Danuta Radzanowska, przewodnicząca Rady Miasta Urlop spędziłam bardzo pracowicie, nie wyjeżdżałam niestety nigdzie, ponieważ tu, na miejscu, realizuję marzenie swojego życia i to pochłonęło mi wolne dni. Poza tym mam 90-letnią mamę, która nie może zostać bez opieki. Ale tęsknota za górami sprawiła, że choć na jeden dzień, ale wyrwaliśmy się z mężem, żeby przywitać się z górami. Byliśmy w Beskidzie Nowosądeckim w Żegiestawie i Zakopanem, aby pooddychać powietrzem gór… i do domu. Andrzej Grabarek, przewodniczący Rady Powiatu Wybrałem się w tym roku na dwa tygodnie do Władysławowa nad polskie morze. Ale niestety w sierpniu było zimno i wietrznie, więc nie było mowy o kąpieli. Pozostały spacery i zwiedzanie. Zwiedziliśmy Puck, Jastarnię. Ciekawostką, która mi utkwiła, była atrapa znicza olimpijskiego, który płonął i płynął w Alei Sportowych Gwiazd przez cały czas trwania igrzysk w Pekinie. „Płynął”, gdyż umiejscowiony został w środku fontanny. Bogumił Czubacki, burmistrz Sochaczewa W czasie wakacji na urlop zbytnio czasu nie było, ale nieco wcześniej udało mi się wyjechać z mamą do Chicago, do moich braci. Oni to właśnie zafundowali mi pobyt wypoczynkowy w Cancun, kompleksie ośrodków wczasowych, położonych na południu Stanów w pobliżu Kuby, na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej. Jest to miejsce, w którym temperatura przez cały rok jest jednakowa - 26-300C. Dlatego głównym zajęciem turystów jest opalanie się i kąpiele. Miałem ponadto okazję zobaczyć słynne piramidy indiańskie z kamienia, mające ciekawą historię oraz rytualne znaczenie. Nadmorskie atrakcje kulinarne oczywiście również tam były, ale wyglądały trochę inaczej. Zapamiętałem na przykład olbrzymią, o dwumetrowej średnicy patelnię, na której pieczone były wszystkie chyba morskie stworzenia do wyboru dla turystów. Czesław Chodakowski, wójt gminy Nowa Sucha Jestem pierwszy dzień na wakacjach. Między 7.00 a 9.00 miałem wolne, ale potem dostałem telefon i trzeba było załatwiać sprawy służbowe. Teraz jest po 13.00, a śniadania jeszcze nie jadłem. Pewnie zjem je gdzieś około 14.00. Jak widać, na wakacje nie ma tu czasu. Udało mi się wyrwać z rodziną tylko na dwa, trzy dni w okolice Zakopanego, Krakowa i Rabki. Trudno mówić jednak o wypoczynku, skoro w ciągu dwóch dni zrobiło się 870 kilometrów. Tadeusz Koryś, starosta sochaczewski W tym roku urlop wykorzystałem wcześniej, przed wakacjami, i wybrałem się na organizowaną przez oo. franciszkanów i proboszcza parafii Niepokalanów pielgrzymkę do Ziemi Świętej, a więc do Egiptu i Izraela. Zwiedzaliśmy wszystkie miejsca związane z postacią Chrystusa, od narodzin do śmierci. Każdy dzień to było nowe przeżycie i w ogóle inaczej człowiek odbiera wszystko po wizycie w Ziemi Świętej niż przedtem. Coś w nas z tej atmosfery zostaje. Program pielgrzymki był napięty i, mimo ciągłych kontroli paszportów przez wojskowe posterunki, poruszaliśmy się szybko, ale w Egipcie mieliśmy trochę czasu wolnego na opalanie i kąpiel w kompleksie hotelowym. Byliśmy też nad Morzem Czerwonym i Morzem Martwym. Zapamiętałem lotnisko w miejscowości Taba, gdzie lądowaliśmy. Pustynia i żadnych zabudowań, tylko pas startowy, piasek i nic więcej. To robiło wrażenie, podobnie jak potężny mur między Izraelem i Palestyną. Podróżowanie autokarem też dostarczało przeżyć, bowiem przeważnie towarzyszyła nam eskorta żołnierzy z długą bronią. Dla bezpieczeństwa turystów oczywiście. Dariusz Sipak, komendant powiatowy policji Właściwie cały urlop poświęciłem na zaległe prace w ogrodzie i domu, ale były też krótkie, trzydniowe, wypady z rodziną. Byliśmy w Częstochowie, ale nie na pielgrzymce, a także w Malborku. Lubię zwiedzać stare zameczki, historyczne warownie, pokazywać to dzieciom, żeby naocznie poznawały dzieje naszego kraju. A mam z kim zwiedzać, bo mam dwóch chłopaków i dziewczynę, od 11 do 19 lat. Krzysztof Sieczkowski, dyrektor ZKM W czasie sierpniowego urlopu byłem kilka dni na Pomorzu Zachodnim w okolicach Złocieńca i Połczyna Zdroju nad jeziorem Siecino, gdzie moja siostra ma działkę. Jezioro to ma pierwszą klasę czystości, co w Polsce jest rzadkością. Kąpiel w tej wodzie to przyjemność, z czego podczas pobytu korzystałem. Jest tam taka ciekawostka. Otóż między Złocieniem a Połczynem znajduje się w pełni profesjonalna ścieżka rowerowa stworzona na nasypie kolejowym w miejscu, gdzie dawniej była linia kolejowa łącząca obie miejscowości, mająca ok. 30 km. Również jeździłem tą ścieżką. To w ogóle piękne tereny, czyste, nie jak na Mazurach, i jeszcze nie odkryte. Urlopu nie było dużo, bo wcześniej wykorzystałem już go na pobyt, po raz pierwszy w życiu zresztą, w sanatorium w Sopocie. Skoczyliśmy więc jeszcze na dzień do Ustronia Morskiego, żeby się wykąpać w morzu, choć woda bardzo zimna, zaledwie 190C, ale lubię bałtycką wodę, bo w niej dopiero czuje się przyjemność kąpieli. Paweł Kubiak, komendant powiatowej straży pożarnej Tegoroczny urlop spędziłem nad polskim morzem w Kołobrzegu. O kąpieli nie było mowy, bo w czerwcu, kiedy tam byłem, woda była zbyt zimna, ale słońce grzało i można było się opalać, więc nie mogę narzekać. Nie było też tłumów, bo było to właściwie przed sezonem. Poza tym wszystkie nadmorskie atrakcje - zwiedzanie portu rybackiego, ryby smażone przy plaży, zwłaszcza lubię dorsza i sandacza. Na pytanie, czy coś się tam paliło, że musiałbym gasić, muszę odpowiedzieć, że nie. Nie paliły się też do mnie wczasowiczki, bo byłem z żoną.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze