Po 10 kwietnia leki staniały średnio o 20% - mówi minister zdrowia. Leki zdrożały o kilkanaście procent - odpowiadają Mariuszowi Łapińskiemu kasy chorych, pacjenci, aptekarze. Kto ma rację?
- Prawda jest taka, że leki zdrożały. Pan minister zapowiadał, że obniżka będzie widoczna, odczuwalna przez pacjentów, ale stało się inaczej. Leki za które wcześniej płacono kwotę ryczałtową, czyli 2,50 zł; preparaty płatne w 30 i 50% przeszły na listę 100%. Nie są to wprawdzie duże kwoty, kilka złotych na jednym opakowaniu, ale dla ludzi często kupujących dany lek, to poważny wydatek. Wszyscy pytają, czy leki są tańsze. Nie są. Nie wdając się w szczegóły, obniżka dotyczy może co piątego preparatu - mówi Joanna Badyńska farmaceuta z apteki NOVA w Sochaczewie. Cała grupa leków leczących choroby sercowe i naczyniowe przeszła na stuprocentową odpłatność. Dla kogoś, kto miał wcześniej zapłacić za opakowanie 5 złotych, a teraz płaci 11-12 złotych, jest to problem. Większość syropów wykrztuśnych (Ambrosol, Mucosolvan) zdrożała, wykreślono je z listy o odpłatności 30 lub 50% i wprowadzono na listę pełnej, 100 procentowej odpłatności. Podobnie leki na prostatę (Poldanen, Tadenan), preparaty antybiegunkowe (Nifurokasazyd). Podniesiono także ceny większości antybiotyków. Fakty mówią same za siebie. Leki hormonalne i antykoncepcyjne były w części refundowane, teraz za zdecydowaną większość preparatów odpłatność wynosi 100%. Osoby cierpiące na astmę, chorobę przewlekłą, przed 10 kwietnia za 30 pastylek najpopularniejszego leku o nazwie Foradil płaciły 2,50 zł; teraz za 60 pastylek... 48 złotych. Podobnie Serevent Dysk kosztujący wcześniej 2,50 zł zdrożał do 7 złotych. Jak
mówi J. Badyńska, większość preparatów przynoszących ulgę astmatykom jest droższa. Z „obniżki” ogłoszonej przez ministra zdrowia jakoś nie cieszą się cukrzycy. Ponieważ jest to choroba przewlekła, wymagająca stałego podawana leków i badania poziomu cukru we krwi, zdecydowana większość leków na cukrzycę kosztowała kilka złotych. Za Metformax chorzy płacili 2,50 zł, natomiast za Siofor 3,06 zł. Teraz za każdy z tych leków płacą kilkanaście złotych. - Paski do badania poziomu cukru miały kosztować tyle, ile przed zmianami na liście leków. Pasków nie ma w hurtowniach od dwóch miesięcy i nie wiadomo, kiedy będą. Właściciele hurtowni mówią nam, że na razie nic nie wiedzą, ale docierają do nich sygnały, że za jeden pasek pacjent zapłaci 6-7 złotych. Czy to jest obniżka? - pyta J. Badyńska. Chorzy muszą codziennie badać poziom cukru, od wyniku testu zależy jaką dawkę insuliny mogą przyjąć. Pasków nie ma od dwóch miesięcy, ale na razie cukrzycy jakoś sobie radzą. Cierpiący na tę chorobę od lat, wiedzą, ile insuliny mogą przyjąć. A co z osobami, u których chorobę wykryto niedawno? Dawkują „na oko”, na wyczucie, licząc że nic złego się nie stanie. A może się stać.
Pomyłka może oznaczać w skrajnych przypadkach zapadnięcie na śpiączkę. Dramat przeżywają rodzice mający dzieci cierpiące na alergie pokarmowe. Dotychczas zakup specjalnego mleka był w części refundowany, za jedno opakowanie należało zapłacić 2,50 zł. Po „obniżce” paczka Nutramigenu lub Bebilonu Pepti kosztuje ok. 15 zł. - Kilka dni temu do apteki przyszedł mężczyzna, poprosił o 6 opakowań Nutramigenu. Jeszcze 3 tygodnie temu zapłaciłby 15 złotych, a rachunek wyniósł 90 złotych. Rodzice płaczą i płacą, przecież dzieciom uczulonym nie można podać zwykłego mleka. Przed 10 kwietnia kraj obiegła pogłoska, że mleka zdrożeją. Okazało się, że plotka była prawdziwa. Zapobiegliwi kupowali po 10-15 opakowań, w niektórych aptekach mleka zabrakło.
Mniej zapłacimy za... Najpopularniejsze leki przeciw grupie i katarowi nie podrożały, ale też nie staniały. Nadal są drogie, nie na kieszeń przeciętnego Kowalskiego. Za zwykłą Polopirynę S trzeba zapłacić prawie 4 złote. Mniej kosztuje Ranigast leczący wrzody żołądka. Przed 10 kwietnia za jedno opakowanie apteki żądały 7-8 złotych, obecnie 5 zł. Mniej zapłacimy także za niektóre maści antyalergiczne i na problemy skórne (Elocom, Dermovate), które potaniały o 3-5 złotych. Aptekarzy postawiono w trudnej sytuacji. Minister mówi publicznie, że leki tanieją a wyliczenia kas chorych, lekarzy i aptekarzy są błędne. Minister Łapiński sugeruje wręcz, że to apteki i hurtownie leków podniosły marże, chcą przy okazji rewolucyjnych zmian zarobić. - Jak my mamy ludziom tłumaczyć, że marża została na tym samym poziomie? Jak przekonać, że za leki, które wcześniej kosztowały 120 - 150 złotych teraz trzeba zapłacić 200 zł? - mówi Joanna Badyńska. Pacjenci z niepokojem patrzą w przyszłość. Minister Łapiński zapowiedział, że zmiany na listach leków refundowanych będą wprowadzane co trzy miesiące. Strach pomyśleć, jakie „obniżki” czekają nas w lipcu. Daniel Wachowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
koszmarnie napisany tekst.