Nr 31 – Rafał Zabratyński
szary świt —
za wycieraczką reklama
Edenu Rozkoszy
mroźny poranek
widzę jej pożegnalne
kocham cię
ściskwautobusie—
nazakręciewszyscy
wtęsamąstronę
serce miasta —
po szklanym biurowcu
mknie chmurne niebo
park w pąkach
kobieta w ciąży
głaszcze brzuszek
letni zmierzch
rozgrzane pole stygnie
zapachem siana
parkowa alejka
jesienna mżawka ścisza
szelest liści
samotny wieczór
dwie krople w dół szyby
jako jedna
bajeczna pełnia —
a miałem już o tym
więcej nie pisać
noc Perseidów
już jeden, drugi, trzeci
komarzy bąbel
O sobie: Lubię chodzić po górach. Paradoksalnie zachwyt nad widokiem ze szczytu staje się kompletny gdy można się nim z kimś podzielić. Dlatego piszę haiku.

