Z całego serca proszę o ułaskawienie Farnej 13 w Sochaczewie, skazanej na śmierć przez złych sędziów: cynizm, pieniądze i ignorancję. Proszę obu panów właścicieli, by wydobyli z siebie wolę uratowania zabytku dla innych. Proszę pana burmistrza i radnych tego miasta o WIZJĘ, o to, by zrozumieli, że ich działania lub ich brak zdecydują o charakterze Sochaczewa - lub jego braku - przez kolejne stulecia, by w miejsce krótkowzrocznych decyzji obliczonych na wyborcze głosy zechcieli wznieść się na wyżyny woli pozostawienia potomnym ładniejszego miasta bez względu na popularność decyzji w chwili jej wydania.
Gdy schodzi się wybrukowaną Farną z Poświętnego, nie trzeba przymykać oczu, by poczuć więź z historią naszego miasta. Po prawej malownicza Bzura, przyklejona śladem starego mostu, praprzyczyna powstania tego grodu. Na wprost zarys muzeum z zabytkowymi pojazdami w podwórku, strzelista wieża kościoła, a na zwieńczeniu symbol naszego miasta, ruiny zamku na szczęście ocalone. Po lewej odznaczona śladami getta droga do starej, dobrej Staszica, gdzie jeszcze próbują przetrwać, wciąż czarne od wojennej zawieruchy, biedne kamienice.
Czar zaczyna się właśnie tutaj, przy Farnej 13. Ponad stupięćdziesięcioletni dom wbity ukosem we wzniesienie skarpy, urokliwy zagołębionym poddaszem i półokręgiem naroża łączącego go z ulicą Toruńską, niegdyś drogą na most (więc ulicą Mostową), na którym toczono jedną z najważniejszych bitew kampanii 1939 r. Mamy to na niemieckich fotografiach. Niezwykły jest kontrast między niepozorem wzdłużfarnianym a, widoczną z doliny rzeki, dumą trzech kondygnacji podpartych skarpami i podkreśloną dość zdobnym balkonem parterowej przybudówki zamkniętej ciągiem schodów na pierwsze piętro.
Może Farna 13 nie błyszczy wysublimowanymi detalami architektonicznymi, nie przywołuje na myśl nawet cienia bogactwa i wielkiej sztuki, jednak każde wrażliwsze serce porywa niecodziennym klimatem, o który tak przecież trudno w Sochaczewie. Pisali o urodzie tego domu również historycy P. Fijałkowski i A. G. Turczyk, ja poprzestanę na tym , co w akapicie powyżej, dodając, że to moje ulubione miejsce wyciszonych spacerów po Sochaczewie.
To dlatego nie mogę patrzeć na codzienne rozpadanie się Farnej 13. A przecież była nadzieja. Po świadomej degradacji przez zimne dla uroków wszelakich czasy PRL-u, w 2007 roku, istniała szansa na uratowanie domu, ówczesne władze miasta poważnie chciały przejąć Farną 13 od przychylnych takiej decyzji właścicieli, którzy nie radzili sobie z jej utrzymaniem, by właśnie uczynić to, co do dziś należy – pozwolić tej historii trwać.
Ale na przeszkodzie najpierw stanęły pieniądze, potem pieniądze i ostatecznie również pieniądze. To znaczy radni miejscy bali się wydatków związanych z remontem domu, już wtedy w opłakanym stanie, potem pojawili się „spadkobiercy” właścicieli, którzy już tak skłonni do darowizny nie byli i nie są.
W międzyczasie zmienił się status Farnej 13. Staraniem Stowarzyszenia Nasz Zamek, przede wszystkim Tomka Karolaka i Łukasza Popowskiego, dom został wpisany do rejestru zabytków. Na szczęście. Choć pewnie nie dla dwóch „dzisiejszych” właścicieli, którzy na początku 2011 r. otrzymali od powiatowego inspektora nadzoru budowlanego nakaz wyłączenia budynku z użytkowania i wykonania generalnego remontu.
Dziś w domu przy Farnej 13 nikt nie mieszka (rodziny przeniesiono do lokali zastępczych), nie licząc domowników z przybudówki i dzikich naalkoholizowanych lokatorów. Właściciele sparaliżowani kosztami podporządkowanego wymogami konserwatorskimi remontu, a przede wszystkimi niemożliwością wykonania rozbiórki, prawdopodobnie czekają, aż budynek sam się rozleci, kładąc kres blisko dwóm wiekom historii, ale uwalniając wartość działki w dobrej lokalizacji.
Zatem, jak we wstępie, proszę, by burmistrz dogadał się z właścicielami i podjął w imię dobra tego miasta i w imieniu jego mieszkańców próbę przejęcia Farnej 13. Dom już na pierwszy rzut oka stanowi naturalne zaplecze dla sochaczewskiego muzeum, które pęka w szwach, można tu przenieść archiwum czy dział archeologii, można stworzyć centrum turystyczne, można wszystko, można powalczyć o środki unijne czy rządowe na ratowanie zabytku, trzeba tylko chcieć. Dom wewnątrz nie spełnia wymogów architektonicznych, ale konserwator na pewno poszedłby na duże ustępstwa dla ratowania zewnętrznej, tak czarodziejskiej skorupy, która jest w stanie nadać zupełnie inny ton Sochaczewowi, skazanemu przez hitlerowską zagładę jedynie na strzępy historycznej tożsamości.
PS. Wielkie słowa oraz osobisty ton tego tekstu to nie tyle formalny zabieg dla wywołania ekspresyjnego efektu, co zwykła potrzeba serca i przekonanie, że duma z miasta wzmacnia siły witalne jego mieszkańców.
figa
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale przecież można zgłosić tą propozycję do Budżetu Obywatelskiego i zobaczymy czy wielu mieszkańcom Sochaczewa na tym zależy.
A co stoi na przeszkodzie - zróbcie proszę zbiórkę społeczną, panowie Masłowski i Żelichowski zapewne złożą sowity datek... Autorka tekstu też... A może Ci którzy walczyli o wpisanie budynku na listę zabytków. Najlepiej powiedzieć: niech miasto da, niech właściciele dadzą, niech ktoś coś z tym zrobi...
Kawał fajnej chaty, szkoda, że tak niszczeje. Piękna lokalizacja, spora powierzchnia, duży potencjał. Szkoda, że nie mam takich pieniędzy, można by ładnie wykorzystać... Ale pod ratowaniem podpisuję się obiema rękami!
PANOWIE ,czy napewno chodzi tylko o powstanie pierzei?Styl zmiany planu zagospodarowania pozwala w to wątpić.
Nie wracałbym do tego co było, gdyż wówczas samorząd nie był tak bogaty w doświadczenia z odnową zabytkowych obiektów. Radni mieli uzasadnione obawy w świetle zagrożenia związanego z osuwaniem się wzgórza zamkowego czy też fatalnym stanem miejskich kramnic. Dziś jesteśmy bogatsi w doświadczenia.Ruiny zamku przywrócone dla mieszkańców tak jak i kramnice. I dziś burmistrz posiada większość w radzie miejskiej gdzie wspólnie z PiS zarządza miastem. Burmistrz ma odpowiednie narzędzia i mocne zaplecze polityczne zdolne do tego aby dokonywać takich zapisów w planach czy też wykupu obiektów zabytkowych, tak aby zachować je dla następnych pokoleń. Przyznam, że czasem decyzje podejmowane w tym temacie przez radnych bywają zdumiewające tak samo jak tempo przyjętych działań. Przykładem jest była mleczarnia i zmiana przyjętego wcześniej planu.Mam też obawy co do terenu na którym jest hurtownia Jutex. Co dalej?
Z budynkiem przy ul. Farnej też nie wiadomo, czy miasto go kupi, czy w inny sposób zabezpieczy ten ważny historycznie obiekt. Pewne jest to, że burmistrz ma dziś najlepsze warunki do tego aby działać w tym obszarze. Nie musi w tym temacie zmagać się z destrukcyjną opozycją radnych. Zresztą nie sądzę, aby opozycja była przeciwna w przypadku gdy w kasie miasta będą zabezpieczone na wykup pieniądze. Każdy przyklaśnie.
Bardzo dobrze, że Pani Monika poruszyła temat ratowania tego obiektu. Warto wrócić do realizacji pomysłu z 2007 roku, tym bardziej, że burmistrz Osiecki ma teraz spolegliwą większość w radzie. Gdyby burmistrz Czubacki przez dwie kadencje nie zmagał się z destrukcyjną opozycją radnych, obiekt już dawno byłby miejskim. Mieliśmy nawet uzgodnioną z dyr.Wojewodą koncepcję muzealnego zagospodarowania obiektu. Niestety nie tylko ten pomysł został zablokowany.
Miasto nie jest zainteresowane przejęciem tej nieruchomości. Nie widzę też żadnych namacalnych działań w udzieleniu pomocy nowym właścicielom przez samorząd miejski w postaci dofinansowania do remontu zabytku. To samo po stronie konserwatora.Podobnie rzecz będzie się miała gdy zostanie uchwalony plan dla Jutexu. Będzie kolejny niszczejący zabytek.Tylko różnica tu jest taka, że to miasto dążyło do zmiany planu i wpisaniu hurtowni na której jest spichlerza byłego klasztoru dominikanek do rejestru zabytków. Do tego obostrzenia co do zabudowy i przyszłości hurtowni. Samorząd podejmując pewne decyzje związane z ochroną dziedzictwa i tożsamości Sochaczewa, powinien dokonać wykupu nieruchomości i remontu czy też odbudowy zarówno budynku przy Farnej czy spichlerza na terenie Jutexu. Burmistrz i radni muszą znaleźć środki i po wycenie rzeczoznawcy wykupić wymienione nieruchomości celem zachowania dla potomnych. Tak to widzę na podstawie obecnych działań burmistrza.Wierzę, że rada i burmistrz będą konsekwentni i znajdą bardzo szybko w budżecie pieniądze na wykup i remont tak ważnych zabytków.Skoro powiedziało się A, to trzeba powiedzieć i B.
Nie troll-to popierwsze.A idee kosztują i ktoś kiedyś za takowe zapłaci ,jeśli nie my to następne pokolenia.Zakładając ,że jacyś młodzi ludzie tu pozostaną.Życiem wspomnieniami bez planu wybiegającego w przyszłość miasto uwstecznia się.
Plastek, o co Ci chodzi? Nie rozumiesz ani tekstu ani wyższych idei. Owszem miasto ma duże zadłużenie - co jest wynikiem niestety ale BRAKU jakichkolwiek wizji i pomysłu na to miasto, żeby robić COŚ co sprawi, że pójdzie dalej...bo na razie to niestety stoi w miejscu.
Starówka to ściema.
Jedyny cel starówki/pierzei to sprzedaż działek miejskich i dopompowanie budżetu.
Miasto ma DUŻE ZADŁUŻENIE w bankach no i obligacjach które też trzeba będzie od banku wykupić.A poza tym ma wizje których nie da się zrealizować.Stworzyć na siłę Starówkę.
Przecież właściciel nie musi oddawać nieruchomości za darmo. Miasto ma na pewno jakieś działki do zaproponowania w ramach zapłaty, lub po prostu niech kupi tę działkę. Przecież budżet Sochaczew ma niemały, a cel zacny.Ja tez pamiętam, jak się ludziska burzyli, gdy Czubacki zdecydował o przerobieniu pl. Kościuszki z parkingu na rynek. A teraz co? czy ktoś żałuje?
Możesz pomóc ,wyłóż kapitał na zakup od właścicieli i wyremontuj niech autorka felietonu bdzie zadowolona.Konserwator zabytków potrafi zarządzać cudzą własnością,niech pomoże załatwić fundusze .Łatwo jest decydować o czyjejś własności,to są dorobki całych rodzin,pokoleń.A według was mają darować miastu ,które całe lata dostawało podatki .Proszę rozdawać swoje majątki dla dobra społecznego .
Podpisuję się obiema rękoma. Zamek też był niechcianym tematem a jest teraz wizytówką miasta. Zróbmy coś - wszystko jedno z jakich pobudek - byle efektem było uratowanie kawałka tożsamości naszego miasta. Zróbmy tam nawet kolejny, cholerny supermarket albo, tak lubiany w naszym mieście - parking ;) - byle nie było tego widać od zewnątrz. Zróbmy cokolwiek.. Żeby na jałowym komentowaniu się nie skończyło - jeżeli będę mógł jakkolwiek pomóc - to jestem do dyspozycji tych, którym los tego miejsca nie jest obojętny...
Dobrze byłoby aby ten zabytkowy budynek ocalał. Jest jednym z ciekawszych obiektów dawnej architektury Sochaczewa. W dawnym centrum miasta, jedyny w swoim rodzaju z ciekawą i bogatą historią.
Ale przecież można zgłosić tą propozycję do Budżetu Obywatelskiego i zobaczymy czy wielu mieszkańcom Sochaczewa na tym zależy.
A co stoi na przeszkodzie - zróbcie proszę zbiórkę społeczną, panowie Masłowski i Żelichowski zapewne złożą sowity datek... Autorka tekstu też... A może Ci którzy walczyli o wpisanie budynku na listę zabytków. Najlepiej powiedzieć: niech miasto da, niech właściciele dadzą, niech ktoś coś z tym zrobi...
Kawał fajnej chaty, szkoda, że tak niszczeje. Piękna lokalizacja, spora powierzchnia, duży potencjał. Szkoda, że nie mam takich pieniędzy, można by ładnie wykorzystać... Ale pod ratowaniem podpisuję się obiema rękami!