Reklama

Skazana na śmierć

15/04/2014 23:53

Z całego serca proszę o ułaskawienie Farnej 13 w Sochaczewie, skazanej na śmierć przez złych sędziów: cynizm, pieniądze i ignorancję. Proszę obu panów właścicieli, by wydobyli z siebie wolę uratowania zabytku dla innych. Proszę  pana burmistrza i radnych tego miasta o WIZJĘ, o to, by zrozumieli, że ich działania lub ich brak zdecydują o charakterze Sochaczewa - lub jego braku - przez kolejne stulecia, by w miejsce krótkowzrocznych decyzji obliczonych na wyborcze głosy zechcieli wznieść się na wyżyny woli pozostawienia potomnym ładniejszego miasta bez względu na popularność decyzji w chwili jej wydania.

 

Reklama

Gdy schodzi się wybrukowaną Farną z Poświętnego, nie trzeba przymykać oczu, by poczuć więź z historią naszego miasta. Po prawej malownicza Bzura, przyklejona śladem starego mostu, praprzyczyna powstania tego grodu. Na wprost zarys muzeum z zabytkowymi pojazdami w podwórku, strzelista wieża kościoła, a na zwieńczeniu symbol naszego miasta, ruiny zamku na szczęście ocalone. Po lewej odznaczona śladami getta droga do starej, dobrej Staszica, gdzie jeszcze próbują przetrwać, wciąż czarne od wojennej zawieruchy, biedne kamienice.

Czar zaczyna się właśnie tutaj, przy Farnej 13. Ponad stupięćdziesięcioletni dom wbity ukosem we wzniesienie skarpy, urokliwy zagołębionym poddaszem i półokręgiem naroża łączącego go z ulicą Toruńską, niegdyś drogą na most (więc ulicą Mostową), na którym toczono jedną z najważniejszych bitew kampanii 1939 r. Mamy to na niemieckich fotografiach. Niezwykły jest kontrast między niepozorem wzdłużfarnianym a, widoczną z doliny rzeki, dumą trzech kondygnacji podpartych skarpami i podkreśloną dość zdobnym balkonem parterowej przybudówki zamkniętej ciągiem schodów na pierwsze piętro.

Reklama

Może Farna 13 nie błyszczy wysublimowanymi detalami architektonicznymi, nie przywołuje na myśl nawet  cienia bogactwa i wielkiej sztuki, jednak każde wrażliwsze serce porywa niecodziennym klimatem, o który tak przecież trudno w Sochaczewie. Pisali o urodzie tego domu również historycy P. Fijałkowski i A. G. Turczyk, ja poprzestanę na tym , co w akapicie powyżej, dodając, że to moje ulubione miejsce wyciszonych spacerów po Sochaczewie.

To dlatego nie mogę patrzeć na codzienne rozpadanie się Farnej 13. A przecież była nadzieja. Po świadomej degradacji przez zimne dla uroków wszelakich czasy PRL-u, w 2007 roku, istniała szansa na uratowanie domu, ówczesne władze miasta poważnie chciały przejąć Farną 13 od przychylnych takiej decyzji właścicieli, którzy nie radzili sobie z jej utrzymaniem, by właśnie uczynić to, co do dziś należy – pozwolić tej historii trwać.

Reklama

Ale na przeszkodzie najpierw stanęły pieniądze, potem pieniądze i ostatecznie również pieniądze. To znaczy radni miejscy bali się wydatków związanych z remontem domu, już wtedy w opłakanym stanie, potem pojawili się „spadkobiercy” właścicieli, którzy już tak skłonni do darowizny nie byli i nie są.

W międzyczasie zmienił się status Farnej 13. Staraniem Stowarzyszenia Nasz Zamek, przede wszystkim Tomka Karolaka i Łukasza Popowskiego, dom został wpisany do rejestru zabytków. Na szczęście. Choć pewnie nie dla dwóch „dzisiejszych” właścicieli, którzy na początku 2011 r. otrzymali od powiatowego inspektora nadzoru budowlanego nakaz wyłączenia budynku z użytkowania i wykonania generalnego remontu.

Reklama

Dziś w domu przy Farnej 13 nikt nie mieszka (rodziny przeniesiono do lokali zastępczych), nie licząc domowników z przybudówki i dzikich naalkoholizowanych lokatorów. Właściciele sparaliżowani kosztami podporządkowanego wymogami konserwatorskimi remontu, a przede wszystkimi niemożliwością wykonania rozbiórki, prawdopodobnie czekają, aż budynek sam się rozleci, kładąc kres blisko dwóm wiekom historii, ale uwalniając wartość działki w dobrej lokalizacji.

Zatem, jak we wstępie, proszę, by burmistrz dogadał się z właścicielami i podjął w imię dobra tego miasta i w imieniu jego mieszkańców próbę przejęcia Farnej 13. Dom już na pierwszy rzut oka stanowi naturalne zaplecze dla sochaczewskiego muzeum, które pęka w szwach, można tu przenieść archiwum czy dział archeologii, można stworzyć centrum turystyczne, można wszystko, można powalczyć o środki unijne czy rządowe na ratowanie zabytku, trzeba tylko chcieć. Dom wewnątrz nie spełnia wymogów architektonicznych, ale konserwator na pewno poszedłby na duże ustępstwa dla ratowania zewnętrznej, tak czarodziejskiej skorupy, która jest w stanie nadać zupełnie inny ton Sochaczewowi, skazanemu przez hitlerowską zagładę jedynie na strzępy historycznej tożsamości.

Reklama

 

PS. Wielkie słowa oraz osobisty ton tego tekstu to nie tyle formalny zabieg dla wywołania ekspresyjnego efektu, co zwykła potrzeba serca i przekonanie, że duma z miasta wzmacnia siły witalne jego mieszkańców.

figa

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kolo6 2014-04-22 11:08:13

    Ale przecież można zgłosić tą propozycję do Budżetu Obywatelskiego i zobaczymy czy wielu mieszkańcom Sochaczewa na tym zależy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Koliber 2014-04-18 14:55:14

    A co stoi na przeszkodzie - zróbcie proszę zbiórkę społeczną, panowie Masłowski i Żelichowski zapewne złożą sowity datek... Autorka tekstu też... A może Ci którzy walczyli o wpisanie budynku na listę zabytków. Najlepiej powiedzieć: niech miasto da, niech właściciele dadzą, niech ktoś coś z tym zrobi...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ZIZU 2014-04-17 15:03:52

    Kawał fajnej chaty, szkoda, że tak niszczeje. Piękna lokalizacja, spora powierzchnia, duży potencjał. Szkoda, że nie mam takich pieniędzy, można by ładnie wykorzystać... Ale pod ratowaniem podpisuję się obiema rękami!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama