Wywiad z Konradem Pisarkiem, rugbistą MKS Orkan Sochaczew
Tygodnik Ziemia Sochaczewska
03/03/2004 11:45
Przez chwilę byłem terrorystą Z Konradem spotkałem się na siłowni, gdzie szykuje formę przed zbliżającą się rundą wiosenną. Ten najszybszy w Polsce skrzydłowy (50 m w 5,78 s i 100 m poniżej 11,00 s) swoim podejściem do rugby może zadziwiać. Sam dba o swoje przygotowanie fizyczne, a trening to dla niego przyjemność. O takich zawodnikach trenerzy wszystkich drużyn śnią po nocach. Ten urodzony w 1979 mężczyzna ma na swoim koncie 4 medale zdobyte w kategoriach juniorskich (2 srebrne i 2 brązowe). W seniorach największe osiągnięcia to: · trzykrotne Mistrzostwo Polski (2001, 2002, 2003) Seniorów w rugby 7 · tytuł Rugbisty Roku’2002 Rugby 7 · wybór do najlepszej piętnastki rundy jesiennej I ligi · należy do grona najczęściej przykładających (9 razy) · w kadrze seniorów 15 rozegrał 7 oficjalnych spotkań, zdobywając 20 pkt. (4 przyłożenia) · w kadrze rugby „7” gra nieprzerwanie od 1997 roku · gra na pozycji skrzydłowego, waży 80 kg przy wzroście 183 cm. Poniżej rozmowa z sympatycznym zawodnikiem - Poprzedni wywiad przeprowadziłem z tobą prawie 6 lat temu. To szmat czasu. Co w tym okresie działo się w twoim życiu? - Przede wszystkim skończyłem szkołę, zdałem maturę i zostałem studentem wydziału mechanicznego Wojskowej Akademii Technicznej. Ponadto przez cały czas gram w rugby. Mam za sobą występy w reprezentacji seniorów. Większe osiągnięcia mam w rugby „7”. Trzy razy z Orkanem zdobyłem Mistrzostwo Polski, uczestniczyłem jako reprezentant Polski w turniejach o Mistrzostwo Europy w Heidelbergu. W 2002 roku zostałem wybrany „Rugbistą Roku Rugby 7”. Od 2001 roku pracuję jako ratownik na basenie „Orka” - Czy nadal bardziej odpowiada ci rugby siedmioosobowe? - Tak. Na boisku mam więcej swobody. Mogę lepiej wykorzystać swoje atuty, przede wszystkim szybkość, wytrzymałość, zwrotność oraz technikę indywidualną. - Czym jest dla ciebie rugby? - Do tej pory to styl życia, sposób spędzania czasu. To rugby ukształtowało moją duszę i ciało. - Co byś robił, gdybyś nie grał w rugby? - Byłbym lekkoatletą. - Który z meczów uważasz za najgorszy? - W czasach juniorów na pewno była to przegrana z Ogniwem w finale Mistrzostw Polski w 95 roku. Z seniorów, najgorzej wspominam mecz z jesieni 2003, z Budowlanymi Lublin. Byłem w nim zupełnie nie wykorzystany. Przegraliśmy, chociaż powinniśmy zwyciężyć. W rugby „7” – był to turniej w Heidelbergu, również w 2003 roku. Już w pierwszym meczu z Niemcami doznałem kontuzji tuż po przyłożeniu. Do końca zawodów już nie grałem, a nasza reprezentacja, chociaż miała spore szanse, nie awansowała do Mistrzostw Świata. - A twoje najlepsze występy? - Na pewno był to mecz z Budowlanymi Łódź w 1996 roku. Walczyliśmy o awans do finału Mistrzostw Polski Juniorów. Wygraliśmy pewnie 24:5, a ja zdobyłem 19 punktów. W „piętnastkach” seniorów takiego wyniku jeszcze nie było. W rugby „7” w Heidelbergu, w roku 2002, zabrakło mi dwóch punktów do tytułu najskuteczniejszego zawodnika Mistrzostw Europy. Mam nadzieję, że jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa. - Najlepszy przyjaciel z boiska… - … to nieżyjący Przemysław Błaszczyk. - Kto twoim zdaniem jest lub był najlepszym rugbistą? - W Polsce nie ma zdecydowanego lidera, ale najlepszy był chyba Grzegorz Kacała. Na świecie, Australijczyk David Campese, grał na skrzydle – tak jak ja. - Najlepszy trener to… - nie odpowiem personalnie, gdyż każdy, z którym miałem kontakt, coś mi przekazał, każdy był twórcą mnie jako rugbisty. - Czy interesuje cię wyjazd za granicę lub zmiana klubu? - Na dzień dzisiejszy nie. Muszę skończyć studia i podjąć pewne życiowe decyzje, czas się ustatkować. Jednakże nie wiem, jak się wszystko potoczy. Niewykluczone, że zagram w innym klubie, niekoniecznie w Polsce. - Co oznacza Fair-Play? - To szacunek dla przeciwnika, któremu mimo ostrej gry i walki nie można zrobić krzywdy. - A bójki w meczu? - Są dodatkową atrakcją dla kibiców. Często ustawiają przebieg spotkania. - Jakie jest twoje zdanie na temat zabronionego wspomagania? - Każdy dąży do jak najlepszych wyników. Nie należy robić tego za wszelką cenę. Gra się kończy, kończy się kariera, a życie potem jeszcze długo trwa. Doping to sprawa indywidualnego wyboru każdego zawodnika. - Gdybyś miał pewność, że doping pozwoli ci zdobyć medal olimpijski lub mistrzostw świata – czy zdecydowałbyś się na „branie”? - Nigdy nie będę miał takiej pewności. Rugby to gra zespołowa, jeden zawodnik nie jest w stanie wygrać meczu. By zwyciężać, potrzebny jest zgrany zespół. - Jakie są więc używki, które aprobujesz? - Alkohol – w odpowiedniej ilości, odpowiednim miejscu i czasie. - Dopadają cię kontuzje. Czy jest już wszystko w porządku? - Miałem kłopoty z prawym kolanem. Przeszedłem operację, jestem po rehabilitacji, trenuję i wracam do formy. - Jakie są więc twoje mocne i słabe strony? - Mocną jest gra w ataku, słabszą w obronie, gdyż zbyt mało ważę. - Przeciwko jakim drużynom gra ci się najłatwiej, a przeciwko, którym najtrudniej? - Nie ma takich drużyn, poziom mocno się wyrównał i przed każdym meczem muszę być bardzo skoncentrowany. - Co obecnie porabiasz poza boiskiem? - Trening, nauka i praca zajmują mi bardzo dużo czasu. W wolnych chwilach spotykam się z przyjaciółmi. Próbuję w ten sposób się relaksować. Lubię czynny wypoczynek – jazdę na rowerze oraz nartach. - Jakie są twoje plany na najbliższą przyszłość? - W kolejności to: skończenie uczelni, znalezienie odpowiedniej pracy, założenie rodziny. - O czym marzysz? - Poza sportem o: domu, samochodzie, szczęśliwej rodzinie i podróżach. Chciałbym zwiedzić wiele miejsc, w których jeszcze nie byłem. Marzenia sportowe mam dwa: zagrać w Mistrzostwach Świata w rugby „7” oraz zdobyć z Orkanem medal w lidze. - Jak sądzisz, czego brakuje Orkanowi, żeby wreszcie mógł zdobyć ten upragniony medal? - Dwóch rzeczy - silnej formacji młyna oraz zgrania drużyny, także poza boiskiem. - Jak oceniasz „młode” pokolenie? Czy zmieniło się od czasów, kiedy chodziłeś do liceum? - Tak i to nie na korzyść. Są dużo bardziej agresywni, często z powodu używek. Brakuje im szacunku dla innych ludzi. Większość z nich nic nie robi lub ćwiczy na siłowni, tylko po to, by być dużym i odstraszać, ewentualnie po to, by komuś przylać. - Na koniec tej miłej rozmowy, opowiedz jakieś niecodzienne wydarzenie związane z twoją karierą sportową. - Kilka miesięcy po ataku na World Trade Center, z reprezentacją Polski lecieliśmy na mecz międzypaństwowy. Wziąłem ze sobą plecak, z którym chodzę na uczelnię. Na lotnisku w Gdańsku zostałem uznany z terrorystę, gdyż w plecaku znaleziono m.in. cyrkiel. Na pytanie – Co mogę nim zrobić? Padła kategoryczna odpowiedź – Sterroryzować pilota. Zostałem poddany dokładnej rewizji, odebrano mi cyrkiel i dopiero wtedy wpuszczono na pokład samolotu. - Serdecznie dziękuję za ciekawą rozmowę.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze