Reklama

Zaorana droga - będą kolejne negocjacje

UrzÄ…d Miasta w Sochaczewie
31/08/2009 09:05
Nieoczekiwanie jednym z punktów obrad ostatniej sesji Rady Miejskiej (25.08) była dyskusja na temat konfliktu sąsiedzkiego, do którego doszło przy ul. Gawłowskiej. Przez dwa dni rodzina Państwa B. nie mogła dojechać do swojego domu, gdyż sąsiad zaorał drogę, z której bez przeszkód korzystała przez kilkanaście lat. Na sesję zaproszono wszystkie strony konfliktu.
Kilka lat temu UM zabrał się za porządkowanie spraw własności gruntów w rejonie ul. Gawłowskiej i Św. Brata Alberta. Okazało się wtedy, że dom rodziny Państwa B. nie ma zagwarantowanego dostępu do drogi publicznej a właściciele nieruchomości korzystają z dojazdu biegnącego przez pole sąsiada, Pana B.P. Inny układ dróg jest na obowiązujących mapach, a inny w rzeczywistości. Zaczęto badać dokumenty planistyczne sprzed 18 lat, sporządzane jeszcze przez Wojewódzką Radę Narodową i ówczesny Urząd Rejonowy, a chcąc wytyczyć drogę do domu Państwa B. zaproponowano korzystne dla wszystkich stron rozwiązanie. Wtedy wybuchł ostry konflikt międzysąsiedzki.
- Rozmowy na temat drogi toczą się w UM od wielu lat, ale są one konsekwentnie blokowane przez strony postępowania. W ostatnich miesiącach, podczas kilku spotkań ze stronami sporu wypracowaliśmy aż trzy warianty poprowadzenia lub zapewnienia rodzinie B. dostępu do drogi, które poparli sąsiedzi Pana B.P. i burmistrz, jednak B.P. forsuje swoją koncepcję, by miasto wykupiło znacznie większy pas ziemi i wytyczyło drogę w zupełnie innym miejscu, a ten wariant jest z punktu widzenia ratusza znacznie droższy i na dziś nieracjonalny – mówi z-ca burmistrza Jerzy Żelichowski.
Żeby połączyć posesję rodziny B. z ul. Św. Brata Alberta trzeba przejść przez dwie działki. Tyle wystarczy, by dokończyć budowę ul. Równoległej. Na jedną działkę miasto może wejść, gdyż porozumiało się z właścicielem, na drugą nie może, gdyż Pan P. nie wyraża zgody na sprzedaż paska ziemi pod przedłużenie ul. Równoległej. Pan P. chce, aby zamiast małej działki, rozwiązującej problem dojazdu, miasto wykupiło znacznie większą i wytyczyło na niej drogę. Nie ukrywa, że w ten sposób jego pole zyska na wartości, bo po podziale na mniejsze działki stanie się terenem budowlanym.
- Samorząd musi działać racjonalnie, gospodarnie i oszczędnie. Jeśli jest dobre, tanie, szybkie rozwiązanie, należy z niego skorzystać. Radni D. Radzanowska i S. Wachowski sugerowali podczas sesji, żeby wydać więcej pieniędzy i dać Panu P. to, czego żąda. A kto zagwarantuje, że za kilka lat nowa Rada Miasta nie wróci do tematu, a wtedy Komisja Rewizyjna stwierdzi, że zastosowano najgorsze z rozwiązań. Nie chcę się tłumaczyć przed prokuratorem, że zamiast kilkunastu tysięcy złotych ratusz wydał kilkadziesiąt lub więcej, a do tego panu B. P. zapewniono - na koszt miasta - dostęp do drogi, dzięki czemu podzielił pole na działki budowlane i bardzo korzystnie sprzedał. Oczywiście ma do tego pełne prawo, ale powinno to być poprzedzone przyjętym przez Radę Miasta planem zagospodarowania przestrzennego. Póki co, takie sprawy to pole działania CBŚ i CBA – powiedział po sesji J. Żelichowski.
Wiceburmistrz przyznał podczas sesji, że kilkanaście lat temu spraw nie dopilnowano, nie zagwarantowano notarialnie właścicielom domu prawa przejazdu przez działkę sąsiada, stąd kłopot. Dodał, że istnieje kilka rozwiązań, nie wymagających interwencji sądu, ale w każdym wariancie konieczna jest dobra wola wszystkich stron. Jest też wariant "specustawy drogowej", ale ten traktowany jest przez Urząd Miejski jako ostateczność.
Obecny na sesji Naczelnik Wydziału Gospodarki Gruntami T.J. Ćwiek przypomniał, że tylko sąd może nakazać właścicielowi działki udostępnienie gruntu sąsiadom (droga konieczna). Korzystanie z drogi leżącej na działce sąsiada jest jednak świadczeniem odpłatnym. Dodał, że teraz ratusz dokonuje podziałów nieruchomości na mniejsze działki (pola przeznacza się pod budownictwo mieszkaniowe jednorodzinne), i zdarzają się podziały warunkowe – gdzie do pojedynczych działek ujętych na planach nie ma dojazdu. Są to jednak decyzje zawierające zastrzeżenie, że przy sprzedaży działki jej właściciel ma obowiązek wytyczenia i zapewniania nowemu właścicielowi swobodnego dojazdu. Prawo dojazdu musi być też wskazane w akcie notarialnym.
To, że sprawa jest wyjątkowo skomplikowana, potwierdza też zachowanie niektórych radnych, którzy najpierw mocno zaangażowali się w jej rozwiązywanie, a po zapoznaniu z dokumentami szybko zdystansowali. Edward Stasiak szef Komisji Gospodarki Przestrzennej i Inwestycji przyznał na sesji, że sprawa nie jest prosta, dlatego Komisja ograniczyła się tylko do skierowania do stron konfliktu apelu o jego polubowne rozstrzygnięcie. Dodał, że nie wystarczy tylko dobra wola burmistrza, niezbędna jest też dobra wola trzech sąsiadów uczestniczących w tym sporze.
Na koniec wiceburmistrz J. Żelichowski zaapelował do Pana B.P. o natychmiastowe odblokowanie drogi. Jak powiedział, ten gest dobrej woli otworzy pole do dalszych rozmów. Ostatecznie ustalono, że do kolejnych mediacji dojdzie w Urzędzie Miasta 2 września, natomiast pan B.P. natychmiast udostępni sąsiadom drogę dojazdową. Tak też się stało. Wieczorem rodzina B. mogła bez przeszkód dojechać do swej posesji.

PS. Rodzina Państwa B. zmuszona sytuacją, złożyła w sądzie wniosek o ustanowienie drogi koniecznej

Daniel Wachowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel siÄ™ swojÄ… opiniÄ…

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości