Reklama

Zakończyło się z hukiem - relacja z sesji RM

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
11/10/2011 08:21
XIII sesja rady miasta
Za nami kolejna sesja rady miasta. Tradycyjnie było zgodnie, rzeczowo i sprawnie. Przerywnik obrad stanowił nieśpieszny wybór ławników sądowych. Wszystko wskazywało, że sesja zakończy się w równie pokojowej atmosferze. Nic bardziej mylnego. Finał stanowiło bardzo emocjonalne wystąpienie jednego z mieszkańców gminy Sochaczew.

Na początek radni zajęli się finansami. Wprowadzili zmiany do Wieloletniej Prognozy Finansowej, budżetu i uchwały dotyczącej dotacji dla zakładów budżetowych. Następnie wyrazili zgodę na zbycie działek. Potem przyszedł czas na Radę Działalności Pożytku Publicznego. W formie uchwały określono zakres jej działalności, organizację i tryb powoływania członków. Odczytano też protokół pokontrolny z wizytacji Zakładu Usług Pogrzebowych.
Po wyborze ławników do Sądu Okręgowego w Płocku i Sądów Rejonowych w Sochaczewie i Żyrardowie radni wrócili do spraw finansowych. Skarbnik Jolanta Brzóska poinformowała o realizacji budżetu za I półrocze 2011 r. Przyszedł też czas na pytania i wolne wnioski.

Drogowy dramat
Na tym zakończyła się „spokojna” część sesji. Mieszkaniec gminy Sochaczew Wojciech Dmoch powiedział, że sąsiadujące z jego działką schronisko dla zwierząt stało się przyczyną rodzinnych nieporozumień. On i jego siostry zostały poszkodowane przez działania wójta gminy Sochaczew Mirosława Orlińskiego., gdyż samochody dojeżdżające do schroniska „Azorek” rozjeżdżają drogę, która wkracza na należącą do Dmochów ziemię. Potwierdzają to pomiary dokonane przez geodetę. W ten sposób, w majestacie prawa, zawłaszczane są prywatne grunty. Wojciech Dmoch pisma w tej sprawie skierował nie tylko do rady miejskiej, rady gminy, wójta, ale i prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Granice cierpliwości
Emocjonalne wystąpienie zostało przerwane przez przewodniczącą Jolantę Gontę.
- Proszę o sformułowanie, czego oczekuje pan od rady - pytała. - Jest pan mieszkańcem gminy, my zajmujemy się sprawami miasta. Jeżeli chce pan przedstawić swój problem, możemy umówić się na spotkanie w mniejszym gronie. Moglibyśmy porozmawiać np. podczas posiedzenia komisji - zaproponowała.
Kolejne prośby o zadanie konkretnego pytania i określenie swoich żądań pozostawały bez skutku. Wojciech Dmoch kierował pretensje nie tylko do radnych, ale i do burmistrza.
Cierpliwość przewodniczącej wyczerpała się i odebrała przemawiającemu głos. Z braku kolejnych zgłoszeń, sesja została zamknięta.

Sesyjny bywalec
Po zakończeniu obrad poprosiliśmy przewodniczącą o komentarz.
- Moją decyzję dodatkowo wyjaśnię radnym na kolejnej sesji. Wielokrotnie powtarzałam, że sesja jest czasem na merytoryczną rozmowę. Nie mogę pozwolić na to, by głos zabierały osoby napastliwe, obrażające radnych. Przykład niedopuszczalnego zachowania obserwowaliśmy właśnie we wtorek - powiedziała. – Każdy może się wypowiedzieć. Jednak nie należy sesji traktować jako dodatkowego czasu przyjęć interesantów przez burmistrza. To on był głównym adresatem wypowiedzi pana Dmocha. Do burmistrza zostało też skierowane jego wcześniejsze pismo. Udzieliłam mu głosu, ponieważ sądziłam, że chce dowiedzieć się, co dzieje się w jego sprawie lub przekazać nam nowe informacje.
Temat dobrze zna wójt Mirosław Orliński. Wojciech Dmoch zabierał głos również podczas ostatniej sesji Rady Gminy.
- Pan ten jest mieszkańcem Ożarowa. Jego sprawa ciągnie się już od dłuższego czasu. Póki nie wypracujemy rozwiązania, nie chciałbym się wypowiadać - mówi dyplomatycznie Mirosław Orliński.

Karząca ręka przewodniczącej
My również nie chcemy wypowiadać się w kwestii problemów pana Dmocha i jego sióstr. Być może faktycznie schronisko stanowi dla nich uciążliwe sąsiedztwo. Możliwe też, że samochody wyjeżdżają poza granice drogi. Nie usprawiedliwia to jednak jego zachowania podczas obrad. Miejmy nadzieję, że zdecydowana reakcja przewodniczącej ostatecznie ukróci tego typu praktyki.
Jak przekazała nam Jolanta Gonta, odebranie głosu nie wyklucza wysłuchania właściciela działki w przyszłości.
- Jeżeli ten pan będzie chciał przekazać radnym nowe okoliczności sprawy, może to zrobić podczas kolejnych obrad. Musi jednak uszanować powagę sesji i wypowiadać się w bardziej kulturalnym tonie - powiedziała.
Agnieszka Poryszewska


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    dragon36 2011-10-12 18:45:08

    a to że gdzie by siwe nie było czy to na polu czy w budynku publicznym to trochę kultury powinno się zachować .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    tygrys33 - niezalogowany 2011-10-11 20:44:27

    dragon36 napisałeś o Panu Dmochu że "moim zdaniem porywczy jego stan i zachowanie na tej nieszczesnej drodze pozostawiał wiele do życzenia " co dokładnie miałeś na myśli???  

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dragon36 2011-10-11 16:27:23

     Pana Dmocha miałem okazję poznać jak był akurat jubileusz  Azorka ,wybrałem się tam bo były dni otwarte  imożna było porozmawiać jak i adoptować zwierzaka ,nie wiem ale odniosłem wrażenie że jest to człowiek raczej mało poczytalny ,rozumiem jego złość ale to co on tam wyprawiał to przerosło raczej zachowanie normalnej dorosłej osoby nie chcę sie tu rozpisywać ale moim zdaniem porywczy jego stan i  zachowanie na tej nieszczesnej drodze pozostawiał wiele do życzenia .Osobiście uważam że jak tak jest jak on twierdzi to można swój kawałek pola tak zabezpieczyć że nikt mu nie wjedzie tym bardziej że to raczej nie przypomina uprawianego kawałka ziemi tylko zwykły ugór.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama