XX lat wolności - debata internetowa

/ 6 komentarzy / 9 zdjęć
Zdjęcia i foto: XX lat wolności - debata internetowa Historia i tradycja sochaczew
+4

Zbigniew Bujak przepraszał za Solidarność... Rok ’89 był bezprecedensowym wydarzeniem na skalę światową, przykładem narodowego kompromisu... To, że ktoś się urodził w PRL nie jest jego winą. ..Warto w najbliższych wyborach pokusić o jednomandatowe okręgi wyborcze... - to tylko niektóre wypowiedzi polityków, którzy wzięli udział w sobotniej debacie ’ XX lat wolności’, inaugurującej cykl spotkań podsumowujących minione dwudziestolecie.

Politycy - poseł Marek Wikiński z SLD, były minister skarbu PiS Wojciech Jasiński, poseł ZChN Mariusz Ambroziak oraz senator PO Eryk Smulewicz, odpowiadali na pytania prowadzących – wicestarosty i lidera PFS Piotra Osieckiego oraz przedstawiciela Stowarzyszenia e-Sochaczew.pl, doktoranta nauk politycznych UW - Szymona Maciejewskiego. Całe spotkanie przybrało formę panelu dyskusyjnego, w którym uczestnicy prezentowali swoje stanowisko na temat różnych aspektów 20 lat wolności - dokonanych w tym czasie przemian politycznych, gospodarczych, społecznych. Każda z rund dyskusyjnych poświęcona była innemu obszarowi, były to: Okrągły Stół, ustrój polityczny, gospodarka oraz rozliczenie PRL.




Spotkanie otworzył wicestarosta Piotr Osiecki, który przywitał wszystkich zebranych, ideę debat przybliżył natomiast prezes Stowarzyszenia e-Sochaczew.pl Marcin Ryński. Jak podkreślił, w erze niezwykłego natłoku informacji - szumu informacyjnego, niezwykle ważne jest angażowanie lokalnych społeczności do szerokiej dyskusji nt. toczącego się życia społecznego, politycznego.

Mamy nadzieję, że równie owocna jak kilkugodzinna dyskusja polityków, będzie rozpoczynająca się dzisiaj debata internetowa w portalu e-Sochaczew.pl, do której zapraszamy serdecznie całą lokalną społeczność. Czekamy na Państwa uwagi i komentarze dotyczące minionego dwudziestolecia. Wasz głos jest równie cenny! Przypominamy, że trzy najcenniejsze komentarze zamieszczone pod tekstem zostaną nagrodzone! Regulamin udziału znajdą Państwo w załączonym dokumencie, a tymczasem zapraszamy do lektury wypowiedzi polityków. Cytowane wystąpienia są skrócone.


Okrągły stół: Czy z perspektywy dwóch dekad okrągły stół to przykład zdrady narodowej, reglamentowana rewolucja czy bezprecedensowy przykład narodowego kompromisu ?

Mariusz Ambroziak
Rok ’89 to konsekwencja działania Solidarności, ale to również pontyfikatu Jana Pawła II, przemian geopolitycznych w naszej części świata. Dużych, poważnych przyczyn jest kilka. W ’89 roku chodziłem do podstawówki w gminie Iłów i pamiętam, że jako dzieci bawiliśmy się w Solidarność – przyklejaliśmy sobie znaczki Solidarności, niektórzy nawet wąsy, żeby upodobnić się do Lecha Wałęsy. To jest potwierdzenie tego, jak głęboko sięgał wtedy ten ferment społeczny. Moje osobiste zdanie na temat ’89 roku i Okrągłego Stołu jest odpowiedzią pozytywną, uważam, że dobrze się stało, że Polacy pokazali, że potrafią rozmawiać o wolnej Polsce, demokracji, przyszłości Polski w Europie i że pomimo złych doświadczeń okresu powojennego pokolenie potrafiło wydostać się poza uprzedzenia, krzywdy swoje i swoich rodzin. Szukali kompromisu – za to jestem pokoleniu przywódców Solidarności i pokoleniu tych, którzy chcieli wtedy rozmawiać, wdzięczny i cieszę się, że jest wolna Polska. To czy do końca spełnia ona nasze marzenia i czy tak ją sobie wyobrażaliśmy, to już zupełnie inne pytanie. Ale prawdą jest, że wszyscy Polacy mogą kształtować przyszłość Polski i to jest największa wartość roku ’89.


Wojciech Jasiński
Okrągły Stół – w polskich warunkach była to przełomowa data na drodze do osiągnięcia suwerenności. Czy niezbędny, trudno powiedzieć. Jeśli wziąć pod uwagę doświadczenia innych państw, Czechosłowacji, Węgier, tam bez Okrągłego Stołu stało się podobnie, ale w Polsce to się zaczęło. Wiosną ’89 roku nikt nie zdawał sobie sprawy, że realny socjalizm tak się szybko rozpadnie. Do Okrągłego Stołu przychodzili różni ludzie. Byli tacy, którzy traktowali go jako pewną konfigurację nowego systemu politycznego, szansę zabezpieczenia swojego miejsca politycznego. Takie podejście mieli również niektórzy z otoczenia Lecha Wałęsy.

Eryk Smulewicz
Na początku chciałbym podziękować za to dzisiejsze spotkanie i inicjatywę Stowarzyszeń, które wspólnymi siłami realizują tak ważne, potrzebne i ciekawe przedsięwzięcie. Wracając do pytania, chciałbym zauważyć, iż z perspektywy minionych 20 lat widzimy pewne niedociągnięcia, ale szukanie winnych takie rozwiązania w roku ’89, nie ma sensu, nie jest na miejscu. Ważne, że udało nam się dojść pokojową drogą do porozumienia, rozbudowała się demokracja, nastąpił rozwój gospodarczy. Co prawda sprawy ustawodawstwa nie nadążały często za rozwojem gospodarczym, problemami społeczeństwa, ale mimo wszystko uważam, że na skalę nie tylko europejską, ale i światową było to bardzo ważne wydarzenie.


Marek Wikiński
To, co zostało osiągnięte w procesie dialogu, negocjacji, rozmów, jakie prowadziła strona rządowa z Solidarnością było bezprecedensowym wydarzeniem na skalę światową. Mogło być gorzej, zupełnie inaczej. Miałem okazję być na zaproszenie rządu USA w Bośni i Hercegowinie podczas konfliktu – to co widzieliśmy na własne oczy, na zdjęciach, nie zapomnę do końca życia. Dzisiaj nie wszyscy są beneficjentami przemian ’89 roku, jest wielu ludzi którzy mają żal do władzy, niezależnie jaka ona jest. Mają żal za to, że nie ma szacunku – władzy do nich, którzy całe życie ciężko uczciwie pracowali i niczego się nie dorobili – mają dzisiaj kilkaset złotych emerytury. Niektórzy próbują powiedzieć, że ten okres był stracony, że nic się nie wydarzyło – to jest nieprawda. Ja jako przedstawiciel pokolenia, który dzięki moim rodakom, którzy pracowali i płacili podatki, mogłem skończyć bezpłatne studia, serdecznie dziękuje, a młodsze pokolenie już nie zawsze ma taką możliwość. Jestem zaszczycony, że dzisiaj możemy siedzieć przy jednym stoliku z przedstawicielami obozu solidarności i obozu rządzącego. Chcę powiedzieć, że pierwszy raz startowałem w wyborach parlamentarnych w 1991 roku z listy Ruchu Demokratyczno-Społecznego Zbigniewa Bujaka, Zbigniewa Bujaka, który przepraszał za Solidarność.


Ustrój polityczny: Jaka ordynacja wyborcza do parlamentu i samorządu byłaby najbardziej efektywna i sprawiedliwa z punktu widzenia zasady reprezentacji oraz w kontekście budowania stabilnego systemu politycznego w Polsce?

Marek Wikiński
W Polsce obowiązuje obecnie system proporcjonalny. Trwa dyskusja do wprowadzenia ordynacji większościowej, na wzór Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. Dziś, w moim przekonaniu, główny aktor sceny politycznej - Platforma Obywatelska zainteresowana jest spolaryzowaniem poglądów politycznych obywateli, tak aby panowały jedynie dwa wielkie obozy polityczne. Chodzi o wyeliminowanie pozostałych aktorów sceny politycznej, byłego koalicjanta, lewicę. My będziemy temu przeciwni jako lewica. Przypomnę, że to za naszych rządów zostały zmienione zasady wyborcze do samorządów. Powadziliśmy bezpośrednie wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Patrząc z perspektywy czasu to było bardzo dobre rozwiązanie, ale już pojawiają się głosy na wprowadzenie czasowe na wzór kadencyjności prezydenta państwa. W moim przekonaniu jest to rozwiązanie złe. To wyborcy osadzają w wyborach jak dany burmistrz, wójt rządzi.
Co do zasady reprezentacyjności, to esteśmy zwolennikami, by zachować obecny system, który sprawdza, bo pozwolił na wyłonienie stabilnych rządów.



Eryk Smulewicz
Ta kwestia ma wymiar wielowątkowy, bo dotyczy wyborów europarlamentarnych, ale i samorządowych poszczególnych szczebli. (...) Zachęcam wszystkich, abyśmy się motywowali nawzajem do wzięcia udziału w głosowaniu do Parlamentu Europejskiego, bo to od frekwencji zależy liczba naszych reprezentantów w parlamencie europejskich. Bagatelizujemy te wybory niestety. Idea wyborów większościowych, w pewnej ordynacji mieszanej wiąże się z tym, by wyborcy mieszkańcy mieli mniejsze okręgi, a przez to wybierali jednego kandydata i to dotyczy przede wszystkim wyborów do samorządów gminnych, powiatowych. Wzorem wyborów wójtów i burmistrzów byłby taki sam wybór starostów w takich bezpośrednich wyborach. Warto w najbliższych wyborach pokusić o jednomandatowe okręgi wyborcze.
Wybranemu reprezentantowi wygodniej i lepiej byłoby pracować w mniejszym okręgu i realizować swoje zadania i cele. Im mniejsze okręgi, wtedy mamy większe zaangażowanie mieszkańców w wyborach, to mogło by być z korzyścią dla danych gmin, powiatów czy okręgów.


Wojciech Jasiński
Ustrój polityczny państwa to konstytucja, ustawy kompetencyjne, to także praktyka polityczna. Wybory jednomandatowe w Polsce nie są dobrym rozwiązaniem, bo to daje znacznie większe możliwości ludziom bogatym, którzy mogą przeprowadzić mocna kampanię przedwyborczą. A społeczeństwo w Polsce nie jest bogate.
Jeśli chodzi o Sejm, władze centralną wydaje się, że dzisiejszy system progów 5-procentowych i 7-procentowych dla koalicji jest właściwy.
Jeśli chodzi o gminy, nie jestem za tym, by były bezpośrednie wybory starostów i marszałków. Burmistrzowie powinni sami odpowiedzieć na pytanie czy chcą rządzić w mieście 20, 30 lat. Z całą pewnością uważam, że dwie tylko kadencje jest to za krótki czas. Wstrzymałbym się tu z zajmowaniem ostatecznego stanowiska. Nie jestem natomiast do końca osobiście przekonany, czy na jednym stanowisku burmistrz powinien 20 lat.
Co do prezydenta - w demokracji musi być tak, że jeśli władza została należycie wybrana, zgodnie z prawem, jeśli prezydent ma swoje prawem przewidziane kompetencje, to ma również prawo z nich korzystać.
Reasumując, uważam, że obecny system jest dobry, 20 lat na ukształtowanie się systemu w kraju to wcale nie jest dużo, w innych krajach trwało to dużej, np. we Francji 50 lat.


Mariusz Ambroziak
Jesteśmy w dobrej sytuacji, mamy za sobą 20 lat doświadczeń, możemy korzystać z doświadczeń wolnych, suwerennych państw i ich mądrości. Jest kilka spraw, które wymagają doprecyzowania.
Jeśli chodzi o ordynację wyborczą, jest konflikt na całym świecie, pomiędzy dwoma koncepcjami ordynacji wyborczej: większościowej, która powoduje, że mamy do czynienia z mniejszą ilością partii politycznych, ale jest wtedy mniej kłótni, awantur, a większą skutecznością i tu klasycznym przykładem jest Wielka Brytania.
Z drugiej strony ordynacja proporcjonalna, ja osobiście, biorąc pod uwagę pewne nasze cechy narodowościowe, pewną zdolność do kłótliwości, do pieniactwa, a przecież to nie jest problem ostatnich lat, uważam, że w wyborach do parlamentu okręgi jednomandatowe to dobry pomysł.
Jestem też za ograniczeniem kadencyjności w samorządzie. Być może to powinny być 3, może 4 kadencje. Według wszelkich prawideł, osoba, która non stop piastuje dane stanowisko nie pozwala się rozwijać, musi być mechanizm oczyszczający, pewnej wentylacji, odświeżenia. Z punktu widzenia systemowego, wydaje się, że lepiej byłoby dla Polski, żeby była kadencyjność. System polityczny, ustrój nie może dobrze funkcjonować bez zaangażowania i aktywności, począwszy od aktywności w rodzinie, a skończywszy na współodpowiedzialności za udział w wyborach. Żaden system polityczny nie będzie rewitalizowany, nie będzie działał sprawnie bez społecznej kontroli.



Gospodarka: Do jakiego modelu ekonomicznego powinniśmy aspirować i do jakich zasad powinniśmy się odwoływać przy tworzeniu jego ram, mając na uwadze najdogodniejsze warunki do rozwoju jednostki, konkretne uwarunkowania społeczne oraz zrównoważony rozwój naszego kraju? Ile państwa jest w gospodarce? Państwo jako obserwator czy kreator, a w niektórych dziedzinach życia ręcz decydent

Mariusz Ambroziak
To zbyt obszerne pytanie, by odpowiedzieć na nie w kilku zdaniach. Trzeba pamiętać i wiedzieć w jakiej sytuacji Polska była w roku 1989, z jakiej sytuacji wychodziła: hiperinflacja, dominujący sektor publiczny, gdzieś na obrzeżach funkcjonujący sektor prywatny i rozdrobnione rolnictwo. To był moment, kiedy należało budować fundamenty polskiej gospodarki - pierwszy rząd Tadeusza Mazowieckiego i reforma Balcerowicza. Uważam, że jest kilka obszarów, gdzie państwo powinno być obecne i gdzie powinno zachować kontrolę nad tym obszarem. Wydaje mi się, że takim obszarem jest infrastruktura paliwowa, gazowa, jak też dotycząca pozostałych paliw, jeśli chodzi o produkcję źródła energii nad tym bym się już zastanawiał. Można tu już rozważyć udział kapitału prywatnego. Jeśli chodzi o infrastrukturę telekomunikacyjną należałoby się w miarę precyzyjnie zastanowić się nad obecnością państwa. Ostatnie 7 lat rozwoju ekonomicznego to jest przede wszystkim z jednej strony wzrastająca rola sektora prywatnego, wzrastający udział środków europejskich, bardzo dobrze wykorzystywanych na poziomie samorządów i międzynarodowa, światowa koniunktura gospodarcza. W ciągu tych ostatnich 12 lat nie podjęto w państwie decyzji strategicznych, dotyczących kwestii zasadniczych w tym temacie, a mianowicie co ma być i co powinno być w rękach państwa, niezależnie od tego czy mamy do czynienia z rozwojem ekonomicznym, czy recesją.


Wojciech Jasiński
Jeśli odrzucić model socjalistyczny czy komunistyczny to stajemy przed dwoma możliwościami, z jednej strony liberalizm – państwo nocnego stróża, i z drugiej strony etatyzm – państw jest organizatorem życia gospodarczego. Powszechnie wszyscy ekonomiści powtarzają, że źródłem kryzysu jest nadmierna wolność i brak jakiegokolwiek regulatora. Proponowaliśmy ustalenie tego typu rozwiązanie - modelu – co należy do państwa. Ci co wygrali wybory po nas uważają, że tak być nie powinno. To jest rzecz zmienna politycznie. Państwo, uważam powinno być właścicielem niektórych, dużych kluczowych dla gospodarki kraju przedsiębiorstw czy zakładów, po to także by mieć narzędzia do prowadzenia polityki gospodarczej. Każdy rząd prowadzili politykę gospodarczą, w istocie problem pełnej liberalizacji proponuje politykę gospodarcza należy prowadzić nie tylko za pomocą stanowionych przepisów, ale mieć tez pewne inne narzędzia. W Niemczech np. banki w większości należą do sektora publicznego. Telekomunikacja Polska została sprzedana telekomunikacja francuskiej, która jest w istocie własnością rządu francuskiego.
(...) Jeśli chce się być skutecznym państwem, dużym państwem w Europie musimy używać wszelkich narzędzi do prowadzenia polityki gospodarczej, musimy mieć gospodarkę rynkową, ale jednak z pewnym wpływem państwa, poddana regułom rynku. Państwo musi mieć wpływ na gospodarkę.



Eryk Smulewicz
Platforma Obywatelska prowadzi rozsądną, stabilną politykę gospodarczą. Wiele ustaw, które dotyczyło przedsiębiorców myślę, że ma dziś pozytywny efekt - właśnie dla rozwoju małej i średniej przedsiębiorczości. A to jest sektor, który tworzy najwięcej miejsc pracy. Temu sektorowi należy pomagać i temu sektorowi jest świadczona pomoc, m.in. poprzez różnego rodzaju programy pomocowe, finansowane zarówno z budżetu europejskiego, jak i krajowego. Efektem tych programów mają być choćby przede wszystkim nowe miejsca pracy w strefach ekonomicznych, co ma się przekładać na płacone podatki do budżetu lokalnego i krajowego.
Rozsądna polityka gospodarcza jest potrzebna w sektorach bardzo istotnych z punktu widzenia państwa, czyli takim przykładem jest energetyka, a tu zarówno przemysł rafineryjno-petrochemiczny. Państwo prowadzi tu kreatywną politykę, bo to jest istotna rzecz dla całej gospodarki państwa i społeczeństwa. W wielu aspektach, w których podejmujemy działania mają one na celu też ochronę konsumentów i konkurencji, bo to jest myślę, istotna rola państwa.



Marek Wikiński
Mamy w Polsce gospodarkę rynkową i od niej nie ma odwrotu. Dla nas najważniejszy jest człowiek, a nie wskaźniki. Każdy sposób własności jeżeli jest dobrze zarządzany, może konkurować. Nie ma potrzeby żeby na siłę dokonywać prywatyzacji.

Rozliczenie PRL: Czy jest to problem polityczny czy już tylko etyczny? Czy jest jeszcze dziś możliwe i potrzebne Polakom.

Marek Wikiński
To jest uproszczenie. Ja słysząc hasło rozliczenie PRL mam na myśli uczestników systemu, ci którzy prześladowali, bili – oni powinni być osądzenia, ukarani i kropka. Ale jest też 90 proc. Polaków, którzy pracowali w tym systemie, więc za co mamy ich rozliczać? Za to, że ciężko pracowali. Myślę, że nadszedł czas, aby otworzyć archiwa, uchronić jedynie dane osobiste. Dzisiaj patrzymy z niepokojem na zróżnicowanie polskich historyków na tych, którzy są z IPN i tych, którzy są spoza IPN. Każdy z doktorantów ma prawo dostępu do akt IPN. Dlatego rządząca PO będzie chciała dokonać jakichkolwiek zmian w ustawie o IPN my będziemy „za”. Jako lewica opowiadamy się za ugruntowaniem polskiej demokracji.

Eryk Smulewicz
Temat rozliczenia z przeszłością powraca w Polsce jak bumerang. Cały czas trwa wojna na informacje, manipuloowanie danymi, dlatego uważam, że po 20 latach należałoby ten temat definitywnie zakończyć. Rozmawiać i osiągnąć wspólne porozumienie. To niezwykle ważne w z punktu widzenia stabilizacji społecznej i politycznej.

Wojciech Jasiński
Disiaj miesza się temat, który nazywa się lustracją, a podejściem do pokolenia, które żyło w tamtych czasach, a według mnie nie powinniśmy ujednolicać tych porządków. Czy ktoś w II RP miał pretensje do kogokolwiek, ze mieszkał pod zaborami, że żył w trudnych warunkach okupacji, przecież nie możemy patrzeć na to w takich kategoriach. Nikt z nas nie ma prawa za to kogoś rozliczać. Żaden odpowiedzialny polityk nie powinien mieć pretensji do ludzi, że żyli, pracowali w tamtych czasach. Zupełnie idiotyczne pytanie zadano swego czasu Jarosławowi Kaczyńskiemu, a dotyczyło ono tego, że zrobił on doktorat w Polsce Ludowej. A w jakiej miał zrobić? Rozliczenie PRL jest problemem historycznym i wszelkiego rodzaju uwikłania o charakterze przestępczym powinny być z całą stanowczością ujawnione i rozliczone.

Mariusz Ambroziak
Lubię słowo polityka historyczna. Dla mnie pod tym pojęciem kryje się pamiętanie o przeszłości, wyciąganie z niej wniosków, nie powielanie błędów, szukanie prawdy w relacjach wewnętrznej i zagranicznej, edukowanie dzieci, młodzieży, uczenie ich nawyków, aby poznawały swoją historię. To również IPN, permanentny proces lustracji. Moje zdanie jest takie, że archiwa powinny zostać otwarte, z wyłączeniem kwestii osobistych. Dopóki to nie zostanie otwarte, będziemy szantażowani i manipulowani danymi, a to pozwala w momentach konfliktowych oddziaływać na emocje. Pamiętacie, kiedy w Internecie kilka lat temu pojawiła się lista Wildsteina – entuzjazm trwał kilka dni. Każdy z obywateli powinien mieć dzisiaj prawo dostępu do danych. To, że ktoś się urodził w PRL nie jest jego winą. Najważniejsze jest to, aby w wolnej Polsce ludzie potrafili ze sobą rozmawiać. Najlepszym na to sposobem jest jawność – to jedyna droga do sukcesu.


A jakie jest Państwa zdanie na temat przedstawionych kwestii dotyczących minionego dwudziestolecia. Czekamy na Państwa komentarze pod relacją. Przypominamy, że trzy najlepsze komentarze dodane zgodnie z regulaminem konkursu nagrodzimy. Jednocześnie zachęcamy do udziału w równolegle prowadzonej dyskusji na forum Debata XX lat wolności na forum eSochaczew.pl - uwaga! - te wypowiedzi nie biorą udziału w konkursie.


REGULAMIN UDZIAŁU W DYSKUSJI „20 LAT WOLNOŚCI”

1. Udział w dyskusji „20 lat wolności” jest dostępny wyłącznie dla osób zalogowanych w portalu „e-Sochaczew.pl”.
2. Aby wziąć udział w internetowej debacie wystarczy wcisnąć guzik „Komentuj”, widoczny pod tekstem będącym relacją z panelu dyskusyjnego.
3. Jeden użytkownik może zamieścić tylko jeden komentarz.
4. W debacie i konkursie na trzy najcenniejsze komentarze będą brane pod uwagę wyłącznie wpisy spełniające następujące wymogi:
- komentarze podpisane imieniem i nazwiskiem autora;
- dotyczące wyłącznie tematyki 20-lecia.
5. Dyskusja będzie moderowana, wpisy obraźliwe oraz niespełniające powyższych wymogów będą automatycznie usuwane.
6. Debata internetowa prowadzona będzie równolegle na forum e-Sochaczew.pl, zgodnie z dotychczasowymi, obowiązującymi na nim zasadami.
7. Rozstrzygnięcie konkursu na trzy najcenniejsze komentarze nastąpi 1 czerwca br.
8. Uroczyste wręczenie nagród odbędzie się 4 czerwca br.
9. Autorzy najlepszych komentarzy otrzymają nagrody w postaci książek dotyczących najnowszej historii Polski.

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Dokumenty (1)



Opinie i komentarze użytkowników (6)

Daniel GrabarekDaniel Grabarek
0
Pan Minister Jasiński moim zdaniem w części poświęconej modelowi ekonomicznemu trochę uprościł sprawę. Mianowicie spolaryzował dwa rodzaje rozwoju ekonomicznego: etatyzm i liberalizm. W woli wyjaśnienia; w zasadzie liberalizm już dawno temu odszedł od idei państwa nocnego stróża. Nikt współcześnie nie dąży do realizacji tej idei. Współczesna wersja neoliberalna w zasadzie m.in. w wydaniu Miltona Friedmana podkreślała że jednym z największych zagrożeń kapitalizmu są właśnie korporacje ponadnarodowe. A więc proszę nie utożsamiać Platformy Obywatelskiej z XIX wiecznym liberalizmem. To neoliberałowie z drugiej połowy XX wieku zauważyli zagrożenie dla wolnego rynku w nadmiernej sile korporacji transnarodowych. Zaś "Washingon Times" chwali rząd Donalda Tuska za skuteczną politykę gospodarczą i wręcz stawia Polskę jako wzór dla ekipy Obamy w zwalczaniu kryzysu. (2009-04-26 08:47)
SzymonSzymon
0
W latach 60. ubiegłego wieku para badaczy G. Almond i S. Verba dokonała naukowej i ogólnoteoretycznej systematyzacji pojęcia kultury politycznej. Ich zasługą jest m.in. to, że w pojmowaniu tego pojęcia zaczęto brać pod uwagę rolę instytucji politycznych oraz kwestię tzw. socjalizacji (pedagogiki) politycznej. Almond i Verba zauważyli, iż społeczeństwa postrzegają politykę nie jako autonomiczną sferę życia społecznego, lecz jako zbiór ideałów funkcjonujących w ich świadomości zbiorowej. Pokonanie przez ludzi poczucia alienacji wobec sfery polityki jest - zdaniem badaczy – warunkiem sine qua non tworzenia się obywatelskiej kultury uczestniczącej. Sprawa najważniejsza: te kraje posiadają najwyższy jej poziom, w których istnieją silnie rozbudowane więzi lokalne. Tego typu debata temu celowi właśnie miała służyć. (2009-04-26 15:35)
SójkaSójka
0
Jak podkreślano wielokrotnie podczas debaty, Polacy dwadzieścia lat temu, wywalczyli sobie wolność w sposób bezprecedensowy. Jednak czasem łatwiej zmienić ustrój polityczny niż ludzką mentalność. Myślę, że powinniśmy nauczyć się korzystać z wolności.
Polacy często prezentują postawę typu homo sovieticus charakteryzującą się koniunkturalizmem, biernością, znudzeniem i oportunizmem. Zapowiadana w sondażach niska frekwencja w nadchodzących wyborach pokazuje, że niestety nie dorośliśmy do demokracji.
Jak to zmienić? Może właśnie metodą „małych kroczków” poprzez odkrycie, że można kształtować świat wokół siebie zaczynając od „małej ojczyzny”.
(2009-04-29 09:09)
marc03polmarc03pol
0
A mnie najbardziej denerwuje fakt, że o naszych problemach rozmawiają politycy, którzy na co dzień nie mają do czynienia z kłopotami "zwykłych" ludzi. Zarabiają krocie, a tak naprawdę nie robią nic. (2009-04-30 13:16)
dreptakdreptak
0
marc03pol. Nie wiem czy prowokujesz, czy rzeczywiście jesteś przekonany, że politycy nic nie robią. Lubię na teraźniejszość (a nawet na przyszłość) patrzeć historycznie. Od maja 1945 do teraz minęło 64 lata. Jest to chyba najdłuższy okres pokoju w Europie w ciągu ostatnich 500 lat, a może jeszcz dłużej. Powiesz - Jugosławia, racja, ale to też dowód na pracę polityków, że ten konflikt nie rozlał się na cały kontynent. Przypomnę, I wojna, Sarajewo. Nasza bezkrwawa rewolucja, to też efekt pracy polityków. POKÓJ jest dobrem największym i jeśli politycy mają w tym swój udział, a mają, to mogę im wybaczyć wysokie dochody, trudno. (2009-04-30 19:16)
GąsiorGąsior
0
Podczas debaty miałem okazję zadać polityko tylko jedno pytanie. Brzmiało mniej więcej tak – czy panów zdaniem udało się w Polsce zbudować nowoczesne społeczeństwo i nowoczesne państwo na miarę Europy. Dlaczego tak, a dlaczego nie.

Moim zdaniem politycy odpowiedzieli cokolwiek pokrętnie. Zapamiętałem ministra Jasińskiego, który mówił, że w sferze edukacji tak, a w sferze więzi społecznych nie. Pozostali z polityków próbowali przekierować temat na organizacje NGO, społeczności lokalne itp. Cóż, mimo że sam z lepszym lub gorszym skutkiem staram się coś lokalnie i społecznie robić, to nie wydaje mi się, żeby to wiele zmieniało.

Nasza debata uwidoczniła mi rzecz znamienną. Oto pytanie o 20 lat naszej wolności, jest już tylko jednym z wielu pytań, jakie ginie w morzu pytań o współczesny świat. Nie tyko nasi politycy nie potrafią na nie odpowiedzieć. Robi się raczej działania mocno pozorowane, jak to czyni m.in. Barrack Obama, z którego zwycięstwa się cieszyłem, ale w którego siłę sprawczą nie wierzyłem i nie wierzę.

Chyba jest tak, że wszyscy: mali, duzi, obgaci i biedni, czujemy potrzebę zmiany, odnowy, jakiejś idei, która mogłaby nas porwać. Swoistego drugiego renesansu, który przywróciłby nam wiarę w sprawczą moc człowieka. Nic takiego nie nadchodzi. Gubimy się jedynie w niczym nie krępowanym konsumpcjonizmie i zupełnie rozwydrzonym języku mediów i Internetu. Wydawało się, że globalny kryzys będzie wiadrem zimnej wody, ale już widać, że do przebudzenia jeszcze bardzo daleko.

Nasza skromna debata uzmysłowiła mi, że nic nie jest dziś kwestią etyczną czy polityczną. Przynajmniej w tradycyjnym rozumieniu tych pojęć. Liczy się jedynie osobliwie rozumiana skuteczność. Dlaczego osobliwie? Ano dlatego, że zupełnie oderwana od naszego życia psychicznego i emocjonalnego. Oto możemy zapewnić obywatelowi plazmowy telewizor, trzy laptopy, mieszkanie i nowe auto, ale nie zastanawiamy się nawet przez moment, czy dzięki temu stał się szczęśliwszy. Przyjrzyjmy mu się bliżej. Jest zestresowany, wisi nad nim kilkanaście kredytów, które powodują wyniszczenie psychiczne i fizyczne, nie ma czasu dla dzieci i nie ma czasu na jakiekolwiek, choćby niewiele znaczące hobby czy pasje. Politycy mówią mu za to. Zrobiłeś wiele, masz to wszystko, ale stać cię na więcej. Możesz mieć jeszcze jeden samochód i jeszcze jeden dom. Podpowiemy Ci jak to zrobić. Weź jeszcze jeden kredyt, będziesz jeszcze szczęśliwszy. Kowalski, Smith i Schmidt łapią się na to. Politycy uczynią ich niewolnikami PKB i banków, w których zaciągnęli swoje kredyty, tylko po to, żeby zagłosowali na nich w kolejnych wyborach. O tak, ten mechanizm się sprawdza.

Co zobaczy Kowalski, kiedy w wieku 60 lat spojrzy wstecz? Myślę, że nie będzie wiele pamiętał ze swojego przeżytego w ciągłym, najczęściej bezsensownym, ruchu życia. Spojrzy tylko na swoje dzieci, które będą takie same jak on trzydzieści lat wcześniej.

Czy można żyć inaczej? Otóż nie. Nie ma trzeciej drogi. W tym świecie albo gnasz, albo trafiasz do rynsztoka. Stąd miliony wykluczonych, których los nie interesuje absolutnie nikogo. Oczywiście problemy te dotykają również Polskę, ale nasi goście nawet się o nie nie otarli. Być może było to wynikiem tak, a nie inaczej postawionych pytań, tym niemniej miałem poczucie pewnego braku.

Coż, prócz moich spostrzeżeń natury ogólnej wypadałoby odnieść się jednak do spraw poruszonych podczas debaty.

Okrągły Stół? Jedna z niewielu rzeczy, którą możemy się pochwalić. Nie warto jej niszczyć. Zarzut, że partia oddawała władzę w sposób kontrolowany jest co najmniej dziwaczny? Z jednej strony przypisuje się jej dawnym działaczom swoistą omnipotencję, z drugiej zarzuca, że nie postąpili jak jakiś święty, który bogactwa rozdał biednym. Kompromis to kompromis. Poza nim jest albo poddanie się, albo rewolucja. Ani jedno, ani drugie nie jest w polityce dobrym wyjściem.

Ordynacja? Przez jakiś czas uważałem że większościowa. Tylko sejm. Dziś już tak nie myślę. W polskich warunkach byłaby niebezpieczna. Może kiedyś, za 100, 200 lat do niej dorośniemy. Na razie nie ma jakichkolwiek wspólnych wartości, które powstrzymałyby „większościowego” zwycięzcę przed wycięciem w pień politycznych przeciwników. Te wartości trzeba wypracowywać.

Gospodarka? Nie znam się na tych problemach, mam tylko pewne intuicje. Jako zjadacz chleba odnoszę dziś wrażenie, że jestem plechą na której żywią się korporacje, a politykom to zupełnie w niczym nie przeszkadza. Nie warto chyba powtarzać tych wszystkich banałów, które powiedziano o kryzysie. W tym miejscu podobały mi się nawet myśl ministra Jasińskiego, choć z PiS mi nie po drodze. Państwo nie powinno ograniczać wolności gospodarczej, ale powinno stać na straży wolności jednostki. Dziś bardzo często wolność ta jest ograniczana nie przez państwowe mechanizmy polityczne, ale przez mechanizmy gospodarcze, którym państwo i politycy w ogóle nie próbują się przeciwstawiać. Długo by o tym mówić.

Rozliczenie PRL? Powiem prowokacyjnie. Jako człowiek, którego młodość powoli zaczyna mijać, przestaje mnie to zupełnie interesować. Wszystkie przestępstwa o charakterze kryminalnym powinny być ścigane. Rozliczać etycznie (cokolwiek miałoby to znaczyć) również można, tylko że pod dwudziestu latach nic już te rozliczenia nie wnoszą. Nie można powtarzać wciąż, że pan X jest zły, a pan Y dobry, bo dobro i zło nie są przedmiotem dowodów, tylko naszej wewnętrznej wolności i oceny.

Po XX latach nie czuję się jak człowiek wolny, ale nie wynika to z ograniczeń politycznych, tylko ekonomicznych i gospodarczych. A przede wszystkim z zalewu bełkotu generowanego przez media tradycyjne i elektroniczne, co mówię ze zgrozą, bo sam w budowaniu tych mediów mam bardzo bardzo mikroskopijny udział.
(2009-05-01 22:44)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy