Reklama

Speckomisja poróżniła radnych

Urząd Miasta w Sochaczewie
07/06/2010 15:25
1 czerwca w sochaczewskim ratuszu odbyła się 56 Sesja Rady Miasta, ale atmosfera obrad zasadniczo odbiegała od radosnego klimatu Dnia Dziecka. Sesję zdominowała dyskusja – głównie między radnymi - o wynikach pracy speckomisji badającej, czy radni nie naruszyli ustawowego zakazu prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem majątku gminy. Tak ostrej wymiany zdań nie słyszano na sesji od dawna, a cierpkie słowa usłyszeli nie tylko członkowie speckomisji, ale też obecny na sali red. naczelny Expressu Sochaczewskiego Jerzy Szostak.

Wniosek o wprowadzenie do programu obrad punktu dotyczącego wyników postępowania wyjaśniającego – ostatecznie zamkniętego przez prawników Wojewody „uniewinnieniem” - złożyła grupa radnych aktywnie działająca w sochaczewskich fundacjach i stowarzyszeniach.
Dyskusję na temat wyników postępowania rozpoczęła radna Daniela Cieślak. Przypomniała, że od 16 grudnia 2008 roku, w stosunku do grupy radnych toczyło się postępowanie wyjaśniające w sprawie ewentualnego naruszenia prawa. Postępowanie to prowadziła doraźna komisja rady, a następnie służby prawne Wojewody.
- 4 maja br. dostałam wiadomość, że jeśli chcę poznać stanowisko Wojewody w mojej sprawie, to mam sobie kupić „Ekspres Sochaczewski”. Z niedowierzaniem przeczytałam, że o stanowisku w naszej sprawie Wojewoda zawiadomił pana Stanisława Wachowskiego pismem z 15 kwietnia 2010 roku, a więc już na sesji 27 kwietnia mogliśmy poznać jego treść. Zupełnie niewytłumaczalne i niezrozumiałe zachowanie członków komisji spowodowało, że czwórka prześwietlanych radnych jeszcze tego samego dnia musiała wystąpić do służb prawnych wojewody z wnioskiem o udzielenie pisemnej informacji o wynikach postępowania – mówiła D. Cieślak.
Przytoczyła odpowiedź prawników Wojewody, którzy informowali, że (…) „ organ nadzoru po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego w przedmiotowej sprawie, nie widzi podstaw do ewentualnego wygaśnięcia mandatów radnych Danieli Barbary Cieślak, Teresy Kozbuch, Sławomira Szadkowskiego i Barbary Zduńczak. Na podstawie zebranej dokumentacji w przedmiotowej sprawie wynika, iż wyżej wymienieni radni nie prowadzą działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy w rozumieniu artykułu 24f ustawy z dnia 8 marca 1990 r roku o samorządzie gminnym. Ponadto należy wskazać, iż podmioty, w których radni Daniela Cieślak, Sławomir Szadkowski, Barbara Zduńczak pełnią funkcje członków zarządu, nie widnieją w KRS jako przedsiębiorcy. Natomiast radna Teresa Kozbuch prowadzi działalność gospodarczą jednoosobową na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej. Działalność prowadzi na straganach i targowiskach w różnych miejscowościach, w miejscach wyznaczonych, między innymi na terenie targowiska w Sochaczewie, i z tego tytułu uiszcza stosowne opłaty”.
Daniela Cieślak kilka razy zapytała członków speckomisji, co stanęło na przeszkodzie, że na sesji 27 kwietnia Rada Miejska nie została oficjalnie zapoznana ze stanowiskiem organu nadzoru kończącym postępowanie?
- Uważam, że radzie ta informacja się należała. A poza tym komisja – tu cytat z protokołu z 18 grudnia - „miała oczyścić atmosferę”, (…) więc radni dbający o prestiż rady nie powinni z przekazaniem tej dobrej wiadomości zwlekać. Państwo, zwracam się tu do radnych, którzy pracowali w komisji, wybraliście inną drogę. W wydaniu Expresu Sochaczewskiego z 4 maja br. zamieściliście prowokacyjny artykuł pod tytułem „polowanie na radnego”. No i prowokacja się udała. 11 maja w „Ziemi Sochaczewskiej” ukazała się odpowiedź wiceburmistrza, którego to obarczyliście Państwo odpowiedzialnością za tę długotrwałą lustrację. Nawiasem mówiąc, nie znalazłam w protokołach sesji żadnego zapisu potwierdzającego, że to burmistrz Żelichowski wskazał radnych do lustracji gospodarczej. (…) To, co się wydarzyło, jest dla mnie przykrym doświadczeniem, ale niesie ono pozytywne przesłanie. To, że wojewoda nie dopatrzył się naruszenia prawa przez tę czwórkę radnych, daje ludziom aktywnym, działającym na różnych płaszczyznach, możliwość pełnienia funkcji radnego i pracy społecznej na rzecz dobra wspólnego – zaznaczyła D. Cieślak.
Warto przypomnieć, że speckomisja badała sytuację prawną wszystkich radnych (prócz J. Chociana, który złożył mandat), a w jednej z lokalnych gazet kilka razy wskazywano z nazwiska 7 radnych. Na kolejnych etapach prac speckomisji z 7 radnych została 4 („uniewinniono” Juliana Tasieckiego i Witolda Antuszewicza, a Józef Chocian zrezygnował z pracy w RM), wobec której nie potrafiono podjąć decyzji, czy zachodzą przesłanki do wygaśnięcia mandatu radnego.
Żal do komisji i dziennikarzy jednego z tygodników miał Witold Antuszewicz, który stwierdził, że media podawały nazwiska radnych, przez co „nasza godność została naruszona, (…) byłem szargany przez kolegów, to było bardzo niemiłe. (…) Zostaliśmy ośmieszeni bezgranicznie – i komisja w mediach powinna nas za to przeprosić.”
Członek speckomisji Edward Stasiak bronił siebie i kolegów, zwracał też uwagę, że Komisja była wybrana jednogłośnie przez Radę Miejską. „Nasza praca była bardzo trudna i przykra jednocześnie. (…) Państwo domagacie się dzisiaj przeprosin? To my domagamy się przeprosin, za naszą ciężką pracę, trudną pracę, bo nas żeście zobowiązali, jednogłośnie Rada Miejska nas zobowiązała do wykonania zadania, zgodnie ze statutem. I my to zadanie wykonaliśmy w sposób uczciwy, właściwy, konkretny, nie ubliżając nikomu. (…) Pomówieni zostaliśmy za to, przykrości różne, i dzisiaj, panie Witoldzie, pan domaga się przeprosin? To ja oczekuję przeprosin”.
Witold Antuszewicz odparł, że gdy wybierano komisję, „to nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to będzie takie świństwo. Kto się spodziewał czegoś takiego?”
W podobnym tonie wypowiadał się Julian Tasiecki, którego przez półtora roku znajomi pytali, „jesteś tym radnym, czy nie jesteś radnym? Odbierałem to jako zarzut – czy jesteś honorowy, czy nie jesteś honorowym, jesteś winny czy nie jesteś winny?"
Zdaniem J. Tasieckiego zarówno redaktor Szostak, jak radny Wachowski powinni zdobyć się chociaż na „grzecznościowy gest” i przeprosić.
Ostro o kolegach ze speckomisji wypowiedziała się także Teresa Kozbuch, która stwierdziła, że nie domaga się przeprosin, bo nikt nie ma odwagi tego zrobić. Pytała, dlaczego nikt z członków komisji nawet prywatnie nie powiedział, jaki jest wynik postępowania, a pierwszy o decyzji wojewody powiadomiony został…Express Sochaczewski. Dodała, że gazeta wielkim drukiem, na 1 stronie informowała o „radnych do wymiany”, a o oczyszczeniu z zarzutów czytelnicy dowiedzieli się z małego tekstu, drobnym drukiem.
Słowa żalu do kolegów ze speckomisji skierował również Sławomir Szadkowski, który stwierdził, że źle się stało, iż tak istotna informacja o uniewinnieniu grupy radnych nie została przedstawiona na sesji, tylko przekazana do prasy. Dodał, że od 20 lat pomaga dzieciom, młodzieży i dorosłym wyjść z nałogu narkotykowego, nie poświęcił tych lat na gromadzenie dóbr, ale pracę z zagubionymi i nikomu nie życzy, by w podziękowaniu otrzymał takie cięgi, jak on. Pytał, też, czy macie Państwo tyle odwagi cywilnej, by uderzyć się w pierś?
Zupełnie odmiennego zdania był Stanisław Wachowski: „Cały czas nam się insynuuje, że popełnialiśmy błędy, że państwa przedstawialiśmy w złym świetle. W jakim? Czy my to co podawaliśmy to było nieprawdą? Czy te informacje zawarte w protokółach, w informacjach były nieprawdą? Jeżeli tak, to proszę podać przykłady.”
Podobnie Przewodnicząca Rady, członek speckomisji, Danuta Radzanowska, pytała lustrowanych kolegów, dlaczego głosowali za powołaniem komisji, a jeśli nie byli zadowoleni z jej pracy, dlaczego nie złożyli wniosku o uchyleniu uchwały powołującą ją do życia? Burmistrzowi zarzuciła, że nie byłoby całej sprawy, gdyby B. Czubacki dał 3000 zł na zatrudnienie niezależnego prawnika oceniającego zebrany materiał. Po tej sugestii, T. Kozbuch stwierdziła, że trudno mówić o niezależności prawnika, jeśli szef speckomisji wymienia jego imię, nazwisko i adres, poleca znajomego mecenasa.
Innego zdania była Bogusława Cieślak, która stwierdziła, że komisja pracowała dla dobra „lustrowanych” i nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo okazało się, że wszystko jest w porządku…
Na zakończenie Witold Antuszewicz „przeprosił” speckomisję słowami „przepraszam szanowną komisję za to, że zostałem opluty”.
Dyskusję podsumował burmistrz Bogumił Czubacki, który stwierdził, że jego słowa, wypowiedziane na sesji półtora roku temu, stały się prorocze. „Powiedziałem wtedy, że w trosce o autorytet rady uważam, że Państwo nie powinni dalej tej sprawy podgrzewać. Jeszcze musiałem wyjaśniać, co to znaczy podgrzewać, bo już doszukiwano się złych intencji z mojej strony”. Burmistrz, podobnie jak Teresa Kozbuch podkreślił, że nieporozumieniem byłoby zatrudnianie za 3.000 zł prawnika, którego z imienia i nazwiska wskazywał szef speckomisji, gdyż od radcy oczekiwano daleko idącego obiektywizmu. „I dlatego powiedziałam: to niepotrzebne wydawanie pieniędzy, ta sprawa powinna być zamknięta. (…) Cieszę się jednak, że na dzisiejszej sesji zakończyliśmy ten rozdział i więcej nie będziemy wracać do tej sprawy.”

daw

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Daniel Wachowski 2010-06-11 13:21:28

    Nikt w BIP nie umieścił sprawozdania, ponieważ oficjalnie nie miał do niego dostępu. Jeśli mowa o takim obowiązku, to każdy Wydział i Referat UM odpowiada za publikację swoich dokumentów, generowanych w danej komórce i jestem przekonany, że gdyby Biuro Rady Miejskiej otrzymało kopię raportu z prośbą o umieszczenie w BIP, ten trafiłby do sieci. Komisja rozdała płyty CD z raportem tylko radnym. Na sesji nigdy nie pojawiła się "wersja papierowa", by mogli się z nią zapoznać także inni, choćby dziennikarze spoza Sochaczewa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Masłowski 2010-06-09 12:14:13

    Podsumowując dodam od siebie (byłem członkiem komisji), że nie wiem, za co miałbym przepraszać. Jest tu na portalu esochaczew.pl kilka artykułów prasowych, w których ewidentnie widać, kto kogo obrażał. Teraz Ci "pokrzywdzeni" domagają się nieuzasadnionych przeprosin. Szkoda, że nikt z UM nie pofatygował się umieścić w BIP-ie sprawozdania komisji. Jestem przekonany, że każdy, kto zapoznałby się z treścią tego sprawozdania nie znalazłby nic ponadto, co jest powszechnie znane i jawne.
    Pozwolę sobie na nie komentowanie decyzji Wojewody.
    Również bez komentarza pozostawiam treści publikacji prasowych zarówno w Expresie, Echu Powiatu czy Ziemi Sochaczewskiej.
    Nie miałem wpływu na to, co wypisują media o radnych wymienionych w sprawozdaniu jak i o samej komisji w komentarzach radnych wskazanych w raporcie.
    Na koniec dodam, że ustawa o samorządzie gminnym w przedmiocie zakazów i łączenia mandatu radnego z innymi funkcjami pozostawia zbyt szerokie pole interpretacji prawnej.
    Każdy przypadek może być różnie oceniany przez różnych prawników.
    Stąd też zdarza się, że zapadają bardzo krzywdzące orzeczenia karcące za aktywność społeczną.
    Durne prawo, ale prawo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama