Jak można podziękować komuś kogo nie ma i ma parafię i parafian gdzieś. A schola chyba rozwinęła się pod skrzydłami animatorek,które pracują z dziećmi od samego początku a nie ks. Sylwek.
Należy Ci wybaczyć, bo kompletnie nie wiesz o czym mówisz. Czy proboszcz "wyprał" Ci mózg, czy sama doszłaś do wniosku z pierwszego zdania? Stwierdzenie w pierwszym zdaniu jest wystarczającym dowodem na pierwszą tezę.
Słowo "chyba" w drugim zdaniu jest właściwe - wyraża wątpliwość. I jest to właściwe sformułowanie. „Kopa energetycznego” dał scholi x.Sylwek we współpracy z Mateuszem i p.Danielem, katechetkami i dziewczynami z Oazy razem. Nie wierzysz – spytaj rodziców. Tego wielebny nie raczył jednak zauważyć. Wolał wybrać to co mu pasowało do jego "akcji". A wczorajsza akcja proboszcza pt. kupowanie publiki z użyciem dzieci to żenada. W końcu wielu bezwzględnych dyktatorów też „kochało” dzieci, co uwiecznił nie jeden materiał propagandowy.
anton- , jak widać jesteś ignorantem , nie odnosisz się do konkretnych postów (42378) . Dziękuje się nawet nieobecnym , a szczególnie ks. Sylwkowi ,który szczególnie na to zasłużył i nie możesz mówić ,że ma gdzieś parafian bo on ze szczególnym szacunkiem odnosił się do wszystkich i kochał całym sercem każdego człowieka ale żeby o tym wiedzieć trzeba poznać drugą osobę , przebywać z nim . Jeśli chodzi o scholę to właśnie ks. SYLWEK JĄ rozkręcił pozytywnie dodał im ducha odwagi zapalił ich małe serca do służby dla Boga i ludzi , a animatorki dołączyły do nich , a nie jak piszesz ,że to one miały jakiś udział. Pamietaj ,że sukces ma wielu ojców i proszę nie pisz o ludziach i wydarzeniach o których nie masz zielonego pojęcia
Tak sobie niewinnie dyskutujecie wszyscy i dajecie się wkręcać takim dziwnym typom jak robroy, który cały czas pilnuje żeby oliwa była w tym Waszym ogniu. A kim on właściwie jest? Można go spotkać na blogu Księdza Marka, jego też zwalcza, tak samo jak Jezusa Chrystusa. Uważajcie na siebie!
może mi ksiądz Marek wytłumaczy co znaczy zapis w Ewangelii św. Mateusza (i Marka) cytuję- wychodząc zaś, znaleźli człowieka Cyrenejczyka imieniem Szymon-i tego przymusili aby niósł krzyż Jego-dlaczego przedstawia się drogę krzyżową,12 stacji,kiedy Chrystus krzyża nie niósł,bez jaj(w mojej biblii jest to na stronie 1002 [2012-04-05 15:38] robroy
ewszal,za dużo skomplikowałaś,za dużo pytań w jednym pytaniu!ks. Marek nie odpowiedział na podstawowe pytanie odnośnie drogi krzyżowej,Ew.wg Św. Mateusza (27-32),wg Św. Marka(15-21)wg Św. Łukasza(23-26)brzmi nieomal identycznie--, wychodząc zaś, znaleźli człowieka Cyrenejczyka imieniem Szymon-i tego przymusili aby niósł krzyż Jego --,więc po co te cyrki z przystankami,upadki,ocieranie potu,itd. itp.,jeżeli Biblia to jest scenariusz filmowy który reżyser może sobie dowolnie zmieniać,to ja dziękuję za taki film,za 2 tysiące lat znajdą scenopis "M-jak miłość" i Mroczków na ołtarze wyniosą!(myślę żę do tego czasu nie będą obowiązywały opłaty 50 zł. za zdanie egzaminu dopuszczającego do komunii,bo się zrobi jak przy egzaminie na prawo jazdy- pare poprawek po 100 zł) [2012-04-07 15:44]
Rzeczywiście osobiście go nie znam byłam kilka razy jak odprawiał mszę, kazanie jego to nic nadzwyczajnego. Jeśli miał taki szacunek do parafian i tak ich kochał dlaczego nie złoży oficjalnej informacji co się z nim dzieje aby uciąć wszystkie spekulacje. Ksiądz to przede wszystkim silna osobowość i człowiek z wielką wiarą. Tu chyba księdzu zabrakło wszystkiego. Idąc do seminarium wiedział że będzie należał do hierarchii i pewnych rzeczy nie przeskoczy dlatego jest potrzebna silna wiara i mocny charakter i wtedy robić swoje.
mało kto bierze robroya na poważnie, choć czasami potrafi szczerze rozbawić. Ale niektórzy dają się podpuszczać, albo wręcz nakręcają konflikt z robroyem dla swoich potrzeb - tylko im współczuć.
anton- mam nadzieję ,że kiedyś przejrzysz na oczy i zobaczysz jak bardzo się myliłaś i przeprosisz na forum ks. Sylwka .Jesteś bardzo odporna na fakty ,które dosyć klarownie przedstawiłem wcześniej ale trzeba trochę dobrej woli aby przyjąć konkrety ,a nie dać się wodzić ks. Gałajowi za nos
I nie myliłem się – napuszczanie jednych na drugich to dla niektórych jest „chleb powszedni”, o zgrozo!
Było poetycko – sentymentalnie (trochę nie wyszło), to teraz opcja „na ostro” w wykonaniu wbienko, a jak!
Należy Ci wybaczyć, bo kompletnie nie wiesz o czym mówisz. Czy proboszcz "wyprał" Ci mózg, czy sama doszłaś do wniosku z pierwszego zdania?( #42556 wysłano: 2012/06/25 14:10) – no właśnie sam powiedz, CZY TO JEST WŁAŚCIWE SFORMUŁOWANIE? WŁAŚCIWE dla „gorliwego katolika” i „obrońcę wiary”, na którego się kreujesz? WŁAŚCIWE dla tak wrażliwego i wyważonego człowieka, na jakiego próbujesz się lansować? WŁAŚCIWE dla dojrzałego faceta, który odnosi się do młodszej osoby i to jeszcze kobiety?
Wobec niektórych trzeba „marchewkę”, a na niektórych trzeba „kija”, żeby się wystraszyli i ucichli, co? Może jeszcze poskarżysz na dziewczynę rodzicom?
Bo znasz się Pan na propogandzie i wiesz, że ludziom musisz wodę robić z mózgu, byś mógł swoje ugrać. Teraz będziesz każdy krok Proboszcza komentował, jak Ci wygodnie, żeby ludzie byli na fakty odporni i przypadkiem zdania nie zmienili. Dał prezenty – przekupca (swoją drogę – nie wiem, czy nie za mocna i nie za śmiała ta publiczna propaganda autora...) A gdyby nie dał to pewnie – niewdzięcznik, skąpiec, cham.... I tak sobie zinterpretujesz, jak ci będzie pasować... jak to w poezji ;)
Proszę cię Zaradny przedstaw mi te klarowne fakty i nie daję się wodzić nikomu za nos, staram się widzieć wszystko a nie tylko co komu odpowiada. Staram się jak mogę żeby być obiektywną osobą.
wnioskuję po twoich słowach, że jesteś osobą ideową i młodą. Po kilku mszach oceniłaś księdza i nie wiedząc, co się zdarzyło stwierdzasz, że nie pasuje on do twojego szablonu księdza - „silna osobowość i człowiek z wielką wiarą”. Nie znałaś Go. Co do silnej osobowości „przejaskrawię” Ci trochę obraz na paru przykładach. Każdy człowiek poddany stosownej „obróbce” może się poddać. Wiedzieli o tym dobrze funkcjonariusze służb totalitarnych. Mieli metody, aby „zagiąć” swoje ofiary. Często wystarczył terror psychiczny. Poczytaj trochę wspomnień z „ciemnych czasów” XX wieku. Idąc za Twoim przykładem można mówić: żołnierz ma być niezłomny, odważny, bohater, twardziel. I już mamy prosty obraz żołnierza. Tylko na wojnie sytuacja się zmienia. Na froncie zostaje strach, ból, smutek, cierpienie i trauma na dalszą część życia. Ci co przeżyją – chcą zapomnieć. Nie czują się bohaterami, twardzielami. Owszem, w niektórych filmach hollyłódzkich tak, ale w rzeczywistości … Poczytaj trochę wspomnień doświadczonych w ekstremalnych sytuacjach wojny i terroru. Walka z wrogiem na froncie to jedno – obrona ojczyzny to mocny bodziec. Ale gorzej, jeżeli zaczynasz być poddawana terrorowi od środka. Jesteś żołnierzem a prześladuje cię sierżant „sadysta” – twój przełożony z tej samej armii. Jesteś pracownikiem a prześladuje cię szef, „kolega” z tej samej firmy, dla dobra której pracujesz. To jest cios z niespodziewanej strony i tym bardziej bolesny. Jest jeszcze gorzej, gdy nie możesz oczekiwać pomocy od wyżej postawionych w hierarchii, bo oni nie widzą problemu lub zwierzchnik „oprawca” przekazuje im sprawy „po swojemu”. Tyle gwoli „przejaskrawienia”. Takie rzeczy mają miejsce w różnych instytucjach hierarchicznych - wojsku, policji, korporacjach i niestety, z tego co można przeczytać z różnych źródeł także w Kościele. A to ostanie boli.
Znam wielu księży o których można powiedzieć „silna osobowość i człowiek z wielką wiarą”, ale nigdy nie skrzywdzili nawet muchy. Kierują się miłością bliźniego i współczuciem – SĄ PRAWDZIWYMI LUDZMI POKOJU. Ale czy trzeba ich poddawać takim egzaminom, aby stwierdzić, czy pasują do Twojego szablonu? Pomyśl o tym.
Tak właśnie mają miejsce takie sytuacje ale najwytrwalsi zostają a wiara powinna pomagać a jeśli sie nie daje rady to trzeba zmienić profesję a nie się mazać i rozczulać.
Wielokrotnie poruszałaś istotne sprawy w celu ostatecznego wyjaśnienia sprawy i obiektywnej oceny. Podobnie jak wiele innych osób.
Ilekroć ktokolwiek obiektywnie oceni sytuację, wówczas natychmiast pojawiają się cytaty, teorie filozoficzne i modlitwy. Ten temat jest o sytuacji w parafii Boryszew, a nie o czymkolwiek innym.
Sama widzisz, w jaki sposób ci, którzy żądają głowy ks. Gałaja prowadzą dyskusję. Nie odnoszą się do argumentów, lecz piszą tak "obok tematu", albo piszą zupełnie nie na temat. Nazwijmy to, ze "piszą przypowieści", zupełnie nieadekwatne do tematu. Tematem jest konflikt w parafii, a celem ustalenie prawdy. Temu celowi służą jedynie konkretne argumenty. A zagadywanie tematu ma na celu odwrócić uwagę od istoty tematu.
Uważam, że opowiedziałaś się za prawdą i tak trzymaj. Nie jestem przekonany co do odpowiadania zaczepki wbienko, bo jak sama widzisz jego zaczepki zupełnie odbiegają od tematu.
2012/06/25 14:10Wbienko do anton: kompletnie nie wiesz o czym mówisz. Czy proboszcz "wyprał" Ci mózg, czy sama doszłaś do wniosku z pierwszego zdania?( #42556)
2012/06/25 16:52 franek6 do wbienko: CZY TO JEST WŁAŚCIWE SFORMUŁOWANIE? WŁAŚCIWE dla „gorliwego katolika” i „obrońcę wiary”, na którego się kreujesz? WŁAŚCIWE dla tak wrażliwego i wyważonego człowieka, na jakiego próbujesz się lansować? WŁAŚCIWE dla dojrzałego faceta, który odnosi się do młodszej osoby i to jeszcze kobiety? (#42570)
2012/06/25 19:07 wbienko do anton: wnioskuję po twoich słowach, że jesteś osobą ideową i młodą. (#42577)
„Wnioskuję po twoich słowach...” – hahaha! Niezła ściema!!! I ten bajer na „zatroskanego tatusia” – ubaw po pachy!
I jeszcze to pytanie a la filozof wbienko: Ale czy trzeba ich poddawać takim egzaminom ? (#42577) Facet to Ty jesteś pod kloszem czy w szklarni chowany, że nie wiesz, że ZŁOTO SIĘ W OGNIU WYPALA, a nie na plaży na Caraiben Islands? To ci młoda osoba musi tłumaczyć, co to znaczy „człowiek z silną osobowością”? I od kiedy funkcjonariusze służb totalitarnych z „ciemnych czasów” XX wieku cechowali się wielką wiarą? A anton napisała : Ksiądz to przede wszystkim silna osobowość i człowiek z wielką wiarą.
Więc nie upraszczaj sprawy i to znowu tak, jak Tobie pasuje.
Ach, ten styl wbienko! Jak nie list otwarty, to „przypowieść” albo odezwa do „narodu” ku pokrzepieniu serc! A wszystko, by rozgrzać ducha wątpiących w słuszność sprawy... i przy okazji zjechać z głównej drogi (czyli z zasadniczego tematu dyskusji) na jakieś nieciekawe pobocza. I tak wbienko ( #42474 wysłano: 2012/06/23 18:21) pisze:
Kościół naszym domem….
(...)Budowniczy naszego kościoła ksiądz Kwiatkowski nie znalazł miejsca w tym domu. W zasadzie jego miejsce zostało dokładnie zburzone i posprzątane.
Do tej pory nie umiał mi Pan odpowiedzieć, co konkretnie wg Was miał zrobić ks. Gałaj, by „ojciec parafii znalazł w niej swój dom”. Nie odpowiedział Pan także dlaczego sam Pan go do siebie nie przyjął (jest Pan podobno w Kościele, więc u Pana w domu też ks. Prałat byłby „i w domu, i w parafii i w Kościele”...). Skoro Pan nie odpowiedział (ani żaden inny kompan) więc:
- albo nie wiecie sami,
- albo wiecie, ale nie powiecie, bo publiczne ujawnienie tej wiedzy mogłoby zaszkodzić powodzeniu Waszych działań,
- albo cokolwiek w sytuacji konieczności wyburzenia starej plebani zrobiłby ks. Gałaj to Wy i tak zinterpretujecie to po swojemu (i to ostatnie robi Pan, jak widzę bardzo skrupulatnie od soboty).
Jak długo będzie Pan jeszcze obłudnie manipulował faktami? Jak długo będzie Pan wykorzystywał autorytet byłego proboszcza, by podburzać ludzi przeciw sobie?
Dalej jest:
A miało być tak pięknie, miał odprawiać msze, spowiadać – pytanie, dlaczego tak nie jest (to nie jest pytanie do księdza Kwiatkowskiego)?
A właściwie dlaczego nie do księdza Kwiatkowskiego? Bo odsłoniłoby nagą, brutalną prawdę i to nie o ks. Gałaju? Zresztą pytanie zostało postawione i nawet odpowiedź padła. Ale dla tych, co ją słyszeli, Kościół faktycznie jest domem, więc nie puszczą tego w przestrzeń publiczną. Wiedzą, że zły to ptak, co własne gniazdo kala.
Zresztą jestem przekonany, że autor tekstu dobrze o tym wie i dlatego tak chętnie po te rzeczy sięga, jak bokser po ciosy poniżej pasa. Wie, że nie będzie nic dla przeciwwagi tego, co napisze. Ale ci, co im zostało trochę rozumu widzą tę jego zwodniczą, podstępną przebiegłość. Może być Pan pewien!
Wikariusze, dla których miał to być dom-na-jakiś-czas nie na długo pozostawali w tym miejscu. (...) W dodatku są przez proboszcza traktowani jak intruzi. Może trafili do „rodziny” patologicznej? Jeden nie wytrzymał.
Tak, to właśnie taki kolejny przykład ciosu poniżej pasa. Autor doskonale jest zorientowany w procedurach rozwiązywania spraw problemowych w kościele i nie tylko. Wie, że fakty związane z relacjami między duchownymi może sobie interpretować zupełnie dowolnie/swawolnie. Czyli dokładnie tak, jak to jest autorowi potrzebne, a nie tak, by dociec prawdy. Autor wie, że jego dowolna (a raczej swawolna) interpretacja spotka się z milczeniem drugiej strony, więc przy powtórzeniu jej jeszcze kilka razy przy różnych okazjach (najlepiej z właściwym sobie „przejaskrawieniem”) stanie się jedynie możliwą wersją wydarzeń.
Ale zostawmy to i idźmy dalej: W dodatku są przez proboszcza traktowani jak intruzi.
Ciekawi mnie jakie są przejawy takiego traktowania? Tak konkretnie... I czy ktoś udzielał wywiadu w tej sprawie? Wikariusze? Ministranci? Pan kościelny? A może sam proboszcz?
W celach pokazowych proboszcz przeniósł ich do zaadaptowanych salek nie nadających się do mieszkania „w normalnych warunkach”.
Podobnie – co to znaczy dla autora „normalne warunki” i co nimi nie było? I czyja to ocena tych warunków – Wikariuszy? Ministrantów? Pana organisty dla odmiany? A może wyłącznie samego autora?
Dla przypomnienia dodam, że przed „pokazowym przeniesieniem wikariuszy” do domu parafialnego były „pokazowe” ;) dni otwarte w Domu Parafialnym. Kto chciał mógł sam zobaczyć te zaadoptowane salki, więc po co komentować ich standard. Zresztą po tym „pokazie” domu parafialnego słychać było głosy o „wypasie” i przesadzie... no bo przecież chodziło, że za dużo kasy wydane. A tu teraz czytamy o salkach „ nie nadających się do mieszkania „w normalnych warunkach”. To w końcu przepych czy „nienormalne warunki”? widać ocena standardu pomieszczeń mieszkalnych jest baaaaaaaaardzo subiektywna i niestety zależy na jakie okoliczności jest przywoływana. Jak chodzi o kasę – a, to „wypas”! jak chodzi o traktowanie wikariuszy – a, to „nie nadaje się do mieszkania”!
Postawa proboszcza i jego czyny powodują, że ludzie szukają miejsca w innych parafiach. Coraz mniej jest chrztów, ślubów, nawet pogrzebów.
Skoro mniej chrztów, ślubów, pogrzebów, to przecież mniej pieniędzy dla proboszcza. A przeciwnikom proboszcza przecież chodzi o to, by ich nie miał. „Strajk tacowy”, gazety piszą: „proboszcz odejdzie – pieniądze się znajdą”... Ot, taki sobie szantażyk ekonomiczny... Coraz mniej jest chrztów, ślubów, nawet pogrzebów – to jest może Wasza kolejna forma „strajku”? ;)
A teraz inaczej: menedżerom zależy na jak największych zyskach, więc stosują różne zabiegi, by zarobić jak najwięcej. Ks. Gałajowi jego przeciwnicy nadali pseudonim „menedżer....”, więc zgodnie z logiką powinien prowadzić działania, by mieć jak najwięcej chrztów, ślubów czy pogrzebów. A tu czytam, że z powodu postawy i czynów proboszcza coraz mniej jest chrztów, ślubów i pogrzebów. To w końcu proboszcz jest tym menedżerem czy nie? Weźcie się w końcu zdecydujcie!
Kościół naszym domem…. To sobie biskupi wymyślili.
Widać, że autorowi tekstu mało ujadać na jednego i to tylko księdza doktora. Musi się jeszcze innym dostać po głowie. Proboszcz jest be – to już wiemy. Ale biskupi już też są be. To pewnie takie przygotowanie podłoża, że cała Kuria jest be, że cały Episkopat jest be, że wszystko pod dywan... itd. Czyżby coś w Łowiczu nie chwyciło?
Księża źli, biskupi też. Niedługo Kościół sam w sobie będzie zły dla autora? o, przepraszam - już jest (por. #42577).
Przypomnę: oj, zły to ptak, co własne gniazdo kala. No, chyba, że to faktycznie nie jest jego gniazdo... Niektórzy mają domy, ale wolą hotele. A dla innych dom jest jak hotel...
I na końcu czytamy: P.S. Ciekawe, co nadzór budowlany ma do powiedzenia na temat zamieszkiwania na placu budowy?
Proponuję zapytać w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego, w końcu warto byłoby oprzeć się na przynajmniej jednej obiektywnej informacji w tym wywodzie, gdzie subiektywna ocena z sentymentalną, swawolną interpretacją jest jedynym dowodem na cokolwiek.
Księża też ludzie , są dobrzy i żli ,mądrzy i mniej mądrzy :-). Nie ma powodu aby przypuszczać że akurat ta grupa ma jakąś diametralnie inną strukturę aniżeli reszta społeczeństwa.
Co do x.proboszcza to chyba głównym powodem niezadowolenia i konfliktu jest jego apodyktycznośc i brak słuchu. Nie w sensie fizycznym i muzycznym . X proboszcz nie słucha co mówią parafianie , jakie są ich problemy, czego oczekują od swojego Kościoła.
Ks. Kwiatkowski przez ponad 30 lat swojej posługi w parafii stworzył niepowtarzalny klimat. Potrafił do końa wysłuchać , doradzić, pomóc i zganić jak zaszła taka potrzeba. Zbudował swoją postawą wielki autorytet. Obecny x.proboszcz rozpoczął od rewolucji i jak widac po trzech latach urzędowania eksperyment sie nie udał. Były szanse na powodzenie , młodzi wikariusze wkładali ( i wkładają Ci , którzy jeszcze pozostali ) wiele serca i dobrze sprawowali posługę. Nie trzeba jednak było tego niszczyć i pozwolić im działać. Cyżby zadziałała zazdrość o popularność ?
X.proboszcz na spotkaniu z ZDK mógł zyskać wiele podejmując merytoryczny dialog i szukać porozumienia i kompromisów. Stracił bardzo dużo nie słuchając co się do niego mówi i nie odpowiadając konkretnie na żadne z zadanych pytań.
jak mawiał klasyk mniemanologii stosowanej : " I to by było na tyle ."
Przejawiające się w Waszych postach cynizm, hipokryzja i zaślepienie to narzędzia bardzo kiepskiej marki. Ciekawe, jakie będzie Wasze rozczarowanie, gdy zrozumiecie, że jesteście tylko marionetkami w grze pewnego pana o zwichrowanej osobowości.
wbienko, to jednak nie zapytasz w tym nadzorze?!!! Jeśli nie jesteś hipokrytą, to czego się boisz? prawdy??? Jeśli chcesz ODPOWIEDZIALNIE wpływać na ludzi, to zacznij ustalać WSZYSTKIE fakty, a nie tworzyć własne interpretacje.
Zaradny, zarzucasz mi, że wałkuję ciągle temat ks. Kwiatkowskiego. Przeczytaj proszę raz jeszcze ze zrozumieniem post DW40 #42290 (2012/06/20 14:07), a potem mój #42387 (2012/06/22 10:00).
Jak widzisz podjęta została dyskusja, by omówić rzeczowo stawiane Proboszczowi zarzuty. Najlepiej na tyle obiektywnie, na ile pozwala na to forum internetowe. Tematem tej dyskusji nie była TYLKO nieobecność ks. Kwiatkowskiego w parafii. To był i jest DOPIERO jeden zarzut analizowany. Ktoś stawia swoje tezy, przedstawia fakty, ma jakieś wątpliwości; wie, że są przeciwnicy jego „wersji wydarzeń” – naturalnym jest w takiej sytuacji czekanie na kontrargumenty, stawianie pytań, formułowanie wniosków odmiennych. Taka jest rola dyskusji – przecież nie musimy wszystkiego wiedzieć, nie musimy się we wszystkim zgadzać, ale rzeczowa dyskusja ma nas pobudzać do SAMODZIELNEGO myślenia z uwzględnieniem wszystkich argumentów – za i przeciw. Spójrz na Summę św. Tomasza: teza, antyteza... i dopiero osąd.
Tymczasem spójrz na historię forum: osąd został podany na wstępie, dobiera się do niego tezy na potwierdzenie, a antytezy bagatelizuje się, ośmiesza lub ignoruje. Czy to są uczciwe metody dyskusji (wyjaśniam od razu, że nie jest to zarzut do Ciebie)?
Sam piszesz, że nie będziesz polemizował ze mną, bo to nie jest najważniejszy, argument w tej całej sprawie( #42480 wysłano: 2012/06/23 22:48). I zgadzam się z Tobą, nie jest najważniejszy. Ale zobacz jednocześnie jak nośny i mocno akcentowany! I zobacz jeszcze przez kogo akcentowany: jakiś radny lansuje się na spotkaniu i w lokalnej prasie jako „wierny obrońca ks. Prałata”, ktoś inny na forum stale karmi nas bólem krzywdy „ojca parafii”. Zastanawiałeś się nad tym, dlaczego tak robią? Dlaczego, skoro nie jest to najważniejszy argument w całej sprawie? I nawet jeśli jeszcze teraz tego nie rozumiesz (bo być może jesteś jeszcze dość młody i trudno Ci odczytać wszystkie ukryte intencje ludzi wokół, szczególnie tych uwikłanych w mniejszą lub większą politykę), to proszę zapamiętaj te działania i za jakiś czas zainteresuj się, co robią ci ludzie w życiu, dla społeczności lokalnej, co osiągnęli i w jaki sposób itd. I zwyczajnie spróbuj powiązać fakty...
I na jeszcze jedną sprawę zwróć proszę uwagę – tylko pierwszy zarzut zaczęto analizować wg klasycznego schematu i okazuje się, że się nie obronił. Ale jednocześnie był on bardzo szumnie podniesiony, pewnie wiele osób pod jego wpływem na fali wzbudzonych emocji - z sentymentu, z szacunku, ze współczucia dla Prałata podpisało się pod listami. A zobacz, co zostało z tego zarzutu... A jaka jest pewność, że tak nie jest z innymi zarzutami? Tym bardziej, że w wypowiedziach niektórych więcej jest własnej nadinterpretacji, subiektywizmu i demagogii niż suchych faktów bez oceny.
Przemyśl to, a potem podyskutujemy dalej, o konkretach.
Ps. I jeszcze prośba o wyjaśnienie: 2012/06/23 22:48 napisałeś: Nie stajemy w obronie pokrzywdzonych ( #42480). A wcześniej pisałeś: porozmawiajcie z tymi wszystkimi ludźmi którzy zostali pokrzywdzeni i poranieni przez księdza proboszcza.(...).Nie można być obojętnym na krzywdę którą im się wyrządza. Co musi się jeszcze wydarzyć i kto musi być jeszcze pokrzywdzony? (#42335 wysłano: 2012/06/21 11:49)
Wyjaśnij mi, bo trochę to dla mnie niespójne, by odnieść się do postawionego przez Ciebie zarzutu krzywdy. Czyja krzywda jest dla Ciebie najważniejszym argumentem przeciwko Proboszczowi – księży, katechetek, ministrantów, może Twoja własna czy jeszcze kogoś innego? (zaznaczam, że pytam szczerze i nie życzę sobie, by ktoś przypisywał temu zapytaniu interpretację cynizmu na przykład).
W tych wszystkich zarzutach nie dostrzegam naruszeń których miałby się dopuścić ten ksiądz takich aby go wyrzucić z funkcji proboszcza. Księdza Kwiatkowskiego już szeroko omówiliśmy a jeśli chodzi o ks. Sylwestra to chyba sam powinien się wytłumaczyć dlaczego tak nagle opuścił parafię bez żadnego słowa a nie spekulować jeśli nie ma żadnej oficjalnej informacji.A co do katechetek może i są wspaniałe ale to chyba im bardziej proboszcz nie odpowiadał a niestety to on jest ich pracodawcą i może wymagać wiele i narzucać sposób pracy. Za nie lojalność płaci się w każdej firmie. Trzeba postawić się w jego sytuacji, na spotkaniu wsiadło na niego mnóstwo ludzi z krzykiem ze złymi emocjami bez racjonalnych faktów jak tu sensownie coś odpowiedzieć.Stan finansów parafii był nie raz podawany i to nie jest jakaś tajemnica ale najbardziej krzyczą ci co nic nie dają na kościół. Rada parafialna to nie tylko przyjemności z rządzenia ale również inne prace na rzecz parafian i kościoła ale wtedy chętnych nie ma. Na te zarzuty trzeba patrzeć trochę z boku i z każdego punktu widzenia. Hierarchia Kościoła jest jaka jest i należąc do niego akceptujemy wszystko czy nam się podoba czy nie. Jak na razie kościół nie przewiduje jakiejś reformy jest tak od tysięcy lat i należąc do kościoła akceptujemy wszystko a nie tylko te dobre rzeczy te złe również. Moje zdanie w tej dyskusji i tak nie wiele znaczy ale nie mogę patrzeć jak te opinie są nie obiektywne. A największym problemem ks. Gałaja jest że jest proboszczem, szefem,przełożonym, ludzie go widzą tylko jako księdza który ma służyć parafianom a to nie jest tak do końca.Wydaje mi się że jest bardzo wymagający wobec siebie i innych ale to nie jest jakieś uchybienie żeby go zwalczać. Ale dobrocią i zdrową atmosferą i mądrością można załatwić wszystko, wystarczy chcieć i zauważać i dać szansę się wykazać.
zenonie te dwa wpisy które zacytowałeś nie wykluczają się wzajemnie , w jednym z nich dla uwiarygodnienia zarzutów odesłałem cię do osób które w jakiś sposób nazwijmy to zostały pokrzywdzone lub bardzo żle potraktowane ,a informacji o osobach pokrzywdzonych przybywa , a w drugim wpisie pytam ile osób musi jeszcze doznać upokorzeń i krzywdy od proboszcza abyście uwierzyli że tan człowiek jest chory na władzę apsolutną i może nie tylko , warto byłoby sprawdzić dlaczego odszedł z poprzedniej parafii i dlaczego miał przerwę w posłudze kapłańskiej.Polecam rozmowy z parafianami z Bąkowa można się ciekawych rzeczy dowiedzieć.Na forum nie wyjaśnimy sobie wszystkich spraw bo widzę że okopałeś się w swoich racjach i jesteś odporny na wielość argumentów nie tylko moich.Zdaje sobie sprawę że proboszcz teraz będze miły dla wielu ,będzie udawał życzliwego,ale prędzej czy póżnie pokaże swoje prawdziwe oblicze.Przyglądaj się jego decyzją a przekonasz się jak rządzi dyktator , który nie znosi jak ktoś ma inne zdanie niż on.
Dziękuję za Twoje wyjaśnienie, zaradny. Z pewnością będę się przyglądał działaniom proboszcza i to wcale nie tylko tym miłym i życzliwym. Wbrew temu, co niektórzy oponenci próbują tu insynuować wcale nie uważam proboszcza za postać kryształową i bez skazy. Zresztą kto nią jest? Nie mam też intencji, by komukolwiek przedstawiać go jako „świetnego” czy może nawet „świętego” gościa, jak starają się to pokazywać inni.
Trochę szkoda, że już w przedbiegach uważasz, że dyskusja nie ma sensu i na dodatek stwierdzasz, że ktoś „się okopał i jest odporny na wielość argumentów” w sytuacji, gdy nawet nie podjęliśmy dyskusji o zarzutach, które wymieniłeś. To wskazuje na brak otwartości do dyskusji, ale raczej z Twojej strony. Koresponduje to zresztą z ogólną postawą osób atakujących proboszcza na spotkaniu i na forum. Nawet w jednym z ostatnich postów na forum. #42528 012/06/24 22:38 OlkaG czytamy: PYTANIE 2. Co zdaniem tych, którzy nie rozumieją naszych argumentów, jest w stanie usunąć ks. GAŁAJA z zajmowanego stanowiska.
Tak postawione pytanie wskazuje jednoznacznie na brak dobrej woli do rozwiązania trudnej sytuacji. Tak postawione pytanie zdradza, że jedynym celem jest pozbycie się człowieka. Rozumiem, że są osoby, którym ksiądz Gałaj nie odpowiada, którzy może nie zostali potraktowani przez niego tak, jak tego oczekiwali. Trudno kwestionować czyjeś osobiste odczucia i nie mam zamiaru tego robić. Jeśli są ludzie, którzy mówią, że czują się pokrzywdzeni przez Proboszcza, to pewnie tak się czują. Tylko dlaczego w ich imieniu występują nagle działacze samorządowi? Dlaczego osoby ponoć pokrzywdzone przyjmują publicznie „nagrody” od proboszcza? Dlaczego pokrzywdzeni krzyczący na forum, że chętnie opowiedzą, co im zrobił proboszcz, nie są zainteresowani indywidualnym spotkaniem, gdy pada propozycja podania do siebie kontaktu w celu spotkania? Dlaczego mogą spotykać się, by robić szum medialny, a nie chcą o swojej krzywdzie porozmawiać i zrobić z nią coś więcej niż tylko „odpłacić pięknym za nadobne”? Nie zastanawia Cię to?
Obserwując to wszystko obawiam się, że wiele osób, które - raz jeszcze podkreślam - mogą faktycznie czuć się czymś dotknięte zostały zagospodarowane przez ludzi, którzy na ich krzywdzie osiągają swoje cele. Obawiam się, że ci być może pokrzywdzeni czy źle potraktowani (jak piszesz) ludzie mogą być tylko środkiem, a ich dobro niekoniecznie jest celem. Rzeczywiście jest wielość argumentów, trzeba się im dobrze przyglądać i nie być odpornym na nie. Pozdrawiam :)
Zacznijmy od postaw księży i co niektórych osób w konflikcie ….
Ks. Gałaj –Formalista, szorstki, na pewno stwarzający pozory nieprzystępności, ale z kolei z uważnych obserwacji, a także z postów wynika, że parafianie, którzy nie są na bakier z prawem kościelnym …. nie mieli żadnych problemów. Na co dzień widzę, jak ludzie próbują coś nieskładnie tłumaczyć w urzędach, w firmach itp. - tam też petenci mają pretensje do urzędników, a przyczyną jest przede wszystkim to, że ….. nie potrafią się wysłowić.
Nie słyszałem, żeby ks. Gałaj puszczał w obieg jakieś plotki, czy na zewnątrz wynosił jakieś sprawy związane z parafią. Szukałem usilnie, ale nie słyszałem o takich zdarzeniach.
I tu właśnie ks. Gałaj postępował zgodnie z prawem i zasadami Kościoła, które polegają na tym m.in., że ksiądz nie plotkuje, nie mówi o sprawach, które wrogowie Kościoła mogliby wykorzystać przeciwko Kościołowi.
Jest to zasada każdej dużej organizacji, tak samo jest w urzędach państwowych, samorządowych i w dużych przedsiębiorstwach. Niech urzędnik lub pracownik spróbuje wynieść jakąś informację na zewnątrz – zostaje natychmiast i w trybie dyscyplinarnym zwolniony. I pracy nigdzie nie dostanie, bo referencji od ostatniego pracodawcy, który go wyrzucił raczej nie dostanie.
Pomówmy teraz o ks. Kwiatkowskim …. – Niestety ks. Kwiatkowski nie jest uosobieniem dyskrecji i nie przestrzegał zasad powściągliwości wypowiedzi, co zaszkodziło przede wszystkim parafii, ale również Kościołowi. Informacje te zostały wykorzystane do podsycania konfliktu. Przykładów nieopatrznych wypowiedzi księdza na pewno było sporo. I tu leży przyczyna konfliktu – ks. Kwiatkowski rozmawiał z osobami świeckimi, które wykorzystały te informacje do podsycania konfliktu. Zgodnie z zasadami obowiązującymi w Kościele (zresztą jak wykazałem te zasady obowiązują znacznie bardziej rygorystycznie w instytucjach świeckich) – ks. Kwiatkowski w ogóle nie powinien rozmawiać z tymi osobami o parafii i sprawach mieszkania, bowiem ksiądz i to doświadczony (!) powinien wiedzieć, że informacje takie mogą być wykorzystane przez wrogów Kościoła.
Powinien rozmawiać tylko z ks. Gałajem, bo to ksiądz Gałaj jest proboszczem, a jeśli uważałby, że spotkała go jakaś krzywda to miał prawo rozmawiać tylko z Biskupem Łowickim lub osobą wyznaczoną przez biskupa i w milczeniu podporządkować się decyzji biskupa. Wszyscy wiedzą, że tak nie zrobił wywołując niepotrzebny konflikt w parafii. Zaangażował w to parafian i doprowadził przez to do skłócenia ludzi ze sobą.
W sprawie konfliktu należy winić nie tylko ks. Kwiatkowskiego. Jest już staruszkiem. Winnymi są przede wszystkim ci, do których ks. Kwiatkowski wylewał swoje żale. Te osoby, jako świadomi katolicy nie mieli prawa nagłaśniać tej sprawy, zwłaszcza medialnie. Powinny co najwyżej podjąć rozmowy z ks. Gałajem, a gdyby uważali, że ks. Gałaj podjął decyzje krzywdzące kogokolwiek, wówczas powinni poinformować biskupa lub poprosić o audiencję. I winni potraktować decyzje biskupa jako ostateczną. A tymczasem te osoby wykorzystały ks. Kwiatkowskiego do podsycania konfliktu.
Takich spraw nie załatwia się publicznie, osoby do których żalił się ks. Kwiatkowski nie powinny rozmawiać z innymi parafianami. Grono osób, z którymi się rozmawia o takich sprawach powinno być jak najmniej liczne. Co więcej, jeśli się już z kimś rozmawia, to powinna być to osoba, która jest godna zaufania i nie klepie językiem na lewo i prawo. Takich ludzi w ogóle nie można w nic wtajemniczać.
I tu panie Bieńko uważam, że to pan jest odpowiedzialny za wywołanie konfliktu. Cytowane były pana posty, jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi albo o pieniądze, albo o politykę. To m.in. pan zachował się nieodpowiedzialnie, przekazując jednostronne opinie ks. Kwiatkowskiego osobom postronnym, to pan dążył do jak najszerszego nagłośnienia tej sprawy.
Na żadną z plotek, czy pomówień na forum też pan nigdy nie zareagował stanowczo. Próbował pan lansować siebie na potrzeby kampanii wyborczej lub na potrzeby zaspokojenia zwykłej próżności i pychy. Gdzie u pana pokora i moralność katolicka? Już prawie każdy widzi pana obłudę, gdy w prawie każdym poście miksuje pan piękne cytaty z własną manipulacją, opartą na nie szczerych intencjach.
Skoro ks. Kwiatkowski przedstawił panu swoje żale, że oto spotkała go krzywda, że nie ma gdzie mieszkać, powinien pan te informacje potraktować z największą dyskrecją, uspokoić ks. Kwiatkowskiego, że chwilowo nie ma plebanii,, że lada dzień budowa zostanie zakończona i wszystko będzie w porządku. A pan przez cały czas „podlewał” konflikt, żeby konflikt przybrał jak największe rozmiary.
Panie Bieńko!
Dlaczego pan nie napisał do biskupa lub nie poprosił o audiencję w grupie co najwyżej kilku dyskretnych osób, nie dopuszczając do niepotrzebnego nagłośnienia tej sprawy w mediach?
Dlaczego pan nie dążył do jak najcichszego rozwiązania tego konfliktu poprzez powierzenie sprawy biskupowi, oczekując z pokorą i w cichości na decyzje biskupa i podporządkowując się decyzji biskupa?
Tak na marginesie, to jestem przekonany, że już prawie wszyscy zdążyli ocenić pana jako kandydata na „polityka” samorządowego.
A teraz w kwestii księży wikariuszy ….
Nikt nie dowie się jakie są faktyczne przyczyny odejścia ks. Sylwestra. Będzie tylko co najwyżej oficjalny komunikat z kurii. Nawet w przypadku choroby biskup nie wyjawi szczegółów, wynika to chociażby z ochrony danych osobowych. Gdyby nie było ochrony danych osobowych każdy mógłby pójść do lekarza i zapytać np. „Panie doktorze , na co choruje mój sąsiad Jan Kowalski?” Dopytując się uporczywie o stan zdrowia księdza Sylwestra możemy narazić się na zarzut łamania prawa – ujawnienia tajemnicy służbowej.
A z kolei jakiekolwiek plotki są pożywką dla ludzi złośliwych i nierozumnych.
Spekulują sobie co niektórzy, że ks. Gałaj „wykończył” księży wikarych ….
To nieprawda, to tacy jak pan Bieńko przyczynili się do tego, że w atmosferze nagonki, podsycania nienawiści do księży, knucia, napuszczania księży na siebie, konfliktowania parafian i społeczności sochaczewskiej - ci młodzi jeszcze wikariusze stracili wiarę w ludzi.
I pan jeszcze śmie zgrywać rolę „męża opatrznościowego”?
Nigdy nie dowiemy się, jak mocno na wikariuszy wpłynęła nagonka i wzajemne szczucie, na pewno jednak ta atmosfera miała wpływ na psychikę wikariuszy.
A wystarczyło tylko, żeby nie nagłaśniać tej sprawy i podporządkować się decyzji biskupa.
Uważam, że ks. Sylwek nie rozpuszczał plotek i zachował powściągliwość wypowiedzi – tak powinien się zachowywać kapłan, lecz w przypadku ks. Radka uważam, że bardzo często się spoufalał z ludźmi i na pewno nie był powściągliwy w wypowiedziach. Nie oceniam, czy była to z jego strony nieostrożność, czy celowe działanie, ale fakty pozostają faktami.
Sprawa postawy radnego Ireneusza Kisiołka. ….Jego zachowanie na spotkaniu z ks. Gałajem dyskwalifikuje go jako radnego i jako człowieka. Przeciętny nawet człowiek nie zachowuje się nigdy na spotkaniu, a tym bardziej na spotkaniu publicznym, tak jak zachował się radny Ireneusz Kisiołek, mówiąc cyt.: „że tylko wychowanie w duchu katolicyzmu i szacunek do kapłanów hamują go przed tym, aby nie dać proboszczowi w zęby.”
Cytat z wypowiedzi radnego pochodzi z „Expresu Sochaczewskiego”
“Emocje doszły do takiego stopnia, że w pewnym momencie obecny na sali Ireneusz Kisiołek, radny Rady Miejskiej, nie wytrzymał i powiedział do księdza, że tylko wychowanie w duchu katolicyzmu i szacunek do kapłanów hamują go przed tym, aby nie dać proboszczowi w zęby.”
Zwróćcie uwagę na „nie wytrzymał” …., ale dziennikarz jakoś nie skomentował tego, a szkoda. Zresztą pan Bieńko, też nie „wytrzymuje” i też popuszcza …. Tyle razy zarzekał się na forum, że już wszystko powiedział na forum, co miał do powiedzenia …., po czym wracał bo „nie wytrzymał”.
Jeżeli już będąc radnym, zdecydował się na spotkaniu cokolwiek powiedzieć, to powinien zachować się godnie i zachować choć minimum kultury wypowiedzi oraz dać przykład opanowania. Jako radny powinien wykazywać więcej opanowania, na sesji rady miasta na pewno by został wyśmiany, gdyby „nie wytrzymał”.
Gdyby radny powiedział np. na sesji rady miasta, że tylko szacunek dla urzędu burmistrza powstrzymuje go od przy*********ia burmistrzowi, przewodniczącemu rady miasta lub dziennikarzowi, to …. byłby skończony, zostałby spuszczony do kanalizacji polityczno-medialnej, a karierę mógłby kontynuować co najwyżej przy kopaniu rowów, albo zbieraniu truskawek (szanuję tych, którzy ciężko i uczciwie pracują przy kopaniu rowów i zbieraniu truskawek, bo innej pracy dla nich nie ma lub zwyczajnie lubią to robić).
Takie chamskie zachowanie radnego należy rozpatrywać z punktu widzenia jego intencji. Nie potrafił do tej pory zwrócić uwagi mediów na swoją osobę, bo i nie ma żadnych zasług jako radny, aż tu nagle gazety w Socho zaczęły o nim pisać i wszyscy się dowiedzieli, kto to jest radny Ireneusz Kisiołek. Nie potrafił zabłysnąć w samorządzie, a tu nagle zrobiło się o nim głośno – radny zrobił to z premedytacją, zgodnie z zasadą „nie ważne jak o mnie mówią, byle by mówili”. Tyle się mówi o tym, żeby politykę oddzielić od Kościoła, a to radny zrobił sobie hałaśliwą i prymitywną kampanię wyborczą na spotkaniu parafian z księdzem. Kampania kosztuje masę pieniędzy, a tu nagle trafiła się „okazja” zrobienia sobie kampanii za darmo. Tylko, że odbyło się to cudzym kosztem - kosztem kościoła i parafii, a więc nie jest tak, że nikogo to nic nie kosztowało.
Nikt nie lubi obłudy i nieszczerze płaczliwych facetów. Na spotkaniu pan Bieńko i pan radny urządzili nam widowisko „teatralne” z epoki kamienia łupanego.
Facet musi mieć j**a (obydwa), co to za facet, który jest „płaczkiem” i w dodatku nieszczerze wypłakuje się publicznie, ale dziś jest to już „musztarda po obiedzie”, ten ukryty cel lansowania swojej osoby jest już prawie wszystkim znany. To „płaczliwe” zachowanie, co do „ciężkiego” losu ks. Kwiatkowskiego widoczne na spotkaniu, w tym na materiale filmowym YT ….., no cóż – wiemy już wszystko i wszyscy, o co chodziło „płaczkom”.
Pan Bieńko i pan radny doskonale wiedzą, że emocjami ludzkimi można sterować. Widać to po przebiegu spotkania, nawet na tym powycinanym materiale filmowym ze spotkania, opublikowanym na YT. Nic nie zrobili, żeby wyciszyć emocje i uspokoić przebieg spotkania.
Na spotkaniu można obiektywnie dyskutować i osiągnąć porozumienie tylko wtedy, gdy spotkanie przebiega bez emocji. Tymczasem na materiale wideo widać, że duża część zadających pytania ks. Gałajowi zadaje pytania wydając przed zadaniem pytania „wyrok”. A część zwyczajnie krzyczy, a nie zadaje pytania. Ktoś w atmosferze plotek „ciężko” pracował nad tym, by w taki sposób przebiegało spotkanie.
To radny Kisiołek i pan Bieńko nie wie, że porozumienie można osiągnąć tylko wtedy, gdy nie ma emocji i krzyków? Nie wierzę panom, że panowie, o tym nie wiedzieliście.
To spotkanie z góry skazane było na niepowodzenie, z jednej strony ksiądz Gałaj samotny, ale zachowujący opanowanie do końca, z drugiej strony sporo rozwrzeszczanych i nakręconych emocjami jak dzieci parafian.
Nie znam przykładów spotkań, które zakończyłyby się wyjaśnieniem konfliktu i osiągnięciem porozumienia w takich warunkach. W takich warunkach było to niemożliwe.
Ten konflikt nie zaczął się wczoraj, on trwa już ze dwa lata. Trzeba zauważyć, że na początku proboszczowania ks. Gałaja było w parafii całkiem nieźle, wikariusze pełni zapału z oddaniem pełnili swoje obowiązki duszpasterskie, ale w miarę nagonki na ks. Gałaja, powielania plotek i niepotrzebnego nagłaśniania całej sprawy wszystko zaczęło się psuć.
Ks. Gałaja i ks. Sylwestra oceniam pozytywnie, ale nie mogę ocenić pozytywnie ks. Kwiatkowskiego i ks. Radka. Ci dwaj ostatni zostali wykorzystani do eskalacji konfliktu.
Poza tym, ks. Kwiatkowski zapomniał, że nie jest już proboszczem - wiadomo, że „gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść”. Nie może być dwóch szefów, bo to prowadzi do anarchii, co widać zresztą na przykładzie parafii.
To co, obiektywnie można zarzucić ks. Gałajowi, to to, że powinien być bardziej przystępny i powinien mieć na uwadze, że w sprawach formalnych, z którymi parafianie zwracają się do niego nie powinien z góry zakładać, że każdy parafianin zna prawo kościelne i musi wszystko z góry wiedzieć. Powinien częściej tłumaczyć tym, którzy nie są z tym obeznani, ale również ci parafianie, którzy nie rozumieją czegoś powinni pytać księdza Gałaja o sprawy formalne, jak je interpretuje papież i biskupi.
Ja przedstawiłem fakty i nie widzę podstaw odwołania ks. Gałaja. Już wcześniej, nawet przeciwnikom ks. Gałaja nie udało się wykazać chociażby jednego „czynu niegodnego” popełnionego przez księdza. Plotki i w dodatku w atmosferze prowokowanej nagonki nie mogą być „wyrokiem” skazującym księdza.
Rozwiązania konfliktu zawsze należy szukać w spokoju. Krzykacze i ci którzy „popuszczają” (czytaj: nie wytrzymują i nie potrafią się opanować), w szczególności pan Bieńko i pan radny powinni przemyśleć swoje postawy. Ich „ambicje” polityczne robienia sobie kampanii promocyjnych w Kościele na potrzeby polityczne winny być poskromione (także przez nich samych). Mieli swoją szansę, nie wykorzystali jej. Mieli duży wpływ na to, by cała sprawa została załagodzona bez emocji, mogli przyczynić się do tego, by sprawa została dyskretnie załatwiona z biskupem i bez szerokiego rozgłosu, w tym medialnego.
czytając twój post zastanawiam się czy Ty na pewno czytałeś to co umieściłeś na Forum? Czekam tylko kiedy padnie z twojej strony hasło : " Budujemy stosy i palimy tych nikczemników co mieli odwagę głośno się sprzeciwić ! " . O ile pamięć mnie nie myli , w Polsce w Reszlu spalono na stosie ostatnią w Europie "czarownicę". Tradycje w tej dziedzinie zatem mamy. Poza tym nie zgadzam się z żadną tezą jaką postawiłeś .
Tyle
Jacek
ps. W swoim poście chyba otarłeś się o pomówienia i oszczerstwa , wyluzuj trochę.
ma sie wrazenie ze z wypranymi mozgami nalezycie do jakies sekty! moze czas skorzystac z pomocy psychiatry? cytaty z biblii do tego "nie dajmy sie temu złu" cos o szatanach
ja jebie... ale masakra. zgloscie sie do rydzyka on lubi takich fanatykow
ludzie poruszyli problem jaki faktycznie pojawil sie w prafii a wy zrobiliscie z tego jakas krucjate. potraficie tylko pieprzyc i wycinac z kontekstu cyctaty. spotkanie z ksiedzem sie odbylo i wszyscy widzieli jaka to byla zenada w wykonaniu ksiedza proboszcza a wy zalsepieni z wypranymi mozgami dalej swoje.
mialem wogole sie nie udzielac w tym watku bo to nie moja sprawa ale ludzie! to sa publiczne wpiscy! oszczedzcie tej doktrynizacji i zajmijcie sie czyms... nie wiem.. moze zorganizujcie kolejny "marsz w obronie..." PISiory na czele z panem maleckim na pewno wam w tym pomoga!
Widzę, że jest pan inżynierem od rzeczywistości wirtualnej. Potrafi Pan budować tak chore konstrukcje (scenariusze), że trudno się w nich połapać.
Panie Zawiejski (jeśli to Pana realna tożsamość) - nie chodzi ani o pieniądze (chyba, że wspólnoty parafialnej), ani o politykę. Sprawa ma zupełnie inny wymiar niż ten, który obejmuje Pan swoim ścisłym rozumem. W jednym ze swoich postów napisałem „że odbijemy sobie w najbliższych wyborach”. Była to delikatnasugestiadla ludzi pełniących funkcje na stanowiskach samorządowych i nadużywających tych stanowisk w nie samorządowym działaniu, że w następnych wyborach nie mają co liczyć na nasze głosy. TYLE I TYLKO TYLE NALEŻY ODCZYTAĆ Z TAMTEGO PRZEKAZU. Reszta jest pańską imaginacją i wariacją na temat tej imaginacji. Zapewniam Pana, że nie jestem zainteresowany polityką i nie mam zamiaru nigdzie kandydować. Wolę pograć na gitarze J . Na forum zabierałem głos mimo, że zadeklarowałem wstrzemięźliwość tylko ze względu na nieodporność na głupotę. Po prostu drażni mnie ona.
Proszę więc, aby Pan nie pisał więcej bzdur na mój temat i nie zabagniał forum swoimi projekcjami.
Jeśli ktoś nie rozumie tekstu dłuższego niż 10 zdań, to proponuję, by przeczytał go kilka razy ...w uwadze i skupieniu. A jeśli ktoś nie ma motywacji do tak dużego wysiłku intelektualnego, bo go to męczy, to proponuję przeczytać przynajmniej ostatnie akapity i zrozumieć, że dla niektórych mieszanie się Kościoła do polityki oznacza mówienie na kazaniach o polityce, a dla innych walka z jednymi kapłanami przy wykorzystaniu drugich to dobry sposób na robienie własnej polityki przy pomocy Kościoła.
...choć Ci drudzy nigdy nie nazywają tego mieszaniem się polityki do Kościoła... a szkoda!
DW 40, po inżyniersku wyłożyłeś „kawę na ławę” i od razu cały „murek obronny” się ustawił...
I dają chłopaki amunicją różnego kalibru: jedni chcą zrobić prześmiewczy skecz, inni chcą zrobić z Ciebie oszołoma, co już zbiera w lesie chrust na budowanie stosu albo organizuje krucjatę czy marsz rydzykowy. Masz szczęście, że nie jesteś kobietą, bo jeszcze by powiedzieli, że Ci w mocherze nie do twarzy!
Mój ulubieniec jak zwykle najpierw sprawdza KTO, a nie CO powiedział i potem biedakowi trudno się połapać (wbienko, #42698 wysłano: 2012/06/27 11:57). Dziś wybrał wariant wyważonego „sprostowania prasowego”: nie to miałem na myśli, tylko tamto... hahaha Sorry, ale nie mogę się powstrzymać, by nie zacytować:
Zapewniam Pana, że nie jestem zainteresowany polityką i nie mam zamiaru nigdzie kandydować. Wolę pograć na gitarzeJ.(wbienko, #42698 wysłano: 2012/06/27 11:57)
Jedno jest pewne, DW40 strzeliłeś im gola i znowu jesteś na polu karnym! A chłopcy teraz krzyczą, by wymusić na sędzim, że to był spalony! Nawet kapitan drużyny przyleciał! ;)
Ps.1. Tych co, chcą tworzyć rymowanki odsyłam na www.wiocha.pl. Nie zabałaganiajcie forum! Idźcie lepiej na korki z matmy (jest nas już ponad 1000! ... teraz podpiszę...I jest nas już 1001- żenada!)
Ps.2. Tych, którym trudno się połapać, o co chodzi w poście DW40 proponuję przeczytać jeszcze raz – tym razem ze zrozumieniem i to najlepiej zanim napiszecie komentarz.
Ps3. Tych, których temat nudzi lub nie interesuje, bo nie są z tej parafii albo nie z Kościoła proszę, by nie wchodzili na fora dotyczące spraw Kościoła. Ćwiczcie swoją „niekościelną łacinę” na własnych ringach! No i nie będziecie narażeni na INdoktrynację ;) ( #42690 wysłano: 2012/06/27 08:40)
Wiesz doskonale o co chodzi, przeprowadziłem dość obszerną analizę, w treści są również wnioski.
Ja wiem doskonale, że ty zrozumiałeś moje argumenty, zresztą ja nigdy nie zajmuję stanowiska dopóki nie ocenię sytuacji na podstawie faktów, w tym z uwzględnieniem argumentów dwóch stron.
I nie pisz więcej, że nie rozumiesz, bo ludzie którzy nie rozumieją i udają, że nie wiedzą "o co chodzi" nie powinni zabierać głosu i ... kontynuować naukę, bowiem dotychczasowa edukacja nie przyniosła oczekiwanych rezultatów.
Chodzi przede wszystkim o to, że takie sprawy jak konflikt załatwia się bez udziału mediów. Pisałem również, że w kościele takie sprawy załatwia się bez rozgłosu z biskupem i jego decyzja jest ostateczna.
Do Eff
Jakie fakty masz na myśli, bo piszesz "tych FAKTÓW"?
Czy uważasz, że wypowiedź radnego zacytowana niżej nie jest faktem?
Cyt. za Expresem Sochaczewskim: "....w pewnym momencie obecny na sali Ireneusz Kisiołek, radny Rady Miejskiej, nie wytrzymał i powiedział do księdza, że tylko wychowanie w duchu katolicyzmu i szacunek do kapłanów hamują go przed tym, aby nie dać proboszczowi w zęby .”
Czy uważasz, że dziennikarz kłamie?
Tak się powinien zachowywać radny?
Znasz materiał wideo ze spotkania?
Będziesz twierdziła, że spotkanie przebiegało w życzliwej atmosferze, a zadający księdzu pytania zachowywali się bez emocji?
Czy będziesz twierdziła, że taka atmosfera, jaka panowała na spotkaniu sprzyjała zażegnaniu konfliktu?
A co do postawy pana Bieńki i pana radnego ..... Uważasz, że byli w porządku i nie nakręcali konfliktu?
Do Eff i do Zaradny Bądźcie łaskawi odnosić się konkretnie do faktów i stanowisk. Konkretnie to znaczy merytorycznie, a nie poprzez ogólne zaprzeczenia typu: "Ja się z tobą nie zgadzam DW40."
Twierdzisz, że w moim poście otarłem się o pomówienia i oszczerstwa ..... A potrafisz wskazać jakiś przykład, czy znowu będzie tak, że postawiłeś mi zarzut, tylko nie wiesz gdzie jest to "otarcie o pomówienia i oszczerstwa".
Piszesz, że nie zgadzasz się z żadną tezą, która postawiłem.
Uzasadnij dlaczego się nie zgadzasz? Nie potrafisz uzasadnić?
Trzeba mieć nie lada wyobraźnię (co wy ludzie bierzecie?), aby fakt mojego kandydowania do samorządu 10 lat temu z listy harcerskiej wiązać z jakąś wymyśloną przez „inżyniera” Krzysztofa Zawiejskiego do spółki frankiem6 (No Name) i imputowaną wszystkim na forum moją „rządzą władzy” i „zaangażowaniem” w politykę. Niczego się nie wstydzę – wystawiliśmy własną listę, z dala od jakiejkolwiek partii politycznej, czego teraz nie unikają ugrupowania nadające sobie „cudne” nazwy – byle się nie kojarzyć. Byłem, jestem i będę harcerzem. Dziś wyznaję zasadę Witkacego wyśpiewaną przez Gintrowskiego: „Strasznie sztywną mam szyję i dlatego wciąż żyję, że polityka dla mnie to w krysztale po myje”. Ale tego to, chyba nie zrozumiecie, synapsy u was inaczej działająJJJ. Kumanie macie jakieś inne. A propos uprawiania polityki w kościele, to mieliśmy tego przykład w trakcie pikniku rodzinnego organizowanego w parafii. Pan poseł i pani radna wiedzą o co chodzi. Akcja propagandowa została w porę zatrzymana. Ale wam to nie przeszkadza.
Ale teraz zrozumiałem, dlaczego nie docierały do was moje słowa o totalitaryzmie. Szukacie haków tylko na mnie, czy jeszcze na inne osoby? Trochę się napracujecie – na listach było kilkaset podpisów. Wywiadownia działa, zawsze się coś znajdzie, a jak się nie znajdzie to się zrobi „dowody” z byle czego. „Dajcie człowieka a znajdzie się paragraf”. Czy moją rodzinę też będziecie „obrabiać”, czy wystarczy wam moja skromna osoba?
Jeszcze raz proszę o nie wypisywanie waszych urojeń na mój temat na forum.
Póki co, schodzę do podziemia, ale TIK-TAK WALCZY.Z harcerskim pozdrowieniem- Czuwaj, ale bez wyrazów szacunku.
Panie Krzysztofie Zawiejski (DW40), cz jak tam naprawdę szie nazywasz
cytuję " : Pomówmy teraz o ks. Kwiatkowskim …. – Niestety ks. Kwiatkowski nie jest uosobieniem dyskrecji i nie przestrzegał zasad powściągliwości wypowiedzi, co zaszkodziło przede wszystkim parafii, ale również Kościołowi. Informacje te zostały wykorzystane do podsycania konfliktu. Przykładów nieopatrznych wypowiedzi księdza na pewno było sporo. I tu leży przyczyna konfliktu – ks. Kwiatkowski rozmawiał z osobami świeckimi, które wykorzystały te informacje do podsycania konfliktu. Zgodnie z zasadami obowiązującymi w Kościele (zresztą jak wykazałem te zasady obowiązują znacznie bardziej rygorystycznie w instytucjach świeckich) – ks. Kwiatkowski w ogóle nie powinien rozmawiać z tymi osobami o parafii i sprawach mieszkania, bowiem ksiądz i to doświadczony (!) powinien wiedzieć, że informacje takie mogą być wykorzystane przez wrogów Kościoła. "
dalej
cytuje " I tu panie Bieńko uważam, że to pan jest odpowiedzialny za wywołanie konfliktu. Cytowane były pana posty, jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi albo o pieniądze, albo o politykę. To m.in. pan zachował sięnieodpowiedzialnie, przekazując jednostronne opinie ks. Kwiatkowskiego osobom postronnym, to pan dążył do jak najszerszego nagłośnienia tej sprawy."
dalej
cytuję " Sprawa postawy radnego Ireneusza Kisiołka. ….Jego zachowanie na spotkaniu z ks. Gałajem dyskwalifikuje go jako radnego i jako człowieka"
Oskarżasz ludzi . Ks. Kwiatkowskiego o rozpowszechnianie informacji (?!?) , Waldka Bieńko o wywołanie konfliktu (?!?) , Irka Kisiołka dyskwalifikujesz jako człowieka (?!?) .
"Kodeks karny stanowi, że kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku. Jeżeli taki czyn jest popełniany za pomocą środków masowego komunikowania (telewizji, radia, prasy), wówczas przestępstwo to podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch."
Zastanów się zatem co robisz bo twoje wypowiedzi kwalifikują się do sądu.
DW40 jak zauważyłeś dawno nic nie pisałem, ciągle się przyglądałem i czekałem aż podejmiesz dyskusję na argumenty. Tak ładnie mówisz o takiej dyskusji a tak naprawdę nie podjąłeś ani jednego wątku z moich zarzutów, a nie przepraszam jeden.... Czyżby to było zbyt oczywiste i nie wiadomo jak to odwrócić? co z Tobą? Pozostali Tobie podobni również mówią ładnie o takiej dyskusji i też nie podjęli tego dialogu... Mówicie o dobrych uczynkach a nikt z Was nie umie ich przytoczyć, to ma być ta dyskusja na argumenty? Dlaczego poruszacie jedynie to co wygodne?
„Piszę teraz w imieniu protestujących. (...) Takie rzeczy zniesiemy. Odbijemy sobie przy najbliższych wyborach” ogłosił proroczo wbienko .
Skoro mowa o wyborach, to teraz już rozumiem skąd się wzięło takie żywe zaangażowanie niektórych radnych w tą aferę z Proboszczem. Współczuję tym, którzy wierzą prowodyrom tego wszystkiego. Czy ich ksiądz skrzywdził faktycznie - nie wiem, ludzie mogą czuć się urażeni z różnych powodów i mają prawo. Ale jak na ich krzywdzie osobiście odczuwanej czy faktycznej ktoś inny próbuje sobie ugrywać swoje interesy i jeszcze jak przy tym mówi, że trzeba się za „biednym ludem” wstawiać, bo jest nękany, to mnie już krew zalewa!!!
Jak ci ludzie załóżmy, że raz już skrzywdzeni, za jakiś czas zobaczą komu to zamieszanie i po co było potrzebne, to im dopiero współczuję! Teraz ksiądz zły, to pod skrzydła lokalnych działaczy. A jak działacze zawiodą, to znów pod skrzydła proboszcza?
Przypomnę, że niektórzy nasi politycy też do powodzian jeździli 2 dni po powodzi i obiecywali gruszki na wierzbie, tylko później nikt nie miał odwagi przyjechać raz jeszcze i w oczy tym ludziom spojrzeć...
„Oskarżasz ludzi . Ks. Kwiatkowskiego o rozpowszechnianie informacji (?!?) , Waldka Bieńko o wywołanie konfliktu (?!?) , Irka Kisiołka dyskwalifikujesz jako człowieka (?!?) .”
Fakty wyglądają tak: Ks. Kwiatkowski żalił się, ze nie ma gdzie mieszkać (jego wypowiedzi były cytowane na forum) , na nagraniu wideo widać i słychać jak pan Bieńko wylewał nieszczerze krokodyle łzy nad losem „biednego” ks. Kwiatkowskiego. Jakoś nie przytulił „biednego” kapłana do czasu zakończenia budowy .
Co więcej, wykazałem w mojej ocenie sytuacji, że jako dobry i świadomy katolik pan Bieńko powinien uspokoić księdza staruszka. Starsi ludzie wymagają takiego wsparcia w chwilach słabości. W mojej obszernej wypowiedzi jest odpowiedź, jak powinien się zachować pan Bieńko i jak rozmawiać z ks. Kwiatkowskim.
Pan Bieńko zna zasady obowiązujące w kościele i nie tylko w kościele, bo w każdej instytucji. Takie sprawy załatwia się dyskretnie i bez rozgłosu medialnego . Pan Bieńko nie tylko nie zachował dyskrecji, ale i publicznie roztrząsał sprawę, będąc świadomym tego, że spowoduje to eskalację konfliktu. Ja oceniam, że zrobił to świadomie.
Ale pan Bieńko może się wypowiedzieć, czy nagłośnił sprawę mieszkania dla ks. Kwiatkowskiego świadomie, czy nieświadomie wyolbrzymiając skalę problemu.
Tylko widzisz, dowody wypowiedzi pana Bieńko są w materiale filmowym, a pan Bieńko raczej nie odpowie na pytanie, czy nagłośnił sprawę świadomie, czy też zrobił to nieświadomie.
I ty doskonale wiesz, dlaczego pan Bieńko ma taki uraz do wypowiedzenia się w tej sprawie. Po pierwsze, jako osoba co nieco wykształcona nie powinien nagłaśniać tej sprawy, bo to nie służyło zażegnaniu konfliktu, a wręcz okazało się, że zaostrzyło konflikt. W takich sytuacjach trzeba być przewidującym, jakie będą dalsze skutki takiego zachowania i pan Bieńko powinien być przewidującym.
Po drugie, jeśli pan Bieńko oświadczy, że zrobił to świadomie, to będzie równoznaczne z tym, że przyznaje się do zwiększenia skali konfliktu. Jeśli oświadczy, że zrobił to nieświadomie, to ….. zmienia postać rzeczy, bo zachował się jak parobek wpuszczony do biura, czyli że postąpił źle.
Co do radnego ….
Oczywiście, że uważam go za negatywną postać w tej sprawie. Dziś w polityce mamy coraz więcej makiawelistów i karierowiczów, którzy lansują się poprzez kontrowersyjne wypowiedzi i zachowania, pozbawione elementarnej kultury. Ci ludzie nie mogąc zaimponować wyborcom intelektualnie i przegrywając na forum politycznym z mądrzejszymi od siebie szukają sposobów, żeby zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę.
Uważam, że polityk (także samorządowy) nie może się zachowywać jak celebryta. Niestety, coraz więcej mamy celebrytów, a coraz mniej polityków, czego skutki już odczuwamy. Niestety są ludzie, dla których celebryta jest lepszy, niż człowiek wartościowy, z dużym dorobkiem i sporym IQ. I ci ostatni przegrywają z celebrytami.
Wyjaśniłem ci, o czym jak zwykle zapomniałeś, że radny wykorzystał sytuację. Jego zachowanie podgrzało emocje wokół konfliktu, ale radny nic sobie z tego nie robi. Jego przypadek, to klasyczny przykład wykorzystania kościoła dla partykularnych celów lansowania swojej osoby. Nieważne, że konflikt się zaostrzył. Nieważne, że mieszkańcy Socho zostali skonfliktowani , nieważne, że wyrządził krzywdę kościołowi i parafii – ważne jest, że pan radny został „gwiazdą” medialną w Sochaczewie. Dla niego to właśnie było najważniejsze.
I weź przestań z tym kodeksem karnym …. Nie próbuj więcej popisywać się wiedzą, o której nie masz zielonego pojęcia, co łatwo bez trudu zauważa się po sposobie argumentowania i przedstawiania problemu przez ciebie. Nawet nie potrafisz zacytować aktualnego stanu prawnego.
To nie jest pomówienie . Przykładem pomówienia jest wypowiedź Robroy, któremu akurat jestem skłonny uwierzyć, że nie wiedział, że to co napisał jest pomówieniem.
Poza tym tak pan Bieńko, jak i pan radny zostali przeze mnie ocenieni na podstawie udokumentowanych faktów, o których pisałem we wcześniejszym poście – nie załatwili sprawy dyskretnie i bez udziału mediów oczekując z pokorą na decyzje biskupa i podporządkowując się decyzji biskupa, uznając ją za ostateczną. (Ponadto oceniłem pana Bieńko i pana radnego ad rem = ocena faktów i działań, nie zaś ad personam ).
To też ci się nie podoba, że oceniłem ich jako świadomych katolików? Czy pojedziesz do biskupa, żeby mnie ekskomunikował?
P.S.
1. Jedź sobie gdzieś do gdzieś kancelarii (prawnej), ale jedź do takiej w której porada kosztuje 1500 zł, a nie 150 zł.
2. Widzę, że jesteś w bardzo zażyłych stosunkach w panem radnym i panem Bieńko, dlatego twoje wypowiedzi są takie właśnie, a nie inne – po prostu nie jesteś bezstronny ….., bo „musisz” bronić kumpli, którzy sami nie potrafią się obronić, a sporo nabroili..
3. Zacznij sobie czytać o dozwolonej krytyce, to wtedy pogadamy o prawie karnym.
DW40 zgadzam się z tym, że takie sprawy powinno się załatwiać w normalny sposób bez niepotrzebnego nagłośnienia ( jak pisałam w moich pierwszych postach ) i z większą kulturą. Nie mówię, że nasz radny zachował się – może nie skandalicznie, ale – nieodpowiednio. Analizując dokładnie film widać, że z naszym proboszczem nie da się rozmawiać w sposób merytoryczny i kulturalny, a Ci którzy próbowali podejmować taki e rozmowy teraz są szykanowani przez proboszcza i to tłumaczy, że większość osób ( współpracownicy, ministranci ) nie chcą zabierać głosu w tych dyskusjach.
Co do faktów to ja miałam wrażenie, że piszemy tutaj o faktach, które mają udowodnić, że proboszcz zasługuje na „dymisje” lub że wszystko to kłamstwo, ale Wasze dyskusje sprowadzają się do tego, że ks. Kwiatkowski jest złym człowiekiem, a obecny proboszcz jest aniołem na jego tle, a chyba nie o to tu chodziło, bo ks. Kwiatkowski już dawno nie jest tu proboszczem i raczej dyskusje o nim kwalifikują się na odrębny temat.
Co do wikarych. Piszesz: „ To nieprawda, to tacy jak pan Bieńko przyczynili się do tego, że w atmosferze nagonki, podsycania nienawiści do księży, knucia, napuszczania księży na siebie, konfliktowania parafian i społeczności sochaczewskiej - ci młodzi jeszcze wikariusze stracili wiarę w ludzi.
I pan jeszcze śmie zgrywać rolę „męża opatrznościowego”?
Nigdy nie dowiemy się, jak mocno na wikariuszy wpłynęła nagonka i wzajemne szczucie, na pewno jednak ta atmosfera miała wpływ na psychikę wikariuszy.”
Nie dowie się ten, który nie chce wiedzieć ( lub klakierzy proboszcza ). Jakbyś spytał się wikarych, którzy są teraz lub byli na tej parafii, kto jest źródłem tego co się dzieje jak myślisz co by powiedzieli – że to przez parafian ?!
A jeśli chodzi o ks. Sylwka to powód jego odejścia z parafii jest już znany oficjalnie. Szkoda tylko, że nie chcecie przyjąć to do wiadomości i negujecie wszystkie podane fakty. Odsyłam Was do jednego z postów zaradnego.
Czytam Pana wypowiedzi i sam się zastanawiam czy można świadomie tak manipulować informacjami i wprowadzać ludzi w błąd. Czy tak bardzo Panu zależy na rozmydleniu MERITUM sprawy i zepchnięciu całej tej dyskusji na boczne tory?
Zapowiadał Pan, że oczekuje rzeczowej dyskusji, a w Pana wypowiedziach są tylko półprawdy, nie będę odnosił się do całej listy tych zniekształceń, pozwoli Pan, że zajmę stanowisko w jednej oczywistej sprawie – Ks. Józefa Kwiatkowskiego.
1. Jak wszyscy dobrze wiedzą i Pan zapewne też, Ksiądz Józef odszedł z naszej Parafii w trybie pilnym, który był zaskoczeniem dla wszystkich parafian. Zapewniam Pana (choć ktoś, kto jest członkiem naszej wspólnoty, na pewno to wiedział), że przed tym incydentem nie było żadnej informacji: ogłoszenia, że jest tak dramatyczna sytuacja z mieszkaniami na naszej plebanii. Cała ta sytuacja była dziwna i bolesna bo człowiek był z nami prawie 30 lat i nagle znika z dnia na dzień – pamiętamy, jak wyglądała uroczystość odejścia Księdza Józefa. Ale może przypomnę – wieloletni Proboszcz, budowniczy odprawia swoją pożegnała Mszę.św w sobotę o 7 rano, gdzie było 10 osób, potem już księdza nie ma! Czy tak powinno się dziękować człowiekowi za trud i pracę? Po tym wydarzeniu my parafianie dostajemy informację-ogłoszenie od nowego Proboszcza, że Ksiądz Józef na własne życzenie przenosi się do innej parafii – to było pierwsze kłamstwo, które pokazało sposób sprawowania posługi przez nowego Proboszcza. Nie będę tu podawał przykładów wcześniejszych relacji, jakie panowały między tymi Kapłanami, bo jak ktoś już zauważył wcześniej, każdy ksiądz to też człowiek i jak każdy ma prawo do lepszych i gorszych dni. Ciekawą sprawą jest też fakt jak na Plebanii znalazł się nadzór budowlany, który zakazał mieszkać w tym budynku?
Panie Krzysztofie, analizując tą sytuację sam Pan widzi, że nikt z mieszkańców nie miał szansy zaproponować Księdzu Józefowi mieszkania i przeprowadzki, a jak sam Pan zauważył wcześniej Ks.Józef jako wierny sługa Kościoła podporządkował się decyzji Biskupa i opuścił teren plebani, domu, który miał być jego przystanią. Nie mógł powiedzieć i sprzeciwić się decyzji Biskupa i tego nie zrobił – więc bardzo proszę niech Pan przestanie mielić ten temat z mieszkaniem u parafian.
I czy Pan - będący tak dobrze zaznajomiony z procedurami obowiązującymi w Kościele widzi realną szansę na uzyskanie przez jakiegokolwiek księdza zgody na zamieszkanie w prywatnym domu-mieszkaniu parafianina??????
2. Pisze Pan, że sprawa Ks. Józefa nie była załatwiona dyskretnie, myli się Pan drogi Panie. Listy i delegacje do Biskupa w tej sprawie były kierowane tuż po tym incydencie, w obecności Kanclerza Kurii padały deklaracje parafian, że do domu Księdza Józefa na swój koszt podłączą niezbędne media (wodę, prąd), aby mógł spokojnie mieszkać w wybudowanym domu, ale niestety nie było zgody obecnego Proboszcza, który notabene bardzo szybko rozpoczął proces wyburzania budynków i sprawa stała się bezzasadna. Tak jak Pan widzi były petycje, listy, prośby i wszystko działo się w atmosferze zrozumienia i spokoju bez fleszy fotoreporterów i jak widać po Pana przykładzie nie wszyscy parafianie wiedzieli o takich działaniach. Zapewniam Pana, że zaangażowani w tą sprawę byli szanowani i zacni Parafianie.
A tak na marginesie Ks. Józef miał też przyjeżdżać do naszej Parafii z posługą jak zapewniał nas w ogłoszeniach nowy Proboszcz. Czyżby tak po prostu mu się nie chciało - z lenistwa, czy z choroby może?????
Panie Krzysztofie mam nadzieję, że choć trochę wyjaśniłem Panu sprawę nieobecności Księdza Józefa w naszej Parafii i skończy Pan z dowolna interpretacją tych faktów do znanych sobie celów.
Tak jest też z innymi poruszanymi przez Pana tematami, które wykorzystuje Pan do zmiany dyskusji na tym forum, ale nie miejsce tu i czas na takie tłumaczenia, wbrew temu co Pan pisze, Ksiądz Proboszcz wie jakie zarzuty są kierowane w pod jego adresem. Na spotkaniu z parafianami, które trwało 2,5 h robił szczegółowe notatki i nagrywał całość spotkania na dyktafonie i zapewniam Pana, że nie ma tam agresji i poniżania, tylko konkretne pytania zatroskanych ludzi i brak odpowiedzi na te pytania. To pokazuje tylko nam parafianom jak jesteśmy traktowani przez naszego Proboszcza – nic wam nie powiem, bo nie chcecie zrozumieć dzieła, które ja tworzę.
Ps. Pragnę dodać jeszcze, że postaci Waldka, Irka, Jacka i innych osób, które były na spotkaniu z Proboszczem znane są w społeczności parafialnej i proszę mi wierzyć w tłumie tych osób nie widzę pieniaczy i awanturników, są to osoby dotychczas zaangażowane w życie naszej Parafii, a nie jak ktoś pisze przypadkowi uczestnicy uroczystości kościelnych. Zalecałbym również więcej szacunku do inteligencji i poczucia odpowiedzialności przeciętnego odbiorcy/chrześcijanina …. W przeciwnym razie - stosując dotychczasową retorykę - robi Pan sobie krzywdę i Proboszczowi zapewne też.
Piszę do Was forumowicze z podziemia niemal jak wujek Matt Z Podróży do Rodziny Fragllesów. Tylko, że on pisał z Pozaprzestrzeni do Świata Podziemi, a ja odwrotnie. Albo inaczej parafrazując słowa poety: „piszę do Was z dalekiej Północy, choć ciężko tutaj ja nie tracę wiary….”J
Powracając do sytuacji w naszej parafii.
Subiektywnie posłużę się krótką formą obrazową – bajką - dla oddania mojego subiektywnego odbioru sytuacji i zdarzeń, które zaszły w tym miejscu. Do dzieła…
Od trzech lat przy ulicy X w mieście Y zamieszkał pan Dżekylendhajd z Rodziną. W zasadzie wżenił się w tę Rodzinę i osiadł na jej majątku wyswatany przez Organizację Stojącej Na Straży Prawa i Moralności (OSnSPiM). Od początku Sąsiadów dobiegały niepokojące informacje na temat poczynań pana Dżekylendhajda, ale ponieważ są to ludzie spokojni i jak do tej pory nie mający z takimi sprawami do czynienia nie zareagowali od razu. Tymczasem docierały do nich coraz to nowe informacje o przemocy psychicznej wobec Rodziny, niegospodarności i zadłużaniu się pana Dżekylendhajda. Pan Dżekylendhajd nic sobie z tego nie robił – nawet postanowił, że raz w miesiącu będzie się dobijał do Sąsiadów o pieniądze ponieważ – jak twierdził – buduje nowy dom otwarty i przyjazny dla wszystkich, więc mu się należy. Zaniepokojeni całą tą sytuacją Sąsiedzi postanowili interweniować w OSnSPiM. Pisali listy, dzwonili, interweniowali – bez odzewu. Nagle, w otoczeniu pana Dżekylendhajda sprawy potoczyły się tragicznie.Kolejna ofiara jego „miłośći” nie wytrzymała. Sąsiadami wstrząsnęło. Nie obojętni wobec takiego obrotu spraw skrzyknęli się, zorganizowali i zaczęli alarmować w OSnSPiM.Próbowali rozmawiać z przedstawicielamiOSnSPiM (ten decyzyjny nigdy nie miał czasu), informować coraz większy krąg Sąsiadów – zaczęli działać. Wypytywany przez Sąsiadów pan Dżekylendhajd nie odpowiadał na temat, kluczył, mącił, a ponieważ specjalistą od Odwracania-Kota-Ogonem jest nie lada na koniec stwierdził, że Sąsiedzi nie mają „dobrej woli do dialogu”, więc on nie będzie z nimi rozmawiał. Po wielu interwencjach Sąsiadów pan Dżekylendhajd został wezwany do OSnSPiM. Ale w tym momencie ujawnili się też na jego prośbę JegoPrzyjaciele. Najwartościowszy z JegoPrzyjaciół pojechał nawet do OSnSPiM jako nieproszony, ale zawsze towarzysz, aby dać świadectwo moralności pana Dżekylendhajda wobec wzywających. Nie omieszkał tam wspomnieć, że to jakiś motłoch i idioci uwzięli się na pana Dżekylendhajd, że wszystko to z palca wyssane, że w ogóle nie ma żadnej sprawy i że trzeba wszystko przeczekać. Dla dobra. W OSnSPiM, które nie znosi słyszeć o jakichkolwiek problemach postanowiono sprawę odłożyć – a nuż da się faktycznie przeczekać. Razem z JegoPrzyjaciółmi doszli do wniosku, że jak pan Dżekylendhajd robi „porządki” w domu, to najpierw niech wyciszy Rodzinę jakimś kneblem, bo niepotrzebnie rozchodzi się rozgłos, a taki rozgłos szkodzi ich interesom. A Sąsiedzi, no cóż sprawą Sąsiadów zajęli się JegoPrzyjaciele. Dalej głosić wszem i wobec jakież to kanalie niechcące dialogu, jakie to gry polityczne uprawiają i w ogóle jak się im nie podoba, to wynocha z ulicy. A Rodzina? Według JegoPrzyjaciół Rodzina to patologia gryzącą rękę swojego dobrodzieja. W końcu dla ratowania pozycji pana Dżekylendhajda JegoPrzyjaciele są w stanie rozpuścić, każdą pogłoskę w nadziei, że przetrwa ona w świadomości Otoczenia.
Osoby:
OSnSPiM- Organizację Stojącej Na Straży Prawa i Moralności Dżekylendhajd– wszyscy wiedzą, kto ale imienia jego nie można wymówić JegoPrzyjaciele– wąskie grono jego przyjaciół (jeśli poniżej przeczytacie posty „ociekające”, to będą przedstawiciele tego grona). Rodzina– osoby skazane na przebywanie w jego gronie, ale nie zakwalifikowane do JegoPrzyjaciół. Sąsiedzi– kilkaset osób nie tolerujących jego poczynań, w oczach JegoPrzyjaciół motłoch i wichrzyciele, a między innymi ja, autor, w oczach JegoPrzyjaciół miejscowy watażka, źródło zła wszelkiego, w zasadzie samo zło. Otoczenie – „oszalało miasto całe, nie wie starzec ni wyrostek, czy to post jest karnawałem, czy karnawał postem” (J.Kaczmarski dla nie wtajemniczonych)
Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest nieprzypadkowe.
Uwaga niebezpieczeństwo!!!! Post „ociekający”!!! Czytasz na własne ryzyko!!!
A to ci historia! A nie, przepraszam, to bajka teraz!
Jak lecą teksty o czyjejś chorobie psychicznej czy czyimś załamaniu nerwowym to forumowi „eksperci” z dziedziny psychiatrii mogą liczyć na obronę „aktywistów” antyproboszczowych.
Jak ktoś komuś bez dowodów zarzuca pobieranie korzyści majątkowych, to też jest ok. Bo po stronie „aktywistów” antyproboszczowych – więc o pomówieniach i oszczerstwach nie może być mowy! No, bo jak to możliwe?
Wreszcie jak się młodą osobę będącą obok konfliktu wykorzystuje w nieczystych rozgrywkach i odbiera się jej dobre imię, to ci sami „aktywiści” antyproboszczowi krzyczą ironicznie, że to jej prywatna sprawa, jest pełnoletnia, nie czepiajmy się jej no chyba że ktoś zazdrości.Każdy sam sobie dobiera przyjaciół (Robert77 #42323), a najodważniejsi uważają nawet, że jakie to pomówienia – toż to żart ( grocholu, mało kto bierze robroya na poważnie, choć czasami potrafi szczerze rozbawić. Ale niektórzy dają się podpuszczać (...)tylko im współczuć. (wbienko, #42565).
Ale jak ktoś ocenia zachowania „aktywistów” antyproboszczowych i ma dowody, że te działania miały miejsce i wyglądały, jak wyglądały... to wjeżdża Jacek i zamiast kosztorysów niesie... kodeks karny! I paragrafy lecą!!!
...co za wrażliwość na ludzką krzywdę...szkoda, że tylko na „krzywdę” WYBRANYCH...
...teraz rozumiem, skąd tyle wiecie o totalitaryzmie... wzorce trzeba skądś czerpać!!!
ŚWIADECTWO WYSTAWIACIE SOBIE SAMI!
Miałeś racje wbienko - „Dajcie człowieka a znajdzie się paragraf” (#42710) . Chyba masz zmysł proroczy, chłopie, bo paragraf z nalazł się już po 27 minutach ... tylko, że nie tzw. „obrońcy proboszcza” nim straszą, jak próbowałeś insynuować! Więc nie dziwię się, że za taką kompromitację Twój dyrektor od „public relations” wysłał Cię do podziemia... bajki pisać.
Ale obawiam się, że i ten etat masz chłopie zagrożony, więc trochę Ci pomogę. Pomyliłeś się jeśli chodzi o pana Dżekylendhajda – otóż on nie mógł prosić JegoPrzyjaciół. JegoPrzyjaciele ujawnili się na wyraźny rozkaz, a nawet groźbę pana Dżekylendhajda, który dla Rodziny, Sąsiadów i w ogóle całego Otoczenia był potwornym apodyktem, tyranem i despotą. Dlatego też zjawił się na spotkaniu zorganizowanym przez Sąsiadów nieproszony, gdyż nie mógł znieść, że mogą mówić o nim bez niego. Zapomniałeś też dodać, że metodę wyciszania kneblem Rodziny OsnSPiM poparła całkowicie jako metodę sprawdzoną, czym stała się równie niebezpieczna dla Sąsiadów jak pan Dżekylendhajd. A co do charakterystyki osób proponuje konsekwentnie: JegoPrzyjaciele – wąskie grono jego przyjaciół (a w zasadzie sam panDżekylendhajd w wielu wirtualnych kreacjach), w oczach Sąsiadów „ociekający” cyniznem, hipokryzją, zaślepieniem i głupotą; źródła wszelkich odmóżdżonych „chorych konstrukcji” i urojeń powstałych prawdopodobnie na haju.
Jeśli masz zadanie wypaczania rzeczywistości w każdym skrawku problemu z Proboszczem, to rób to dokładnie, bo szef znowu Cię sprowadzi do... podpodzieziemia ;)
Cieszy mnie, że w końcu pojawiła się wśród przeciwników ks. Gałaja osoba, która wypowiada się spokojnie. Jakkolwiek pana ocena sytuacji jest daleka od obiektywizmu, to zrobił pan krok we właściwym kierunku i mam nadzieję, że da się wyjaśnić wiele spornych kwestii.
Szkoda, że do tej pory rzeczowe argumenty obrońców ks. Gałaja były zbywane jakimiś stękaniami, w dodatku nie na temat….
Niech pan zostawi ocenę tego co jest prawdą, a co nie forumowiczom. Jeśli zarzuca mi pan, że coś co napisałem jest półprawdą, to proszę o konkretny przykład oraz uzasadnienie .
Napisał pan, że cyt.:
„Zapewniam Pana (choć ktoś, kto jest członkiem naszej wspólnoty, na pewno to wiedział), że przed tym incydentem nie było żadnej informacji: ogłoszenia, że jest tak dramatyczna sytuacja z mieszkaniami na naszej plebanii.”
Dalej pisze pan o tak wielkiej rzeszy „zaangażowanych” parafian, którzy nie „zauważyli” problemów mieszkaniowych księży. No to wobec tego powinniśmy nazwać rzecz po imieniu, czyli „grzechem zaniechania”. Ale pójdźmy dalej, ks. Kwiatkowski na pewno się pośpieszył z ewakuacją, ale nikt mu nie pomógł i wtedy co niektórzy podnieśli WIELKIE LARUM!!!Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla podsycania konfliktu i nagłośnienia medialnego sprawy. Pytaniem retorycznym jest: Kto personalnie ponosi odpowiedzialność za eskalację konfliktu?
Cyt. dalej za pana wypowiedzią:
„Ks.Józef jako wierny sługa Kościoła podporządkował się decyzji Biskupa i opuścił teren plebani, domu, który miał być jego przystanią. ”
Stwierdził pan fakt, dalej idące domysły są spekulacjami . Poprzestańmy więc na faktach. Biskup tak zdecydował, nie nam spekulować dlaczego tak postąpił. Na pewno uznał, że taka decyzja jest najlepszą dla Kościoła. Niewykluczone, że pytał o zdanie ks. Józefa i sondował, jakie rozwiązanie ksiądz uzna za satysfakcjonujące.
Poruszył pan kwestię zgody (jak się domyślam miał pan na myśli zgodę biskupa) na zamieszkanie w prywatnym domu parafianina – znane mi są przypadki, że księża mieszkają w mieszkaniach zlokalizowanych poza budynkami kościelnymi, choć są to rzadkie przypadki. Na pewno spanie w przedpokoju parafianina na łóżku polowym lub karimacie nie wchodzi w grę.
Tylu parafian ma domki letniskowe, często z kominkiem, często są one drugim domkiem drewnianym, w dodatku z mediami, często kilkanaście metrów od domu murowanego, takie mieszkanko na pewno zadowoliłoby ks. Kwiatkowskiego na czas budowy nowej plebanii, tylko że nikt mu tego (chyba) nie zaproponował.
Dalej pisze pan (do mnie) tak, cyt.:
„Pisze Pan, że sprawa Ks. Józefa nie była załatwiona dyskretnie, myli się Pan drogi Panie. Listy i delegacje do Biskupa w tej sprawie były kierowane tuż po tym incydencie, w obecności Kanclerza Kurii padały deklaracje parafian, że do domu Księdza Józefa na swój koszt podłączą niezbędne media (wodę, prąd), aby mógł spokojnie mieszkać w wybudowanym domu, ale niestety nie było zgody obecnego Proboszcza, który notabene bardzo szybko rozpoczął proces wyburzania budynków i sprawa stała się bezzasadna. Tak jak Pan widzi były petycje, listy, prośby i wszystko działo się w atmosferze zrozumienia i spokoju bez fleszy fotoreporterów i jak widać po Pana przykładzie nie wszyscy parafianie wiedzieli o takich działaniach. Zapewniam Pana, że zaangażowani w tą sprawę byli szanowani i zacni Parafianie. ”
Fakty przeczą stawianej przez pana tezie o rzekomym dyskretnym załatwieniu sprawy. Niepotrzebne wynoszenie tej sprawy na zewnątrz, miliony plotek, zaangażowanie mediów w tą sprawę itp. – Pan to nazywa dyskrecją? Czeka się cierpliwie na decyzje biskupa, a nie podsyca konflikt. A tak niestety to się odbyło. Pojawił się szantaż wobec biskupa, że oto będą „taczki”. Biskup na pewno wziął pod uwagę zasadę powszechnie obowiązującą dziś na świecie, polegającą na tym, że „Z SZANTAŻYSTAMI I TERRRYSTAMI SIĘ NIE NEGOCJUJE” .
Co byście powiedzieli, gdyby ks. Kwiatkowski musiał wyburzyć starą plebanię z powodu pęknięcia ściany, a pewnie następnie i pęknięcia stropów . Przypominam, że wcześniej pisałem już o tym, że stara plebania stała na skarpie. Pytanie do was: Kto ponosi odpowiedzialność za wydanie pozwolenia na budowę na skarpie? Ustaliliście już to? Bo może warto by pomyśleć o jakimś odszkodowaniu dla parafii ….
Teraz biadolicie nad zburzeniem domu ks. Prałata, a co byście mówili, gdyby ten dom nie został wyburzony przez proboszcza? Jak znam obłudę co niektórych mocno „zaangażowanych”, to byłoby: Proboszcz z wikarymi mieszka sobie w wypasionym „pałacu”, a ks. Józefa zostawił w małym chudziutkim domku.
Pisze pan, że „ zaangażowani w tą sprawę byli szanowani i zacni Parafianie ” ….
Tylko widzi pan, ludzi ocenia się w sytuacjach ekstremalnych, a niektórzy jak ich pan określił „szanowani i zacni Parafianie” nie zdali egzaminu w sytuacji ekstremalnej. O dwóch takich „zacnych i szanowanych Parafianach” pisaliśmy, a jakże .
A oto kolejna „perełka” pana wypowiedzi cyt.:
„Ciekawą sprawą jest też fakt jak na Plebanii znalazł się nadzór budowlany, który zakazał mieszkać w tym budynku? ”
Widać, że pan nigdy nie był szefem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo ludzi. Jak pan kiedyś dostanie wyrok 3 lat pozbawienia wolności z zawieszeniem, albo i bez, to szybko pan zacznie szanować tych, którzy zapobiegają wypadkom związanym z zawaleniem ściany lub stropu. Każdy przewidujący człowiek zapytałby nadzór budowlany, o opinię, czy budynek nie zagraża bezpieczeństwu. Gdyby doszło do zawalenia budynku, to wtedy by dopiero podniosło się LARUM i proboszcz byłby nie tylko tyranem i maniakalnym mścicielem, zostałby przez was awansowany na kata i mordercę.
Pisze pan dalej cyt.:
„Ks. Józef miał też przyjeżdżać do naszej Parafii z posługą jak zapewniał nas w ogłoszeniach nowy Proboszcz. Czyżby tak po prostu mu się nie chciało - z lenistwa, czy z choroby może????? ”
Nie wiem, jakie są faktyczne powody, że ks. Józef nie przyjeżdża, ale póki co wszystkim wiadomo, że nowy proboszcz publicznie ogłosił, że nie ma żadnych przeszkód, ks. Kwiatkowski przyjeżdżał z posługą .
Co pan sugeruje, że ks. Żądło więzi ks. Józefa? Może jeszcze jest to spisek ks. Żądło i ks. Gałaja ?
Tak na marginesie, to zastanawiam się, czy przypadkiem ktoś „życzliwy” nie zniechęcił i to skutecznie ks. Kwiatkowskiego do przyjazdu ….
Źle się z panem dzieje! Oj źle, a nawet bardzo źle …, ale już przechodzę do sedna, oczywiście posługując się cytatem z pana wypowiedzi – cyt.:
„Panie Krzysztofie mam nadzieję, że choć trochę wyjaśniłem Panu sprawę nieobecności Księdza Józefa w naszej Parafii i skończy Pan z dowolna interpretacją tych faktów do znanych sobie celów ”
Pan absolutnie nie wyjaśnił mnie, ani komukolwiek innemu faktycznych powodów nieobecności ks. Kwiatkowskiego. Sam pan stwierdził, że ks. Józefa nie ma i to jest jeden z faktów. Ks. Gałaj publicznie powiedział, że ks. Kwiatkowski może przyjechać, a więc nie ma żadnych utrudnień ze strony ks. Gałaja i to jest drugi niezaprzeczalny fakt. Trzeci fakt, to ten, że ks. Kwiatkowski póki co nie dojechał. Więcej faktów nie ma.
Każda dalej idąca spekulacja jest tylko spekulacją. Być może za chwilę ks. Kwiatkowski zjawi się i ukoi ból stęsknionych owieczek .
Podtrzymuję, że prawdy o faktycznych powodach nieobecności ks. Kwiatkowskiego nie poznamy (chyba) nigdy.
Gdybyśmy posłużyli się teorią prawdopodobieństwa przyczyn nieobecności ks. Kwiatkowskiego, to moglibyśmy zakładać np. następujące powody:
a) Ksiądz jest chory – ale nie chce o tym mówić,
b) Ksiądz przeczytał gazety i zrozumiał, że co niektórzy parafianie, do których się żalił wykorzystali go do nagłośnienia medialnego całej sprawy – należy przypuszczać, że zrozumiał swój błąd, polegający na tym, że kapłana obowiązuje zasada powściągliwości wypowiedzi (o czym pisałem już wcześniej),
c) Ksiądz nie przyjeżdża, gdyż zdaje sobie sprawę z tego, że emocje wokół jego osoby jeszcze nie ucichły i oczekuje uspokojenia emocji,
d) Ksiądz już w ogóle nie przyjedzie, gdyż zawiódł się na co niektórych parafianach.
Prawdopodobnych powodów może być jeszcze co najmniej kilka , ale ponieważ jak wspomniałem najprawdopodobniej nie poznany faktycznych powodów, to pozostańmy na stwierdzeniu, że ksiądz nie przyjechał i na tym koniec ze spekulacjami.
Trochę koślawo wypowiada się o zarzutach wobec ks. Gałaja, pisząc, że zarzuty zostały przedstawione na spotkaniu. Bardziej istotne są zarzuty przedstawione pisemnie, a te zostały przekazane do Biskupa Łowickiego i w zasadzie tylko te należy rozpatrywać. Biskup na pewno przedstawił je ks. Gałajowi, bowiem tak w kościele, jak i w sądach powszechnych osoba której postawiono zarzuty ma prawo się wypowiedzieć przed wydaniem wyroku, czy zajęciem stanowiska przez biskupa.
Widzę, że także pan pozostaje w bardzo zażyłych stosunkach z „Waldkiem, Irkiem i Jackiem”, pana nagłe wejście należy tłumaczyć, tym że broni pan kumpli, którzy jak już wcześniej wspomniałem nie byli w stanie sami się obronić .
Podczas spotkania na sali byli dziennikarze, ich tam w ogóle nie powinno być. Chce pan powiedzieć, że pańscy kumple nie wiedzieli o tym, że na sali byli dziennikarze? Jeden z pana kumpli napinał klatę przed ks. Gałajem, a nie zadbał o to żeby dziennikarzy nie było na sali? Powinni zostać poproszeni o opuszczenie sali, ale jakoś nikt z pana kumpli tego nie zrobił.
Zaczął pan o rzekomej manipulacji z mojej strony, kontynuował pan dalej i dalej w swojej wypowiedzi o mojej rzekomej manipulacji, co jest typowe dla ludzi, którzy nie posiadają argumentów .
Skomentuję końcowe zdanie z pana wypowiedzi, cyt.:
„Zalecałbym również więcej szacunku do inteligencji i poczucia odpowiedzialności przeciętnego odbiorcy/chrześcijanina …. ”
Jeśli pan już coś pisze, to niech pan się wyraża konkretnie. Zaleca pan szacunek do inteligencji, czyli co? Mamy szanować ludzi tylko dlatego, że należą do inteligencji? Bo wg mnie szacunek należy się każdemu człowiekowi, niezależnie od wykształcenia, ale każdy człowiek w swoich działaniach ma jakieś intencje. Pan wymaga, by ludzie o złych intencjach byli traktowani tak samo, jak ludzie o dobrych intencjach. Proszę sobie nie żartować więcej ….
Jestem katolikiem, tak jak 93% obywateli Polski, a tymczasem posługuje się pan określeniem „chrześcijanina”. To bardzo szerokie pojęcie, w nim mieści się już zapewne określenie sekt pseudochrześcijańskich, w tym sekt wybitnie destrukcyjnych. Znowu się pan pomylił, czy też wypowiada się pan, jako kolejny bliżej nieokreślony „chrześcijanin”, albo ateista, który chce pouczać katolików?
Widzę, że nie ma Pan dobrej woli na słuchanie argumentów a to nie pozwala nam wchodzić z dyskusją w bardziej szczegółowe sprawy, może Pan każdą sytuację odwracać w inną stronę i stawiać nowe karkołomne hipotezy oczywiście Pan może ale to ma nic wspólnego z dyskusją i faktami. (pozwoliłem sobie na cytat z pamięci słów Ks. Andrzeja z spotkania z parafianami)
Formę dyskusji z Panem i ocenę argumentów pozostawiam czytelnikom – szczerze współczuje.
Karolu po prostu nie czytaj nie dotyczy to twojej parafii( na razie)
Jak można podziękować komuś kogo nie ma i ma parafię i parafian gdzieś. A schola chyba rozwinęła się pod skrzydłami animatorek,które pracują z dziećmi od samego początku a nie ks. Sylwek.
anton,
Należy Ci wybaczyć, bo kompletnie nie wiesz o czym mówisz. Czy proboszcz "wyprał" Ci mózg, czy sama doszłaś do wniosku z pierwszego zdania? Stwierdzenie w pierwszym zdaniu jest wystarczającym dowodem na pierwszą tezę.
Słowo "chyba" w drugim zdaniu jest właściwe - wyraża wątpliwość. I jest to właściwe sformułowanie. „Kopa energetycznego” dał scholi x.Sylwek we współpracy z Mateuszem i p.Danielem, katechetkami i dziewczynami z Oazy razem. Nie wierzysz – spytaj rodziców. Tego wielebny nie raczył jednak zauważyć. Wolał wybrać to co mu pasowało do jego "akcji".
A wczorajsza akcja proboszcza pt. kupowanie publiki z użyciem dzieci to żenada. W końcu wielu bezwzględnych dyktatorów też „kochało” dzieci, co uwiecznił nie jeden materiał propagandowy.
Przykro mi, że jesteś tak odporna na fakty :(
anton- , jak widać jesteś ignorantem , nie odnosisz się do konkretnych postów (42378) . Dziękuje się nawet nieobecnym , a szczególnie ks. Sylwkowi ,który szczególnie na to zasłużył i nie możesz mówić ,że ma gdzieś parafian bo on ze szczególnym szacunkiem odnosił się do wszystkich i kochał całym sercem każdego człowieka ale żeby o tym wiedzieć trzeba poznać drugą osobę , przebywać z nim . Jeśli chodzi o scholę to właśnie ks. SYLWEK JĄ rozkręcił pozytywnie dodał im ducha odwagi zapalił ich małe serca do służby dla Boga i ludzi , a animatorki dołączyły do nich , a nie jak piszesz ,że to one miały jakiś udział. Pamietaj ,że sukces ma wielu ojców i proszę nie pisz o ludziach i wydarzeniach o których nie masz zielonego pojęcia
Tak sobie niewinnie dyskutujecie wszyscy i dajecie się wkręcać takim dziwnym typom jak robroy, który cały czas pilnuje żeby oliwa była w tym Waszym ogniu. A kim on właściwie jest? Można go spotkać na blogu Księdza Marka, jego też zwalcza, tak samo jak Jezusa Chrystusa.
Uważajcie na siebie!
robroy
może mi ksiądz Marek wytłumaczy co znaczy zapis w Ewangelii św. Mateusza (i Marka) cytuję- wychodząc zaś, znaleźli człowieka Cyrenejczyka imieniem Szymon-i tego przymusili aby niósł krzyż Jego-dlaczego przedstawia się drogę krzyżową,12 stacji,kiedy Chrystus krzyża nie niósł,bez jaj(w mojej biblii jest to na stronie 1002
[2012-04-05 15:38]
robroy
ewszal,za dużo skomplikowałaś,za dużo pytań w jednym pytaniu!ks. Marek nie odpowiedział na podstawowe pytanie odnośnie drogi krzyżowej,Ew.wg Św. Mateusza (27-32),wg Św. Marka(15-21)wg Św. Łukasza(23-26)brzmi nieomal identycznie--, wychodząc zaś, znaleźli człowieka Cyrenejczyka imieniem Szymon-i tego przymusili aby niósł krzyż Jego --,więc po co te cyrki z przystankami,upadki,ocieranie potu,itd. itp.,jeżeli Biblia to jest scenariusz filmowy który reżyser może sobie dowolnie zmieniać,to ja dziękuję za taki film,za 2 tysiące lat znajdą scenopis "M-jak miłość" i Mroczków na ołtarze wyniosą!(myślę żę do tego czasu nie będą obowiązywały opłaty 50 zł. za zdanie egzaminu dopuszczającego do komunii,bo się zrobi jak przy egzaminie na prawo jazdy- pare poprawek po 100 zł)
[2012-04-07 15:44]
Rzeczywiście osobiście go nie znam byłam kilka razy jak odprawiał mszę, kazanie jego to nic nadzwyczajnego. Jeśli miał taki szacunek do parafian i tak ich kochał dlaczego nie złoży oficjalnej informacji co się z nim dzieje aby uciąć wszystkie spekulacje. Ksiądz to przede wszystkim silna osobowość i człowiek z wielką wiarą. Tu chyba księdzu zabrakło wszystkiego. Idąc do seminarium wiedział że będzie należał do hierarchii i pewnych rzeczy nie przeskoczy dlatego jest potrzebna silna wiara i mocny charakter i wtedy robić swoje.
grocholu,
mało kto bierze robroya na poważnie, choć czasami potrafi szczerze rozbawić. Ale niektórzy dają się podpuszczać, albo wręcz nakręcają konflikt z robroyem dla swoich potrzeb - tylko im współczuć.
Uważamy na siebie. Pozdr.
anton- mam nadzieję ,że kiedyś przejrzysz na oczy i zobaczysz jak bardzo się myliłaś i przeprosisz na forum ks. Sylwka .Jesteś bardzo odporna na fakty ,które dosyć klarownie przedstawiłem wcześniej ale trzeba trochę dobrej woli aby przyjąć konkrety ,a nie dać się wodzić ks. Gałajowi za nos
I nie myliłem się – napuszczanie jednych na drugich to dla niektórych jest „chleb powszedni”, o zgrozo!
Było poetycko – sentymentalnie (trochę nie wyszło), to teraz opcja „na ostro” w wykonaniu wbienko, a jak!
Należy Ci wybaczyć, bo kompletnie nie wiesz o czym mówisz. Czy proboszcz "wyprał" Ci mózg, czy sama doszłaś do wniosku z pierwszego zdania?( #42556 wysłano: 2012/06/25 14:10) – no właśnie sam powiedz, CZY TO JEST WŁAŚCIWE SFORMUŁOWANIE? WŁAŚCIWE dla „gorliwego katolika” i „obrońcę wiary”, na którego się kreujesz? WŁAŚCIWE dla tak wrażliwego i wyważonego człowieka, na jakiego próbujesz się lansować? WŁAŚCIWE dla dojrzałego faceta, który odnosi się do młodszej osoby i to jeszcze kobiety?
Wobec niektórych trzeba „marchewkę”, a na niektórych trzeba „kija”, żeby się wystraszyli i ucichli, co? Może jeszcze poskarżysz na dziewczynę rodzicom?
Bo znasz się Pan na propogandzie i wiesz, że ludziom musisz wodę robić z mózgu, byś mógł swoje ugrać. Teraz będziesz każdy krok Proboszcza komentował, jak Ci wygodnie, żeby ludzie byli na fakty odporni i przypadkiem zdania nie zmienili. Dał prezenty – przekupca (swoją drogę – nie wiem, czy nie za mocna i nie za śmiała ta publiczna propaganda autora...) A gdyby nie dał to pewnie – niewdzięcznik, skąpiec, cham.... I tak sobie zinterpretujesz, jak ci będzie pasować... jak to w poezji ;)
Takie metody – TO JEST ŻENADA!
Proszę cię Zaradny przedstaw mi te klarowne fakty i nie daję się wodzić nikomu za nos, staram się widzieć wszystko a nie tylko co komu odpowiada. Staram się jak mogę żeby być obiektywną osobą.
Anton,
Ad. #42654
wnioskuję po twoich słowach, że jesteś osobą ideową i młodą. Po kilku mszach oceniłaś księdza i nie wiedząc, co się zdarzyło stwierdzasz, że nie pasuje on do twojego szablonu księdza - „silna osobowość i człowiek z wielką wiarą”. Nie znałaś Go.
Co do silnej osobowości „przejaskrawię” Ci trochę obraz na paru przykładach.
Każdy człowiek poddany stosownej „obróbce” może się poddać. Wiedzieli o tym dobrze funkcjonariusze służb totalitarnych. Mieli metody, aby „zagiąć” swoje ofiary. Często wystarczył terror psychiczny. Poczytaj trochę wspomnień z „ciemnych czasów” XX wieku.
Idąc za Twoim przykładem można mówić: żołnierz ma być niezłomny, odważny, bohater, twardziel. I już mamy prosty obraz żołnierza. Tylko na wojnie sytuacja się zmienia. Na froncie zostaje strach, ból, smutek, cierpienie i trauma na dalszą część życia. Ci co przeżyją – chcą zapomnieć. Nie czują się bohaterami, twardzielami. Owszem, w niektórych filmach hollyłódzkich tak, ale w rzeczywistości … Poczytaj trochę wspomnień doświadczonych w ekstremalnych sytuacjach wojny i terroru.
Walka z wrogiem na froncie to jedno – obrona ojczyzny to mocny bodziec. Ale gorzej, jeżeli zaczynasz być poddawana terrorowi od środka. Jesteś żołnierzem a prześladuje cię sierżant „sadysta” – twój przełożony z tej samej armii. Jesteś pracownikiem a prześladuje cię szef, „kolega” z tej samej firmy, dla dobra której pracujesz. To jest cios z niespodziewanej strony i tym bardziej bolesny. Jest jeszcze gorzej, gdy nie możesz oczekiwać pomocy od wyżej postawionych w hierarchii, bo oni nie widzą problemu lub zwierzchnik „oprawca” przekazuje im sprawy „po swojemu”.
Tyle gwoli „przejaskrawienia”.
Takie rzeczy mają miejsce w różnych instytucjach hierarchicznych - wojsku, policji, korporacjach i niestety, z tego co można przeczytać z różnych źródeł także w Kościele. A to ostanie boli.
Znam wielu księży o których można powiedzieć „silna osobowość i człowiek z wielką wiarą”, ale nigdy nie skrzywdzili nawet muchy. Kierują się miłością bliźniego i współczuciem – SĄ PRAWDZIWYMI LUDZMI POKOJU.
Ale czy trzeba ich poddawać takim egzaminom, aby stwierdzić, czy pasują do Twojego szablonu?
Pomyśl o tym.
Pozdrawiam
Tak właśnie mają miejsce takie sytuacje ale najwytrwalsi zostają a wiara powinna pomagać a jeśli sie nie daje rady to trzeba zmienić profesję a nie się mazać i rozczulać.
Do Anton
Wielokrotnie poruszałaś istotne sprawy w celu ostatecznego wyjaśnienia sprawy i obiektywnej oceny. Podobnie jak wiele innych osób.
Ilekroć ktokolwiek obiektywnie oceni sytuację, wówczas natychmiast pojawiają się cytaty, teorie filozoficzne i modlitwy. Ten temat jest o sytuacji w parafii Boryszew, a nie o czymkolwiek innym.
Sama widzisz, w jaki sposób ci, którzy żądają głowy ks. Gałaja prowadzą dyskusję. Nie odnoszą się do argumentów, lecz piszą tak "obok tematu", albo piszą zupełnie nie na temat. Nazwijmy to, ze "piszą przypowieści", zupełnie nieadekwatne do tematu. Tematem jest konflikt w parafii, a celem ustalenie prawdy. Temu celowi służą jedynie konkretne argumenty. A zagadywanie tematu ma na celu odwrócić uwagę od istoty tematu.
Uważam, że opowiedziałaś się za prawdą i tak trzymaj. Nie jestem przekonany co do odpowiadania zaczepki wbienko, bo jak sama widzisz jego zaczepki zupełnie odbiegają od tematu.
P.S.
Miłego wieczoru i radosnego całego tygodnia.
2012/06/25 14:10 Wbienko do anton: kompletnie nie wiesz o czym mówisz. Czy proboszcz "wyprał" Ci mózg, czy sama doszłaś do wniosku z pierwszego zdania?( #42556)
2012/06/25 16:52 franek6 do wbienko: CZY TO JEST WŁAŚCIWE SFORMUŁOWANIE? WŁAŚCIWE dla „gorliwego katolika” i „obrońcę wiary”, na którego się kreujesz? WŁAŚCIWE dla tak wrażliwego i wyważonego człowieka, na jakiego próbujesz się lansować? WŁAŚCIWE dla dojrzałego faceta, który odnosi się do młodszej osoby i to jeszcze kobiety? (#42570)
2012/06/25 19:07 wbienko do anton: wnioskuję po twoich słowach, że jesteś osobą ideową i młodą. (#42577)
„Wnioskuję po twoich słowach...” – hahaha! Niezła ściema!!! I ten bajer na „zatroskanego tatusia” – ubaw po pachy!
I jeszcze to pytanie a la filozof wbienko: Ale czy trzeba ich poddawać takim egzaminom ? (#42577) Facet to Ty jesteś pod kloszem czy w szklarni chowany, że nie wiesz, że ZŁOTO SIĘ W OGNIU WYPALA, a nie na plaży na Caraiben Islands? To ci młoda osoba musi tłumaczyć, co to znaczy „człowiek z silną osobowością”? I od kiedy funkcjonariusze służb totalitarnych z „ciemnych czasów” XX wieku cechowali się wielką wiarą? A anton napisała : Ksiądz to przede wszystkim silna osobowość i człowiek z wielką wiarą.
Więc nie upraszczaj sprawy i to znowu tak, jak Tobie pasuje.
Ach, ten styl wbienko! Jak nie list otwarty, to „przypowieść” albo odezwa do „narodu” ku pokrzepieniu serc! A wszystko, by rozgrzać ducha wątpiących w słuszność sprawy... i przy okazji zjechać z głównej drogi (czyli z zasadniczego tematu dyskusji) na jakieś nieciekawe pobocza. I tak wbienko ( #42474 wysłano: 2012/06/23 18:21) pisze:
Kościół naszym domem….
(...)Budowniczy naszego kościoła ksiądz Kwiatkowski nie znalazł miejsca w tym domu. W zasadzie jego miejsce zostało dokładnie zburzone i posprzątane.
Do tej pory nie umiał mi Pan odpowiedzieć, co konkretnie wg Was miał zrobić ks. Gałaj, by „ojciec parafii znalazł w niej swój dom”. Nie odpowiedział Pan także dlaczego sam Pan go do siebie nie przyjął (jest Pan podobno w Kościele, więc u Pana w domu też ks. Prałat byłby „i w domu, i w parafii i w Kościele”...). Skoro Pan nie odpowiedział (ani żaden inny kompan) więc:
- albo nie wiecie sami,
- albo wiecie, ale nie powiecie, bo publiczne ujawnienie tej wiedzy mogłoby zaszkodzić powodzeniu Waszych działań,
- albo cokolwiek w sytuacji konieczności wyburzenia starej plebani zrobiłby ks. Gałaj to Wy i tak zinterpretujecie to po swojemu (i to ostatnie robi Pan, jak widzę bardzo skrupulatnie od soboty).
Jak długo będzie Pan jeszcze obłudnie manipulował faktami? Jak długo będzie Pan wykorzystywał autorytet byłego proboszcza, by podburzać ludzi przeciw sobie?
Dalej jest:
A miało być tak pięknie, miał odprawiać msze, spowiadać – pytanie, dlaczego tak nie jest (to nie jest pytanie do księdza Kwiatkowskiego)?
A właściwie dlaczego nie do księdza Kwiatkowskiego? Bo odsłoniłoby nagą, brutalną prawdę i to nie o ks. Gałaju? Zresztą pytanie zostało postawione i nawet odpowiedź padła. Ale dla tych, co ją słyszeli, Kościół faktycznie jest domem, więc nie puszczą tego w przestrzeń publiczną. Wiedzą, że zły to ptak, co własne gniazdo kala.
Zresztą jestem przekonany, że autor tekstu dobrze o tym wie i dlatego tak chętnie po te rzeczy sięga, jak bokser po ciosy poniżej pasa. Wie, że nie będzie nic dla przeciwwagi tego, co napisze. Ale ci, co im zostało trochę rozumu widzą tę jego zwodniczą, podstępną przebiegłość. Może być Pan pewien!
Wikariusze, dla których miał to być dom-na-jakiś-czas nie na długo pozostawali w tym miejscu. (...) W dodatku są przez proboszcza traktowani jak intruzi. Może trafili do „rodziny” patologicznej? Jeden nie wytrzymał.
Tak, to właśnie taki kolejny przykład ciosu poniżej pasa. Autor doskonale jest zorientowany w procedurach rozwiązywania spraw problemowych w kościele i nie tylko. Wie, że fakty związane z relacjami między duchownymi może sobie interpretować zupełnie dowolnie/swawolnie. Czyli dokładnie tak, jak to jest autorowi potrzebne, a nie tak, by dociec prawdy. Autor wie, że jego dowolna (a raczej swawolna) interpretacja spotka się z milczeniem drugiej strony, więc przy powtórzeniu jej jeszcze kilka razy przy różnych okazjach (najlepiej z właściwym sobie „przejaskrawieniem”) stanie się jedynie możliwą wersją wydarzeń.
Ale zostawmy to i idźmy dalej: W dodatku są przez proboszcza traktowani jak intruzi.
Ciekawi mnie jakie są przejawy takiego traktowania? Tak konkretnie... I czy ktoś udzielał wywiadu w tej sprawie? Wikariusze? Ministranci? Pan kościelny? A może sam proboszcz?
W celach pokazowych proboszcz przeniósł ich do zaadaptowanych salek nie nadających się do mieszkania „w normalnych warunkach”.
Podobnie – co to znaczy dla autora „normalne warunki” i co nimi nie było? I czyja to ocena tych warunków – Wikariuszy? Ministrantów? Pana organisty dla odmiany? A może wyłącznie samego autora?
Dla przypomnienia dodam, że przed „pokazowym przeniesieniem wikariuszy” do domu parafialnego były „pokazowe” ;) dni otwarte w Domu Parafialnym. Kto chciał mógł sam zobaczyć te zaadoptowane salki, więc po co komentować ich standard. Zresztą po tym „pokazie” domu parafialnego słychać było głosy o „wypasie” i przesadzie... no bo przecież chodziło, że za dużo kasy wydane. A tu teraz czytamy o salkach „ nie nadających się do mieszkania „w normalnych warunkach”. To w końcu przepych czy „nienormalne warunki”? widać ocena standardu pomieszczeń mieszkalnych jest baaaaaaaaardzo subiektywna i niestety zależy na jakie okoliczności jest przywoływana. Jak chodzi o kasę – a, to „wypas”! jak chodzi o traktowanie wikariuszy – a, to „nie nadaje się do mieszkania”!
Postawa proboszcza i jego czyny powodują, że ludzie szukają miejsca w innych parafiach. Coraz mniej jest chrztów, ślubów, nawet pogrzebów.
Skoro mniej chrztów, ślubów, pogrzebów, to przecież mniej pieniędzy dla proboszcza. A przeciwnikom proboszcza przecież chodzi o to, by ich nie miał. „Strajk tacowy”, gazety piszą: „proboszcz odejdzie – pieniądze się znajdą”... Ot, taki sobie szantażyk ekonomiczny... Coraz mniej jest chrztów, ślubów, nawet pogrzebów – to jest może Wasza kolejna forma „strajku”? ;)
A teraz inaczej: menedżerom zależy na jak największych zyskach, więc stosują różne zabiegi, by zarobić jak najwięcej. Ks. Gałajowi jego przeciwnicy nadali pseudonim „menedżer....”, więc zgodnie z logiką powinien prowadzić działania, by mieć jak najwięcej chrztów, ślubów czy pogrzebów. A tu czytam, że z powodu postawy i czynów proboszcza coraz mniej jest chrztów, ślubów i pogrzebów. To w końcu proboszcz jest tym menedżerem czy nie? Weźcie się w końcu zdecydujcie!
Kościół naszym domem…. To sobie biskupi wymyślili.
Widać, że autorowi tekstu mało ujadać na jednego i to tylko księdza doktora. Musi się jeszcze innym dostać po głowie. Proboszcz jest be – to już wiemy. Ale biskupi już też są be. To pewnie takie przygotowanie podłoża, że cała Kuria jest be, że cały Episkopat jest be, że wszystko pod dywan... itd. Czyżby coś w Łowiczu nie chwyciło?
Księża źli, biskupi też. Niedługo Kościół sam w sobie będzie zły dla autora? o, przepraszam - już jest (por. #42577).
Przypomnę: oj, zły to ptak, co własne gniazdo kala. No, chyba, że to faktycznie nie jest jego gniazdo... Niektórzy mają domy, ale wolą hotele. A dla innych dom jest jak hotel...
I na końcu czytamy: P.S. Ciekawe, co nadzór budowlany ma do powiedzenia na temat zamieszkiwania na placu budowy?
Proponuję zapytać w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego, w końcu warto byłoby oprzeć się na przynajmniej jednej obiektywnej informacji w tym wywodzie, gdzie subiektywna ocena z sentymentalną, swawolną interpretacją jest jedynym dowodem na cokolwiek.zaradny,
zauważyłem Twój post #4248 do mnie skierowany. Mam go na uwadze, napisze jutro. Pozdrawiam.
Księża też ludzie , są dobrzy i żli ,mądrzy i mniej mądrzy :-). Nie ma powodu aby przypuszczać że akurat ta grupa ma jakąś diametralnie inną strukturę aniżeli reszta społeczeństwa.
Co do x.proboszcza to chyba głównym powodem niezadowolenia i konfliktu jest jego apodyktycznośc i brak słuchu. Nie w sensie fizycznym i muzycznym . X proboszcz nie słucha co mówią parafianie , jakie są ich problemy, czego oczekują od swojego Kościoła.
Ks. Kwiatkowski przez ponad 30 lat swojej posługi w parafii stworzył niepowtarzalny klimat. Potrafił do końa wysłuchać , doradzić, pomóc i zganić jak zaszła taka potrzeba. Zbudował swoją postawą wielki autorytet. Obecny x.proboszcz rozpoczął od rewolucji i jak widac po trzech latach urzędowania eksperyment sie nie udał. Były szanse na powodzenie , młodzi wikariusze wkładali ( i wkładają Ci , którzy jeszcze pozostali ) wiele serca i dobrze sprawowali posługę. Nie trzeba jednak było tego niszczyć i pozwolić im działać. Cyżby zadziałała zazdrość o popularność ?
X.proboszcz na spotkaniu z ZDK mógł zyskać wiele podejmując merytoryczny dialog i szukać porozumienia i kompromisów. Stracił bardzo dużo nie słuchając co się do niego mówi i nie odpowiadając konkretnie na żadne z zadanych pytań.
jak mawiał klasyk mniemanologii stosowanej : " I to by było na tyle ."
Jacek
zenon, anton, franek6,
Przejawiające się w Waszych postach cynizm, hipokryzja i zaślepienie to narzędzia bardzo kiepskiej marki. Ciekawe, jakie będzie Wasze rozczarowanie, gdy zrozumiecie, że jesteście tylko marionetkami w grze pewnego pana o zwichrowanej osobowości.
Bez odbioru.
wbienko, to jednak nie zapytasz w tym nadzorze?!!! Jeśli nie jesteś hipokrytą, to czego się boisz? prawdy??? Jeśli chcesz ODPOWIEDZIALNIE wpływać na ludzi, to zacznij ustalać WSZYSTKIE fakty, a nie tworzyć własne interpretacje.
Zaradny, zarzucasz mi, że wałkuję ciągle temat ks. Kwiatkowskiego. Przeczytaj proszę raz jeszcze ze zrozumieniem post DW40 #42290 (2012/06/20 14:07), a potem mój #42387 (2012/06/22 10:00).
Jak widzisz podjęta została dyskusja, by omówić rzeczowo stawiane Proboszczowi zarzuty. Najlepiej na tyle obiektywnie, na ile pozwala na to forum internetowe. Tematem tej dyskusji nie była TYLKO nieobecność ks. Kwiatkowskiego w parafii. To był i jest DOPIERO jeden zarzut analizowany. Ktoś stawia swoje tezy, przedstawia fakty, ma jakieś wątpliwości; wie, że są przeciwnicy jego „wersji wydarzeń” – naturalnym jest w takiej sytuacji czekanie na kontrargumenty, stawianie pytań, formułowanie wniosków odmiennych. Taka jest rola dyskusji – przecież nie musimy wszystkiego wiedzieć, nie musimy się we wszystkim zgadzać, ale rzeczowa dyskusja ma nas pobudzać do SAMODZIELNEGO myślenia z uwzględnieniem wszystkich argumentów – za i przeciw. Spójrz na Summę św. Tomasza: teza, antyteza... i dopiero osąd.
Tymczasem spójrz na historię forum: osąd został podany na wstępie, dobiera się do niego tezy na potwierdzenie, a antytezy bagatelizuje się, ośmiesza lub ignoruje. Czy to są uczciwe metody dyskusji (wyjaśniam od razu, że nie jest to zarzut do Ciebie)?
Sam piszesz, że nie będziesz polemizował ze mną, bo to nie jest najważniejszy, argument w tej całej sprawie( #42480 wysłano: 2012/06/23 22:48). I zgadzam się z Tobą, nie jest najważniejszy. Ale zobacz jednocześnie jak nośny i mocno akcentowany! I zobacz jeszcze przez kogo akcentowany: jakiś radny lansuje się na spotkaniu i w lokalnej prasie jako „wierny obrońca ks. Prałata”, ktoś inny na forum stale karmi nas bólem krzywdy „ojca parafii”. Zastanawiałeś się nad tym, dlaczego tak robią? Dlaczego, skoro nie jest to najważniejszy argument w całej sprawie? I nawet jeśli jeszcze teraz tego nie rozumiesz (bo być może jesteś jeszcze dość młody i trudno Ci odczytać wszystkie ukryte intencje ludzi wokół, szczególnie tych uwikłanych w mniejszą lub większą politykę), to proszę zapamiętaj te działania i za jakiś czas zainteresuj się, co robią ci ludzie w życiu, dla społeczności lokalnej, co osiągnęli i w jaki sposób itd. I zwyczajnie spróbuj powiązać fakty...
I na jeszcze jedną sprawę zwróć proszę uwagę – tylko pierwszy zarzut zaczęto analizować wg klasycznego schematu i okazuje się, że się nie obronił. Ale jednocześnie był on bardzo szumnie podniesiony, pewnie wiele osób pod jego wpływem na fali wzbudzonych emocji - z sentymentu, z szacunku, ze współczucia dla Prałata podpisało się pod listami. A zobacz, co zostało z tego zarzutu... A jaka jest pewność, że tak nie jest z innymi zarzutami? Tym bardziej, że w wypowiedziach niektórych więcej jest własnej nadinterpretacji, subiektywizmu i demagogii niż suchych faktów bez oceny.
Przemyśl to, a potem podyskutujemy dalej, o konkretach.
Ps. I jeszcze prośba o wyjaśnienie: 2012/06/23 22:48 napisałeś: Nie stajemy w obronie pokrzywdzonych ( #42480). A wcześniej pisałeś: porozmawiajcie z tymi wszystkimi ludźmi którzy zostali pokrzywdzeni i poranieni przez księdza proboszcza.(...).Nie można być obojętnym na krzywdę którą im się wyrządza. Co musi się jeszcze wydarzyć i kto musi być jeszcze pokrzywdzony? (#42335 wysłano: 2012/06/21 11:49)
Wyjaśnij mi, bo trochę to dla mnie niespójne, by odnieść się do postawionego przez Ciebie zarzutu krzywdy. Czyja krzywda jest dla Ciebie najważniejszym argumentem przeciwko Proboszczowi – księży, katechetek, ministrantów, może Twoja własna czy jeszcze kogoś innego? (zaznaczam, że pytam szczerze i nie życzę sobie, by ktoś przypisywał temu zapytaniu interpretację cynizmu na przykład).
W tych wszystkich zarzutach nie dostrzegam naruszeń których miałby się dopuścić ten ksiądz takich aby go wyrzucić z funkcji proboszcza. Księdza Kwiatkowskiego już szeroko omówiliśmy a jeśli chodzi o ks. Sylwestra to chyba sam powinien się wytłumaczyć dlaczego tak nagle opuścił parafię bez żadnego słowa a nie spekulować jeśli nie ma żadnej oficjalnej informacji.A co do katechetek może i są wspaniałe ale to chyba im bardziej proboszcz nie odpowiadał a niestety to on jest ich pracodawcą i może wymagać wiele i narzucać sposób pracy. Za nie lojalność płaci się w każdej firmie. Trzeba postawić się w jego sytuacji, na spotkaniu wsiadło na niego mnóstwo ludzi z krzykiem ze złymi emocjami bez racjonalnych faktów jak tu sensownie coś odpowiedzieć.Stan finansów parafii był nie raz podawany i to nie jest jakaś tajemnica ale najbardziej krzyczą ci co nic nie dają na kościół. Rada parafialna to nie tylko przyjemności z rządzenia ale również inne prace na rzecz parafian i kościoła ale wtedy chętnych nie ma. Na te zarzuty trzeba patrzeć trochę z boku i z każdego punktu widzenia. Hierarchia Kościoła jest jaka jest i należąc do niego akceptujemy wszystko czy nam się podoba czy nie. Jak na razie kościół nie przewiduje jakiejś reformy jest tak od tysięcy lat i należąc do kościoła akceptujemy wszystko a nie tylko te dobre rzeczy te złe również. Moje zdanie w tej dyskusji i tak nie wiele znaczy ale nie mogę patrzeć jak te opinie są nie obiektywne. A największym problemem ks. Gałaja jest że jest proboszczem, szefem,przełożonym, ludzie go widzą tylko jako księdza który ma służyć parafianom a to nie jest tak do końca.Wydaje mi się że jest bardzo wymagający wobec siebie i innych ale to nie jest jakieś uchybienie żeby go zwalczać. Ale dobrocią i zdrową atmosferą i mądrością można załatwić wszystko, wystarczy chcieć i zauważać i dać szansę się wykazać.
zenonie te dwa wpisy które zacytowałeś nie wykluczają się wzajemnie , w jednym z nich dla uwiarygodnienia zarzutów odesłałem cię do osób które w jakiś sposób nazwijmy to zostały pokrzywdzone lub bardzo żle potraktowane ,a informacji o osobach pokrzywdzonych przybywa , a w drugim wpisie pytam ile osób musi jeszcze doznać upokorzeń i krzywdy od proboszcza abyście uwierzyli że tan człowiek jest chory na władzę apsolutną i może nie tylko , warto byłoby sprawdzić dlaczego odszedł z poprzedniej parafii i dlaczego miał przerwę w posłudze kapłańskiej.Polecam rozmowy z parafianami z Bąkowa można się ciekawych rzeczy dowiedzieć.Na forum nie wyjaśnimy sobie wszystkich spraw bo widzę że okopałeś się w swoich racjach i jesteś odporny na wielość argumentów nie tylko moich.Zdaje sobie sprawę że proboszcz teraz będze miły dla wielu ,będzie udawał życzliwego,ale prędzej czy póżnie pokaże swoje prawdziwe oblicze.Przyglądaj się jego decyzją a przekonasz się jak rządzi dyktator , który nie znosi jak ktoś ma inne zdanie niż on.
Dziękuję za Twoje wyjaśnienie, zaradny. Z pewnością będę się przyglądał działaniom proboszcza i to wcale nie tylko tym miłym i życzliwym. Wbrew temu, co niektórzy oponenci próbują tu insynuować wcale nie uważam proboszcza za postać kryształową i bez skazy. Zresztą kto nią jest? Nie mam też intencji, by komukolwiek przedstawiać go jako „świetnego” czy może nawet „świętego” gościa, jak starają się to pokazywać inni.
Trochę szkoda, że już w przedbiegach uważasz, że dyskusja nie ma sensu i na dodatek stwierdzasz, że ktoś „się okopał i jest odporny na wielość argumentów” w sytuacji, gdy nawet nie podjęliśmy dyskusji o zarzutach, które wymieniłeś. To wskazuje na brak otwartości do dyskusji, ale raczej z Twojej strony. Koresponduje to zresztą z ogólną postawą osób atakujących proboszcza na spotkaniu i na forum. Nawet w jednym z ostatnich postów na forum. #42528 012/06/24 22:38 OlkaG czytamy: PYTANIE 2. Co zdaniem tych, którzy nie rozumieją naszych argumentów, jest w stanie usunąć ks. GAŁAJA z zajmowanego stanowiska.
Tak postawione pytanie wskazuje jednoznacznie na brak dobrej woli do rozwiązania trudnej sytuacji. Tak postawione pytanie zdradza, że jedynym celem jest pozbycie się człowieka. Rozumiem, że są osoby, którym ksiądz Gałaj nie odpowiada, którzy może nie zostali potraktowani przez niego tak, jak tego oczekiwali. Trudno kwestionować czyjeś osobiste odczucia i nie mam zamiaru tego robić. Jeśli są ludzie, którzy mówią, że czują się pokrzywdzeni przez Proboszcza, to pewnie tak się czują. Tylko dlaczego w ich imieniu występują nagle działacze samorządowi? Dlaczego osoby ponoć pokrzywdzone przyjmują publicznie „nagrody” od proboszcza? Dlaczego pokrzywdzeni krzyczący na forum, że chętnie opowiedzą, co im zrobił proboszcz, nie są zainteresowani indywidualnym spotkaniem, gdy pada propozycja podania do siebie kontaktu w celu spotkania? Dlaczego mogą spotykać się, by robić szum medialny, a nie chcą o swojej krzywdzie porozmawiać i zrobić z nią coś więcej niż tylko „odpłacić pięknym za nadobne”? Nie zastanawia Cię to?
Obserwując to wszystko obawiam się, że wiele osób, które - raz jeszcze podkreślam - mogą faktycznie czuć się czymś dotknięte zostały zagospodarowane przez ludzi, którzy na ich krzywdzie osiągają swoje cele. Obawiam się, że ci być może pokrzywdzeni czy źle potraktowani (jak piszesz) ludzie mogą być tylko środkiem, a ich dobro niekoniecznie jest celem. Rzeczywiście jest wielość argumentów, trzeba się im dobrze przyglądać i nie być odpornym na nie. Pozdrawiam :)
http://www.wiocha.pl/660497,Kosciol_sie_wali
JUZ NAWET NA WIOCHA.PL JEST NASZ KOSCIOL...
I TAK GAŁAJA TU NIE BEDZIE....
Zacznijmy od postaw księży i co niektórych osób w konflikcie ….
Ks. Gałaj –Formalista, szorstki, na pewno stwarzający pozory nieprzystępności, ale z kolei z uważnych obserwacji, a także z postów wynika, że parafianie, którzy nie są na bakier z prawem kościelnym …. nie mieli żadnych problemów. Na co dzień widzę, jak ludzie próbują coś nieskładnie tłumaczyć w urzędach, w firmach itp. - tam też petenci mają pretensje do urzędników, a przyczyną jest przede wszystkim to, że ….. nie potrafią się wysłowić.
Nie słyszałem, żeby ks. Gałaj puszczał w obieg jakieś plotki, czy na zewnątrz wynosił jakieś sprawy związane z parafią. Szukałem usilnie, ale nie słyszałem o takich zdarzeniach.
I tu właśnie ks. Gałaj postępował zgodnie z prawem i zasadami Kościoła, które polegają na tym m.in., że ksiądz nie plotkuje, nie mówi o sprawach, które wrogowie Kościoła mogliby wykorzystać przeciwko Kościołowi.
Jest to zasada każdej dużej organizacji, tak samo jest w urzędach państwowych, samorządowych i w dużych przedsiębiorstwach. Niech urzędnik lub pracownik spróbuje wynieść jakąś informację na zewnątrz – zostaje natychmiast i w trybie dyscyplinarnym zwolniony. I pracy nigdzie nie dostanie, bo referencji od ostatniego pracodawcy, który go wyrzucił raczej nie dostanie.
Pomówmy teraz o ks. Kwiatkowskim …. – Niestety ks. Kwiatkowski nie jest uosobieniem dyskrecji i nie przestrzegał zasad powściągliwości wypowiedzi, co zaszkodziło przede wszystkim parafii, ale również Kościołowi. Informacje te zostały wykorzystane do podsycania konfliktu. Przykładów nieopatrznych wypowiedzi księdza na pewno było sporo. I tu leży przyczyna konfliktu – ks. Kwiatkowski rozmawiał z osobami świeckimi, które wykorzystały te informacje do podsycania konfliktu. Zgodnie z zasadami obowiązującymi w Kościele (zresztą jak wykazałem te zasady obowiązują znacznie bardziej rygorystycznie w instytucjach świeckich) – ks. Kwiatkowski w ogóle nie powinien rozmawiać z tymi osobami o parafii i sprawach mieszkania, bowiem ksiądz i to doświadczony (!) powinien wiedzieć, że informacje takie mogą być wykorzystane przez wrogów Kościoła.
Powinien rozmawiać tylko z ks. Gałajem, bo to ksiądz Gałaj jest proboszczem, a jeśli uważałby, że spotkała go jakaś krzywda to miał prawo rozmawiać tylko z Biskupem Łowickim lub osobą wyznaczoną przez biskupa i w milczeniu podporządkować się decyzji biskupa. Wszyscy wiedzą, że tak nie zrobił wywołując niepotrzebny konflikt w parafii. Zaangażował w to parafian i doprowadził przez to do skłócenia ludzi ze sobą.
W sprawie konfliktu należy winić nie tylko ks. Kwiatkowskiego. Jest już staruszkiem. Winnymi są przede wszystkim ci, do których ks. Kwiatkowski wylewał swoje żale. Te osoby, jako świadomi katolicy nie mieli prawa nagłaśniać tej sprawy, zwłaszcza medialnie. Powinny co najwyżej podjąć rozmowy z ks. Gałajem, a gdyby uważali, że ks. Gałaj podjął decyzje krzywdzące kogokolwiek, wówczas powinni poinformować biskupa lub poprosić o audiencję. I winni potraktować decyzje biskupa jako ostateczną. A tymczasem te osoby wykorzystały ks. Kwiatkowskiego do podsycania konfliktu.
Takich spraw nie załatwia się publicznie, osoby do których żalił się ks. Kwiatkowski nie powinny rozmawiać z innymi parafianami. Grono osób, z którymi się rozmawia o takich sprawach powinno być jak najmniej liczne. Co więcej, jeśli się już z kimś rozmawia, to powinna być to osoba, która jest godna zaufania i nie klepie językiem na lewo i prawo. Takich ludzi w ogóle nie można w nic wtajemniczać.
I tu panie Bieńko uważam, że to pan jest odpowiedzialny za wywołanie konfliktu. Cytowane były pana posty, jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi albo o pieniądze, albo o politykę. To m.in. pan zachował się nieodpowiedzialnie, przekazując jednostronne opinie ks. Kwiatkowskiego osobom postronnym, to pan dążył do jak najszerszego nagłośnienia tej sprawy.
Na żadną z plotek, czy pomówień na forum też pan nigdy nie zareagował stanowczo. Próbował pan lansować siebie na potrzeby kampanii wyborczej lub na potrzeby zaspokojenia zwykłej próżności i pychy. Gdzie u pana pokora i moralność katolicka? Już prawie każdy widzi pana obłudę, gdy w prawie każdym poście miksuje pan piękne cytaty z własną manipulacją, opartą na nie szczerych intencjach.
Skoro ks. Kwiatkowski przedstawił panu swoje żale, że oto spotkała go krzywda, że nie ma gdzie mieszkać, powinien pan te informacje potraktować z największą dyskrecją, uspokoić ks. Kwiatkowskiego, że chwilowo nie ma plebanii,, że lada dzień budowa zostanie zakończona i wszystko będzie w porządku. A pan przez cały czas „podlewał” konflikt, żeby konflikt przybrał jak największe rozmiary.
Panie Bieńko!
Dlaczego pan nie napisał do biskupa lub nie poprosił o audiencję w grupie co najwyżej kilku dyskretnych osób, nie dopuszczając do niepotrzebnego nagłośnienia tej sprawy w mediach?
Dlaczego pan nie dążył do jak najcichszego rozwiązania tego konfliktu poprzez powierzenie sprawy biskupowi, oczekując z pokorą i w cichości na decyzje biskupa i podporządkowując się decyzji biskupa?
Tak na marginesie, to jestem przekonany, że już prawie wszyscy zdążyli ocenić pana jako kandydata na „polityka” samorządowego.
A teraz w kwestii księży wikariuszy ….
Nikt nie dowie się jakie są faktyczne przyczyny odejścia ks. Sylwestra. Będzie tylko co najwyżej oficjalny komunikat z kurii. Nawet w przypadku choroby biskup nie wyjawi szczegółów, wynika to chociażby z ochrony danych osobowych. Gdyby nie było ochrony danych osobowych każdy mógłby pójść do lekarza i zapytać np. „Panie doktorze , na co choruje mój sąsiad Jan Kowalski?” Dopytując się uporczywie o stan zdrowia księdza Sylwestra możemy narazić się na zarzut łamania prawa – ujawnienia tajemnicy służbowej.
A z kolei jakiekolwiek plotki są pożywką dla ludzi złośliwych i nierozumnych.
Spekulują sobie co niektórzy, że ks. Gałaj „wykończył” księży wikarych ….
To nieprawda, to tacy jak pan Bieńko przyczynili się do tego, że w atmosferze nagonki, podsycania nienawiści do księży, knucia, napuszczania księży na siebie, konfliktowania parafian i społeczności sochaczewskiej - ci młodzi jeszcze wikariusze stracili wiarę w ludzi.
I pan jeszcze śmie zgrywać rolę „męża opatrznościowego”?
Nigdy nie dowiemy się, jak mocno na wikariuszy wpłynęła nagonka i wzajemne szczucie, na pewno jednak ta atmosfera miała wpływ na psychikę wikariuszy.
A wystarczyło tylko, żeby nie nagłaśniać tej sprawy i podporządkować się decyzji biskupa.
Uważam, że ks. Sylwek nie rozpuszczał plotek i zachował powściągliwość wypowiedzi – tak powinien się zachowywać kapłan, lecz w przypadku ks. Radka uważam, że bardzo często się spoufalał z ludźmi i na pewno nie był powściągliwy w wypowiedziach. Nie oceniam, czy była to z jego strony nieostrożność, czy celowe działanie, ale fakty pozostają faktami.
Sprawa postawy radnego Ireneusza Kisiołka. ….Jego zachowanie na spotkaniu z ks. Gałajem dyskwalifikuje go jako radnego i jako człowieka. Przeciętny nawet człowiek nie zachowuje się nigdy na spotkaniu, a tym bardziej na spotkaniu publicznym, tak jak zachował się radny Ireneusz Kisiołek, mówiąc cyt.: „że tylko wychowanie w duchu katolicyzmu i szacunek do kapłanów hamują go przed tym, aby nie dać proboszczowi w zęby.”
Cytat z wypowiedzi radnego pochodzi z „Expresu Sochaczewskiego”
Link: http://www.sochaczewianin.pl/index.php?nazwa=dane_aktualnosci&id_ak=22653
Wklejka z artykułu jw.:
“Emocje doszły do takiego stopnia, że w pewnym momencie obecny na sali Ireneusz Kisiołek, radny Rady Miejskiej, nie wytrzymał i powiedział do księdza, że tylko wychowanie w duchu katolicyzmu i szacunek do kapłanów hamują go przed tym, aby nie dać proboszczowi w zęby.”
Zwróćcie uwagę na „nie wytrzymał” …., ale dziennikarz jakoś nie skomentował tego, a szkoda. Zresztą pan Bieńko, też nie „wytrzymuje” i też popuszcza …. Tyle razy zarzekał się na forum, że już wszystko powiedział na forum, co miał do powiedzenia …., po czym wracał bo „nie wytrzymał”.
Jeżeli już będąc radnym, zdecydował się na spotkaniu cokolwiek powiedzieć, to powinien zachować się godnie i zachować choć minimum kultury wypowiedzi oraz dać przykład opanowania. Jako radny powinien wykazywać więcej opanowania, na sesji rady miasta na pewno by został wyśmiany, gdyby „nie wytrzymał”.
Gdyby radny powiedział np. na sesji rady miasta, że tylko szacunek dla urzędu burmistrza powstrzymuje go od przy*********ia burmistrzowi, przewodniczącemu rady miasta lub dziennikarzowi, to …. byłby skończony, zostałby spuszczony do kanalizacji polityczno-medialnej, a karierę mógłby kontynuować co najwyżej przy kopaniu rowów, albo zbieraniu truskawek (szanuję tych, którzy ciężko i uczciwie pracują przy kopaniu rowów i zbieraniu truskawek, bo innej pracy dla nich nie ma lub zwyczajnie lubią to robić).
Takie chamskie zachowanie radnego należy rozpatrywać z punktu widzenia jego intencji. Nie potrafił do tej pory zwrócić uwagi mediów na swoją osobę, bo i nie ma żadnych zasług jako radny, aż tu nagle gazety w Socho zaczęły o nim pisać i wszyscy się dowiedzieli, kto to jest radny Ireneusz Kisiołek. Nie potrafił zabłysnąć w samorządzie, a tu nagle zrobiło się o nim głośno – radny zrobił to z premedytacją, zgodnie z zasadą „nie ważne jak o mnie mówią, byle by mówili”. Tyle się mówi o tym, żeby politykę oddzielić od Kościoła, a to radny zrobił sobie hałaśliwą i prymitywną kampanię wyborczą na spotkaniu parafian z księdzem. Kampania kosztuje masę pieniędzy, a tu nagle trafiła się „okazja” zrobienia sobie kampanii za darmo. Tylko, że odbyło się to cudzym kosztem - kosztem kościoła i parafii, a więc nie jest tak, że nikogo to nic nie kosztowało.
Nikt nie lubi obłudy i nieszczerze płaczliwych facetów. Na spotkaniu pan Bieńko i pan radny urządzili nam widowisko „teatralne” z epoki kamienia łupanego.
Facet musi mieć j**a (obydwa), co to za facet, który jest „płaczkiem” i w dodatku nieszczerze wypłakuje się publicznie, ale dziś jest to już „musztarda po obiedzie”, ten ukryty cel lansowania swojej osoby jest już prawie wszystkim znany. To „płaczliwe” zachowanie, co do „ciężkiego” losu ks. Kwiatkowskiego widoczne na spotkaniu, w tym na materiale filmowym YT ….., no cóż – wiemy już wszystko i wszyscy, o co chodziło „płaczkom”.
Pan Bieńko i pan radny doskonale wiedzą, że emocjami ludzkimi można sterować. Widać to po przebiegu spotkania, nawet na tym powycinanym materiale filmowym ze spotkania, opublikowanym na YT. Nic nie zrobili, żeby wyciszyć emocje i uspokoić przebieg spotkania.
Na spotkaniu można obiektywnie dyskutować i osiągnąć porozumienie tylko wtedy, gdy spotkanie przebiega bez emocji. Tymczasem na materiale wideo widać, że duża część zadających pytania ks. Gałajowi zadaje pytania wydając przed zadaniem pytania „wyrok”. A część zwyczajnie krzyczy, a nie zadaje pytania. Ktoś w atmosferze plotek „ciężko” pracował nad tym, by w taki sposób przebiegało spotkanie.
To radny Kisiołek i pan Bieńko nie wie, że porozumienie można osiągnąć tylko wtedy, gdy nie ma emocji i krzyków? Nie wierzę panom, że panowie, o tym nie wiedzieliście.
To spotkanie z góry skazane było na niepowodzenie, z jednej strony ksiądz Gałaj samotny, ale zachowujący opanowanie do końca, z drugiej strony sporo rozwrzeszczanych i nakręconych emocjami jak dzieci parafian.
Nie znam przykładów spotkań, które zakończyłyby się wyjaśnieniem konfliktu i osiągnięciem porozumienia w takich warunkach. W takich warunkach było to niemożliwe.
Ten konflikt nie zaczął się wczoraj, on trwa już ze dwa lata. Trzeba zauważyć, że na początku proboszczowania ks. Gałaja było w parafii całkiem nieźle, wikariusze pełni zapału z oddaniem pełnili swoje obowiązki duszpasterskie, ale w miarę nagonki na ks. Gałaja, powielania plotek i niepotrzebnego nagłaśniania całej sprawy wszystko zaczęło się psuć.
Ks. Gałaja i ks. Sylwestra oceniam pozytywnie, ale nie mogę ocenić pozytywnie ks. Kwiatkowskiego i ks. Radka. Ci dwaj ostatni zostali wykorzystani do eskalacji konfliktu.
Poza tym, ks. Kwiatkowski zapomniał, że nie jest już proboszczem - wiadomo, że „gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść”. Nie może być dwóch szefów, bo to prowadzi do anarchii, co widać zresztą na przykładzie parafii.
To co, obiektywnie można zarzucić ks. Gałajowi, to to, że powinien być bardziej przystępny i powinien mieć na uwadze, że w sprawach formalnych, z którymi parafianie zwracają się do niego nie powinien z góry zakładać, że każdy parafianin zna prawo kościelne i musi wszystko z góry wiedzieć. Powinien częściej tłumaczyć tym, którzy nie są z tym obeznani, ale również ci parafianie, którzy nie rozumieją czegoś powinni pytać księdza Gałaja o sprawy formalne, jak je interpretuje papież i biskupi.
Ja przedstawiłem fakty i nie widzę podstaw odwołania ks. Gałaja. Już wcześniej, nawet przeciwnikom ks. Gałaja nie udało się wykazać chociażby jednego „czynu niegodnego” popełnionego przez księdza. Plotki i w dodatku w atmosferze prowokowanej nagonki nie mogą być „wyrokiem” skazującym księdza.
Rozwiązania konfliktu zawsze należy szukać w spokoju. Krzykacze i ci którzy „popuszczają” (czytaj: nie wytrzymują i nie potrafią się opanować), w szczególności pan Bieńko i pan radny powinni przemyśleć swoje postawy. Ich „ambicje” polityczne robienia sobie kampanii promocyjnych w Kościele na potrzeby polityczne winny być poskromione (także przez nich samych). Mieli swoją szansę, nie wykorzystali jej. Mieli duży wpływ na to, by cała sprawa została załagodzona bez emocji, mogli przyczynić się do tego, by sprawa została dyskretnie załatwiona z biskupem i bez szerokiego rozgłosu, w tym medialnego.
PO UCZYNKACH WAS PANOWIE POZNALIŚMY….
Do DW40
czytając twój post zastanawiam się czy Ty na pewno czytałeś to co umieściłeś na Forum?
Czekam tylko kiedy padnie z twojej strony hasło : " Budujemy stosy i palimy tych nikczemników co mieli odwagę głośno się sprzeciwić ! " .
O ile pamięć mnie nie myli , w Polsce w Reszlu spalono na stosie ostatnią w Europie "czarownicę". Tradycje w tej dziedzinie zatem mamy.
Poza tym nie zgadzam się z żadną tezą jaką postawiłeś .
Tyle
Jacek
ps.
W swoim poście chyba otarłeś się o pomówienia i oszczerstwa , wyluzuj trochę.
jaki sajgon! ja pier... o co niektorzy tu walcza?
ma sie wrazenie ze z wypranymi mozgami nalezycie do jakies sekty! moze czas skorzystac z pomocy psychiatry? cytaty z biblii do tego "nie dajmy sie temu złu" cos o szatanach
ja jebie... ale masakra. zgloscie sie do rydzyka on lubi takich fanatykow
ludzie poruszyli problem jaki faktycznie pojawil sie w prafii a wy zrobiliscie z tego jakas krucjate. potraficie tylko pieprzyc i wycinac z kontekstu cyctaty. spotkanie z ksiedzem sie odbylo i wszyscy widzieli jaka to byla zenada w wykonaniu ksiedza proboszcza a wy zalsepieni z wypranymi mozgami dalej swoje.
mialem wogole sie nie udzielac w tym watku bo to nie moja sprawa ale ludzie! to sa publiczne wpiscy! oszczedzcie tej doktrynizacji i zajmijcie sie czyms... nie wiem.. moze zorganizujcie kolejny "marsz w obronie..." PISiory na czele z panem maleckim na pewno wam w tym pomoga!
Panie Krzysztofie Zawiejski (DW40),
Widzę, że jest pan inżynierem od rzeczywistości wirtualnej.
Potrafi Pan budować tak chore konstrukcje (scenariusze), że trudno się w nich połapać.
Panie Zawiejski (jeśli to Pana realna tożsamość) - nie chodzi ani o pieniądze (chyba, że wspólnoty parafialnej), ani o politykę. Sprawa ma zupełnie inny wymiar niż ten, który obejmuje Pan swoim ścisłym rozumem. W jednym ze swoich postów napisałem „że odbijemy sobie w najbliższych wyborach”. Była to delikatna sugestia dla ludzi pełniących funkcje na stanowiskach samorządowych i nadużywających tych stanowisk w nie samorządowym działaniu, że w następnych wyborach nie mają co liczyć na nasze głosy.
TYLE I TYLKO TYLE NALEŻY ODCZYTAĆ Z TAMTEGO PRZEKAZU.
Reszta jest pańską imaginacją i wariacją na temat tej imaginacji.
Zapewniam Pana, że nie jestem zainteresowany polityką i nie mam zamiaru nigdzie kandydować. Wolę pograć na gitarze J .
Na forum zabierałem głos mimo, że zadeklarowałem wstrzemięźliwość tylko ze względu na nieodporność na głupotę. Po prostu drażni mnie ona.
Proszę więc, aby Pan nie pisał więcej bzdur na mój temat i nie zabagniał forum swoimi projekcjami.
Bez wyrazów,
Waldemar Bieńko
DW 40 ma rację !!!!!!!!!!!!!!!!!
Ale nas jest już ponad 1000 osób
Racje ma w tym, że nie jestem człowiekiem, jestem kosmicznym stworem
Mam dwa zielone różki, pazurek i zamiast kiszek sznurek,
Oczki mam ze szkiełka, zamiast uszu dwa pudełka
Teraz wszyscy się dowiedzą, jakie we mnie diabły siedzą.
Kto nam powie? Kto nam wskaże te pokrakę i zjawisko?
To nasz mentor i wybraniec DW 40 dobre ludzisko !!
On paluszkiem i wskaźnikiem oraz myszki jednym klikiem zdemaskuje i obnaży, co w parafii się wydarzy
Jakaś pani mi mówiła, że słyszała, gdy goniła, za innymi obok nich, pewnie mówił to Pan Zdzich
Ten z kosmosu to zaraza, co kobiety nam postarza!
Mleko krowom zatrzymuje!
Chłopom nie stają przez niego ….!
Kury jajka nieść przestały oto ten z kosmosu cały!
A jak DW nie wierzycie to nieba nie dostąpicie!
I w kotłach smażyć się będą!!!
Ten nie człowiek z inna mendą!!!!!
A do nieba wstęp tylko mają ci, co z księdzem się kumają.
Nie podpisałem listy o odwołanie proboszcza, ale teraz podpiszę gdyż, jako nie człowiek mam takie prawo
8 obcy pasażer NOSTROMO radny galaktyki Andromedy
I jest nas 1001
Amen
Popieram całkowicie DW40.
Już dziś wiadomo będą nowi wikariusze może wróci dobra atmosfera...
Popieram 1000 % - DW40 - za fachowe, czytelne i jasne jak słońce przedstawienie tych FAKTÓW o które pytali sie nieliczni na tym forum.
Z mojej strony wielkie DZIEKI:-)))
DW 40 jestem pod wrażeniem twojego długiego wywodu- Ale tak naprawdę to o co chodzi ?
z całym szacunkiem DW 40, ale nie doszukałam się w Twoim poście tych FAKTÓW.
Proszę o oświecenie.
Jeśli ktoś nie rozumie tekstu dłuższego niż 10 zdań, to proponuję, by przeczytał go kilka razy ...w uwadze i skupieniu.
A jeśli ktoś nie ma motywacji do tak dużego wysiłku intelektualnego, bo go to męczy, to proponuję przeczytać przynajmniej ostatnie akapity i zrozumieć, że dla niektórych mieszanie się Kościoła do polityki oznacza mówienie na kazaniach o polityce, a dla innych walka z jednymi kapłanami przy wykorzystaniu drugich to dobry sposób na robienie własnej polityki przy pomocy Kościoła.
...choć Ci drudzy nigdy nie nazywają tego mieszaniem się polityki do Kościoła... a szkoda!
DW 40, po inżyniersku wyłożyłeś „kawę na ławę” i od razu cały „murek obronny” się ustawił...
I dają chłopaki amunicją różnego kalibru: jedni chcą zrobić prześmiewczy skecz, inni chcą zrobić z Ciebie oszołoma, co już zbiera w lesie chrust na budowanie stosu albo organizuje krucjatę czy marsz rydzykowy. Masz szczęście, że nie jesteś kobietą, bo jeszcze by powiedzieli, że Ci w mocherze nie do twarzy!
Mój ulubieniec jak zwykle najpierw sprawdza KTO, a nie CO powiedział i potem biedakowi trudno się połapać (wbienko, #42698 wysłano: 2012/06/27 11:57). Dziś wybrał wariant wyważonego „sprostowania prasowego”: nie to miałem na myśli, tylko tamto... hahaha Sorry, ale nie mogę się powstrzymać, by nie zacytować:
Zapewniam Pana, że nie jestem zainteresowany polityką i nie mam zamiaru nigdzie kandydować. Wolę pograć na gitarzeJ.(wbienko, #42698 wysłano: 2012/06/27 11:57)
Tymczasem: Pełna lista kandydatów na radnych miejskich Lista nr 11, poz. 1 ... nic dodać nic ująć!
Teraz rozumiem, dlaczego na gitarze akurat ;)
Jedno jest pewne, DW40 strzeliłeś im gola i znowu jesteś na polu karnym! A chłopcy teraz krzyczą, by wymusić na sędzim, że to był spalony! Nawet kapitan drużyny przyleciał! ;)
Ps.1. Tych co, chcą tworzyć rymowanki odsyłam na www.wiocha.pl. Nie zabałaganiajcie forum! Idźcie lepiej na korki z matmy (jest nas już ponad 1000! ... teraz podpiszę...I jest nas już 1001- żenada!)
Ps.2. Tych, którym trudno się połapać, o co chodzi w poście DW40 proponuję przeczytać jeszcze raz – tym razem ze zrozumieniem i to najlepiej zanim napiszecie komentarz.
Ps3. Tych, których temat nudzi lub nie interesuje, bo nie są z tej parafii albo nie z Kościoła proszę, by nie wchodzili na fora dotyczące spraw Kościoła. Ćwiczcie swoją „niekościelną łacinę” na własnych ringach! No i nie będziecie narażeni na INdoktrynację ;) ( #42690 wysłano: 2012/06/27 08:40)
Do Zaradny
Wiesz doskonale o co chodzi, przeprowadziłem dość obszerną analizę, w treści są również wnioski.
Ja wiem doskonale, że ty zrozumiałeś moje argumenty, zresztą ja nigdy nie zajmuję stanowiska dopóki nie ocenię sytuacji na podstawie faktów, w tym z uwzględnieniem argumentów dwóch stron.
I nie pisz więcej, że nie rozumiesz, bo ludzie którzy nie rozumieją i udają, że nie wiedzą "o co chodzi" nie powinni zabierać głosu i ... kontynuować naukę, bowiem dotychczasowa edukacja nie przyniosła oczekiwanych rezultatów.
Chodzi przede wszystkim o to, że takie sprawy jak konflikt załatwia się bez udziału mediów. Pisałem również, że w kościele takie sprawy załatwia się bez rozgłosu z biskupem i jego decyzja jest ostateczna.
Do Eff
Jakie fakty masz na myśli, bo piszesz "tych FAKTÓW"?
Czy uważasz, że wypowiedź radnego zacytowana niżej nie jest faktem?
Cyt. za Expresem Sochaczewskim:
"....w pewnym momencie obecny na sali Ireneusz Kisiołek, radny Rady Miejskiej, nie wytrzymał i powiedział do księdza, że tylko wychowanie w duchu katolicyzmu i szacunek do kapłanów hamują go przed tym, aby nie dać proboszczowi w zęby .”
Czy uważasz, że dziennikarz kłamie?
Tak się powinien zachowywać radny?
Znasz materiał wideo ze spotkania?
Będziesz twierdziła, że spotkanie przebiegało w życzliwej atmosferze, a zadający księdzu pytania zachowywali się bez emocji?
Czy będziesz twierdziła, że taka atmosfera, jaka panowała na spotkaniu sprzyjała zażegnaniu konfliktu?
A co do postawy pana Bieńki i pana radnego ..... Uważasz, że byli w porządku i nie nakręcali konfliktu?
Do Eff i do Zaradny
Bądźcie łaskawi odnosić się konkretnie do faktów i stanowisk. Konkretnie to znaczy merytorycznie, a nie poprzez ogólne zaprzeczenia typu: "Ja się z tobą nie zgadzam DW40."
Uzasadnijcie z czym i dlaczego się nie zgadzacie.
Do Kosztorysy - Jacek
Twierdzisz, że w moim poście otarłem się o pomówienia i oszczerstwa ..... A potrafisz wskazać jakiś przykład, czy znowu będzie tak, że postawiłeś mi zarzut, tylko nie wiesz gdzie jest to "otarcie o pomówienia i oszczerstwa".
Piszesz, że nie zgadzasz się z żadną tezą, która postawiłem.
Uzasadnij dlaczego się nie zgadzasz? Nie potrafisz uzasadnić?
To po co zabierasz w ogóle głos w dyskusji?
Trzeba mieć nie lada wyobraźnię (co wy ludzie bierzecie?), aby fakt mojego kandydowania do samorządu 10 lat temu z listy harcerskiej wiązać z jakąś wymyśloną przez „inżyniera” Krzysztofa Zawiejskiego do spółki frankiem6 (No Name) i imputowaną wszystkim na forum moją „rządzą władzy” i „zaangażowaniem” w politykę.
Niczego się nie wstydzę – wystawiliśmy własną listę, z dala od jakiejkolwiek partii politycznej, czego teraz nie unikają ugrupowania nadające sobie „cudne” nazwy – byle się nie kojarzyć. Byłem, jestem i będę harcerzem. Dziś wyznaję zasadę Witkacego wyśpiewaną przez Gintrowskiego:
„Strasznie sztywną mam szyję i dlatego wciąż żyję, że polityka dla mnie to w krysztale po myje”. Ale tego to, chyba nie zrozumiecie, synapsy u was inaczej działająJJJ. Kumanie macie jakieś inne.
A propos uprawiania polityki w kościele, to mieliśmy tego przykład w trakcie pikniku rodzinnego organizowanego w parafii. Pan poseł i pani radna wiedzą o co chodzi. Akcja propagandowa została w porę zatrzymana. Ale wam to nie przeszkadza.
Ale teraz zrozumiałem, dlaczego nie docierały do was moje słowa o totalitaryzmie. Szukacie haków tylko na mnie, czy jeszcze na inne osoby? Trochę się napracujecie – na listach było kilkaset podpisów. Wywiadownia działa, zawsze się coś znajdzie, a jak się nie znajdzie to się zrobi „dowody” z byle czego. „Dajcie człowieka a znajdzie się paragraf”.
Czy moją rodzinę też będziecie „obrabiać”, czy wystarczy wam moja skromna osoba?
Jeszcze raz proszę o nie wypisywanie waszych urojeń na mój temat na forum.
Póki co, schodzę do podziemia, ale TIK-TAK WALCZY. Z harcerskim pozdrowieniem - Czuwaj, ale bez wyrazów szacunku.
wbienko
Panie Krzysztofie Zawiejski (DW40), cz jak tam naprawdę szie nazywasz
cytuję " : Pomówmy teraz o ks. Kwiatkowskim …. – Niestety ks. Kwiatkowski nie jest uosobieniem dyskrecji i nie przestrzegał zasad powściągliwości wypowiedzi, co zaszkodziło przede wszystkim parafii, ale również Kościołowi. Informacje te zostały wykorzystane do podsycania konfliktu. Przykładów nieopatrznych wypowiedzi księdza na pewno było sporo. I tu leży przyczyna konfliktu – ks. Kwiatkowski rozmawiał z osobami świeckimi, które wykorzystały te informacje do podsycania konfliktu. Zgodnie z zasadami obowiązującymi w Kościele (zresztą jak wykazałem te zasady obowiązują znacznie bardziej rygorystycznie w instytucjach świeckich) – ks. Kwiatkowski w ogóle nie powinien rozmawiać z tymi osobami o parafii i sprawach mieszkania, bowiem ksiądz i to doświadczony (!) powinien wiedzieć, że informacje takie mogą być wykorzystane przez wrogów Kościoła. "
dalej
cytuje " I tu panie Bieńko uważam, że to pan jest odpowiedzialny za wywołanie konfliktu. Cytowane były pana posty, jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi albo o pieniądze, albo o politykę. To m.in. pan zachował sięnieodpowiedzialnie, przekazując jednostronne opinie ks. Kwiatkowskiego osobom postronnym, to pan dążył do jak najszerszego nagłośnienia tej sprawy."
dalej
cytuję " Sprawa postawy radnego Ireneusza Kisiołka. ….Jego zachowanie na spotkaniu z ks. Gałajem dyskwalifikuje go jako radnego i jako człowieka"
Oskarżasz ludzi . Ks. Kwiatkowskiego o rozpowszechnianie informacji (?!?) , Waldka Bieńko o wywołanie konfliktu (?!?) , Irka Kisiołka dyskwalifikujesz jako człowieka (?!?) .
"Kodeks karny stanowi, że kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku. Jeżeli taki czyn jest popełniany za pomocą środków masowego komunikowania (telewizji, radia, prasy), wówczas przestępstwo to podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch."
Zastanów się zatem co robisz bo twoje wypowiedzi kwalifikują się do sądu.
Jacek
DW40 jak zauważyłeś dawno nic nie pisałem, ciągle się przyglądałem i czekałem aż podejmiesz dyskusję na argumenty.
Tak ładnie mówisz o takiej dyskusji a tak naprawdę nie podjąłeś ani jednego wątku z moich zarzutów, a nie przepraszam jeden....
Czyżby to było zbyt oczywiste i nie wiadomo jak to odwrócić?
co z Tobą?
Pozostali Tobie podobni również mówią ładnie o takiej dyskusji i też nie podjęli tego dialogu...
Mówicie o dobrych uczynkach a nikt z Was nie umie ich przytoczyć, to ma być ta dyskusja na argumenty?
Dlaczego poruszacie jedynie to co wygodne?
„Piszę teraz w imieniu protestujących. (...) Takie rzeczy zniesiemy. Odbijemy sobie przy najbliższych wyborach” ogłosił proroczo wbienko .
Skoro mowa o wyborach, to teraz już rozumiem skąd się wzięło takie żywe zaangażowanie niektórych radnych w tą aferę z Proboszczem. Współczuję tym, którzy wierzą prowodyrom tego wszystkiego. Czy ich ksiądz skrzywdził faktycznie - nie wiem, ludzie mogą czuć się urażeni z różnych powodów i mają prawo. Ale jak na ich krzywdzie osobiście odczuwanej czy faktycznej ktoś inny próbuje sobie ugrywać swoje interesy i jeszcze jak przy tym mówi, że trzeba się za „biednym ludem” wstawiać, bo jest nękany, to mnie już krew zalewa!!!
Jak ci ludzie załóżmy, że raz już skrzywdzeni, za jakiś czas zobaczą komu to zamieszanie i po co było potrzebne, to im dopiero współczuję! Teraz ksiądz zły, to pod skrzydła lokalnych działaczy. A jak działacze zawiodą, to znów pod skrzydła proboszcza?
Przypomnę, że niektórzy nasi politycy też do powodzian jeździli 2 dni po powodzi i obiecywali gruszki na wierzbie, tylko później nikt nie miał odwagi przyjechać raz jeszcze i w oczy tym ludziom spojrzeć...
Do Jacek (Kosztorysy)
Piszesz tak, cyt.:
„Oskarżasz ludzi . Ks. Kwiatkowskiego o rozpowszechnianie informacji (?!?) , Waldka Bieńko o wywołanie konfliktu (?!?) , Irka Kisiołka dyskwalifikujesz jako człowieka (?!?) .”
Fakty wyglądają tak: Ks. Kwiatkowski żalił się, ze nie ma gdzie mieszkać (jego wypowiedzi były cytowane na forum) , na nagraniu wideo widać i słychać jak pan Bieńko wylewał nieszczerze krokodyle łzy nad losem „biednego” ks. Kwiatkowskiego. Jakoś nie przytulił „biednego” kapłana do czasu zakończenia budowy .
Co więcej, wykazałem w mojej ocenie sytuacji, że jako dobry i świadomy katolik pan Bieńko powinien uspokoić księdza staruszka. Starsi ludzie wymagają takiego wsparcia w chwilach słabości. W mojej obszernej wypowiedzi jest odpowiedź, jak powinien się zachować pan Bieńko i jak rozmawiać z ks. Kwiatkowskim.
Pan Bieńko zna zasady obowiązujące w kościele i nie tylko w kościele, bo w każdej instytucji. Takie sprawy załatwia się dyskretnie i bez rozgłosu medialnego . Pan Bieńko nie tylko nie zachował dyskrecji, ale i publicznie roztrząsał sprawę, będąc świadomym tego, że spowoduje to eskalację konfliktu. Ja oceniam, że zrobił to świadomie.
Ale pan Bieńko może się wypowiedzieć, czy nagłośnił sprawę mieszkania dla ks. Kwiatkowskiego świadomie, czy nieświadomie wyolbrzymiając skalę problemu.
Tylko widzisz, dowody wypowiedzi pana Bieńko są w materiale filmowym, a pan Bieńko raczej nie odpowie na pytanie, czy nagłośnił sprawę świadomie, czy też zrobił to nieświadomie.
I ty doskonale wiesz, dlaczego pan Bieńko ma taki uraz do wypowiedzenia się w tej sprawie. Po pierwsze, jako osoba co nieco wykształcona nie powinien nagłaśniać tej sprawy, bo to nie służyło zażegnaniu konfliktu, a wręcz okazało się, że zaostrzyło konflikt. W takich sytuacjach trzeba być przewidującym, jakie będą dalsze skutki takiego zachowania i pan Bieńko powinien być przewidującym.
Po drugie, jeśli pan Bieńko oświadczy, że zrobił to świadomie, to będzie równoznaczne z tym, że przyznaje się do zwiększenia skali konfliktu. Jeśli oświadczy, że zrobił to nieświadomie, to ….. zmienia postać rzeczy, bo zachował się jak parobek wpuszczony do biura, czyli że postąpił źle.
Co do radnego ….
Oczywiście, że uważam go za negatywną postać w tej sprawie. Dziś w polityce mamy coraz więcej makiawelistów i karierowiczów, którzy lansują się poprzez kontrowersyjne wypowiedzi i zachowania, pozbawione elementarnej kultury. Ci ludzie nie mogąc zaimponować wyborcom intelektualnie i przegrywając na forum politycznym z mądrzejszymi od siebie szukają sposobów, żeby zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę.
Uważam, że polityk (także samorządowy) nie może się zachowywać jak celebryta. Niestety, coraz więcej mamy celebrytów, a coraz mniej polityków, czego skutki już odczuwamy. Niestety są ludzie, dla których celebryta jest lepszy, niż człowiek wartościowy, z dużym dorobkiem i sporym IQ. I ci ostatni przegrywają z celebrytami.
Wyjaśniłem ci, o czym jak zwykle zapomniałeś, że radny wykorzystał sytuację. Jego zachowanie podgrzało emocje wokół konfliktu, ale radny nic sobie z tego nie robi. Jego przypadek, to klasyczny przykład wykorzystania kościoła dla partykularnych celów lansowania swojej osoby. Nieważne, że konflikt się zaostrzył. Nieważne, że mieszkańcy Socho zostali skonfliktowani , nieważne, że wyrządził krzywdę kościołowi i parafii – ważne jest, że pan radny został „gwiazdą” medialną w Sochaczewie. Dla niego to właśnie było najważniejsze.
I weź przestań z tym kodeksem karnym …. Nie próbuj więcej popisywać się wiedzą, o której nie masz zielonego pojęcia, co łatwo bez trudu zauważa się po sposobie argumentowania i przedstawiania problemu przez ciebie. Nawet nie potrafisz zacytować aktualnego stanu prawnego.
To nie jest pomówienie . Przykładem pomówienia jest wypowiedź Robroy, któremu akurat jestem skłonny uwierzyć, że nie wiedział, że to co napisał jest pomówieniem.
Poza tym tak pan Bieńko, jak i pan radny zostali przeze mnie ocenieni na podstawie udokumentowanych faktów, o których pisałem we wcześniejszym poście – nie załatwili sprawy dyskretnie i bez udziału mediów oczekując z pokorą na decyzje biskupa i podporządkowując się decyzji biskupa, uznając ją za ostateczną. (Ponadto oceniłem pana Bieńko i pana radnego ad rem = ocena faktów i działań, nie zaś ad personam ).
To też ci się nie podoba, że oceniłem ich jako świadomych katolików? Czy pojedziesz do biskupa, żeby mnie ekskomunikował?
P.S.
1. Jedź sobie gdzieś do gdzieś kancelarii (prawnej), ale jedź do takiej w której porada kosztuje 1500 zł, a nie 150 zł.
2. Widzę, że jesteś w bardzo zażyłych stosunkach w panem radnym i panem Bieńko, dlatego twoje wypowiedzi są takie właśnie, a nie inne – po prostu nie jesteś bezstronny ….., bo „musisz” bronić kumpli, którzy sami nie potrafią się obronić, a sporo nabroili..
3. Zacznij sobie czytać o dozwolonej krytyce, to wtedy pogadamy o prawie karnym.
DW40 zgadzam się z tym, że takie sprawy powinno się załatwiać w normalny sposób bez niepotrzebnego nagłośnienia ( jak pisałam w moich pierwszych postach ) i z większą kulturą. Nie mówię, że nasz radny zachował się – może nie skandalicznie, ale – nieodpowiednio. Analizując dokładnie film widać, że z naszym proboszczem nie da się rozmawiać w sposób merytoryczny i kulturalny, a Ci którzy próbowali podejmować taki e rozmowy teraz są szykanowani przez proboszcza i to tłumaczy, że większość osób ( współpracownicy, ministranci ) nie chcą zabierać głosu w tych dyskusjach.
Co do faktów to ja miałam wrażenie, że piszemy tutaj o faktach, które mają udowodnić, że proboszcz zasługuje na „dymisje” lub że wszystko to kłamstwo, ale Wasze dyskusje sprowadzają się do tego, że ks. Kwiatkowski jest złym człowiekiem, a obecny proboszcz jest aniołem na jego tle, a chyba nie o to tu chodziło, bo ks. Kwiatkowski już dawno nie jest tu proboszczem i raczej dyskusje o nim kwalifikują się na odrębny temat.
Co do wikarych. Piszesz: „ To nieprawda, to tacy jak pan Bieńko przyczynili się do tego, że w atmosferze nagonki, podsycania nienawiści do księży, knucia, napuszczania księży na siebie, konfliktowania parafian i społeczności sochaczewskiej - ci młodzi jeszcze wikariusze stracili wiarę w ludzi.
I pan jeszcze śmie zgrywać rolę „męża opatrznościowego”?
Nigdy nie dowiemy się, jak mocno na wikariuszy wpłynęła nagonka i wzajemne szczucie, na pewno jednak ta atmosfera miała wpływ na psychikę wikariuszy.”
Nie dowie się ten, który nie chce wiedzieć ( lub klakierzy proboszcza ). Jakbyś spytał się wikarych, którzy są teraz lub byli na tej parafii, kto jest źródłem tego co się dzieje jak myślisz co by powiedzieli – że to przez parafian ?!
A jeśli chodzi o ks. Sylwka to powód jego odejścia z parafii jest już znany oficjalnie. Szkoda tylko, że nie chcecie przyjąć to do wiadomości i negujecie wszystkie podane fakty. Odsyłam Was do jednego z postów zaradnego.
Panie Krzysztofie (DW40)
Czytam Pana wypowiedzi i sam się zastanawiam czy można świadomie tak manipulować informacjami i wprowadzać ludzi w błąd. Czy tak bardzo Panu zależy na rozmydleniu MERITUM sprawy i zepchnięciu całej tej dyskusji na boczne tory?
Zapowiadał Pan, że oczekuje rzeczowej dyskusji, a w Pana wypowiedziach są tylko półprawdy, nie będę odnosił się do całej listy tych zniekształceń, pozwoli Pan, że zajmę stanowisko w jednej oczywistej sprawie – Ks. Józefa Kwiatkowskiego.
1. Jak wszyscy dobrze wiedzą i Pan zapewne też, Ksiądz Józef odszedł z naszej Parafii w trybie pilnym, który był zaskoczeniem dla wszystkich parafian. Zapewniam Pana (choć ktoś, kto jest członkiem naszej wspólnoty, na pewno to wiedział), że przed tym incydentem nie było żadnej informacji: ogłoszenia, że jest tak dramatyczna sytuacja z mieszkaniami na naszej plebanii. Cała ta sytuacja była dziwna i bolesna bo człowiek był z nami prawie 30 lat i nagle znika z dnia na dzień – pamiętamy, jak wyglądała uroczystość odejścia Księdza Józefa. Ale może przypomnę – wieloletni Proboszcz, budowniczy odprawia swoją pożegnała Mszę.św w sobotę o 7 rano, gdzie było 10 osób, potem już księdza nie ma! Czy tak powinno się dziękować człowiekowi za trud i pracę? Po tym wydarzeniu my parafianie dostajemy informację-ogłoszenie od nowego Proboszcza, że Ksiądz Józef na własne życzenie przenosi się do innej parafii – to było pierwsze kłamstwo, które pokazało sposób sprawowania posługi przez nowego Proboszcza. Nie będę tu podawał przykładów wcześniejszych relacji, jakie panowały między tymi Kapłanami, bo jak ktoś już zauważył wcześniej, każdy ksiądz to też człowiek i jak każdy ma prawo do lepszych i gorszych dni. Ciekawą sprawą jest też fakt jak na Plebanii znalazł się nadzór budowlany, który zakazał mieszkać w tym budynku?
Panie Krzysztofie, analizując tą sytuację sam Pan widzi, że nikt z mieszkańców nie miał szansy zaproponować Księdzu Józefowi mieszkania i przeprowadzki, a jak sam Pan zauważył wcześniej Ks.Józef jako wierny sługa Kościoła podporządkował się decyzji Biskupa i opuścił teren plebani, domu, który miał być jego przystanią. Nie mógł powiedzieć i sprzeciwić się decyzji Biskupa i tego nie zrobił – więc bardzo proszę niech Pan przestanie mielić ten temat z mieszkaniem u parafian.
I czy Pan - będący tak dobrze zaznajomiony z procedurami obowiązującymi w Kościele widzi realną szansę na uzyskanie przez jakiegokolwiek księdza zgody na zamieszkanie w prywatnym domu-mieszkaniu parafianina??????
2. Pisze Pan, że sprawa Ks. Józefa nie była załatwiona dyskretnie, myli się Pan drogi Panie. Listy i delegacje do Biskupa w tej sprawie były kierowane tuż po tym incydencie, w obecności Kanclerza Kurii padały deklaracje parafian, że do domu Księdza Józefa na swój koszt podłączą niezbędne media (wodę, prąd), aby mógł spokojnie mieszkać w wybudowanym domu, ale niestety nie było zgody obecnego Proboszcza, który notabene bardzo szybko rozpoczął proces wyburzania budynków i sprawa stała się bezzasadna. Tak jak Pan widzi były petycje, listy, prośby i wszystko działo się w atmosferze zrozumienia i spokoju bez fleszy fotoreporterów i jak widać po Pana przykładzie nie wszyscy parafianie wiedzieli o takich działaniach. Zapewniam Pana, że zaangażowani w tą sprawę byli szanowani i zacni Parafianie.
A tak na marginesie Ks. Józef miał też przyjeżdżać do naszej Parafii z posługą jak zapewniał nas w ogłoszeniach nowy Proboszcz. Czyżby tak po prostu mu się nie chciało - z lenistwa, czy z choroby może?????
Panie Krzysztofie mam nadzieję, że choć trochę wyjaśniłem Panu sprawę nieobecności Księdza Józefa w naszej Parafii i skończy Pan z dowolna interpretacją tych faktów do znanych sobie celów.
Tak jest też z innymi poruszanymi przez Pana tematami, które wykorzystuje Pan do zmiany dyskusji na tym forum, ale nie miejsce tu i czas na takie tłumaczenia, wbrew temu co Pan pisze, Ksiądz Proboszcz wie jakie zarzuty są kierowane w pod jego adresem. Na spotkaniu z parafianami, które trwało 2,5 h robił szczegółowe notatki i nagrywał całość spotkania na dyktafonie i zapewniam Pana, że nie ma tam agresji i poniżania, tylko konkretne pytania zatroskanych ludzi i brak odpowiedzi na te pytania. To pokazuje tylko nam parafianom jak jesteśmy traktowani przez naszego Proboszcza – nic wam nie powiem, bo nie chcecie zrozumieć dzieła, które ja tworzę.
Ps. Pragnę dodać jeszcze, że postaci Waldka, Irka, Jacka i innych osób, które były na spotkaniu z Proboszczem znane są w społeczności parafialnej i proszę mi wierzyć w tłumie tych osób nie widzę pieniaczy i awanturników, są to osoby dotychczas zaangażowane w życie naszej Parafii, a nie jak ktoś pisze przypadkowi uczestnicy uroczystości kościelnych. Zalecałbym również więcej szacunku do inteligencji i poczucia odpowiedzialności przeciętnego odbiorcy/chrześcijanina ….W przeciwnym razie - stosując dotychczasową retorykę - robi Pan sobie krzywdę i Proboszczowi zapewne też.
Piszę do Was forumowicze z podziemia niemal jak wujek Matt Z Podróży do Rodziny Fragllesów. Tylko, że on pisał z Pozaprzestrzeni do Świata Podziemi, a ja odwrotnie.
Albo inaczej parafrazując słowa poety: „piszę do Was z dalekiej Północy, choć ciężko tutaj ja nie tracę wiary….”J
Powracając do sytuacji w naszej parafii.
Subiektywnie posłużę się krótką formą obrazową – bajką - dla oddania mojego subiektywnego odbioru sytuacji i zdarzeń, które zaszły w tym miejscu. Do dzieła…
Od trzech lat przy ulicy X w mieście Y zamieszkał pan Dżekylendhajd z Rodziną. W zasadzie wżenił się w tę Rodzinę i osiadł na jej majątku wyswatany przez Organizację Stojącej Na Straży Prawa i Moralności (OSnSPiM).
Od początku Sąsiadów dobiegały niepokojące informacje na temat poczynań pana Dżekylendhajda, ale ponieważ są to ludzie spokojni i jak do tej pory nie mający z takimi sprawami do czynienia nie zareagowali od razu. Tymczasem docierały do nich coraz to nowe informacje o przemocy psychicznej wobec Rodziny, niegospodarności i zadłużaniu się pana Dżekylendhajda. Pan Dżekylendhajd nic sobie z tego nie robił – nawet postanowił, że raz w miesiącu będzie się dobijał do Sąsiadów o pieniądze ponieważ – jak twierdził – buduje nowy dom otwarty i przyjazny dla wszystkich, więc mu się należy.
Zaniepokojeni całą tą sytuacją Sąsiedzi postanowili interweniować w OSnSPiM. Pisali listy, dzwonili, interweniowali – bez odzewu.
Nagle, w otoczeniu pana Dżekylendhajda sprawy potoczyły się tragicznie. Kolejna ofiara jego „miłośći” nie wytrzymała. Sąsiadami wstrząsnęło. Nie obojętni wobec takiego obrotu spraw skrzyknęli się, zorganizowali i zaczęli alarmować w OSnSPiM. Próbowali rozmawiać z przedstawicielami OSnSPiM (ten decyzyjny nigdy nie miał czasu), informować coraz większy krąg Sąsiadów – zaczęli działać. Wypytywany przez Sąsiadów pan Dżekylendhajd nie odpowiadał na temat, kluczył, mącił, a ponieważ specjalistą od Odwracania-Kota-Ogonem jest nie lada na koniec stwierdził, że Sąsiedzi nie mają „dobrej woli do dialogu”, więc on nie będzie z nimi rozmawiał.
Po wielu interwencjach Sąsiadów pan Dżekylendhajd został wezwany do OSnSPiM. Ale w tym momencie ujawnili się też na jego prośbę JegoPrzyjaciele. Najwartościowszy z JegoPrzyjaciół pojechał nawet do OSnSPiM jako nieproszony, ale zawsze towarzysz, aby dać świadectwo moralności pana Dżekylendhajda wobec wzywających. Nie omieszkał tam wspomnieć, że to jakiś motłoch i idioci uwzięli się na pana Dżekylendhajd, że wszystko to z palca wyssane, że w ogóle nie ma żadnej sprawy i że trzeba wszystko przeczekać. Dla dobra.
W OSnSPiM, które nie znosi słyszeć o jakichkolwiek problemach postanowiono sprawę odłożyć – a nuż da się faktycznie przeczekać. Razem z JegoPrzyjaciółmi doszli do wniosku, że jak pan Dżekylendhajd robi „porządki” w domu, to najpierw niech wyciszy Rodzinę jakimś kneblem, bo niepotrzebnie rozchodzi się rozgłos, a taki rozgłos szkodzi ich interesom.
A Sąsiedzi, no cóż sprawą Sąsiadów zajęli się JegoPrzyjaciele. Dalej głosić wszem i wobec jakież to kanalie niechcące dialogu, jakie to gry polityczne uprawiają i w ogóle jak się im nie podoba, to wynocha z ulicy. A Rodzina? Według JegoPrzyjaciół Rodzina to patologia gryzącą rękę swojego dobrodzieja.
W końcu dla ratowania pozycji pana Dżekylendhajda JegoPrzyjaciele są w stanie rozpuścić, każdą pogłoskę w nadziei, że przetrwa ona w świadomości Otoczenia.
Osoby:
OSnSPiM - Organizację Stojącej Na Straży Prawa i Moralności
Dżekylendhajd – wszyscy wiedzą, kto ale imienia jego nie można wymówić
JegoPrzyjaciele – wąskie grono jego przyjaciół (jeśli poniżej przeczytacie posty „ociekające”, to będą przedstawiciele tego grona).
Rodzina – osoby skazane na przebywanie w jego gronie, ale nie zakwalifikowane do JegoPrzyjaciół.
Sąsiedzi – kilkaset osób nie tolerujących jego poczynań, w oczach JegoPrzyjaciół motłoch i wichrzyciele, a między innymi ja, autor, w oczach JegoPrzyjaciół miejscowy watażka, źródło zła wszelkiego, w zasadzie samo zło.
Otoczenie – „oszalało miasto całe, nie wie starzec ni wyrostek, czy to post jest karnawałem, czy karnawał postem” (J.Kaczmarski dla nie wtajemniczonych)
Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest nieprzypadkowe.
Uwaga niebezpieczeństwo!!!! Post „ociekający”!!! Czytasz na własne ryzyko!!!
A to ci historia! A nie, przepraszam, to bajka teraz!
Jak lecą teksty o czyjejś chorobie psychicznej czy czyimś załamaniu nerwowym to forumowi „eksperci” z dziedziny psychiatrii mogą liczyć na obronę „aktywistów” antyproboszczowych.
Jak ktoś komuś bez dowodów zarzuca pobieranie korzyści majątkowych, to też jest ok. Bo po stronie „aktywistów” antyproboszczowych – więc o pomówieniach i oszczerstwach nie może być mowy! No, bo jak to możliwe?
Wreszcie jak się młodą osobę będącą obok konfliktu wykorzystuje w nieczystych rozgrywkach i odbiera się jej dobre imię, to ci sami „aktywiści” antyproboszczowi krzyczą ironicznie, że to jej prywatna sprawa, jest pełnoletnia, nie czepiajmy się jej no chyba że ktoś zazdrości. Każdy sam sobie dobiera przyjaciół (Robert77 #42323), a najodważniejsi uważają nawet, że jakie to pomówienia – toż to żart ( grocholu, mało kto bierze robroya na poważnie, choć czasami potrafi szczerze rozbawić. Ale niektórzy dają się podpuszczać (...)tylko im współczuć. (wbienko, #42565).
Ale jak ktoś ocenia zachowania „aktywistów” antyproboszczowych i ma dowody, że te działania miały miejsce i wyglądały, jak wyglądały... to wjeżdża Jacek i zamiast kosztorysów niesie... kodeks karny! I paragrafy lecą!!!
...co za wrażliwość na ludzką krzywdę...szkoda, że tylko na „krzywdę” WYBRANYCH...
...teraz rozumiem, skąd tyle wiecie o totalitaryzmie... wzorce trzeba skądś czerpać!!!
ŚWIADECTWO WYSTAWIACIE SOBIE SAMI!
Miałeś racje wbienko - „Dajcie człowieka a znajdzie się paragraf” (#42710) . Chyba masz zmysł proroczy, chłopie, bo paragraf z nalazł się już po 27 minutach ... tylko, że nie tzw. „obrońcy proboszcza” nim straszą, jak próbowałeś insynuować! Więc nie dziwię się, że za taką kompromitację Twój dyrektor od „public relations” wysłał Cię do podziemia... bajki pisać.
Ale obawiam się, że i ten etat masz chłopie zagrożony, więc trochę Ci pomogę. Pomyliłeś się jeśli chodzi o pana Dżekylendhajda – otóż on nie mógł prosić JegoPrzyjaciół. JegoPrzyjaciele ujawnili się na wyraźny rozkaz, a nawet groźbę pana Dżekylendhajda, który dla Rodziny, Sąsiadów i w ogóle całego Otoczenia był potwornym apodyktem, tyranem i despotą. Dlatego też zjawił się na spotkaniu zorganizowanym przez Sąsiadów nieproszony, gdyż nie mógł znieść, że mogą mówić o nim bez niego. Zapomniałeś też dodać, że metodę wyciszania kneblem Rodziny OsnSPiM poparła całkowicie jako metodę sprawdzoną, czym stała się równie niebezpieczna dla Sąsiadów jak pan Dżekylendhajd. A co do charakterystyki osób proponuje konsekwentnie: JegoPrzyjaciele – wąskie grono jego przyjaciół (a w zasadzie sam pan Dżekylendhajd w wielu wirtualnych kreacjach), w oczach Sąsiadów „ociekający” cyniznem, hipokryzją, zaślepieniem i głupotą; źródła wszelkich odmóżdżonych „chorych konstrukcji” i urojeń powstałych prawdopodobnie na haju.
Jeśli masz zadanie wypaczania rzeczywistości w każdym skrawku problemu z Proboszczem, to rób to dokładnie, bo szef znowu Cię sprowadzi do... podpodzieziemia ;)
Ps. Myślałem, że tylko dzieci wierzą w bajki.
Szanowny Panie Piotrze - PanP,
Cieszy mnie, że w końcu pojawiła się wśród przeciwników ks. Gałaja osoba, która wypowiada się spokojnie. Jakkolwiek pana ocena sytuacji jest daleka od obiektywizmu, to zrobił pan krok we właściwym kierunku i mam nadzieję, że da się wyjaśnić wiele spornych kwestii.
Szkoda, że do tej pory rzeczowe argumenty obrońców ks. Gałaja były zbywane jakimiś stękaniami, w dodatku nie na temat….
Niech pan zostawi ocenę tego co jest prawdą, a co nie forumowiczom. Jeśli zarzuca mi pan, że coś co napisałem jest półprawdą, to proszę o konkretny przykład oraz uzasadnienie .
Napisał pan, że cyt.:
„Zapewniam Pana (choć ktoś, kto jest członkiem naszej wspólnoty, na pewno to wiedział), że przed tym incydentem nie było żadnej informacji: ogłoszenia, że jest tak dramatyczna sytuacja z mieszkaniami na naszej plebanii.”
Dalej pisze pan o tak wielkiej rzeszy „zaangażowanych” parafian, którzy nie „zauważyli” problemów mieszkaniowych księży. No to wobec tego powinniśmy nazwać rzecz po imieniu, czyli „grzechem zaniechania”. Ale pójdźmy dalej, ks. Kwiatkowski na pewno się pośpieszył z ewakuacją, ale nikt mu nie pomógł i wtedy co niektórzy podnieśli WIELKIE LARUM!!! Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla podsycania konfliktu i nagłośnienia medialnego sprawy. Pytaniem retorycznym jest: Kto personalnie ponosi odpowiedzialność za eskalację konfliktu?
Cyt. dalej za pana wypowiedzią:
„Ks.Józef jako wierny sługa Kościoła podporządkował się decyzji Biskupa i opuścił teren plebani, domu, który miał być jego przystanią. ”
Stwierdził pan fakt, dalej idące domysły są spekulacjami . Poprzestańmy więc na faktach. Biskup tak zdecydował, nie nam spekulować dlaczego tak postąpił. Na pewno uznał, że taka decyzja jest najlepszą dla Kościoła. Niewykluczone, że pytał o zdanie ks. Józefa i sondował, jakie rozwiązanie ksiądz uzna za satysfakcjonujące.
Poruszył pan kwestię zgody (jak się domyślam miał pan na myśli zgodę biskupa) na zamieszkanie w prywatnym domu parafianina – znane mi są przypadki, że księża mieszkają w mieszkaniach zlokalizowanych poza budynkami kościelnymi, choć są to rzadkie przypadki. Na pewno spanie w przedpokoju parafianina na łóżku polowym lub karimacie nie wchodzi w grę.
Tylu parafian ma domki letniskowe, często z kominkiem, często są one drugim domkiem drewnianym, w dodatku z mediami, często kilkanaście metrów od domu murowanego, takie mieszkanko na pewno zadowoliłoby ks. Kwiatkowskiego na czas budowy nowej plebanii, tylko że nikt mu tego (chyba) nie zaproponował.
Dalej pisze pan (do mnie) tak, cyt.:
„Pisze Pan, że sprawa Ks. Józefa nie była załatwiona dyskretnie, myli się Pan drogi Panie. Listy i delegacje do Biskupa w tej sprawie były kierowane tuż po tym incydencie, w obecności Kanclerza Kurii padały deklaracje parafian, że do domu Księdza Józefa na swój koszt podłączą niezbędne media (wodę, prąd), aby mógł spokojnie mieszkać w wybudowanym domu, ale niestety nie było zgody obecnego Proboszcza, który notabene bardzo szybko rozpoczął proces wyburzania budynków i sprawa stała się bezzasadna. Tak jak Pan widzi były petycje, listy, prośby i wszystko działo się w atmosferze zrozumienia i spokoju bez fleszy fotoreporterów i jak widać po Pana przykładzie nie wszyscy parafianie wiedzieli o takich działaniach. Zapewniam Pana, że zaangażowani w tą sprawę byli szanowani i zacni Parafianie. ”
Fakty przeczą stawianej przez pana tezie o rzekomym dyskretnym załatwieniu sprawy. Niepotrzebne wynoszenie tej sprawy na zewnątrz, miliony plotek, zaangażowanie mediów w tą sprawę itp. – Pan to nazywa dyskrecją? Czeka się cierpliwie na decyzje biskupa, a nie podsyca konflikt. A tak niestety to się odbyło. Pojawił się szantaż wobec biskupa, że oto będą „taczki”. Biskup na pewno wziął pod uwagę zasadę powszechnie obowiązującą dziś na świecie, polegającą na tym, że „Z SZANTAŻYSTAMI I TERRRYSTAMI SIĘ NIE NEGOCJUJE” .
Co byście powiedzieli, gdyby ks. Kwiatkowski musiał wyburzyć starą plebanię z powodu pęknięcia ściany, a pewnie następnie i pęknięcia stropów . Przypominam, że wcześniej pisałem już o tym, że stara plebania stała na skarpie. Pytanie do was: Kto ponosi odpowiedzialność za wydanie pozwolenia na budowę na skarpie? Ustaliliście już to? Bo może warto by pomyśleć o jakimś odszkodowaniu dla parafii ….
Teraz biadolicie nad zburzeniem domu ks. Prałata, a co byście mówili, gdyby ten dom nie został wyburzony przez proboszcza? Jak znam obłudę co niektórych mocno „zaangażowanych”, to byłoby: Proboszcz z wikarymi mieszka sobie w wypasionym „pałacu”, a ks. Józefa zostawił w małym chudziutkim domku.
Pisze pan, że „ zaangażowani w tą sprawę byli szanowani i zacni Parafianie ” ….
Tylko widzi pan, ludzi ocenia się w sytuacjach ekstremalnych, a niektórzy jak ich pan określił „szanowani i zacni Parafianie” nie zdali egzaminu w sytuacji ekstremalnej. O dwóch takich „zacnych i szanowanych Parafianach” pisaliśmy, a jakże .
A oto kolejna „perełka” pana wypowiedzi cyt.:
„Ciekawą sprawą jest też fakt jak na Plebanii znalazł się nadzór budowlany, który zakazał mieszkać w tym budynku? ”
Widać, że pan nigdy nie był szefem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo ludzi. Jak pan kiedyś dostanie wyrok 3 lat pozbawienia wolności z zawieszeniem, albo i bez, to szybko pan zacznie szanować tych, którzy zapobiegają wypadkom związanym z zawaleniem ściany lub stropu. Każdy przewidujący człowiek zapytałby nadzór budowlany, o opinię, czy budynek nie zagraża bezpieczeństwu. Gdyby doszło do zawalenia budynku, to wtedy by dopiero podniosło się LARUM i proboszcz byłby nie tylko tyranem i maniakalnym mścicielem, zostałby przez was awansowany na kata i mordercę.
Pisze pan dalej cyt.:
„Ks. Józef miał też przyjeżdżać do naszej Parafii z posługą jak zapewniał nas w ogłoszeniach nowy Proboszcz. Czyżby tak po prostu mu się nie chciało - z lenistwa, czy z choroby może????? ”
Nie wiem, jakie są faktyczne powody, że ks. Józef nie przyjeżdża, ale póki co wszystkim wiadomo, że nowy proboszcz publicznie ogłosił, że nie ma żadnych przeszkód, ks. Kwiatkowski przyjeżdżał z posługą .
Co pan sugeruje, że ks. Żądło więzi ks. Józefa? Może jeszcze jest to spisek ks. Żądło i ks. Gałaja ?
Tak na marginesie, to zastanawiam się, czy przypadkiem ktoś „życzliwy” nie zniechęcił i to skutecznie ks. Kwiatkowskiego do przyjazdu ….
Źle się z panem dzieje! Oj źle, a nawet bardzo źle …, ale już przechodzę do sedna, oczywiście posługując się cytatem z pana wypowiedzi – cyt.:
„Panie Krzysztofie mam nadzieję, że choć trochę wyjaśniłem Panu sprawę nieobecności Księdza Józefa w naszej Parafii i skończy Pan z dowolna interpretacją tych faktów do znanych sobie celów ”
Pan absolutnie nie wyjaśnił mnie, ani komukolwiek innemu faktycznych powodów nieobecności ks. Kwiatkowskiego. Sam pan stwierdził, że ks. Józefa nie ma i to jest jeden z faktów. Ks. Gałaj publicznie powiedział, że ks. Kwiatkowski może przyjechać, a więc nie ma żadnych utrudnień ze strony ks. Gałaja i to jest drugi niezaprzeczalny fakt. Trzeci fakt, to ten, że ks. Kwiatkowski póki co nie dojechał. Więcej faktów nie ma.
Każda dalej idąca spekulacja jest tylko spekulacją. Być może za chwilę ks. Kwiatkowski zjawi się i ukoi ból stęsknionych owieczek .
Podtrzymuję, że prawdy o faktycznych powodach nieobecności ks. Kwiatkowskiego nie poznamy (chyba) nigdy.
Gdybyśmy posłużyli się teorią prawdopodobieństwa przyczyn nieobecności ks. Kwiatkowskiego, to moglibyśmy zakładać np. następujące powody:
a) Ksiądz jest chory – ale nie chce o tym mówić,
b) Ksiądz przeczytał gazety i zrozumiał, że co niektórzy parafianie, do których się żalił wykorzystali go do nagłośnienia medialnego całej sprawy – należy przypuszczać, że zrozumiał swój błąd, polegający na tym, że kapłana obowiązuje zasada powściągliwości wypowiedzi (o czym pisałem już wcześniej),
c) Ksiądz nie przyjeżdża, gdyż zdaje sobie sprawę z tego, że emocje wokół jego osoby jeszcze nie ucichły i oczekuje uspokojenia emocji,
d) Ksiądz już w ogóle nie przyjedzie, gdyż zawiódł się na co niektórych parafianach.
Prawdopodobnych powodów może być jeszcze co najmniej kilka , ale ponieważ jak wspomniałem najprawdopodobniej nie poznany faktycznych powodów, to pozostańmy na stwierdzeniu, że ksiądz nie przyjechał i na tym koniec ze spekulacjami.
Trochę koślawo wypowiada się o zarzutach wobec ks. Gałaja, pisząc, że zarzuty zostały przedstawione na spotkaniu. Bardziej istotne są zarzuty przedstawione pisemnie, a te zostały przekazane do Biskupa Łowickiego i w zasadzie tylko te należy rozpatrywać. Biskup na pewno przedstawił je ks. Gałajowi, bowiem tak w kościele, jak i w sądach powszechnych osoba której postawiono zarzuty ma prawo się wypowiedzieć przed wydaniem wyroku, czy zajęciem stanowiska przez biskupa.
Widzę, że także pan pozostaje w bardzo zażyłych stosunkach z „Waldkiem, Irkiem i Jackiem”, pana nagłe wejście należy tłumaczyć, tym że broni pan kumpli, którzy jak już wcześniej wspomniałem nie byli w stanie sami się obronić .
Podczas spotkania na sali byli dziennikarze, ich tam w ogóle nie powinno być. Chce pan powiedzieć, że pańscy kumple nie wiedzieli o tym, że na sali byli dziennikarze? Jeden z pana kumpli napinał klatę przed ks. Gałajem, a nie zadbał o to żeby dziennikarzy nie było na sali? Powinni zostać poproszeni o opuszczenie sali, ale jakoś nikt z pana kumpli tego nie zrobił.
Zaczął pan o rzekomej manipulacji z mojej strony, kontynuował pan dalej i dalej w swojej wypowiedzi o mojej rzekomej manipulacji, co jest typowe dla ludzi, którzy nie posiadają argumentów .
Skomentuję końcowe zdanie z pana wypowiedzi, cyt.:
„Zalecałbym również więcej szacunku do inteligencji i poczucia odpowiedzialności przeciętnego odbiorcy/chrześcijanina …. ”
Jeśli pan już coś pisze, to niech pan się wyraża konkretnie. Zaleca pan szacunek do inteligencji, czyli co? Mamy szanować ludzi tylko dlatego, że należą do inteligencji? Bo wg mnie szacunek należy się każdemu człowiekowi, niezależnie od wykształcenia, ale każdy człowiek w swoich działaniach ma jakieś intencje. Pan wymaga, by ludzie o złych intencjach byli traktowani tak samo, jak ludzie o dobrych intencjach. Proszę sobie nie żartować więcej ….
Jestem katolikiem, tak jak 93% obywateli Polski, a tymczasem posługuje się pan określeniem „chrześcijanina”. To bardzo szerokie pojęcie, w nim mieści się już zapewne określenie sekt pseudochrześcijańskich, w tym sekt wybitnie destrukcyjnych. Znowu się pan pomylił, czy też wypowiada się pan, jako kolejny bliżej nieokreślony „chrześcijanin”, albo ateista, który chce pouczać katolików?
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,12028944,40_proc__chodzi_na_msze__459_apostazji_w_2010_r___.html
POCZYTAJCIE SOBIE I ZASTANÓWCIE SIĘ DLACZEGO TAK JEST !!!!!!!!!!!!!!!!!
Szanowny Panie DW 40,
Bardzo dziękuję za odpowiedź,Widzę, że nie ma Pan dobrej woli na słuchanie argumentów a to nie pozwala nam wchodzić z dyskusją w bardziej szczegółowe sprawy, może Pan każdą sytuację odwracać w inną stronę i stawiać nowe karkołomne hipotezy oczywiście Pan może ale to ma nic wspólnego z dyskusją i faktami.
(pozwoliłem sobie na cytat z pamięci słów Ks. Andrzeja z spotkania z parafianami)
Formę dyskusji z Panem i ocenę argumentów pozostawiam czytelnikom – szczerze współczuje.
Pozdrawiam – miłego mącenia, bez mojego udziału
P