduszu antyalkoholowego (z którego TZN, w drodze konkursu ofert otrzymuje wsparcie) dokładnie badała Najwyższa Izba Kontroli. Ekspert z NIK doskonale wiedział, że jestem szefem stowarzyszenia i radnym miejskim, ale nie miał żadnych uwag. Ten raport to pomówienia i insynuacje, by opluć, dokuczyć, ośmieszyć przeciwników politycznych, zlinczować nas publicznie w mediach.
Witold Antuszewicz (na sesje Rady Miejskiej przywoził swoim samochodem ciastka produkowane przez cukiernię syna) pytał retorycznie, ile razy ma wyjaśniać radnemu Wachowskiemu, że nie prowadzi działalności gospodarczej, jest emerytem a zakład cukierniczy dawno przekazał synowi Andrzejowi. Sprawa była wyjaśniana wielokrotnie, a mimo to raporcie napisano, że służby prawne Wojewody powinny się mną zająć – podkreślił.
Radna Daniela Cieślak (działa w Towarzystwie Śpiewaczym Ziemi Sochaczewskiej) pytała z kolei, dlaczego protokoły z pracy różnych inne komisji podpisywali wszyscy członkowie, a w tym przypadku zrobiono wyjątek i pod raportem podpisał tylko S. Wachowski? Przewodniczący wyjaśnił, że zrobił to za wiedzą i zgodą pozostałych radnych zasiadających w komisji. D. Cieślak dodała, że uchwała z 16 grudnia ub. roku o powołaniu komisji była przygotowana przez S. Wachowskiego „na kolanie”, w przerwie sesji, nieprzemyślana. - Dziś bym takiej uchwały nie poparła, ale głosując przeciw naraziłabym się na zarzut, że mam coś do ukrycia – powiedziała.
Pytania do komisji miała też radna Teresa Kozbuch prowadząca na targowisku stoisko z artykułami przemysłowymi. Interesowało ją, czy przesłuchania odbywały się w obecności radcy prawnego, czy pracownik Biura Rady Miejskiej mógł przesłuchiwać radnych odczytując listę pytań i czy członkom speckomisji – tak jak osobom z trudną interpretacją prawną - też zadawano dodatkowe pytania. Padały też inne pytania – jak sam siebie przesłuchał szef komisji S. Wachowski i dlaczego pominięto radnego Józefa Chociana, który wprawdzie zrzekł się mandatu pod koniec listopada 2008 roku, ale był radnym aż do 27 stycznia br. Komisja miała 6 tygodni (od 16 grudnia do 27 stycznia) na sprawdzenie także tego przypadku.
Danuta Radzanowska apelowała, by uwag i pytań nie adresować tylko do S. Wachowskiego, lecz do całej komisji. Jak powiedziała, identyfikuje się z ustaleniami zawartymi w sprawozdaniu i nie widzi w nim błędów. Poprosiła „pokrzywdzonych” o wskazanie ustaleń niezgodnych z prawdą.
Na koniec głos zabrał wiceburmistrz Jerzy Żelichowski, który fakt powołania komisji i tryb jej pracy ocenił od strony prawnej. Jak powiedział, Konstytucja RP w pkt. 7 mówi, iż ograny władzy publicznej (a takim jest Rada Miejska), muszą działać na podstawie i w granicach prawa. Rada na podstawie zapisów Statutu Miasta mogła powołać doraźną komisję do zbadania konkretnej sprawy, ale tylko jeśli dotyczyłaby ona burmistrza czy podległych ratuszowi jednostek. Rada ma prawo kontrolować działania Urzędu Miejskiego, zakładów budżetowych, finanse jednostek, ale żadna komisja nie miała prawa kontrolować radnych.
Burmistrz dodał, że za analizę danych zawartych w oświadczeniach majątkowych odpowiedzialne są określone ustawowo organy – oświadczenia radnych ma obowiązek zbadać Przewodnicząca Rada Miasta. Dodatkowo do 30 października Przewodnicząca miała obowiązek podać radnym informację, czy ich oświadczenia są prawidłowo wypełnione, czy ktoś złożył je po terminie, czy nie zachodzi podejrzenie nadmiernego wzbogacenia, jakie podjęła działania wyjaśniające itp. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Przewodnicząca RM nie miała także prawa przenieść na doraźną komisję ciążącego na niej obowiązku analizy oświadczeń.
J. Żelichowski zaznaczył, że tylko ustawa może nakazać obywatelom ujawnianie informacji o sobie, zatem żadna komisja nie mogła przesłuchiwać radnych. Co istotne radni mają zapewnioną dodatkową ochronę prawną. Z chwilą wyboru, na czas 4 letniej kadencji, zyskują status funkcjonariuszy publicznych.
Wątpliwości prawne budzi też samo powołanie komisji. Przepisy mówią wyraźnie, że radni nie mogą brać udziału w głosowaniu, gdy sprawa dotyczy ich interesu prawnego, a powołanie komisji mającej skontrolować radnych to właśnie taki przypadek. Komisja nie ma także prawa wnioskować do Wojewody Mazowieckiego, aby ten zajął się wyjaśnianiem wątpliwości zawartych w raporcie. O losach sprawozdania może zdecydować w głosowaniu Rada Miejska, ale i w tym przypadku należy wziąć pod uwagę, że radni nie mogą głosować, gdy sprawa dotyczy ich interesu prawnego.
Każdy obywatel ma prawo żądać sprostowania nieprawdziwych lub uzyskanych z naruszeniem prawa informacji dotyczących jego osoby i wiceburmistrz zażądał takiego prawa dla siebie. W pierwszych zdaniach raportu napisano, iż inspiracją do powołania komisji były wypowiedzi J. Żelichowskiego, który na trzech kolejnych sesjach pytał Przewodniczącą Rady, czy dokonała rzetelnej oceny oświadczeń majątkowych. Wiceburmistrz zaznaczył, nie był inspiratorem powołania tej komisji, dlatego żąda wykreślenia jego nazwiska z dokumentu sporządzonego na bardzo wątpliwej podstawie prawnej.
Na koniec Burmistrz Bogumił Czubacki stwierdził, że nie byłoby raportu, komisji i tak ostrego sporu, gdyby pół roku temu skorzystano z jego dobrej rady. Jego zdaniem radni zmierzyli się z czymś, co wykracza poza ich kompetencje i przez to zabrnęli w zaułek bez wyjścia. Fabrykowanie zarzutów przeciwko swoim kolegom niczego dobrego nie wniesie a tylko obniży autorytet całej Rady Miejskiej.
Po wypowiedzi burmistrza dyskusję zamknięto, a S. Wachowski oświadczył, że wobec tego sam lub z grupą radnych pracujących nad sprawozdaniem prześle dokument prawnikom Wojewody.

Ps. W komisji zasiadali: Stanisław Wachowski – przewodniczący, Bogusława Cieślak – wiceprzewodnicząca, Danuta Radzanowska, Edward Stasiak i Paweł Masłowski.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Masłowski 2009-12-01 21:47:37

    Od strony prawnej pozwolę sobie na przedstawienie kilka uwag.

    1)Komisja została powołana zgodnie z prawem. Uchwała w tej sprawie była podjęta rok temu i trafiła do służb nadzoru Wojewody Mazowieckiego, które nie zgłosiły żadnych zastrzeżeń co do ważności uchwały w myśl obowiązujących przepisów prawa.


    2) Podnoszenie kwestii co do zasadności działań komisji doraźnej i jej zakresu prac z obowiązującymi aktami normatywnymi wydaje się bezzasadne, a przynajmniej spóźnione o rok.


    3) Zgodnie ze statutem, wymóg podpisania przez wszystkich członków komisji sprawozdania jest jedynie skierowany do Komisji Rewizyjnej. W przypadku omawianym nie ma takiej potrzeby.
    Podobną konkluzję na sesji przedstawił radca prawny urzędu mec. Paweł Rojewski.


    4) Były radny Józef Chocian nie mógł być przez komisje sprawdzany pod kątem zapisów ustawy o samorządzie gminnym na fakt, że mandat Józefa Chociana wygasł bowiem z mocy prawa w tym samym dniu, w którym radny złożył stosowne pisemne oświadczenie woli.
    Przypomnę, że art. 190 ust. 1 pkt 2 ordynacji wyborczej do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw stanowi, że wygaśnięcie mandatu radnego następuje wskutek pisemnego zrzeczenia. Wygaśnięcie mandatu radnego nastąpiło zatem z mocy prawa wskutek zaistnienia przesłanki zrzeczenia się, a uchwała stwierdzająca jego wygaśnięcie, którą rada miała obowiązek podjąć najpóźniej w trzy miesiące od wystąpienia przyczyny wygaśnięcia,ma jedynie charakter deklaratoryjny.



    Wypowiedzi kolegów i koleżanek radnych w powyższym tekście pozwolę sobie nie komentować, gdyż jest to ich własna interpretacja wynikająca ze zrozumienia treści zawartych w sprawozdaniu komisji.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama