Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dobrym komentarzem do całej debaty jest frekwencja w ostatnich wyborach.
20 lat wolności, a my wciąż nie potrafimy korzystać z demokracji.
Być może miło, ale obawiam się, że może to nieco przesłonić istotę sprawy. Przykładowo, znana i znakomita pisenka, którą wykonałeś, jest najczęściej śpiewana zupełnie bezrefleksyjnie. Historia po 1989 roku pokazała, że szerokie masy polskiego społeczeństwa nie uchroniły się ani od nienawiści, ani od pogardy. Co więcej, zjawiska te - podgrzewane przez polityków - narastają. Przede wszystkim nienawidzi się komuchów (choć nie wiadomo, jak zdefiniować komucha) i Żydów (tych ostatnich zawsze i w każdej sytuacji), ale są nowe grupy do nienawidzenia. Homoseksualiści, feministki, a ostatnio bardzo modni Niemcy. Tą nienawiścią i pogardą z pewnością nie możemy się pochwalić po 20 latach i co więcej, ona narasta.
Ciągle mówi się o obaleniu komunizmu. Oczywiście w sferze symbolicznej było to obalenie komunizmu, ale de facto, system funckjonujący w Polsce był jakimś zupełnie pokracznym etatystyznym systemem gospodarczym, w którym dość nieszczelną kontrolę nad działaniami obywateli sprawowało państwo. Do 1956 roku był to rzeczywiście system totalitarny i komunistyczny, potem już chyba nie do końca.
Ponieważ miałem okazję wypowiedzieć się na temat wolności słowa, dodam jeszcze kilka słów w innych sprawach. Bardzo mnie męczy podkreślanie, że ww wyborach samorządowych nie powinniśmy głosować na partie polityczne. Życzyłbym sobie takiej czytelności. Uważam, że polski samorząd powinien zostać upolityczniony i upartyjniony, bo tylko to w długookresowej perspektywie da mi - jako wyborcy - jakieś czytelne kryteria głosowania. "Bycie zakładnikiem własnej partii". A cóż to jest? Po to ludzie łączą się w grupy, żeby działać razem. Polityka, jak żadna sfera ludzkiej działności, pokazuje, że żeby coś osiągnąć trzeba działać razem. Nie można zatem obyć się bez kompromisów, a czasami nawet bez owego "bycia zakładnikiem". Co mi po tym, że pani radna z komitetu na rzecz budowy drogi do kościoła X (załóżmy, że mamy takie "niepartyjne" ugrupowanie lokalne), jest niepolityczna, jak wiem, że regularnie słucha Radia Maryja i głosuje na PiS. Cóż to za apolityczność. Wołabym raczej, żeby wystąpiła z ramienia swojej partii. Wiedziałbym przynajmniej na kogo nie głosować.
Bardzo ciekawy był temat dotyczący trzeciego sektora. W tym co mówiła Maria Gołkowska jest trochę prawdy. NGO-sy powstają jak grzyby po deszczu. Czasami po to, żeby się zarejestrować i żeby było fajnie. Potem niewiele z tego wynika. Oczywiście na "rynku" NGO też jest naturalna selekcja. Przetrwają najsprawniejsi i najwytrwalsi. Ale, tak jak kiedyś widziałem możliwość przesunięć z NGO do polityki, tak teraz zaczynam tracić tę wiarę. Takie przejścia chyba w ogóle nie są potrzebne. Polityka to polityka, NGO to NGO. Nie jestem na przykład przekonany, że gdyby Łukasz Popowski zbudował zamek, czego mu z całego serca życzę, to od razu zostałby burmistrzem. Nie jestem też przekonany, że byłby dobrym burmistrzem. Bo co innego działać w NGO, a co innego uprawiać politykę.
W zapisie debaty nie znalazła się część poświęcona "różowym", o której mówił Wiesław Domagalski. Ja powiem tak - braki mi słów - żeby już o tych różowych mówić. Solidarność była czymś wielkim również dlatego, że w spoósb twórczy udało się w niej połączyć robotników, rolników i inteligencję. Uważam to za niebyałem osiągnięcie na skalę światową. Osiągnięcie, które dzisiaj tak skutecznie dyskredytujemy.
Ja potrafię zaakceptować fakt, że o wolną Polskę walczył zarówno Dmowski, jak i Piułsudski, choć bliżej mi do drugiego. Podobnie będzie z Kuroniem i braćmi Kaczyńskimi. Nie musimy być światpoglądowym monolitem, żeby być wolnymi. A nawet nie powinniśmy nim być.
Żeby podsumować jakoś optymistycznie. Wierzę, że młodzi ludzie w końcy wyzbędną się nienawiści i pogardy, o której mowa w "Modlitwie o wschodzie słońca", choć potrwa to jeszcze jakiś czas.
Jacek Kaczmarski
Kiedy
A kiedy się kajdanki zamienią w bransoletki
Jedyną kombatanta godną biżuterię,
Gdy będą narzekali ci, co się odrzekli,
Na fałszywe sojusze i nowe koterie,
Kiedy dawny przeciwnik będzie sojusznikiem
Przy filiżance kawy w rozmowach "dla dobra",
Kiedy szepty podziemne zmienią się w okrzyki
A wolnościowe hasła stygnąć będą w dogmat,
Kiedy się wszyscy martwi doczekają tablic,
Krzyż kwiatów oficjalnym okaże się wieńcem,
Ozdobą na makatce - błysk powstańczej szabli,
Słowami tylko - Czarna Sukienka w piosence,
Kiedy się w Konstytucję wpasują traktaty
Rodem - nomen omen - z Pałacu Namiestnika,
Gdy na emeryturze polityk wąsaty
Płotkę ściągać będzie - nie naród - z haczyka,
Gdy w kościołach nie chronić się przyjdzie,lecz modlić
Nie o Ojczyznę Wolną, lecz o wolną wolę,
Gdy podłymi nazwani będą ludzie podli,
Szlachetnymi - szlachetni - bez względu na rolę.
Gdy już średniowiecze będzie odrodzeniem,
Romantycy się staną Pozytywistami,
Kiedy w rzeczywistość obróci marzenie
W złotowiecznym starciu z innymi marzeniami,
Kiedy będzie wiadomo, że jest już to "kiedy",
I pod ciężarem życia człowiek powie - lżej mi -
Gdy się koniec okaże początkiem od biedy
Pod kopułą w ogromnym ludzi wolnych sejmie,
Kiedy się opozycja doczeka urzędów
A Zachód dla Polaków zjawi się na Wschodzie,
Gdy się narodowe odbędzie referendum
- Do kogo ma należeć Pałacyk na Wodzie -
Bransoletki znów pewnie będą kajdankami,
Choć w czasach, co bogate i jakby łaskawsze.
I stare cele staną przed Romantykami,
By być po stronie słabszych, którzy będą - zawsze.
Miło podyskutowac przy pomocy wierszy Kaczmarskiego:-)
Dobrze, że spotkanie nie przerodziło się w polityczny dyskurs. Dla mnie było zdecydowanie za krótkie. Dwie godziny ciekawie wypełniłby każdy z zaproszonych gości. Miło było mi poznać legendę Sochaczewa, a właściwie Chodakowa, Pana Andrzeja Seniuka. Jednak, jak od lat, największe wrażenie zrobiła na mnie Pani Maria Gołkowska - czapki z głów! Niezmiernie miło było widzieć, a przede wszystkim słyszeć, Panią Profesor w tak świetnej formie, zarówno fizycznej jak i intelektualnej. Bardzo interesujące były wspomnienia Przewodniczącej RM Danuty Radzanowskiej i Pana Wiesława Domagalskiego.
Jedno czego mi zabrakło to choćby jednej piosenki Jacka Kaczmarskiego. Dlatego pozwolę sobie na refleksję, która mnie dopadła po powrocie do domu i obejrzeniu relacji z obchodów rządowych za murami Wawelu.
Słowa "Murów" znają wszyscy, dlatego zacytuję tylko dwie ostatnie zwrotki:
Aż zobaczyli ilu ich poczuli siłę i czas
I z pieśnią że już blisko świt szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk - Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam ten nasz największy wróg! A śpiewak także był sam
Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły rosły rosły
Łańcuch kołysał się u nóg...
I co Państwo na to?
Tylko błagam, bez polityki i kampanii wyborczej.
Wspaniała rodzinna atmosfera debaty, w której nie zabrakło zarówno ciekawych reflekcji i wniosków, jak i momentów wzruszających. Dobra lekcja patriotyzmu i historii. Ze swojej strony dziękuję Kasi i Krzysiowi za to, że uświetnili debatę swoim talentem muzycznym. Szczególnie wzruszyło mnie wykonanie "Modlitwy o wschodzie słońca" przez Pawła Rozdżestwińskiego. Warto było dla tego jednego utworu stworzyć mu dobre warunki techniczne.
Dobrym komentarzem do całej debaty jest frekwencja w ostatnich wyborach.
20 lat wolności, a my wciąż nie potrafimy korzystać z demokracji.
Być może miło, ale obawiam się, że może to nieco przesłonić istotę sprawy. Przykładowo, znana i znakomita pisenka, którą wykonałeś, jest najczęściej śpiewana zupełnie bezrefleksyjnie. Historia po 1989 roku pokazała, że szerokie masy polskiego społeczeństwa nie uchroniły się ani od nienawiści, ani od pogardy. Co więcej, zjawiska te - podgrzewane przez polityków - narastają. Przede wszystkim nienawidzi się komuchów (choć nie wiadomo, jak zdefiniować komucha) i Żydów (tych ostatnich zawsze i w każdej sytuacji), ale są nowe grupy do nienawidzenia. Homoseksualiści, feministki, a ostatnio bardzo modni Niemcy. Tą nienawiścią i pogardą z pewnością nie możemy się pochwalić po 20 latach i co więcej, ona narasta.
Ciągle mówi się o obaleniu komunizmu. Oczywiście w sferze symbolicznej było to obalenie komunizmu, ale de facto, system funckjonujący w Polsce był jakimś zupełnie pokracznym etatystyznym systemem gospodarczym, w którym dość nieszczelną kontrolę nad działaniami obywateli sprawowało państwo. Do 1956 roku był to rzeczywiście system totalitarny i komunistyczny, potem już chyba nie do końca.
Ponieważ miałem okazję wypowiedzieć się na temat wolności słowa, dodam jeszcze kilka słów w innych sprawach. Bardzo mnie męczy podkreślanie, że ww wyborach samorządowych nie powinniśmy głosować na partie polityczne. Życzyłbym sobie takiej czytelności. Uważam, że polski samorząd powinien zostać upolityczniony i upartyjniony, bo tylko to w długookresowej perspektywie da mi - jako wyborcy - jakieś czytelne kryteria głosowania. "Bycie zakładnikiem własnej partii". A cóż to jest? Po to ludzie łączą się w grupy, żeby działać razem. Polityka, jak żadna sfera ludzkiej działności, pokazuje, że żeby coś osiągnąć trzeba działać razem. Nie można zatem obyć się bez kompromisów, a czasami nawet bez owego "bycia zakładnikiem". Co mi po tym, że pani radna z komitetu na rzecz budowy drogi do kościoła X (załóżmy, że mamy takie "niepartyjne" ugrupowanie lokalne), jest niepolityczna, jak wiem, że regularnie słucha Radia Maryja i głosuje na PiS. Cóż to za apolityczność. Wołabym raczej, żeby wystąpiła z ramienia swojej partii. Wiedziałbym przynajmniej na kogo nie głosować.
Bardzo ciekawy był temat dotyczący trzeciego sektora. W tym co mówiła Maria Gołkowska jest trochę prawdy. NGO-sy powstają jak grzyby po deszczu. Czasami po to, żeby się zarejestrować i żeby było fajnie. Potem niewiele z tego wynika. Oczywiście na "rynku" NGO też jest naturalna selekcja. Przetrwają najsprawniejsi i najwytrwalsi. Ale, tak jak kiedyś widziałem możliwość przesunięć z NGO do polityki, tak teraz zaczynam tracić tę wiarę. Takie przejścia chyba w ogóle nie są potrzebne. Polityka to polityka, NGO to NGO. Nie jestem na przykład przekonany, że gdyby Łukasz Popowski zbudował zamek, czego mu z całego serca życzę, to od razu zostałby burmistrzem. Nie jestem też przekonany, że byłby dobrym burmistrzem. Bo co innego działać w NGO, a co innego uprawiać politykę.
W zapisie debaty nie znalazła się część poświęcona "różowym", o której mówił Wiesław Domagalski. Ja powiem tak - braki mi słów - żeby już o tych różowych mówić. Solidarność była czymś wielkim również dlatego, że w spoósb twórczy udało się w niej połączyć robotników, rolników i inteligencję. Uważam to za niebyałem osiągnięcie na skalę światową. Osiągnięcie, które dzisiaj tak skutecznie dyskredytujemy.
Ja potrafię zaakceptować fakt, że o wolną Polskę walczył zarówno Dmowski, jak i Piułsudski, choć bliżej mi do drugiego. Podobnie będzie z Kuroniem i braćmi Kaczyńskimi. Nie musimy być światpoglądowym monolitem, żeby być wolnymi. A nawet nie powinniśmy nim być.
Żeby podsumować jakoś optymistycznie. Wierzę, że młodzi ludzie w końcy wyzbędną się nienawiści i pogardy, o której mowa w "Modlitwie o wschodzie słońca", choć potrwa to jeszcze jakiś czas.
Jacek Kaczmarski
Kiedy
A kiedy się kajdanki zamienią w bransoletki
Jedyną kombatanta godną biżuterię,
Gdy będą narzekali ci, co się odrzekli,
Na fałszywe sojusze i nowe koterie,
Kiedy dawny przeciwnik będzie sojusznikiem
Przy filiżance kawy w rozmowach "dla dobra",
Kiedy szepty podziemne zmienią się w okrzyki
A wolnościowe hasła stygnąć będą w dogmat,
Kiedy się wszyscy martwi doczekają tablic,
Krzyż kwiatów oficjalnym okaże się wieńcem,
Ozdobą na makatce - błysk powstańczej szabli,
Słowami tylko - Czarna Sukienka w piosence,
Kiedy się w Konstytucję wpasują traktaty
Rodem - nomen omen - z Pałacu Namiestnika,
Gdy na emeryturze polityk wąsaty
Płotkę ściągać będzie - nie naród - z haczyka,
Gdy w kościołach nie chronić się przyjdzie,lecz modlić
Nie o Ojczyznę Wolną, lecz o wolną wolę,
Gdy podłymi nazwani będą ludzie podli,
Szlachetnymi - szlachetni - bez względu na rolę.
Gdy już średniowiecze będzie odrodzeniem,
Romantycy się staną Pozytywistami,
Kiedy w rzeczywistość obróci marzenie
W złotowiecznym starciu z innymi marzeniami,
Kiedy będzie wiadomo, że jest już to "kiedy",
I pod ciężarem życia człowiek powie - lżej mi -
Gdy się koniec okaże początkiem od biedy
Pod kopułą w ogromnym ludzi wolnych sejmie,
Kiedy się opozycja doczeka urzędów
A Zachód dla Polaków zjawi się na Wschodzie,
Gdy się narodowe odbędzie referendum
- Do kogo ma należeć Pałacyk na Wodzie -
Bransoletki znów pewnie będą kajdankami,
Choć w czasach, co bogate i jakby łaskawsze.
I stare cele staną przed Romantykami,
By być po stronie słabszych, którzy będą - zawsze.
Miło podyskutowac przy pomocy wierszy Kaczmarskiego:-)