Wolność to odpowiedzialność - 4 czerwca oczami sochaczewian - cykl spotkań

/ 5 komentarzy / 14 zdjęć
Zdjęcia i foto: Wolność to odpowiedzialność - 4 czerwca oczami sochaczewian - cykl spotkań Historia i tradycja sochaczew
+9

Wielu gości zgromadziła czwartkowa debata, wieńcząca cykl spotkań 20 lat wolności, zorganizowana przez Stowarzyszenie e-Sochaczew.pl oraz Stowarzyszenie Powiatowe Forum Samorządowe, na pamiątkę wyborów 4 czerwca 1989 roku oraz obrad Okrągłego Stołu. Dyskusja poświęcona była tym razem lokalnym wymiarom 20 lat wolności. Jej bohaterami byli: Andrzej Seniuk były przewodniczący sochaczewskiej Solidarności, internowany w nocy z 12 na 13 grudnia, prof. Maria Gołkowska – wychowawca wielu pokoleń sochaczewian, Wiesław Domagalski – samorządowiec Teresina i Sochaczewa, pełnomocnik okręgowy Prawicy RP, Danuta Radzanowska – przewodnicząca Solidarności od 1994 roku, delegat na zjazd krajowy, samorządowiec oraz Paweł Rożdżestwieński - historyk, społecznik, jeden z głównych pomysłodawców i organizatorów rekonstrukcji Bzura 39 r.


A choćby był jak kamień polny,
Lawina bieg od tego zmienia,
Po jakich toczy się kamieniach.
I, jak zwykł mawiać już kto inny,
Możesz, więc wpłyń na bieg lawiny.
Łagodność, jej dzikość, okrucieństwo,
Do tego też potrzebne męstwo,
A chociaż nowoczesne państwo
Na służbę grzmi samarytańską,
Zbyt wiele my widzieli zbrodni,
By my się dobra wyrzec mogli
I mówiąc: krew jest dzisiaj tania
Zasiąść spokojnie do śniadania,
Albo konieczność widząc bredni
Uznawać je za chleb powszedni.
A więc pamiętaj w trudną porę
Marzeń masz być ambasadorem,
Tych marzeń sennych z głębi mroku,
Co mają pulchną twarz baroku,
Albo spokojny żart etruski
W powiekach jak sosnowe łuski.
I trzy tysiące lat się wplata
W twój sen i przeszło ć opowiada,
A politycznym twym wybiegom
Wtóruje rechot Rabelaisgo.

Traktat moralny, Czesław Miłosz (fragmenty)



Kameralna sala Ostoi św. Dominika wypełniła się w czwartek miłośnikami historii. Nie zabrakło samorządowców, przedstawicieli organizacji pozarządowych, a także zwykłych mieszkańców. Spotkanie zainaugurowało uroczyste odśpiewanie hymnu narodowego, po którym prezes Stowarzyszenia PFS Piotr Osiecki oraz prezes Stowarzyszenia e-Sochaczew.pl Marcin Ryński, otworzyli dyskusję. Najważniejszy jest fakt, że jest to inicjatywa obywatelska - oddolna. Mamy przez to nadzieję, że idea debat XXlecia wpisuje się w ducha Solidarności jako ruchu społecznego i oddaje klimat lat 80tych.– mówił Marcin Ryński.

Spotkanie zostało podzielone na cztery, poświęcone innym zagadnieniom, panele dyskusyjne: wspomnienia, refleksje i opinie – pamiętnik pierwszych lat wolności, lokalne media oraz przedsiębiorczość jako realny wymiar wolności, perspektywa dwóch dekad ustroju samorządu w wolnej Polsce, a także kwestie wolności obywatelskiej jako integratora społeczności lokalnej.

Prezentujemy streszczone wypowiedzi uczestników i zachęcamy do dalszej dyskusji internautów.

Jak Państwo ze swoim bagażem doświadczeń, z jakimi oczekiwaniami szli do wyborów 4 czerwca. Jakie uczucie Państwu towarzyszyło, gdy dowiedzieli się Państwo o zwycięstwie?

Andrzej Seniuk
Solidarność to była drużyna, zorganizowana grupa ludzi, która chciała coś zrobić dla ojczyzny. Czy było warto? Jedni sięgnęli po zaszczyty, drudzy pozostali anonimowi, trzeci mają dobre wspomnienia – ja jestem tym trzecim. Nigdy nie poznałbym ludzi, nie dostąpił tylu zaszczytów, jak choćby wizyta księdza prymasa w Sochaczewie. Zastanawiałem się wtedy co tu powiedzieć, aby oddać cześć głowie kościoła w Polsce. Pamiętam, jak Pani Hanka Król powiedziała: Nie wiesz co powiedzieć, powiedz tak: Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko… Tak powiedziałem. Potem ksiądz prymas powtórzył te słowa, mówiąc że jeśli Solidarność będzie się kierowała takimi przesłankami, to na pewno nie zginie.

Maria Gołkowska
Liczyliśmy na sukces, ale jego rozmiar nas kompletnie zaskoczył. 5 czerwca obudziliśmy się na zupełnie innej planecie.

Danuta Radzanowska
Szliśmy nie po władzę, ale po wolność. 4 czerwca zagłosowaliśmy za wolną Polską i za Solidarnością. Zaskoczył nas rozmiar zwycięstwa. Tak, bałam się potwornie, ale jest w nas –ludziach Solidarności taka siła, która powodowała, że mimo wszystko mieliśmy odwagę robić swoje.

Paweł Rożdżestwieński
W tamtych czasach pełniłem funkcję drużynowego, była to jedyna drużyna działająca poza szkołami, dlatego mogliśmy trochę się zintegrować z Solidarnością, zwłaszcza jeśli chodzi o akcję nalepkową. Na wszelki wypadek zabroniłem harcerzom rozlepiania naklejek w mundurach harcerskich.

Od 20 lat mamy wolność słowa. Czy my, jako współczesne obywatelstwo, radzimy sobie z odpowiedzialnością za słowa?

Paweł Rożdżestwieński
Zawsze byłem przeciwnikiem nieodpowiedzialnego podejścia do tej kwestii. Uważam, że nawet jeśli mówi się głupoty, to trzeba się pod nimi podpisać. Zawsze będę powtarzał – trzeba w ludziach pobudzać odwagę do tego, żeby podpisywali się imieniem i nazwiskiem pod tym, co mówią. Odwaga anonimowa nie stanowi żadnego ciężaru gatunkowego.

Jak Państwo oceniacie media lokalne- czy są one synonimem wolności, jaka powinna być ich rola?

Maria Gołkowska
Media lokalne są niezmiernie ważne, bardzo je cenię i lubię. Uważam, że warto, aby istniały. aby istniały. Plotkarstwo, wyszukiwanie ciekawostek, wymyślanie faktów, które nigdy nie miały miejsca, tylko obniżają rangę mediów lokalnych. Generalnie wolność jest bardzo trudnym darem, bo kiedy dostaje się wolność, dostaje się jednocześnie odpowiedzialność, a nie wszyscy o tym pamiętają.

Andrzej Gąsiorowski
Zabrzmiało to sceptycznie. Ja spojrzałbym na Sochaczew od strony wielkiego sukcesu, jeśli chodzi o budowę wolnych mediów. Mówi się, że są one zaangażowane politycznie. Na pewno tak jest, ale trzeba również pamiętać, że wolność słowa nie rodzi się przez to, że mamy tylko możliwość swobodnej wypowiedzi, ona rodzi się przez pluralizm mediów, a ten w Sochaczewie mamy.

Danuta Radzanowska
Pamiętamy czasy, kiedy walczyliśmy o wolność słowa, aby móc pisać prawdę. Od 1989 roku do dzisiaj wolność słowa jest bardzo nadużywana, w zależności od tego, przez kogo jest wykorzystywana.

Wiesław Domagalski
Patrząc na te ostatnie 20 lat, to wydaje mi się, że niestety nasze media nie są wolne. Wynika to z faktu, iż wszystkie siły polityczne chcą mieć non stop na nie wpływ.

Czy ordynacja, którą narzucono samorządom, nie powoduje, że coraz częściej radni stają się reprezentantami swojej partii?

Danuta Radzanowska
Niestety tak jest. To zaprzecza idei samorządności. Mieszkańcy mimo wszystko głosują na człowieka, a ten jest zakładnikiem swojej partii. Powinniśmy działać ponad podziałami.

Szymon Maciejewski

Z przyczyn historycznych w świadomości zbiorowej Polaków nie ma zakorzenionego pojęcia "Małej Ojczyzny" - jak to jest np. w tradycji niemieckiej, gdzie rozróżnia się dwa wymiary: Heimat (Mała Ojczyzna) i Vaterland (Duża Ojczyzna). W związku z tym, czy po tych 20 latach patrzycie Państwo z optymizmem na budowanie takiego przywiązania do "Małej Ojczyzny". Jeśli tak, to jak powinniśmy to skutecznie robić, od czego zacząć...?

Wiesław Domagalski
W Polsce po 20 latach jesteśmy w sytuacji, jak kontynent afrykański po kolonializmie, wydawało nam się, że jak odzyskaliśmy wolność, to dostaliśmy sprawiedliwość.

Andrzej Seniuk
Interesy społecznie ludzi wybranych do sprawowania władzy są różne od ludzi, którzy i tak dostają pieniądze. Największy błąd popełnia społeczeństwo – skoro sam jestem jednym obserwatorem na sesjach, to czemu się dziwić. Niech ludzie zobaczą jak pracują ich wybrańcy.

Jaką widzą Państwo rolę dla organizacji pozarządowych. Czy powinny przyjmować zadania od samorządów, by oddać pewne działania obywatelom?

Paweł Rożdżestwieński
Rewolucja nadchodzi, jeśli chodzi o przejęcie władzy przez ludzi aktywnych, nie powiązanych politycznie. NGO mają fenomenalną zdolność wydawania pieniędzy, które nie pochodzą z kasy samorządów. Chylę czoło przed ludźmi, którzy poświęcają swój czas, żeby zmienić otoczenie wokół siebie.

Danuta Radzanowska
Właśnie inicjatywy oddolne osiągają największe sukcesy. Mam pewne obawy – pamiętam czasy, kiedy najpierw była jedynie słuszna partia i władza, potem partia i doszliśmy do sytuacji, w której mieliśmy nadmiar koszmaru partyjnego. Nadmiar też może doprowadzić do czegoś złego. Obawiam się, że gwałtownie powstające stowarzyszenia nie tworzą się, aby zajmować się sprawami lokalnymi, ale że i tu zacznie działać polityka. Oby to nie było czarnowidztwo.

Maria Gołkowska
Boję się, że powstające nowo stowarzyszenia to trochę chłopcy z placu broni. Jeśli inicjatywy oddolne będą tworzyć się jedna za drugą, to dojdzie to tego, że nie będzie można się porozumieć w żadnej sprawie, bo każdy będzie chciał rządzić. A rządzenie jest czymś bardzo atrakcyjnym. Uczmy się łączyć we wspólnych inicjatywach.

Paweł Rożdżestwieński
Osobiście wydaje mi się, że większość NGO, jako fundament, przyjmuje zasady demokratyczne. Takie stowarzyszenia są najlepszą nauką demokracji.

Atmosferę debaty wzbogaciła muzyka na żywo. Zagrali: Katarzyna Kawczyńska (fortepian), Krzysztof Orliński (trąbka) oraz Szymon Maciejewski (gościnnie) – fortepian. Usłyszeliśmy m.in. Mazurka Dąbrowskiego oraz nieoficjalny hymn Solidarności „Żeby Polska była Polską”. Punktem kulminacyjnym i zarazem swego rodzaju niespodzianką był krótki występ zaproszonego panelisty Pawła Rozdżestwińskiego, który zaśpiewał i zagrał na gitarze pieśń pt. „Modlitwa o wschodzie słońca”. Była ona swego czasu wykonywana przez słynne trio Kaczmarski/ Gintrowski/Łapiński.

Spotkanie zwieńczyło wręczenie nagród za udział w konkursie na najlepsze pytanie oraz najciekawszą pamiątkę związaną z obchodami 20 lat wolności. Nagrody książkowe, z rąk sekretarza e-Sochaczew.pl Rafała Jabłońskiego, otrzymali: Pan Daniel Grabarek (najlepsze pytanie) oraz Pan Jan Nagłowski (najciekawsza pamiątka).

Jako niespodziankę wieczoru Paweł Rożdżestwieński wykonał utwór pt. Modlitwa o wschodzie słońca, który przywodzi na myśl lata 80.


Na koniec niezwykle wymowne i dające do myślenia wspomnienie prof. Marii Gołkowskiej:
Pamiętam jak w 89 roku do Sochaczewa przyjechał na koncert Piotr Szczepanik. Ostoja, która wtedy była jeszcze kaplicą, wypełniła się po brzegi. Panował straszny bałagan, Szczepanik kazał mi usiąść na przeciwko siebie praktycznie pod ścianą, a mój syn Marek siedział na drabinie, żeby czuwać nad oświetleniem. Pamiętam to jak dziś i traktuję jako analogię do IV części Dziadów. W pewnym momencie artysta poprosił o wyłączenie oświetlenia, które padało mu na twarz i kazał zostawić jedynie trzy, stojące na ołtarzu świece. Szczepanik wykonywał kolejne utwory. Zdążyła minąć jedna godzina, zgasła pierwsza świeca – minęła godzina rozpaczy – można by powiedzieć za Mickiewiczem. Spojrzeliśmy się tylko z synem na siebie porozumiewawczo i ze zdziwieniem. Artysta zaczął grać kolejne piosenki. Wraz z kolejną godziną zgasła druga świeca – minęła godzina miłości. Artysta kończył już swój trzygodzinny koncert. Zdążyła zabrzmieć ostatnia piosenka, gdy zgasła ostatnia świeca na ołtarzu – minęła godzina przestrogi. W kaplicy zrobiło się kompletnie ciemno, nie mogłam nawet wymienić spojrzeń z synem, zapytał mnie tylko: Mamo, czy to coś znaczy? Odpowiedziałam – nie wiem. Chyba jednak znaczyło, skoro po trzech godzinach przyszła wolność…



foto:
Witold Święcki
artmagazine.pl

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (5)

SzymonSzymon
0
Wspaniała rodzinna atmosfera debaty, w której nie zabrakło zarówno ciekawych reflekcji i wniosków, jak i momentów wzruszających. Dobra lekcja patriotyzmu i historii. Ze swojej strony dziękuję Kasi i Krzysiowi za to, że uświetnili debatę swoim talentem muzycznym. Szczególnie wzruszyło mnie wykonanie "Modlitwy o wschodzie słońca" przez Pawła Rozdżestwińskiego. Warto było dla tego jednego utworu stworzyć mu dobre warunki techniczne. (2009-06-05 13:53)
Agnieszka KrawczykAgnieszka Krawczyk
0
Dobrze, że spotkanie nie przerodziło się w polityczny dyskurs. Dla mnie było zdecydowanie za krótkie. Dwie godziny ciekawie wypełniłby każdy z zaproszonych gości. Miło było mi poznać legendę Sochaczewa, a właściwie Chodakowa, Pana Andrzeja Seniuka. Jednak, jak od lat, największe wrażenie zrobiła na mnie Pani Maria Gołkowska - czapki z głów! Niezmiernie miło było widzieć, a przede wszystkim słyszeć, Panią Profesor w tak świetnej formie, zarówno fizycznej jak i intelektualnej. Bardzo interesujące były wspomnienia Przewodniczącej RM Danuty Radzanowskiej i Pana Wiesława Domagalskiego.
Jedno czego mi zabrakło to choćby jednej piosenki Jacka Kaczmarskiego. Dlatego pozwolę sobie na refleksję, która mnie dopadła po powrocie do domu i obejrzeniu relacji z obchodów rządowych za murami Wawelu.
Słowa "Murów" znają wszyscy, dlatego zacytuję tylko dwie ostatnie zwrotki:

Aż zobaczyli ilu ich poczuli siłę i czas
I z pieśnią że już blisko świt szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk - Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam ten nasz największy wróg! A śpiewak także był sam

Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły rosły rosły
Łańcuch kołysał się u nóg...

I co Państwo na to?
Tylko błagam, bez polityki i kampanii wyborczej.
(2009-06-05 17:34)
JazlowiakJazlowiak
0

Jacek Kaczmarski


Kiedy

A kiedy się kajdanki zamienią w bransoletki
Jedyną kombatanta godną biżuterię,
Gdy będą narzekali ci, co się odrzekli,
Na fałszywe sojusze i nowe koterie,

Kiedy dawny przeciwnik będzie sojusznikiem
Przy filiżance kawy w rozmowach "dla dobra",
Kiedy szepty podziemne zmienią się w okrzyki
A wolnościowe hasła stygnąć będą w dogmat,

Kiedy się wszyscy martwi doczekają tablic,
Krzyż kwiatów oficjalnym okaże się wieńcem,
Ozdobą na makatce - błysk powstańczej szabli,
Słowami tylko - Czarna Sukienka w piosence,

Kiedy się w Konstytucję wpasują traktaty
Rodem - nomen omen - z Pałacu Namiestnika,
Gdy na emeryturze polityk wąsaty
Płotkę ściągać będzie - nie naród - z haczyka,

Gdy w kościołach nie chronić się przyjdzie,lecz modlić
Nie o Ojczyznę Wolną, lecz o wolną wolę,
Gdy podłymi nazwani będą ludzie podli,
Szlachetnymi - szlachetni - bez względu na rolę.

Gdy już średniowiecze będzie odrodzeniem,
Romantycy się staną Pozytywistami,
Kiedy w rzeczywistość obróci marzenie
W złotowiecznym starciu z innymi marzeniami,

Kiedy będzie wiadomo, że jest już to "kiedy",
I pod ciężarem życia człowiek powie - lżej mi -
Gdy się koniec okaże początkiem od biedy
Pod kopułą w ogromnym ludzi wolnych sejmie,

Kiedy się opozycja doczeka urzędów
A Zachód dla Polaków zjawi się na Wschodzie,
Gdy się narodowe odbędzie referendum
- Do kogo ma należeć Pałacyk na Wodzie -

Bransoletki znów pewnie będą kajdankami,
Choć w czasach, co bogate i jakby łaskawsze.
I stare cele staną przed Romantykami,
By być po stronie słabszych, którzy będą - zawsze.

Miło podyskutowac przy pomocy wierszy Kaczmarskiego:-) (2009-06-08 20:54)
GąsiorGąsior
0
Być może miło, ale obawiam się, że może to nieco przesłonić istotę sprawy. Przykładowo, znana i znakomita pisenka, którą wykonałeś, jest najczęściej śpiewana zupełnie bezrefleksyjnie. Historia po 1989 roku pokazała, że szerokie masy polskiego społeczeństwa nie uchroniły się ani od nienawiści, ani od pogardy. Co więcej, zjawiska te - podgrzewane przez polityków - narastają. Przede wszystkim nienawidzi się komuchów (choć nie wiadomo, jak zdefiniować komucha) i Żydów (tych ostatnich zawsze i w każdej sytuacji), ale są nowe grupy do nienawidzenia. Homoseksualiści, feministki, a ostatnio bardzo modni Niemcy. Tą nienawiścią i pogardą z pewnością nie możemy się pochwalić po 20 latach i co więcej, ona narasta.

Ciągle mówi się o obaleniu komunizmu. Oczywiście w sferze symbolicznej było to obalenie komunizmu, ale de facto, system funckjonujący w Polsce był jakimś zupełnie pokracznym etatystyznym systemem gospodarczym, w którym dość nieszczelną kontrolę nad działaniami obywateli sprawowało państwo. Do 1956 roku był to rzeczywiście system totalitarny i komunistyczny, potem już chyba nie do końca.

Ponieważ miałem okazję wypowiedzieć się na temat wolności słowa, dodam jeszcze kilka słów w innych sprawach. Bardzo mnie męczy podkreślanie, że ww wyborach samorządowych nie powinniśmy głosować na partie polityczne. Życzyłbym sobie takiej czytelności. Uważam, że polski samorząd powinien zostać upolityczniony i upartyjniony, bo tylko to w długookresowej perspektywie da mi - jako wyborcy - jakieś czytelne kryteria głosowania. "Bycie zakładnikiem własnej partii". A cóż to jest? Po to ludzie łączą się w grupy, żeby działać razem. Polityka, jak żadna sfera ludzkiej działności, pokazuje, że żeby coś osiągnąć trzeba działać razem. Nie można zatem obyć się bez kompromisów, a czasami nawet bez owego "bycia zakładnikiem". Co mi po tym, że pani radna z komitetu na rzecz budowy drogi do kościoła X (załóżmy, że mamy takie "niepartyjne" ugrupowanie lokalne), jest niepolityczna, jak wiem, że regularnie słucha Radia Maryja i głosuje na PiS. Cóż to za apolityczność. Wołabym raczej, żeby wystąpiła z ramienia swojej partii. Wiedziałbym przynajmniej na kogo nie głosować.

Bardzo ciekawy był temat dotyczący trzeciego sektora. W tym co mówiła Maria Gołkowska jest trochę prawdy. NGO-sy powstają jak grzyby po deszczu. Czasami po to, żeby się zarejestrować i żeby było fajnie. Potem niewiele z tego wynika. Oczywiście na "rynku" NGO też jest naturalna selekcja. Przetrwają najsprawniejsi i najwytrwalsi. Ale, tak jak kiedyś widziałem możliwość przesunięć z NGO do polityki, tak teraz zaczynam tracić tę wiarę. Takie przejścia chyba w ogóle nie są potrzebne. Polityka to polityka, NGO to NGO. Nie jestem na przykład przekonany, że gdyby Łukasz Popowski zbudował zamek, czego mu z całego serca życzę, to od razu zostałby burmistrzem. Nie jestem też przekonany, że byłby dobrym burmistrzem. Bo co innego działać w NGO, a co innego uprawiać politykę.

W zapisie debaty nie znalazła się część poświęcona "różowym", o której mówił Wiesław Domagalski. Ja powiem tak - braki mi słów - żeby już o tych różowych mówić. Solidarność była czymś wielkim również dlatego, że w spoósb twórczy udało się w niej połączyć robotników, rolników i inteligencję. Uważam to za niebyałem osiągnięcie na skalę światową. Osiągnięcie, które dzisiaj tak skutecznie dyskredytujemy.

Ja potrafię zaakceptować fakt, że o wolną Polskę walczył zarówno Dmowski, jak i Piułsudski, choć bliżej mi do drugiego. Podobnie będzie z Kuroniem i braćmi Kaczyńskimi. Nie musimy być światpoglądowym monolitem, żeby być wolnymi. A nawet nie powinniśmy nim być.

Żeby podsumować jakoś optymistycznie. Wierzę, że młodzi ludzie w końcy wyzbędną się nienawiści i pogardy, o której mowa w "Modlitwie o wschodzie słońca", choć potrwa to jeszcze jakiś czas.
(2009-06-10 12:12)
MasłowskiMasłowski
0
Dobrym komentarzem do całej debaty jest frekwencja w ostatnich wyborach.

20 lat wolności, a my wciąż nie potrafimy korzystać z demokracji.
(2009-06-11 12:46)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy