Do mazowieckiej Komendy Policji wpłynął nietypowy mail. Matka małego Maksa, który w lipcu uległ bardzo ciężkiemu wypadkowi, przesłała podziękowania dla sochaczewskich policjantów. Przez zakorkowane miasto przepilotowali oni samochód, którym rodzice wieźli nieprzytomnego chłopca. Dziecko w stanie krytycznym trafiło pod opiekę lekarzy. Być może natychmiastowe zaangażowanie i pomoc policjantów przyczyniło się do tego, że dzisiaj chłopiec żyje i jest już zdrowy.
Funkcjonariusze, którzy wykazali się nie tylko właściwym zachowaniem, ale również empatią, to policjanci Referatu Patrolowo - Interwncyjnego Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie, st. post. Martyna Katana (na zdjęciu), sierż. Marcin Fularski oraz sierż. Grzegorz Berus.
Mundurowym gratulujemy postawy i życzymy sukcesów w dalszej służbie, a mamie Maksa dziękujemy za ten miły gest :) Oto treść maila:
Witam!
Jestem mamą trójki niezwykle energicznych dzieciaków. Mamy zwyczajne życie, albo można powiedzieć mieliśmy, aż do 21. 07. 2017. Wtedy to nasz najmłodszy szkrab Maksio uległ bardzo ciężkiemu wypadkowi w gospodarstwie. Wszedł mężowi pod koła ładowarki teleskopowej, która niestety po nim przejechała. Pod wpływem emocji, adrenaliny i sama nie wiem czego, nie czekając na karetkę, wzięliśmy naszego Maksia i sami wieźliśmy do szpitala, łamiąc po drodze chyba wszystkie przepisy ruchu drogowego.
Szczęście w nieszczęściu na naszej drodze spotkaliśmy trzech policjantów kierujących ruchem na rondzie w Sochaczewie. Zaczęliśmy trąbić, krzyczeć, a oni bez wahania wsiedli do radiowozu i kazali nam jechać za sobą, eskortując w drodze do szpitala. Kto wie, może ten skrócony czas dojazdu pozwolił uratować życie naszego Maksia, bo liczyła się każda sekunda.
Po dojechaniu na miejsce podbiegli do nas, wzięli na ręce Maksia i wbiegli z nim do szpitala. Było to dwóch Panów, których kompletnie nie pamiętam, jak wyglądali, i Pani blondynka o krótkich włosach, o ile dobrze pamiętam. Z obecnych ustaleń była to Pani Martyna Katana (mam nadzieję, że nie przekręciłam nazwiska), Panów nazwisk nie znam.
Do czego zmierzam? Po stokroć dziękujemy!! Rzadko spotyka się na swojej drodze tak miłych i pomocnych ludzi. Gdy reanimowali Maksia, Pani Martyna cały czas siedziała przy mnie, wspierała i próbowała pocieszać. Nie wiem, ile czasu spędziliśmy na SOR, ale ta Pani była cały czas. Panowie zresztą też.
Dziękujemy - to mało, ale wiele znaczy. My przeżywaliśmy najgorsze chwile w naszym życiu, ale był ktoś zupełnie obcy, kto starał się zrozumieć i bez chwili zawahania pomógł.
Dobro powraca i mam nadzieję, że jeszcze nie raz do Państwa szczęśliwy los się uśmiechnie.
Tak jak teraz Maksio się uśmiecha - żyje... jest... jest sprawny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
ucieczka rodziców z noworodkiem,merytoryczna i wyważona wypowiedź ojcahttp://vader.joemonster.org/upload/rby/1647017e77afe99yt_1000831533.mp4
ucieczka rodziców z noworodkiem,merytoryczna i wyważona wypowiedź ojcahttp://vader.joemonster.org/upload/rby/1647017e77afe99yt_1000831533.mp4