Reklama

MAŁY KLUB – WIELKI KONFLIKT

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
18/05/2010 12:04
Miejski Klub Sportowy „Orkan” posiada obecnie aż dwa zarządy. Członkowie obu uważają, że to ich gremia są legalną władzą w klubie, odmawiając tego prawa swym przeciwnikom. Kto ma rację? Niewykluczone, że ostatecznie tę kwestię będzie musiał rozstrzygnąć sąd.
Przypomnijmy, że sprawa zaczęła się podczas walnego zgromadzenia klubu, które odbyło się 29 kwietnia. Wówczas to zarząd nie dopuścił do głosowania większości zebranych członków. Z 79 osób do głosowania dopuszczono zaledwie 11. Jak gdyby przeczuwał, że może zostać odwołany. Chodziło o zapis w statucie klubu, który mówi, iż prawo głosu mają ci członkowie, którzy regularnie, co miesiąc, płacą składki. Wykluczono zatem tych, którzy składki wszystkie owszem płacili, ale hurtem raz na trzy miesiące. Wybuchł z tej przyczyny podczas zebrania spór prawny, jak należy interpretować ów zapis, zwłaszcza, że inny punkt statutu mówi, iż właśnie trzy miesiące opóźnienia w opłatach są cezurą czasową, która sprawia, że członek stowarzyszenia nie traci swoich praw. Trudno dziś rozstrzygać, która ze stron ma rację, fakt jest jednak taki, iż w walnym zebraniu 29 kwietnia została ogłoszona przerwa do 11 maja.
W międzyczasie jednak odbyło się spotkanie obu stron konfliktu w siedzibie starostwa, bo właśnie ono podjęło się mediacji w tej sprawie. W jego trakcie nie doszło jednak do zbliżenia poglądów stron. Natomiast pełnomocnik zarządu oznajmił tam, że dokończenie walnego przeniesione zostało z 11 na 21 maja. Wykluczeni nie przyjęli tego do wiadomości, twierdząc, że o zmianie terminu dokończenia walnego decydować może tylko walne. Ewentualnie mógłby to zrobić zarząd, ale członkowie zarządu akurat się rozjechali. Jednak na drzwiach klubu pojawiło się pismo informujące o przesunięciu terminu walnego, zabrakło pod nim natomiast osobistych podpisów członków zarządu. Uznano to więc za jakąś manipulację i dokończenie walnego 11 maja się odbyło. Z tym, że pełnomocnik zarządu Robert Błaszczyk twierdzi, iż było ono nielegalne. Oczywiście nie jest rolą gazety rozstrzyganie tej kwestii, oddajmy więc głos głównym bohaterom tego konfliktu.
- 11 maja, tak jak to było ustalone w pierwszym terminie – mówi Robert Małolepszy, który stał się w międzyczasie przedstawicielem wykluczonych – stawiło się trzydziestu kilku członków klubu, w tym wtedy jeszcze aktualny prezes Mariusz Bartosiewicz i to on, zgodnie ze statutem, otworzył drugi termin walnego posiedzenia. I chociaż uważamy, że w sposób bezprawny zostały odebrane członkom stowarzyszenia głosy, aby zachować wszystkie procedury, to właśnie obecna na sali trójka osób, którym głosów nie odebrano, przegłosowała wniosek o przywrócenie prawa głosu wszystkim, którzy przez ostatni rok w sposób ciągły opłacali składki. Co prawda statut mówi, że wszystkie uchwały mogą być podejmowane w obecności co najmniej połowy członków, ale ten sam statut w art. 16 ust. 3 mówi, że jeśli w drugim terminie (a był to drugi termin) nie ma wymaganej połowy członków, można obradować bez względu na ich liczbę. Kopię zeszytu wpłat składek podczas zebrania mieliśmy. Była też obecna pani Anna Szymańska, która od lat przyjmowała te wpłaty i która potwierdziła autentyczność tych wpisów. Było przygotowanych 79 mandatów do głosowania, zostały one rozdane tym, którzy na walne zebranie przybyli. Dodam, że mandaty pobrała również część członów sekcji piłki nożnej, więc nie tylko rugby. Jest to ważne, gdyż próbuje się przedstawić ten konflikt jako spór między sekcjami rugby i piłki nożnej, co jest absolutną nieprawdą. Obecni na zebraniu członkowie stowarzyszenia w dniu 11 maja odwołali stary zarząd i powołali nowy w składzie: Robert Popławski, Sławomir Dudkowski, Robert Małolepszy, Krzysztof Żyżyński i Marta Stachniuk.
Z tą uchwałą, całkowicie legalną – kontynuuje Robert Małolepszy - nowy zarząd zjawił się 12 maja w klubie i przedstawił panu Błaszczykowi stosowne dokumenty, ale on odmówił jakiejkolwiek współpracy i niedługo potem zażądał, abyśmy z klubu wyszli. My jednak zostaliśmy, bo jesteśmy legalnie wybranym zarządem. Więc on wezwał policję, która spisała protokół i odjechała, wiadomo przecież, że funkcjonariusze nie mogli rozstrzygać, kto jest tu na prawie i czy my możemy, czy też nie tutaj przebywać. A możemy, bowiem po wyborze przez walne zgromadzenie już jesteśmy umocowani prawnie. Krajowy Rejestr Sądowy tylko to potwierdza. Nie musimy mieć KRS-u, żeby wydawać polecenia panu Błaszczykowi.
Tyle Robert Małolepszy, a my zwróciliśmy się również do Roberta Błaszczyka i usłyszeliśmy, że jego zdaniem, jako pełnomocnika jedynego legalnego zarządu, grupa ludzi tytułująca się mianem zarządu klubu działa w sposób nielegalny. „W związku z tym – mówi Robert Błaszczyk – podjąłem w imieniu zarządu stosowne działania. Między innymi złożyłem zawiadomienie na policję, że ludzie ci w sposób nielegalny przebywają w klubie i uniemożliwiają mi normalną pracę. Ich poczynania mogą doprowadzić do jego unicestwienia. Myślę, że tą sprawą zainteresuje się również prokuratura. Gdy członkowie legalnego zarządu wrócą ze swych wyjazdów, na pewno wydamy w tej sprawie odpowiednie oświadczenie.”
Niestety, na razie Robert Błaszczyk nie chciał się szerzej wypowiadać. Musimy więc poczekać na kolejne ruchy obu stron tego sporu. Ciekawe też, jakie stanowisko zajmie Krajowy Rejestr Sądowy. Uzna czy też nie nowe władze, a może wprowadzi do klubu zarząd komisaryczny? Będziemy się tą sprawą interesować.
Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama