Reklama

Szpital na perypetiach - kontrowersje

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
20/08/2004 12:50
Kilka ostatnich informacji z sochaczewskiego szpitala wywołało w różnych kręgach dość ożywioną dyskusję na temat przyszłości tej ważnej w mieście placówki. Dlatego postanowiliśmy włączyć się do niej i zapytać o parę, jak się wydaje, istotnych spraw jej dyrektora Michała Milczarka.
- Podobno sprywatyzował pan szpitalne laboratorium?
- Nie jest to prawda. Firma, która wygrała przetarg jest jedynie operatorem laboratorium. Jest to, stosowana już wcześniej przez innych, forma przekazywania różnych rodzajów działalności prywatnym podmiotom. Firma ta przejęła 1 sierpnia część sprzętu, ale posiłkuje się także sprzętem własnym, ponieważ prowadzi już podobne laboratoria w wielu innych ośrodkach w kraju. Użyczyliśmy jej również pomieszczenia w szpitalu, i została zobowiązana do tego, aby zainstalować u nas analizatory nowszej generacji, a także skomputeryzować laboratorium i doprowadzić końcówki systemu do oddziałów lekarskich, dzięki czemu będzie możliwe szybsze, otrzymywanie wyników. Umowa z tą firmą podpisana została na pięć lat. Potem będzie następny konkurs.
- Co z ludźmi, którzy pracowali w szpitalnym laboratorium?
- Również przejęła ich ta firma. Wszystkie, bodajże 34 osoby mają zapisane w umowie zapewnienie, iż nowy pracodawca przez rok nie zwolni ich z pracy. Również pensje nie ulegną zmianie. A wracając do funkcjonowania laboratorium to zdecydowanie zwiększą się jego możliwości, bo będziemy mogli korzystać z całej sieci posiadanej przez firmę. W takiej sytuacji opłaca się zbierać w jednym punkcie wszystkie nawet bardzo rzadkie badania. I będą one tam wysyłane. Ale to robiliśmy już wcześniej.
- Wobec tego, co szpital zyskał na tej operacji?
- Wprowadzenie komputeryzacji zminimalizuje, naszym zdaniem, błędy. Nastąpi szybsze dostarczanie wyników. Wprowadzenie systemu zamkniętego dla pobierania materiału poprawi bezpieczeństwo. Zarówno pacjenta jak i personelu, bo zmniejszy się ryzyko zakażenia. Również i finansowo spodziewamy się pewnych oszczędności, bo firma zaproponowała niższe ceny badań od tych, które musieliśmy płacić dotychczas. W dużym systemie bowiem zawsze koszty są niższe. Chcę dodać, że dla pacjentów nie zmieni się nic. Nie będzie żadnych dodatkowych opłat. I mogli będą w tym samym miejscu uzyskać wyniki nawet rzadkich badań, które do tej pory trzeba było robić gdzie indziej.
- Czy jest to dobra tendencja, że szpital pozbywa się swoich fragmentów, takich jak właśnie laboratorium, wcześniej pralnia. Była też próba, na razie nie udana, pozbycia się kuchni. Ten los spotkać może również na przykład rentgen czy rehabilitację?
- Szpital jest na własnym rozrachunku więc musimy bardzo dokładnie liczyć wydatki, trzeba minimalizować koszty, żeby się zmieścić w zaplanowanym budżecie, i aby móc usatysfakcjonować zarówno pacjentów, jak i pracowników.
- A propos pracowników, to mówią oni, że trzyma pan pensje żelazną ręką i pod tym względem nie są chyba specjalnie zadowoleni. Podobno dyscyplina finansowa jeśli chodzi o wynagrodzenia jest bardzo twarda.
- Chciałbym więc przypomnieć wszystkim, że kiedy obejmowałem funkcję dyrektora w kwietniu 2003 roku, zastałem w szpitalu 3 i pół miliona zobowiązań wymagalnych. Groziło to sprzedażą długu i komornikami na naszych kontach. I dopóki ten dług nie zostanie spłacony trudno mówić o poluzowaniu finansowej dyscypliny. Obecnie dług niewiele przekracza milion złotych, czyli, że w ciągu kilkunastu miesięcy spłaciliśmy ok. 2,5 mln zobowiązań. U nas wynagrodzenia może nie rosną, ale przynajmniej są płacone w terminie, natomiast jest wiele takich szpitali, gdzie z tym są problemy, ponadto nie są płacone składki ZUS, albo ubezpieczenie.
- Jak podała jedna z gazet pojawił się podobno list otwarty pracowników szpitala, którzy domagają się wypłacenia tzw. trzynastek oraz podwyżek przyznanych w ramach „ustawy 203”, czy mógłby pan to skomentować?
- Treści tego listu nie znam, ale uważam, że sprawa „trzynastek” dawno jest już uregulowana. Jeszcze w roku 1999, kiedy szpital przekształcał się z jednostki budżetowej w zakład samodzielny, pracownicy stracili prawo do trzynastek, które przysługiwały wcześniej. Jednak te pieniądze nie zostały pracownikom zabrane, gdyż dokonano wówczas regulacji podnoszącej wynagrodzenie o 11 proc., czyli włączono trzynastki do pensji. A więc w tej formie cały czas ją otrzymują. Sądowy proces, który się w tej sprawie toczy, bo pewna grupa pracowników wystąpiła z roszczeniami, toczy się z powodów proceduralnych, gdyż ówczesne kierownictwo zakładu nie dopilnowało wszystkich związanych z tą zmianą procedur, są więc wątpliwości co do interpretacji tamtego posunięcia. Natomiast „ustawa 203”, to sprawa skomplikowana. Przypomnę bowiem, że jest to słynna ustawa, która nakazała podwyższenie wynagrodzeń bez wskazania źródła finansowania. Trybunał Konstytucyjny wypowiedział się w tej sprawie jasno, iż to Skarb Państwa powinien dać pieniądze na wypłatę tych podwyżek. Natomiast tych pieniędzy do dnia dzisiejszego nie ma. mimo to myśmy przecież za rok 2001 i 2002 wypłacili pracownikom te kwoty, co przyczyniło się również do kłopotów finansowych szpitala.
- Jak mówimy o pieniądzach, to ostatnio, nieco komentarzy wywołała nagroda jaką otrzymał pan od starostwa. Suma 15 tysięcy złotych poruszyła wyobraźnię wielu pracowników szpitala, w tym również lekarzy i pielęgniarek, zarabiających często po kilkaset złotych miesięcznie.
- Nagrodę tę uznaję, jako docenienie przez zarząd powiatu mojej pracy i sukcesu tego szpitala, bo myślę, że Sochaczew się nie ma czego wstydzić. Szpital się rozwija, jest dokonywanych w nim coraz więcej nowych świadczeń i zabiegów, choćby w zakresie chirurgii wątroby, zabiegi laparoskopowe, które zwiększyły się trzykrotnie, zabiegi na jelicie grubym, na tarczycy. Coraz więcej problemów zdrowotnych możemy rozwiązać tutaj na miejscu.
- Od dawna już mówi się w Polsce głośno, że szpitale będą przekształcane w spółki, w których większość, lub nawet całość udziałów otrzymają samorządy.
- Ustawa ta utknęła w Sejmie i nic się z nią na razie nie dzieje, więc z mojej strony jako dyrektora nie ma w tej chwili żadnych ruchów w tym zakresie. Moim zdaniem cały projekt tej ustawy musi być głęboko zmieniony i raz jeszcze przemyślany, dlatego, że proponowana tam formuła jest jak myślę gorsza od formuły samodzielnego publicznego ZOZ-u.
- Z tego co wiem sochaczewski szpital ma problemy kadrowe, które wynikają niestety z ogólnej tendencji odpływu poszukiwanych fachowców do większych miast. W naszym przypadku najczęściej do Warszawy. Najczęściej w tym kontekście mówi się o pielęgniarkach.
- Niestety tak, trzeba bowiem pamiętać o tym, że w ich przypadku dopływu tzw. świeżej krwi nie ma. polikwidowano licea pielęgniarskie, a zgodnie z wymogami unijnymi pielęgniarka musi mieć wyższe wykształcenie. A takich kadr jest bardzo niewiele. W Warszawie na wydziale pielęgniarskim wyższych studiów jest zaledwie 250 osób, bo w tej grupie zawodowej nie ma zastępowalności. W tej chwili brakuje ok. 20 pielęgniarek, a w sumie pielęgniarek z położnymi jest 250.
- Jak więc temu zapobiec, zwłaszcza, że odchodzą i pewnie będą odchodzić głównie pielęgniarki młode, prężne, a zostaną te, które mają już tu rodziny, dzieci, mieszkania… Czy aby zatrzymać te pierwsze trzeba im będzie więcej płacić?
- Na razie nie chciałbym ogłaszać metod jakie zastosujemy, wymagają one jeszcze szeregu konsultacji.
- Co będzie, jeśli pielęgniarki jednak, nie przestaną odchodzić?
- Nie wiem, spodziewam się, że będzie to rozwiązanie na poziomie krajowym. Można sobie wyobrazić, że tak jak istnieją w Polsce agencje, które wysyłają nasz personel medyczny do pracy w Niemczech czy innych krajach, tak mogłyby one również sprowadzać do nas potrzebnych fachowców.
- Ze Wschodu?
- Nie wiem. Ale być może…
Rozmawiał Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama